USA: wolność słowa tym razem zwyciężyła

hamas13
| 1 komentarz|
image_pdfimage_print

Pamela Geller

Wieloletnia walka zakończyła się sukcesem. Islamska chęć dominacji poniosła zasłużoną, druzgocącą porażkę w wojnie przeciwko wolności słowa i przeciwko tym, którzy ośmielają się mówić prawdę o islamie. Omar Tarazi, prawnik związany z Radą ds. Stosunków Amerykańsko-Islamskich (CAIR), będącą w rzeczywistości przykrywką dla Hamasu, wycofał swój niepoważny, napastliwy pozew o zniesławienie. Oskarżał mnie w nim o stronniczość i uprzedzenia i domagał się 10 milionów dolarów odszkodowania. Wycofanie pozwu oznacza, że nie może on być złożony ponownie.

W tej sprawie chodzi o coś więcej niż fałszywe oskarżenia o zniesławienie. Wycofanie pozwu przez Taraziego to wielkie zwycięstwo dla pierwszej poprawki do konstytucji Stanów Zjednoczonych, dla ruchu przeciwko szerzeniu się prawa szariatu w Stanach i oczywiście dla prawdy. Sprawa ta ujawniła też, że tzw. postępowcy i zwolennicy islamskiej dominacji jednoczą się we wspólnych atakach na każdego, kto krytykuje islamską żądzę dominacji. Takie ataki przybierają formę grożenia pozwami sądowymi, rzeczywistego składania pozwów lub co gorsza, przemocy.

Tarazi jest prawnikiem w Columbus, w stanie Ohio. Reprezentował on rodziców Rifqi Bary, nastolatki, która uciekła z domu w 2009 roku bojąc się o życie po tym, jak przeszła z islamu na chrześcijaństwo. Pozwał mnie do sądu domagając się 10 milionów dolarów odszkodowania, gdyż wielokrotnie krytykowałam go na moim blogu internetowym (AtlasShrugs.com), wskazując na jego powiązania z CAIR, organizacją, za którą ukrywa się Hamas. Krytykowałam go też za nękanie Rifqi, której nie wolno było na przykład odbierać kartek świątecznych, wysyłanych do niej przez moich czytelników.

Od samego początku było jasne, że pozew Taraziego jest częścią większej całości. Został on złożony w ramach islamskiej kampanii „sądowej” przeciwko krytykom szariatu, dżihadu, kary śmierci dla tych, którzy odeszli od islamu oraz zabójstw honorowych. Zapowiedziałam, że się nie poddam i w końcu Tarazi wycofał się.

Tarazi twierdził, że zniesławiłam go wskazując na jego powiązania z CAIR, organizacją stanowiącą przykrywkę dla działań Bractwa Muzułmańskiego i Hamasu, którą Departament Sprawiedliwości określił mianem „niepostawionego w stan oskarżenia współuczestnika przestępstwa polegającego na przekazywaniu środków finansowych na rzecz Hamasu”. W sprawę tę była zamieszana islamska organizacja charytatywna Holy Land. W trakcie procesu mój świetny duet prawników, David Yerushalmi i Robert Muise, zatrudniony w Thomas More Law Center (ceniona kancelaria w Michigan wyznająca zasady konserwatyzmu i broniąca wartości chrześcijańskich), ustalił, że Tarazi rzeczywiście posiada osobiste i zawodowe powiązania z CAIR. Moje twierdzenia nie były więc oszczerstwem, były prawdą.

Opublikowałam też informacje pochodzące z innych źródeł, niezwykle istotne dla pokazania charakteru działań Taraziego, m.in. zarzuty o krzywoprzysięstwo w dokumentach złożonych do sądu dla nieletnich w Ohio, dotyczących sprawy Rifqi Bary. Moi prawnicy znowu dobitnie wykazali, że Tarazi mijał się z prawdą zeznając w sądzie dla nieletnich, czyli moje zarzuty były prawdziwe.

Yerushalmi i Muise (którzy zaoszczędzili mi sięgających nawet milionów dolarów kosztów sądowych, gdyż reprezentowali mnie nieodpłatnie ze względu na doniosłe znaczenie tej sprawy dla wolności wypowiedzi w naszym kraju) wykazali pełne zrozumienie i wsparcie dla mojej postawy. Upierałam się, że sprawa ta nie może zakończyć się połowicznym kompromisem, gdyż mamy tu do czynienia z próbą przeforsowania haniebnych praw szariatu i próbą ograniczenia wolności słowa. Poprosili sąd o oddalenie pozwu Taraziego w całości, ten zaś, widząc, że nic nie wydarza się po jego myśli, wkrótce potem wycofał się.

Dlatego nie muszę płacić Taraziemu żadnych pieniędzy. Zgodziłam się usunąć pięć z kilkudziesięciu wpisów na blogu AtlasShrugs.com dotyczących roli Taraziego w sprawie Rifqi Bary. I tak były one zbędne, a w przyszłości nic nie powstrzyma mnie od pisania o roli, jaką Tarazi odegrał w tej sprawie.

Było to szczególnie ważne zwycięstwo, ponieważ islamiści zawsze próbują uciszyć tych, którzy mówią prawdę o dżihadzie, islamskiej żądzy dominacji, islamskim antysemityzmie, traktowaniu kobiet w islamie i innych rzeczach. Wszyscy wiemy, jaki był rzeczywisty cel tego „sądowego dżihadu”. Pozew Omara Taraziego był kolejną próbą podporządkowania rynku swobodnej wymiany poglądów prawom szariatu. Ale nie da się uciszyć ani mnie, ani moich kolegów. Nie będziemy milczeć. To jest Ameryka, kraj wolności słowa i ojczyzna ludzi odważnych. Przyzwyczajajcie się do tego.

Będziemy nadal walczyć przeciwko rozprzestrzenianiu się haniebnych praw szariatu, które próbują ograniczać wolność słowa pod pozorem zwalczania fikcyjnej „fobii”.

Dlatego napisałam książkę pt. „Stop the Islamization of America: A Practical Guide to the Resistance” (Nie dla islamizacji Ameryki. Praktyczny poradnik stawiania oporu), aby pokazać Amerykanom, jak walczyć. W toczącej się właśnie bitwie islamu przeciwko zwolennikom wolności słowa odnieśliśmy w tym tygodniu poważne zwycięstwo.(rol)

Tłumaczenie: agaxs na podstawie  http://www.humanevents.com/article.php?id=46541

 

 

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze