Turcja: to już nie nasz sojusznik

OIC-SUMMIT/
Turkey's Prime Minister Recep Tayyip Erdogan meets with Iran's President Mahmoud Ahmadinejad in Istanbul, November 8, 2009. Iran's President Ahmadinejad is in Turkey to attend the COMCEC Economic Summit on Monday. COMCEC is the Standing Committee for Economic and Commercial Cooperation of the Organization of the Islamic Conference. REUTERS/Murad Sezer (TURKEY POLITICS)
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Nie ma wątpliwości, że jest naszym przyjacielem – tak o prezydencie Iranu Mahmudzie Ahmadineżadzie wypowiedział się premier Turcji Recep Tayyip Erdoğan, jednocześnie oskarżając ministra spraw zagranicznych Izraela Avigdora Liebermana o groźby użycia broni jądrowej przeciwko Gazie. Te oburzające stwierdzenia wskazują na fundamentalną zmianę orientacji tureckiego rządu – przez ostatnie sześćdziesiąt lat najbliższego muzułmańskiego sojusznika Zachodu – odkąd partia Erdoğana zdobyła władzę w 2002 roku.
OIC-SUMMIT/
Trzy wydarzenia z ostatniego miesiąca pokazują zakres tej zmiany. Pierwsze miało miejsce 11 października, kiedy podano do wiadomości, że armia turecka – od dawna bastion sekularyzmu i zwolennik współpracy z Izraelem – nagle poprosiła siły zbrojne Izraela o wycofanie się z corocznych ćwiczeń sił powietrznych Anatolian Eagle.

Erdoğan mówił o dyplomatycznych subtelnościach, które miały stać za tą decyzją, a minister spraw zagranicznych Ahmet Davutoğlu mówił o wyczuleniu na kwestie Gazy, Wschodniej Jerozolimy i meczetu Al-Aksa. Turcy odwołali udział konkretnie tych samolotów izraelskich, które mogły brać udział w atakach na Hamas (islamską organizację terrorystyczną) w czasie ostatniej operacji w Strefie Gazy. Podczas gdy Damaszek przyjął tą decyzję z radością, USA i Włochy wycofały swoje siły z udziału w ćwiczeniach, co doprowadziło ostatecznie do ich odwołania.

Dla Izraelczyków ta nagła i niespodziewana zmiana zatrzęsła posadami umowy wojskowej z Turcją, obowiązującej od 1996 roku. Były szef sił powietrznych Eytan Ben-Eliyahu nazwał zaistniałą sytuację bardzo niepokojącym wydarzeniem. Jerozolima natychmiast odpowiedziała zmianą polityki w kwestii dostarczania Turcji nowoczesnej broni, takiej jak ostatnio zakupione przez Turcję za 140 milionów dolarów głowice śledzące. Rozważa się także zaprzestanie pomocy dla Turcji w odrzucaniu rezolucji potępiających ludobójstwo w Armenii przed amerykańskim kongresem.

Barry Rubin z Centrum Interdyscyplinarnego w Herzliji nie tylko twierdzi, że sojusz turecko-izraelski się skończył, lecz uważa także, że tureckie siły zbrojne nie chronią już świeckiej republiki i utraciły zdolność interwencji w sytuacji, gdy rząd stanie się zbyt islamski.

Drugie wydarzenie maiło miejsce dwa dni później, 13 października, gdy syryjski minister spraw zagranicznych Walid al-Moallem ogłosił, że tureckie i syryjskie siły zbrojne właśnie odbyły ćwiczenia niedaleko Ankary. Moallem słusznie nazwał to ważnym wydarzeniem, ponieważ przekreśla ono doniesienia o złych relacjach między instytucjami wojskowymi i politycznymi w Turcji w sprawie relacji strategicznych z Syrią. Można to przetłumaczyć prościej: tureckie siły zbrojne przegrały w starciu z politykami.

Więcej na: danielpipes.org

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze