Kto chce zarabiać na hidżabie

Są firmy, które twierdzą, że handlując hidżabami umożliwiają udział muzułmankom w sporcie albo promują wielokulturowość i różnorodność.

Jednak zdaniem tych kobiet, które uwolniły się od przymusu hidżabu, jest to normalizacja podporządkowania muzułmanek wymogom patriarchalnej kultury, w której skromność kobiety jest sprawą honoru rodziny lub wręcz stabilności państwa.

W oczach tych kobiet zachodnie koncerny okazują bolesną obojętność, kiedy promują hidżab, za którego brak ich współtowarzyszki idą w krajach muzułmańskich do więzienia lub są prześladowane w rodzinie czy społeczności.

Pomimo nośnych sloganów tak naprawdę sprzedaż hidżabów jest dla handlowców kolejnym rynkiem i będą z pewnością dbać, żeby nie zabrakło im klientów.

Kto promuje hidżab

Nike hidżab pro kosztuje około 90 do 139 złotych i wygląda jak kominiarka. Jego ambasadorka Shazia Hossen narzekała, że wcześniej ćwiczenie w salach gimnastycznych, gdzie są mężczyźni, było niewygodne dla kobiet noszących klasyczny hidżab.

Decathlon podobnie bronił swojej decyzji o wprowadzeniu francuskiego hidżabu dla sportowczyń, ale ugiął się pod presją społeczną i wycofał go ze swoich francuskich sklepów. We Francji nie było zgody na promocję w sporcie wartości sprzecznych ze świeckim państwem. Hidżab pozostał w sprzedaży tylko w Maroku.

Marks and Spencer z kolei oferuje nie tylko hidżaby dla dorosłych kobiet, ale także dla dziewczynek. Pojawiły się one w dziale mundurków szkolnych, nawet dla dziewcząt od 9 lat. Liberalny muzułmanin Maajid Nawaz powiedział wtedy: „Marks & Spencer sprzyja średniowieczu, sprzedając dziecięce hidżaby w kategorii odzieży szkolnej.”

Także w przypadku Macy’s pojawiły się słowa krytyki i wezwania do bojkotu ze strony muzułmańskich przeciwniczek chusty. Zwolenniczki noszenia chusty zaczęły wtedy bronić firmy, nawołując do pisania do sieci handlowej i dziękowania jej za ten ruch.

Ewolucję przeszła Barbie, popularna lalka, która przez islamskich fundamentalistów była przedstawiana jako symbol zepsutego Zachodu – do chwili kiedy przywdziała chustę. Wtedy też zyskała ochronę rządów europejskich. Uwaga wygłoszona przez niemiecką publicystkę Birgit Kelle, że potrzebny jest „jeszcze koniecznie domek dla Barbie, aby zabawnie przedstawić, jak Ken może wybatożyć lub ukamienować Barbie za zrzucenie hidżabu”, została zablokowana przez Facebooka na mocy umowy z niemieckim rządem o „przeciwdziałaniu nienawiści w sieci”.

Firm promujących kobiety w chustach – kiedy na całym świecie padają one ofiarą opresji i coraz głośniej o tym mówią – jest więcej: Gap, Banana Republic, Gucci, Versace.

Cóż, jeżeli muzułmanki bez chust będą nadal tak głośne i bezwstydne, zawsze można je wymazać z katalogów, jak zrobiła to Ikea.

Jan Wójcik




Irańskim sportowcom „plusy przesłoniły minusy”

Jan Wójcik

Irańska mistrzyni taekwondo Kimia Alizahed jest już kolejnym sportowcem, który uciekł z Iranu, czując tam brak wolności i możliwości realizowania swojej kariery.

W Iranie narastają coraz głośniejsze protesty. Decyzja Alizahed ośmieliła artystów, dziennikarzy, rysowników do bojkotu pracy dla reżimu. Irańscy sportowcy, jak zawodniczka taekwondo już od dłuższego czasu opuszczali Iran, nie widząc tam dla siebie możliwości.

Mistrzowie walki

Kimia Alizadeh, jedyna irańska medalistka olimpijska, uciekła do Holandii publikując list krytykujący prawa człowieka w Iranie. Opisała siebie jako „jedną z milionów prześladowanych kobiet w Iranie”. Skrytykowała powszechny seksizm oraz złe traktowanie ze strony przedstawicieli władz oraz zmuszanie do noszenia chusty. „Cokolwiek mówili, to nosiłam (…) Jakie zdanie nakazywali, takie powtarzałam”, napisała na swojej stronie Instagrama.

Nie jest jedynym sportowcem opuszczającym kraj, choć jest to dla niej, jak przyznaje, trudna decyzja. We wrześniu dżudoka Saeed Mollaei wyjechał z kraju do Niemiec. Nie zgadzał się z irańskimi władzami, które zmuszały go, by nie walczył z izraelskim przeciwnikiem. Mollaei ujawnił, że władze Iranu domagały się, żeby na mistrzostwach w Tokio przegrał celowo walkę, by uniknąć w dalszych rozgrywkach pojedynku z Izraelczykiem. W rezultacie Międzynarodowa Federacja Dżudo zakazała Iranowi udziału w rozgrywkach dopóki nie zmieni stosunku do izraelskich sportowców. Mollaei, obawiając się prześladowania w Iranie, zwrócił się o azyl do Niemiec, a wkrótce przyjął obywatelstwo Mongolii.

Do Iranu nie wróci na razie też bokserka Sadaf Khadem. Boks kobiecy to sport w Islamskiej Republice Iranu zakazany. W 2019 roku stoczyła swoją pierwszą oficjalną i zwycięską walkę we Francji. Planowała powrót, ale z pogłosek dowiedziała się, że w domu czeka na nią nakaz aresztowania. Do Francji pojechała wbrew ministerstwu sportu. Szef federacji boksu w Iranie zaprzecza pogłoskom, które mają rozpowszechniać „media związane z Arabią Saudyjską”.

Szachiści z refleksem

W ostatnich dniach 2019 roku szesnastolatek Alireza Firouzja wygrał srebrny medal na Światowych Mistrzostwach Szachów Szybkich i Błyskawicznych w Moskwie. Wygrał go jednak nie jako reprezentant Iranu, ale pod barwami międzynarodowej federacji szachów. I tutaj, podobnie jak w innych dziedzinach, Iran chciał wycofywać sportowców, by bojkotowali Izrael. Na razie Firouzja z ojcem przebywają we Francji.

Dwa lata wcześniej, w 2017 roku, szachistka Dorsa Derakhshani została wykluczona z reprezentowania Iranu, bo na zawodach w Gibraltarze, wystawiła na szwank „interes narodowy” grając bez hidżabu. Gry zakazano także jej bratu, 15-latkowi za to, że zmierzył się z izraelskim arcymistrzem szachowym Alexandrem Hutzmanem. W wyniku tej decyzji Derakhshani przeniosła się na katolicki Uniwersytet Saint Louis i zaczęła reprezentować Stany Zjednoczone.

Paraolimpijczycy niedofinansowani

Poza polityką i religią problemem dla sportowców jest gospodarka i nieefektywność rządu. Paraolimpijczyk Pouria Jalalipour w czerwcu po zawodach łuczniczych w Holandii odmówił powrotu do kraju. W 2008 roku członek zespołu koszykówki na wózkach, zdobywca brązowego medalu w azjatyckich rozgrywkach, nie powrócił do Iranu z zawodów w Hamburgu.

Nie wszyscy, którzy mają problemy, wyjeżdżają. Futbolistka Niloufar Ardalan nie mogła w 2015 roku pojechać z reprezentacją Iranu na Mistrzostwa Azji. Jej mąż, prezenter telewizyjny, skorzystał z prawa szariatu obowiązującego w kraju i zabronił jej wyjazdu. Tego samego roku władze Iranu jednorazowo unieważniły życzenie jej męża i wyjechała na mistrzostwa w Gwatemali. Jej wysoka pozycja skutecznego bramkarza pozwoliła skrytykować sytuację kobiet w Iranie, mimo że rząd wiele inwestuje w sport kobiecy w tym kraju.

Kogo chusta nie uwiera

Gdy sportowcy z Iranu buntują się przeciwko ograniczeniom przeszkadzającym im w karierze, takim jak chusta, zakaz współzawodnictwa z Izraelem czy zakazany sport, sportowcy z Zachodu realizując swoje marzenia przystają na ograniczenia narzucane przez Iran. W 2017 roku Polacy krytykowali Monikę Soćko, która zgodziła się wziąć udział w mistrzostwach szachów w Teheranie przyjmując warunki organizatora, czyli grę w chuście na głowie, chociaż Ukrainka Anna Muzychuk i Amerykanka Nazi Paikidze-Barnes nie poszły na kompromis.

Przetłumaczyć „Misia” na farsi

Ucieczki sportowców pamiętamy dobrze z okresu, kiedy Polska nie była w pełni suwerennym państwem, realizującym wytyczne socjalizmu. Temat był na tyle powszechny, że obśmiano go w kultowej komedii „Miś”. I może tym optymistycznym akcentem warto zakończyć, mając nadzieję, że podobnie jak ustrój socjalistyczny, islamistyczny też długo się nie utrzyma.

 




Muzułmanka walczy pięściami o prawa kobiet

Łamie stereotypy i nosy – pochodząca z Arabii Saudyjskiej Bianca Elmir pięścią utorowała sobie drogę przez ograniczenia kulturowe, by zostać mistrzynią boksu.

Australijka, nazywana przez fanów „Bam-Bam”, przygotowuje się do swojej pierwszej profesjonalnej walki, ale jej prawdziwa walka toczy się o prawa kobiet, poprzez samoobronę i inspirowanie ich do udziału w sporcie. Wkrótce, 8 grudnia stanie do walki w Canberze, ale jej droga do tego miejsca nie była łatwa.

Jej matka wyjechała z Australii do Libanu, a stamtąd do Arabii Saudyjskiej z mężem, ojcem Bianki, z którym rozwiodła się, gdy Bianca miała dwa lata. Dziewczynka musiała zostać z ojcem w Arabii, jednak kiedy matka uznała, że to dla niej niebezpieczne „porwała ją” i wywiozła z powrotem do Australii, gdzie zaczęła nowe życie na niemuzułmańskich przedmieściach stolicy kraju Canberry. Ojca zobaczyła ponownie gdy miała 18 lat. W Australii rozpoczęła treningi kickboxingu, na które udawała się skrycie z powodu stygmatu otaczającego muzułmanki biorące udział w sportach kontaktowych.

Teraz, na początku kariery zawodowej w boksie ma nadzieję, że połączy sport i kulturę, z której się wywodzi i liczy na większą akceptację dla tego sportu w islamskim świecie. „Musisz polubić bycie uderzaną w twarz, w ten czy inny sposób” – powiedziała Bam-Bam w wywiadzie dla ABC. „Jak zamierzasz przyjąć cios… i czy jesteś w stanie go oddać, to jest różnica w sporcie, kiedy wyrastasz na zawodnika”, wyjaśnia zalety treningu.

Bianca poza zawodowymi walkami, chciałaby zostać członkiem zespołu australijskiego na igrzyska Brytyjskiej Wspólnoty Narodów. (j)

źródło: Mirror




Muzułmanie, islam i sport

Monir Hussain

Nie tylko muzułmańscy sportowcy próbują wnieść islam na boisko, wspierają ich w tym również bogaci bliskowschodni szejkowie.

Moeen Munir Ali
Moeen Munir Ali

 

 

 

 

 

 

 

Dlaczego tylu muzułmańskich zawodników jest tak wrażliwych w kwestii ich religii, a jednocześnie tak nieczułych, gdy swym zachowaniem na międzynarodowych rozgrywkach sportowych przynoszą wstyd swym współwyznawcom i religii?

Każda religia pozwala swym wyznawcom przyjmować nowych członków. Nazywamy to szerzeniem wiary czy misjonowaniem. Tradycyjnie muzułmanie i chrześcijanie misjonowali, gdzie tylko mogli; są jednak obszary – takie jak międzynarodowe zawody sportowe – gdzie religia, rasa czy polityka uchodzą za niestosowne.

Wygląda na to jednak, że muzułmańscy zawodnicy zaczynają łamać tę zasadę gry.
W 2003 roku zawodnicy reprezentacji Zimbabwe w krykieta Andy Flower i Henry Olonga zostali ukarani za noszenie opasek przeciwko brutalności ich prezydenta Roberta Mugabe. W 2006 roku były australijski zawodnik Dean Jones stracił pracę komentatora sportowego, gdy w ramach (kiepskiego) żartu na temat gorliwego, południowoafrykańskiego krykiecisty z długą brodą, Hashima Amla, powiedział, że „terrorysta zdobył kolejnego wicketa” (bramkę).

W ubiegłym roku jednak, na meczu z Indiami 27-31 lipca, pomimo zakazu manifestowania poglądów politycznych zawodnik angielskiej reprezentacji narodowej Moeen Munir Ali, urodzony w Anglii muzułmanin pakistańskiego pochodzenia, założył opaskę z napisem „Ratuj Gazę” i „Wolna Palestyna”. Zamiast kary od Międzynarodowej Rady Krykieta otrzymał jedynie pochwały od pozostałych muzułmanów ze swej drużyny. Ajmal Shahzad grający w drużynie Nottinghamshire napisał na Tweeterze: „Totalnie mi się to podoba! Świetna robota brachu! Pokazuj dalej swe poparcie! #prayforGaza”. Angielskie władze najwyraźniej uznały, że Ali nie zrobił niczego złego. Stwierdzili, że jego przesłanie nie było polityczne, lecz jedynie „humanitarne”. Grzecznie poproszono go tylko, by więcej nie nosił tej przepaski na międzynarodowych rozgrywkach.

Podczas gdy zachodnie władze sportowe bardzo szanują inne kultury, w tym muzułmańską, często wygląda na to, że muzułmańskim sportowcom takiego szacunku brak.

Jako że muzułmanom nie wolno pić alkoholu, Hashimie Almie wolno było nie nosić loga Castle Beer, browaru sponsorującego reprezentację RPA w krykieta. Urodzony w Pakistanie australijski zawodnik Fawad Ahmed również nie nosił loga firmy piwowarskiej podczas swego debiutanckiego, międzynarodowego meczu z Anglią.

„W Cricket Australia oraz Carlton United Breweries szanujemy osobiste poglądy Fawada”, oświadczył dyrektor Cricket Australia Mike McKenna, „Dlatego zgodziliśmy się, by nosił koszulkę bez nadruku”.
Muzułmańscy gracze mają fory w krykiecie, piłce nożnej i innych sportach.

We wrześniu 2014 roku pakistański krykiecista Ahmed Shehzad został nagrany na wideo, jak podczas gry powiedział srilankijskiemu batsmanowi Tillakararatne Dilshanowi: „Jeśli nie jesteś muzułmaninem i przejdziesz na islam, to nieważne co będziesz robił w życiu, pójdziesz prosto do nieba”. Odpowiedzi Dilshana nie da się rozszyfrować z nagrania, Shehzad ripostuje mu jednak „To przygotuj się na ogień”. Shehzad złamał artykuł 2.1.4 regulaminu Międzynarodowej Rady Krykieta dla graczy. Sędziowie będący świadkami zajścia zgłosili sprawę do Rady. Ta nie podjęła jednak żadnych konkretnych działań przeciwko Shehzadowi, jego czyn nie został potępiony – a przynajmniej nie w tym samym stopniu, co w przypadku Deana Jonesa, Henry’ego Olonga czy Andy’ego Flowera. Shehzad otrzymał minimalną karę 50% opłaty meczowej.

Bilal Francik Ribery, znany piłkarz Bayern Monachium, poprosił klub o małą salkę, w której muzułmanie mogliby się modlić. W odpowiedzi niemiecki klub postanowił wybudować meczet na stadionie Allianz Arena dla muzułmańskich graczy i fanów.
Nie tylko muzułmańscy gracze próbują wnieść swoją religię do sportu, lecz również bogaci bliskowschodni szejkowie próbują wnieść islamską ideologię na stadiony. Real Madryt usunął chrześcijański krzyż ze szczytu swego logo, żeby przypodobać się swemu sponsorowi, Narodowemu Bankowi Abu Dhabi. Według gazety „Daily Mail” „powszechnie uważa się, że chodzi o uspokojenie muzułmańskich fanów drużyny z Emiratów Arabskich”.

Przy okazji pierwszego wykupu europejskiego klubu piłkarskiego przez bliskowschodnią firmę w 2008 roku – Manchester City kupionego przez Abu Dhabi United Group Investment and Development Ltd – fani Manchester City przywitali piłkarzy nosząc arabskie turbany i machając brytyjskimi banknotami z twarzą królowej zamienioną na twarz szejka z Zatoki. Klub otrzymuje również 400 milionów sponsoringu od linii lotniczych Etihad z Abu Dhabi.

W listopadzie ubiegłego roku Dion Waiters, muzułmański koszykarz Cleveland Cavaliers, nie zaśpiewał amerykańskiego hymnu narodowego przed meczem z Utah Jazz „z powodów religijnych (…) Dlatego zostałem w przebieralni”. W amerykańskim hymnie nie ma jednak ani słowa o religii, ciekawe więc, co tak naprawdę Waiters miał na myśli.

Kraje islamskie zdecydowanie oponują przeciwko udziałowi kobiet w większości rozgrywek sportowych. Afgańscy Talibowie przez telefon grozili Afgan National Cricket Board: „Nie powinniście tworzyć kobiecego krykieta. To nie islamska ani afgańska kultura”. W 2010 roku Diana Barakzain założyła afgańska narodową drużynę krykieta dla kobiet, jednak dziś grupa zawiesiła działalność. „Afgańska rada krykieta nie popiera krykieta dla kobiet”, powiedziała.

W niektórych muzułmańskich krajach kobiety są karane za samo oglądanie meczów piłki nożnej dla mężczyzn. Na przykład w Iranie kobietom nie wolno chodzić na wydarzenia sportowe z udziałem mężczyzn.
Choncheh Ghavami, brytyjsko-irańska absolwentka prawa w czerwcu 2014 roku została aresztowana, ponieważ próbowała obejrzeć mecz rozgrywany przez męską drużynę piłki siatkowej i wylądowała w okrytym złą sławą więzieniu Evin. Według Amnesty International od tamtej pory zamknięta jest w izolatce.

Irańscy piłkarze otrzymali upomnienie od władz, że zostaną ukarani za zdjęcia z fankami po tym, jak w styczniu kobiety pozowały na zdjęciach z piłkarzami na mistrzostwach Asian Cup w Australii.

Niektóre ultrakonserwatywne kraje natomiast pozwalają kobietom brać udział w niektórych sportach, takich jak dżudo czy lekkaatletyka pod warunkiem, że noszą hidżab (nakrycie głowy).

Nie wiadomo jednak, dlaczego tylu muzułmańskich zawodników jest tak wrażliwych w kwestii ich religii, a jednocześnie tak nieczułych gdy swym zachowaniem na międzynarodowych rozgrywkach sportowych przynoszą wstyd swym współwyznawcom i religii.

Gekon na podst. www.gatestoneinstitute.org
Monir Hussein jest pakistańskim dziennikarzem.




Wielki sport a namiętności religijne

W ramach olimpijskiego turnieju piłkarskiego w Londynie muzułmanki będą mogły wyjść na boisko w chidżabach. MKOl po FIFA zamierza zezwolić dziewczynom na grę w nakryciach głowy. Ale narodowe stowarzyszenie piłkarskie Francji nadal jest zdania, że francuskie muzułmanki nie powinny nosić chidżabów.

FIFA odwołała zakaz występów kobiet w muzułmańskich nakryciach głowy dosłownie w minionym tygodniu. Przed tym uważano je za niebezpieczne, gdyż były przypinane szpikami, lecz chidżaby mocowane za pomocą rzepów, absolutnie nie przeszkadzają paniom w grze w piłkę nożną. Teraz liczne azjatyckie kobiece drużyny piłkarskie będą miały szanse na udział w największych zawodach świata, w tym także w Igrzyskach Olimpijskich. Ewentualnie, już w Londynie zobaczymy na polu zawodniczki w chustach na głowach.

Zakaz noszenia ubrań zalecanych przez religię w trakcie Igrzysk Olimpijskich został odwołany jeszcze w Pekinie, lecz tylko w lekkiej atletce. Biegaczka z Bahrajnu Rokaja al-Gassra występowała w specjalnym kombinezonie i chidżabie i wygrała sprint. Był to precedens, teraz w takich samych kombinezonach po raz pierwszy wystąpią w ramach Igrzysk Olimpijskich dziewczyny z Arabii Saudyjskiej.

Mimo tych zmian Francuzi nadal są przeciwni religijnym symbolom w sporcie. Koliduje to z ustawodawstwem Piątej Republiki, – powiedziała pani profesor Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych, specjalistka do spraw Francji Jewgienija Obiczkina:

„We Francji bardzo dotkliwie daje się we znaki problem integracji imigrantów. W tym kraju co siódmy mieszkaniec jest potomkiem imigrantów. Pod względem liczby wierzących muzułmanie zajmują drugie miejsce we Francji – jest ich ponad siedem milionów. Religia muzułmańska stała się więc drugim pod względem znaczenia wyznaniem we Francji, po katolicyzmie, pozostawiając daleko w tyle po sobie protestantyzm. W związku z tym zatwierdzona została strategia przymusowej integracji ze społeczeństwem francuskim. Nicolas Sarkozy aktywnie zajmował się kwestią tego, jak uda się zmusić Francuzów – muzułmanów do bycia członkami społeczeństwa francuskiego i do respektowania wszystkich republikańskich wartości i zwyczajów. Stąd wynika ustawa w sprawie zakazu noszenia atrybutów każdej religii w miejscach publicznych. Chodzi nie tylko o chidżaby, chodzi także o krzyże katolickie i kipy, jakie noszą wyznawcy judaizmu”.

Ogólna tendencja polega na tym, że sport staje się lojalny wobec kultur narodowych. Nowe rodzaje ubrań sportowych zapewniają nowe możliwości dla dziewczyn, wobec których obowiązują pewne religijne ograniczenia w noszeniu ubrań. Jednakże wygląd sportowców nie powinien odwracać uwagi od zawodów, a tym bardziej przeszkadzać sportowcom, – wyraża przekonanie komentator sportowy Grigorij Twałtwadze:

„Trudno powiedzieć, jak ważne jest występowanie w chidżabie. Trudno wyobrazić sobie, aby pływaczka z kraju muzułmańskiego skakała do basenu w chidzabie. Nie trudno domyślić się, jakie będą wyniki sportowe tego. Po prostu, niestety, sport wychodzi za ramy czysto sportowe i staje się polityką. Jest to niesłuszne. Sport jest sportem. Sport to w pierwszej kolejności piękno ciała ludzkiego oraz wyniki”.

więcej na: polish.ruvr.ru