Piekło nigeryjskich dzieci

Gwałty, przemoc, porwania i głód. Skala cierpienia dzieci, ofiar Boko Haram, przeraża. Wraz z nadejściem nigeryjskiej armii ich los się jednak nie poprawia.

„Amnesty International” opublikowała raport, w którym informuje o tragicznym losie nigeryjskich dzieci.

Północno-wschodnia Nigeria nadal jest kontrolowana przez bojówki Boko Haram. Islamscy terroryści do swoich zbrodniczych celów wykorzystują dzieci. Rodziców pod groźbą śmierci zmusza się do ich oddawania. Opornych często się porywa. Chłopców przymusza się do tego, żeby walczyli u boku bojówkarzy, dziewczynki padają ofiarą przymusowych małżeństw oraz gwałtów. Często czyni się z nich seksualne niewolnice. Tych, którzy próbują uciec z pułapki, nierzadko czeka śmierć.

Kiedy kontrolę nad danym obszarem przejmuje nigeryjskie wojsko, ich los wcale się znacząco nie poprawia. Dzieci wplątane w sieć terroryzmu wysiedla się, a niekiedy latami przetrzymuje w więzieniu. Tortury także nie są rzadkością. Wojna niszczy i tak słabą gospodarkę Nigerii – na terenie konfliktu brakuje jedzenia, skutkiem czego dzieci cierpią z powodu niedożywienia.

Obie strony – terroryści i walczący z nimi rząd, łamią prawa dziecka. Nigeryjskie władze nie mają żadnego skutecznego programu, dzięki któremu udałby się przywrócić okaleczonym dzieciom poczucie bezpieczeństwa i wyrwać je ze szponów przemocy, agresywnej propagandy, czy psychologicznej manipulacji.

Kiedy te dzieci uciekają z obszarów kontrolowanych przez Boko Haram, podobnie jak wszyscy inni, są poddawane „prześwietlaniu” przez nigeryjską formację zadaniową CJTF. Podejrzani trafiają do nieformalnych często ośrodków zatrzymań, takich jak więzienie Bama i koszary w Monguno i Damboa.

Podczas przesłuchań żołnierze stosują tortury, które mają skłonić chłopców, a nierzadko ich żony, do przyznania się do tego, że walczyli w szeregach Boko Haram. Jak informuje Amnesty International, niektórzy w obawie przed dalszymi torturami przyznają się do kolaboracji z terrorystami, choć ich jedyną winą było to, że mieszkali w wiosce kontrolowanej przez islamskich fanatyków.

Pojmanych nieletnich kieruje się do więzień, w których przebywają razem z dorosłymi. Za kratami narażeni są na gwałty i inne formy przemocy. Warunki sanitarne w przepełnionych więzieniach zagrażają zdrowiu i życiu osadzonych tam dzieci. Wprawdzie pod wpływem nacisków międzynarodowych los nieletnich w nigeryjskich więzieniach się nieco poprawia, wiele z nich jednak nadal pozostaje w nieludzkich warunkach, bez dostępu do opieki medycznej.

Polityka nigeryjskich władz sprawia, że rodziny prześladowane przez Boko Haram nie mają gdzie uciec. Obawiają się bowiem, że jeśli przedostaną się na tereny kontrolowane przez rząd, zostaną potraktowane jak bojówkarze.

Międzynarodowy program Bezpieczny Korytarz, stanowiący legalną i bezpieczną drogę ucieczki z terenów zagarniętych przez Boko Haram, pozostaje w praktyce niedostępny. Władze nie są w stanie oddzielić terrorystów wykorzystujących tę drogę ucieczki od tych, którzy są ich ofiarami. Specjaliści od dłuższego czasu domagają się zreformowania programu tak, by mógł rzeczywiście spełniać swoją humanitarną rolę.

Kolejnym problemem, z jakim spotykają się nieletnie ofiary Boko Haram, jest brak dostępu do edukacji. W obozach detencyjnych albo likwiduje się szkoły, albo nie zapewnia się właściwego poziomu nauczania. Do tego piętrzące się problemy organizacyjne i ekonomiczne sprawiają, że w niektórych regionach kraju do szkół uczęszcza jedynie jedna czwarta dzieci. Część z nich uczy się w szkołach koranicznych, które nie zapewniają minimalnego poziomu wykształcenia przewidzianego przez prawo międzynarodowe.

Amnesty International wzywa, żeby Międzynarodowy Trybunał Karny zajął się przestępstwami popełnianymi przez obie strony konfliktu.

„Władze nigeryjskie powinny natychmiast uwolnić wszystkie dzieci przebywające w areszcie wojskowym lub postawić je przed sądem cywilnym, zapewniając należyte postępowanie zgodnie z zapisami nigeryjskiej konstytucji i ratyfikowanymi traktatami. Zgodnie z prawem nigeryjskim i międzynarodowym, zatrzymanie dzieci powinno być ostatecznością, a nie rutynową praktyką, jak to miało miejsce w czasie całego konfliktu. Dzieci powinny być przetrzymywane oddzielnie od dorosłych i chronione przed torturami i innymi formami złego traktowania. (…) Dzieci z terenów kontrolowanych przez Boko Haram potrzebują wsparcia, w tym pomocy psychospołecznej i dostępu do edukacji” – czytamy w dokumencie AI.

Wyniszczona konfliktem Nigeria nie zrealizuje jednak tych zadań bez zaangażowania społeczności międzynarodowej.

Piotr Ślusarczyk, na podst. raportu Amnesty International, „We dried our tears”




Nasilenie prześladowań chrześcijan w czasie pandemii

Organizacja Open Doors alarmuje: epidemia koronawirusa pogarsza i tak dramatyczną sytuację chrześcijan w Afryce. Szczególnie niebezpiecznie jest w Nigerii.

W pierwszym kwartale 2020 roku odnotowano ponad 200 incydentów przemocy, w których łącznie ucierpiało co najmniej 766 osób. Najgroźniejsi dla chrześcijan są islamistyczni terroryści z Boko Haram oraz bojówki plemienia Fulanów. W pierwszych trzech miesiącach 2020 roku Boko Haram zabiło od 115 do 286 osób, zaś Fulani 180. O ile akty terrorystyczne dokonywane przez Boko Haram spotykają się z potępieniem zarówno rządu, jak i społeczności międzynarodowej, o tyle świadomość zagrożenia ze strony Fulanów jest znacznie mniejsza.

Członkowie tego pasterskiego plemienia pozostają najstarszymi wyznawcami islamu w regionie, a ich doświadczenie w walkach religijnych sięga XVII wieku. W ostatnim czasie możemy zaobserwować wzrost nastrojów radykalnych w łonie tej  społeczności. Islamistyczni misjonarze przekonują, że istnieją teologiczne podstawy do tego, żeby pozbawiać majątku niewiernych i apostatów. W ten sposób walka o dostęp do ograniczonych dóbr naturalnych, takich jak żywność czy woda (tzw. ekoterroryzm) splata się z ideologią islamistyczną.

Jednocześnie nigeryjski rząd zaprzecza, że przemoc, jakiej dopuszczają się Fulanie ma charakter religijny, ignorując fakt, że ich ofiarami padają głównie chrześcijanie. Część komentatorów mówi wprost, że zaangażowani islamistycznie Fulanie dążą do wprowadzenia prawa szariatu w regionach, w których prawo koraniczne jeszcze nie obowiązuje.

Pasterze 18 kwietnia porwali anglikańskiego misjonarza, zaś dzień później zabili czterech chrześcijan w stanie Kaduna, napadając na chrześcijańską osadę. Zburzono co najmniej 36 domów. Na skutek ataku bez dachu nad głową zostało 320 osób.

Między końcem marca a Wielkanocą w antychrześcijańskich pogromach łącznie zginęło 31 osób.

W Afryce Subsaharyjskiej pandemia koronawirusa przybiera na sile. Rodzi ona zagrożenie dla ponad miliarda mieszkańców tego regionu. Te nadzwyczajne okoliczności sprawiają, że chrześcijańska mniejszość w krajach muzułmańskich znalazła się w szczególnie trudnym położeniu. Centrum ds. Afryki, działające w ramach struktur Departamentu Obrony USA, uznaje Sudan, Nigerię, Etiopię oraz Somalię za kraje szczególnie narażone w czasie pandemii. W tych państwach regularnie dochodzi do prześladowań chrześcijan.

Nawróceni chrześcijanie, którzy porzucili islam, zostali pozbawieni społecznego wsparcia, bez którego grozi im głód. Nierzadko pomocy odmawiają im najbliżsi krewni, uznają oni bowiem, że apostazja przynosi ujmę całej rodzinie. Obecnie, wskutek społecznej izolacji, wyznawcy Chrystusa nie mogą liczyć ani na muzułmanów, ani też spotykać się ze współwyznawcami.

Dodatkowo somalijskie bojówki Al Shabaab rozniecają nienawiść wobec chrześcijan, mówiąc, że wirusy „są rozprzestrzeniane przez wojska krzyżowców, którzy najechali na ten kraj”. Z wyznawców Chrystusa islamiści uczynili kozła ofiarnego, obsadzonego tym razem w roli winnego pandemii. (PŚ)

Źródła: www.persecution.orghttps://morningstarnews.orgwww.opendoors.pl




Nigeria: rząd przyznał, że islamiści prześladują chrześcijan

Nigeryjski rząd przyznaje, że chrześcijanie są na celowniku islamistycznego terroryzmu. Przywódcy kościoła uskarżali się na to od lat.

„Po ponownym ataku naszych wojsk na Boko Haram i ich sprzymierzeńca, ISWAP (Islamic State West Africa Province), buntownicy ewidentnie zmienili swoją strategię – powiedział na konferencji prasowej Lai Mohammed, minister ds. informacji i kultury. – Zaczęli celować w chrześcijan i chrześcijańskie wioski, aby wzniecić wojnę religijną i pogrążyć naród w chaosie.”

W komentarzu udzielonym portalowi Christianity Today, administracja prezydenta Muhammadu Buhariego doprecyzowała, że nie jest to jednak nowym zjawiskiem. “Tak, Boko Haram bierze na cel pojedynczych chrześcijan – powiedział minister Mohammed. – Boko Haram dąży do tego – i zawsze dążyło – by wbić klin między chrześcijan i muzułmanów w Nigerii. Obierając za cel chrześcijan chcą rozpropagować nieprawdę o tym, że demokratycznie wybrany rząd Nigerii nie stara się ich chronić. Obierając za cel muzułmanów, chcą z kolei rozpropagować nieprawdę o tym, że to terroryści podążają za prawdziwymi naukami islamskimi, a ich ofiary nie.”

Portal Christianity Today informował o 11 nigeryjskich chrześcijanach zabitych przez ISWAP w okresie świąt Bożego Narodzenia, a także dokonanym 21 stycznia zabójstwie Lawana Andimiego, pastora i regionalnego lidera Christian Association of Nigeria (CAN), ściętego przez Boko Haram.

Oświadczenie rządowe nastąpiło z okazji dwóch rocznic. 19 lutego 2018 r. Boko Haram porwał 110 uczennic w Dapchi. Nadal jest uwięziona tylko jedna, która  odmówiła wyrzeczenia się chrześcijańskiej wiary; rządowi udało się uwolnić  pozostałe. 1 marca 2018 ISWAP porwał Alice Ngaddeh, pielęgniarkę UNICEF i matkę dwójki dzieci, razem z innymi pracownikami humanitarnymi. Pozostałych uwolniono lub zostali zabici, natomiast Ngaddeh dalej jest „niewolnicą”.

“Ten rząd nie ustaje w poszukiwaniu sposobów na uwolnienie wszystkich dzieci i osób porwanych przez terrorystów – robimy to niezależnie od ich wyznania – powiedział prezydent Buhari w specjalnym oświadczeniu. – I gdy podwajamy nasze wysiłki w celu powrotu Leah (porwanej uczennicy), nie wolno nam pozwolić, aby terroryści nas podzielili – chrześcijan przeciwko muzułmanom, muzułmanów przeciwko chrześcijanom. Wszyscy jesteśmy dziećmi Abrahama. A wszyscy Nigeryjczycy mają tę samą wartość i prawa zarówno wedle prawa, jak i przed Bogiem.”

W komentarzu dla CT Buhari powiedział, że 90% ofiar Boko Haram to muzułmanie. Christian Association of Nigeria (CAN) jednak odrzuciło to stwierdzenie i wezwało prezydenta do ujawnienia źródeł tej informacji.

W artykule w National Catholic Register potępiającym „ludobójstwo chrześcijan,” były kongresmen, Frank Wolf, autor amerykańskiego International Religious Freedom Act, oraz Toufic Baaklini, przewodniczący organizacji In Defense of Christians, przedstawili następujące statystyki:

– Boko Haram zabiło ponad 27 000 cywili w Nigerii. Jest to liczba większa niż liczba cywili zabitych przez ISIS w Iraku i Syrii łącznie.

– Global Terrorism Index ocenił, że Nigeria jest trzecim najniebezpieczniejszym  krajem po Afganistanie i Iraku.

– Organizacja Open Doors oblicza, że przez ostatnie trzy lata ponad 7000 nigeryjskich chrześcijan zostało zabitych ze względu na swoją wiarę, włączając w to 1350 męczenników z 2019 roku.

“Rządowe oświadczenie jest olbrzymim postępem, ponieważ Nigeria musi stanąć w prawdzie w takich czasach próby” – powiedział Gideon Para-Mallam, były ambasador International Fellowship of Evangelical Students. “Przyznanie, że rzeczywiście Boko Haram przyjęło inną taktykę, odmieni sytuację. Należy ich [administrację Buhariego] pochwalić za nagłośnienie ataków na chrześcijan, teraz możemy podać sobie ręce jako naród” – dodał aktywista. Jego zdaniem wcześniej rządowa narracja, w którą wierzyło wielu muzułmanów, była taka, że chrześcijanie nie są prześladowani w Nigerii.

Z kolei Nigerian Supreme Council for Islamic Affairs (NSCIA, Najwyższa Rada Spraw Islamskich w Nigerii) domagała się wcześniej stanu wyjątkowego w związku z brakiem bezpieczeństwa w kraju, to po oświadczeniu ministra Mohammeda, podtrzymała swoje wcześniejsze stanowisko, według którego „nikczemne jest sugerowanie, że Boko Haram stosuje taktykę wyeliminowania chrześcijan”, donosi nigeryjska gazeta Punch.

Przeprowadzone w 2010 roku przez Pew Research Center badanie wykazało, że 49% nigeryjskich muzułmanów wyraża się pozytywnie o Al-Kaidzie.

W 2014 roku ta liczba spadła do 22%, zaś tylko 10% nigeryjskich muzułmanów wyraziło się pozytywnie o Boko Haram, a 80% opinii było negatywnych. Jednak w roku 2017, 20% nigeryjskich muzułmanów postrzegało pozytywnie ISIS, któremu w tamtym czasie filia Boko Haram przysięgła przymierze.

Grażyna Jackowska na podst.:  https://www.christianitytoday.com




Turcja niejednoznaczna wobec terroryzmu

Prezydent Francji zarzuca Turcji współpracę z terrorystami i nie jest to jedyny kraj podejrzewający Turcję o konszachty z nimi i wykorzystywanie ich do swojej polityki.

Prezydent Francji Emmanuel Macron oskarżył Turcję o współpracę z terrorystami powiązanymi z Państwem Islamskim w przededniu szczytu NATO, odbywającego się w środę w Londynie. Niejednoznaczne podejście do grup dżihadystów uznał za szkodliwe dla sojuszników NATO walczących w Syrii i Iraku.

Turcja przeciwko tym, którzy walczyli z ISIS

Była to kolejna wymiana ciosów przed spotkaniem Sojuszu, pomiędzy liderami Francji i Turcji. Wcześniej prezydent Erdogan oskarżał Francję o wspieranie kurdyjskich jednostek YPG w północnej Syrii, które Turcja uważa za terrorystów i tego samego oczekuje od innych członków NATO.

Do tego też odniósł się Macron stojąc na konferencji obok prezydenta USA Donalda Trumpa. „Kiedy patrzę na Turcję, to walczy ona przeciwko tym, którzy walczyli ramię w ramię z nami przeciwko ISIS, a czasami współpracują [Turcy] z jednostkami proxy ISIS” – oskarżał prezydent Francji. Macron podsumował, że dwuznaczne zachowanie Turcji wobec tych grup jest powodem, dla którego Francja zaczyna dyskutować nad relacjami z tym krajem.

Mowa tutaj o coraz częściej pojawiających się doniesieniach, że wśród tzw. Syryjskiej Armii Narodowej popieranej przez Turcję, znajdują się dżihadyści, czy to powiązani z Państwem Islamskim, czy z innymi ugrupowaniami dżihadystycznymi w Syrii. Co więcej, armia ta używana jest przez Turków do pacyfikowania kurdyjskiej ludności w północno-wschodniej Syrii, przy okazji tworzenia tam tureckiej strefy bezpieczeństwa. Bojówkarze armii dopuszczają się zbrodni wojennych.

Mówiąc o niejednoznaczności Macron miał zapewne na myśli także działania Turcji w aktywnym zwalczaniu siatki ISIS w Turcji, a także w Syrii. Z drugiej strony kolejne osoby i organizacje tureckie zostały desygnowane przez Departament Skarbu USA jako wspierające finansowo i logistycznie ISIS. To trzecie takie postanowienie w ciągu mijającego roku. Zdaniem Fundacji na rzecz Obrony Demokracji (FDD) w Turcji istnieje przyzwolenie na taką działalność.

Z kolei amerykański Departament Obrony uważa, że turecka ofensywa w Północnej Syrii, która doprowadziła do związania kurdyjskich sił SDF, będących główną lądową armią walczącą z terrorystami, pozwoliła Państwu Islamskiemu na odbudowanie części utraconego potencjału i zasobów.

Nigeria i Izrael też oskarżają

Zarzuty o współpracę z terrorystami wobec Turcji formułują nie tylko Francuzi. W Nigerii trwa dochodzenie w sprawie o dostarczanie broni Boko Haram przy pomocy Turkish Airlines. Takie rewelacje ujawnił wyższy rangą nigeryjski wojskowy. Na YouTube krąży wideo, w którym jedna z osób zarządzających liniami lotniczymi, Mehet Karatas, i doradca ówczesnego premiera Turcji Mustafa Varank rozmawiają o dostarczaniu broni do Nigerii.

Karatas miał wątpliwości czy nie popełni grzechu, ponieważ „nie wie czy ta broń będzie zabijać muzułmanów czy chrześcijan”. Prezydent Erdogan odrzucił te oskarżenia, a rzecznik nigeryjskiego ministerstwa obrony też ich nie potwierdził, jednak władze uznały to za poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa, wymagające zbadania. Zwłaszcza, że w 2017 i 2016 roku władze przechwyciły transporty broni gładkolufowej z Turcji. Jednocześnie Boko Haram jest uznane przez rząd turecki za organizację terrorystyczną.

Także Izrael oskarża Turcję o wspieranie Hamasu, palestyńskiej organizacji uznawanej za terrorystyczną także przez USA i Unię Europejską. Według ostatniego oświadczenia izraelskiego ambasadora w Waszyngtonie, Turcja stała się bezpieczną przystanią dla palestyńskich terrorystów. Ambasador Danny Danon posunął się nawet do stwierdzenia, że prezydent Erdogan przekształcił kraj w regionalny hub terroryzmu.

Te oskarżenia pojawiają się coraz częściej. Do tego dochodzi współpraca z Rosją, szantaż wobec planów NATO, aktywność tureckiego wywiadu w państwach sojuszniczych. Czy zatem Turcja realizując własną politykę na wszelkie sposoby oddala się od NATO w stronę, z której nie będzie już powrotu?

Jan Wójcik

 

 

 




Terroryzm na świecie: ofiar mniej, zagrożenie nie maleje

W 2018 roku liczba ofiar terroryzmu spadła czwarty rok z rzędu. Global Terrorism Index, opublikowany przez Institute for Economics and Peace (IEP), mówi o 16 tysiącach zabitych.

To wciąż niemało, jednak w szczytowym pod względem aktywności terrorystów roku 2014 było ich ponad dwa razy więcej – 32 685 osób.

W roku 2018, podobnie jak w latach ubiegłych, jedynie garstka ugrupowań była odpowiedzialna za większość zabójstw. Spośród nich cztery o największej sile rażenia odpowiadają za 9 223 morderstwa, co stanowi 57,8% ogólnej liczby śmiertelnych ofiar działań terrorystycznych.

Niektóre z największych organizacji terrorystycznych straciły nieco impetu. Na przykład liczba zabójstw przypisanych Państwu Islamskiemu spadła w 2018 r. o 69% i wyniosła 1328, podczas gdy ogólna liczba ataków przeprowadzonych przez ugrupowania fundamentalistyczne zmniejszyła się o 63%. W 2016 r. ISIS miało na swoich rękach krew 9000 osób.

Aktywność innych ugrupowań dżihadystycznych także zmalała. Na skutek nalotów armii amerykańskiej, liczba ataków terrorystycznych przypisanych somalijskiej organizacji al-Shabaab zmniejszyła się o 24%.

Niektóre ugrupowania w ubiegłym roku wzmocniły swoje pozycje. Afgańscy talibowie – o czym już informowaliśmy – https://euroislam.pl/talibowie-najgrozniejsi-terrorysci-na-swiecie/ zdołali zamordować 6 103 osoby – o 71% więcej niż w 2017 r.

Państwo Islamskie można uważać za częściowo pokonane, przynajmniej pod względem terytorialnym, jednak jego wpływy widać wyraźnie w aktywności innych ugrupowań, takich jak Khorasan Chapter of Islamic State, które odpowiedzialne jest za ponad 1000 morderstw, głównie w Afganistanie.

Poza ścisłą czołówką znaleźć można również inne groźne grupy, takie jak Allied Democratic Forces w Republice Konga, New People’s Army na Filipinach, czy maoistyczne ugrupowania w Indiach.

Oto najgroźniejsze grupy terrorystyczne w 2018 r.

Boko Haram

Ta powstała w 2009 r. islamistyczna grupa ekstremistyczna przyczyniła się w ciągu ostatnich pięciu lat do śmierci ponad 15 000 ludzi. Boko Haram jest najbardziej aktywne w północno-wschodniej części Nigerii, w stanie Borno, ale zdarzało mu się przeprowadzać ataki również w Burkina Faso i Kamerunie. W 2018 r. BH było odpowiedzialne za śmierć 732 osób. To spadek o 42% w porównaniu z 2017 r. i o 89% w porównaniu ze szczytowym dla organizacji terrorystycznych rokiem 2014, kiedy BH zamordowało ponad 6 tysięcy ludzi. Większość ataków (85%) miało miejsce w Nigerii.

W ciągu ostatnich lat liczba ofiar BH spadła. Cztery lata temu podczas ataku ginęło średnio 15 osób; w 2018 r. były to 4 osoby. Cechą charakterystyczną tej grupy jest przeprowadzanie ataków terrorystycznych przez kobiety organizacji i dzieci. 66% zamachowców samobójców stanowiły kobiety, z tego 17% nieletnie.

Nigeryjskie siły specjalne podczas kampanii przeciwko Boko Haram, jako część MNJTF (Foto: en.wikipedia.org; VOA)

Boko Haram stało się celem Multinational Joint Task Forces (tworzą je Benin, Kamerun, Czad, Niger i Nigeria), którym udało się odzyskać tereny kontrolowane przez tę grupę. Spowodowało to jej rozbicie na mniejsze frakcje, z których największa – Islamic State West African Province (ISWAP), dowodzona przez Musaba al-Barnawiego, kontroluje rejony jeziora Czad. Inną frakcję stanowi Shekau, dowodzone przez Abubakara Shekau.

Khorasan Chapter of Islamic State

Grupa ta jest aktywna głównie w Afganistanie i Pakistanie, chociaż ma na swoim koncie również ataki w Indiach i próby ataków w Europie. W ubiegłym roku zamordowali największą liczbę ludzi od momentu założenia ugrupowania – 1 060 osób. W 2017 r. zdołali pozbawić życia 891 ofiar, co wystarczyło, by ugrupowanie znalazło się na liście czterech najbardziej niebezpiecznych organizacji terrorystycznych na świecie. Khorasan Chapter wywodzi się z północnego i wschodniego Afganistanu, ale uważa się, że posiada placówki również w Kabulu, Heracie, Dżalabadzie i innych miastach. Nazwa ugrupowania wywodzi się od Chorasanu – historycznej krainy na terenie północno-wschodniego Iranu, fragmentów Afganistanu i kilku środkowoazjatyckich republik, takich jak Tadżykistan, Turkmenistan i Uzbekistan.

Liczba ataków przeprowadzonych przez grupę spadła w ubiegłym roku, jednak siła rażenia jej zamachów była większa. Najwięcej ofiar (150 osób) zamordował zamachowiec samobójca, który zdetonował bombę podczas wiecu wyborczego pakistańskiej partii Balochistan Awami w lipcu 2018 r. Ugrupowanie doprowadziło również do śmierci 70 osób w ataku na komisję wyborczą w Kabulu w kwietniu ubiegłego roku.

Państwo Islamskie

Międzynarodowa interwencja wojskowa przeciw Państwu Islamskiemu w Iraku i Syrii oraz zaostrzenie kryzysu w Afganistanie znacznie osłabiły tę grupę, znaną również jako ISIS, ISIL oraz Daesh. Obecnie po raz drugi od 2014 r. nie jest ono już najbardziej niebezpieczną organizacją na świecie. Za pierwszym razem ustąpiło miejsca Boko Haram. W ubiegłym roku Państwo Islamskie było odpowiedzialne za śmierć 1 328 ludzi. To spadek o 69% w porównaniu z 2017 (4350 ofiar) i o 85% w porównaniu ze szczytowym rokiem 2016 (9132 ofiary). Zasięg międzynarodowy organizacji stopniowo zanika. W 2018 r. była aktywna tylko w pięciu krajach. W 2016 r. działała w 15.

Nie można jednak powiedzieć, że siła Państwa Islamskiego zupełnie zanikła. Raporty donoszą o setkach bojówkarzy i terrorystów należących m.in. do ISIS, Talibów, Boko Haram, Al-Shabaab, Chapter, ADF, Fulan, New People’s Army, którzy uciekli z aresztów po wycofaniu wojsk amerykańskich z północnej Syrii pod koniec 2019 r. i inwazji wojsk tureckich. ISIS jest nadal aktywne pod postacią Khorasan Chapter, a także Islamic State in the Greater Sahara.

Talibowie

Początki organizacji sięgają 1994 r., a w jej szeregach znalazły się grupy walczące z sowiecką inwazją w 1979 r. oraz z Pasztunami. Talibom udawało się tymczasowo stanowić znaczną siłę polityczną w Afganistanie. Od roku 1996 rządzili krajem do czasu inwazji wojsk amerykańskich w 2001 r. Na przestrzeni 2018 r. akty przemocy talibów przybrały na sile, zwłaszcza zamachy wymierzone w siły wojskowe i policyjne (3 600 osób). Działania te miały na celu wzmocnienie ich pozycji w negocjacjach pokojowych. IEP podaje, że ogólna liczba ataków grupy wzrosła o 39% (972 incydenty), zwiększyła się również ich siła rażenia – statystyczny atak doprowadził do śmierci 6,3 ofiar. W ubiegłym roku w sierpniu talibowie przeprowadzili największy atak terrorystyczny na świecie w mieście Ghazni, który pociągnął za sobą 466 ofiar. W ciągu ostatnich pięciu lat doprowadzili do śmierci 21 tysięcy osób.

Oprac. Borsuk, na podst. https://www.forbes.com




Dżihadystyczne wpływy w nigeryjskiej mafii we Włoszech

„Il Giornale” cytuje raport włoskiego Biura Dochodzeń Antymafijnych (Dia), które wskazuje na wzrost znaczenia nigeryjskiej mafii we Włoszech.

NIgeryjska mafia nie tylko bardzo dobrze rozprzestrzeniła się we Włoszech, weszła także w alianse z lokalnymi strukturami mafijnymi i przejęła rytualne zachowania, łącząc ze swoimi opartymi na praktykach voodoo. Z drugiej strony mafia posługuje się znakomicie nowoczesną technologią i nowoczesnymi alternatywnymi systemami finansowymi, żeby transferować do Nigerii przychody uzyskane z handlu narkotykami i ludźmi.

Bliskie kontakty z Nigerią budzą także zaniepokojenie ze względu na islamistyczną radykalizację. Ugrupowanie może nie tylko zajmować się przestępczością, ale pod wpływem Boko Haram włączyć się w działania terrorystyczne. Dia zwraca tu szczególnie uwagę na przeciwdziałanie radykalizacji w systemie penitencjarnym.  (j)

źródło: Il Giornale

 




Kto prześladuje chrześcijan?

Piotr Ślusarczyk

Chrześcijańska organizacja Open Doors po raz kolejny opublikowała Światowy Indeks Prześladowań (ŚIP). Dokument ten informuje o aktach przemocy i wykluczenia, z którymi spotykają się chrześcijanie na świecie.

Wyznawców Chrystusa prześladuje się przede wszystkim w krajach muzułmańskich oraz komunistycznych. W pierwszej dziesiątce krajów pojawiły się także Indie.

Islam, komunizm, nacjonalizm

Najczęściej chrześcijanie prześladowani są w krajach muzułmańskich – jest ich 34 wśród 50 państw wymienionych w dokumencie, przy czym w pierwszej dziesiątce znalazło się aż 8 państw, w których islam jest religią dominującą. Chrześcijanie prześladowani są także przez kraje komunistyczne (Korea Północna, Chiny, Wietnam, Laos). Zjawiskiem, które się nasila, jest także wzrost postaw nacjonalistycznych i upolitycznienie religii w takich państwach, jak Indie czy Birma, a nawet Sri Lanka. Open Doors w informacji prasowej zwraca uwagę na trzy podstawowe źródła prześladowań chrześcijan – komunizm, nacjonalizm wykorzystujący religię do własnych celów oraz ekstremizm islamski. Co ciekawe, w Światowym Indeksie Prześladowań znalazły się także kraje, w których dominuje katolicyzm lub protestantyzm.

Skazani na konflikt?

Najbardziej interesujące wydają się te przypadki, w których chrześcijanie oraz muzułmanie żyli na równych prawach od dziesięcioleci. One w praktyce pozwalają zweryfikować tezy, chętnie głoszone w Europie, o dialogu międzyreligijnym oraz możliwości zbudowania wielokulturowego społeczeństwa. Szerzej w tym kontekście warto omówić Erytreę, Nigerię oraz Republikę Środkowoafrykańską.

Moralnym obowiązkiem Europy jest pomoc chrześcijanom, zaś organizacje międzynarodowe, zamiast zajmować się zwalczaniem „islamofobii”, powinny zwalczać wszelkie rodzaje dyskryminacji na tle religijnym

Erytrea (6 miejsce)

W Erytrei żyje ok. 2,5 mln chrześcijan. Pozostała część populacji to muzułmanie (pond trzy miliony). Sytuacja w tym kraju jest złożona. Chrześcijanie spotykają się ze zorganizowaną i wspieraną przez rząd przemocą. Siły bezpieczeństwa atakują ich bezpośrednio, konfiskują publikacje, zamykają przymusowo w szpitalach psychiatrycznych oraz w więzieniach. W tym afrykańskim kraju działa Erytrejski Kościół Ortodoksyjny, który z nieufnością odnosi się do innych odłamów chrześcijaństwa (np. do niektórych grup protestantów). W Erytrei od 1993 roku władzę sprawuje Front Ludowy na rzecz Demokracji i Sprawiedliwości (PFDJ), pod przewodnictwem prezydenta Isajasa Afewerkiego. Ten autorytarny reżim wziął sobie na cel chrześcijan, gdyż postrzega ich jako „agentów Zachodu”. Na ataki ze strony muzułmanów narażeni są z kolei mieszkańcy terenów przygranicznych z Sudanem oraz tych położonych nad Morzem Czerwonym. Jak podkreślają autorzy ŚIP, muzułmanie swoją tożsamość religijną przedkładają nad lojalność wobec państwa. Chrześcijan traktują jak niewiernych. W najgorszym położeniu znajdują się konwertyci. „Nawrócenie na chrześcijaństwo postrzegają jako zdradę wspólnoty, rodziny i swojej wiary” – czytamy w raporcie.

Nigeria (12 miejsce)

Kraj ten liczy ponad 195 mln mieszkańców, w tym ok. 91 mln chrześcijan. Z powodów religijnych zamordowano tam ponad 3700 wyznawców Chrystusa, czyli więcej niż we wszystkich innych krajach razem wziętych. W tym ludobójczym procederze uczestniczą muzułmańscy pasterze Fulani, którzy regularnie ostrzeliwują wioski zamieszkałe przez chrześcijan. Uwagę światowych mediów przykuła aktywność Boko Haram. Informacje o tym, że ta terrorystyczna organizacja została pokonana, nie znajdują pokrycia w faktach. Autorzy dokumentu informują, że islamiści nadal przetrzymują w niewoli ponad sto dziewcząt z wioski Chibok. Ponadto rząd, dzierżący ster władzy od 2015 roku wypowiedział wprawdzie wojnę islamistom z Boko Haram, lecz jednocześnie toleruje zbrodnie popełniane na chrześcijanach.

Specjaliści z Open Doors zwracają uwagę na to, że próby wprowadzenia prawa szariatu sprzyjają przemocy wobec innowierców. W ŚIP czytamy: „Z perspektywy prześladowania chrześcijan, terytorium Nigerii może zostać podzielone na dwa rejony:

– Północ (19 stanów ze stolicą federalną Abuja) jest głównie muzułmańska, ze stanami z większością chrześcijańską w Pasie Środkowym. Duża większość Pasa Środkowego stała się częścią dwunastu tak zwanych stanów szariatu. Na przykład stan Kaduna jest muzułmański na północy, a chrześcijański na południu, jednak organy administracji w całym stanie są zdominowane przez muzułmanów.

– Południe (17 stanów) jest w większości chrześcijańskie z dużą społecznością muzułmanów na południowym wschodzie (Yoruba)”.

W Nigerii w najbliższym czasie odbędą się wybory prezydenckie. Chrześcijanie obawiają się, że w związku z ostrą walką polityczną ataki na nich się nasilą.

Republika Środkowoafrykańska (miejsce 21)

W tej byłej francuskiej kolonii pod koniec 2012 roku wybuchł kolejny konflikt, który z czasem nabrał cech wojny religijnej. Sprawcami prześladowań chrześcijan są najczęściej oddziały Séléka, złożone głównie z muzułmanów. Niekiedy światowa opinia publiczna opisuje ten konflikt jako walkę muzułmańskiej milicji z oddziałami chrześcijańskimi (Antybalaka). Tymczasem ŚIP prezentuje tło konfliktu w odmienny sposób: „Eksperci twierdzą, że to, co doprowadziło do powstania sił (głównie muzułmańskich) Séléka, to między innymi brak rozwiązania przez rząd problemów społecznych i brak skutecznego zarządzania. Jednakże ataki sił Séléka na chrześcijan nadały konfliktowi wydźwięk religijny. Natomiast przeważnie animistyczne siły Antybalaki kierowały swoje działania wobec muzułmanów na południu i dopuściły się wielu okrucieństw, zaostrzając tym samym konflikt. W związku z tym należy zwrócić uwagę na fakt, że w lutym 2014 roku w Bangui wznowiono deklarację wydaną przez różne organizacje chrześcijańskie: „Konfrontacja między Séléką i Antybalaką rozpoczęła łańcuch działań odwetowych, których ofiarą padła ludność cywilna. Potępiamy tę przemoc, niezależnie od jej źródła. Ponadto nie akceptujemy określania Antybalaki jako chrześcijańskiej milicji”.

Wnioski dla Europy

Gdyby nie trwający od 2015 roku exodus imigrantów z Afryki, można by uznać, że opisane wyżej fakty to jedno z wielu wyzwań dla społeczności światowej. Tymczasem do Europy przybywają także uciekinierzy z wyżej wymienionych krajów, stąd też potrzeba szczególnej uwagi, żeby konflikty te nie przenosiły się na Stary Kontynent. Moralnym obowiązkiem Europy jest pomoc chrześcijanom, zaś organizacje międzynarodowe, zamiast zajmować się zwalczaniem „islamofobii”, powinny zwalczać wszelkie rodzaje dyskryminacji na tle religijnym, pamiętając o tym, że dziś jedną z najbardziej prześladowanych grup są właśnie chrześcijanie.

Źródło: https://www.opendoors.pl/wiadomosci/najnowsze-informacje/nowy-swiatowy-indeks-przesladowan-2019




Pracownica Czerwonego Krzyża zamordowana przez Boko Haram

Fundamentalistyczna organizacja muzułmańska Boko Haram zamordowała uprowadzoną 24-letnią  Hauwe Mohammed Liman, położną pracującą w zorganizowanym przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż szpitalu w Nigerii. Liman została uprowadzona w marcu wraz z dwiema innymi kobietami pracującymi dla organizacji pomocowych. Jedna z nich, również położna, została zamordowana we wrześniu. Boko Haram domagało się okupu za uprowadzone kobiety, ale Czerwony Krzyż i inne organizacje nie płacą okupu nie chcąc tworzyć groźnego precedensu narażającego na porwanie innych pracowników.

Boko Haram i kilka innych wywodzących się z niego organizacji prowadzi w północnej Nigerii walkę o stworzenie muzułmańskiego państwa, rządzonego szariatem. W trwającym od kilku lat konflikcie śmierć poniosło ponad 20 tysięcy osób, a ponad milion uciekło z objętych walkami terenów. Chociaż rząd Nigerii twierdził na początku roku, że fundamentaliści zostali pokonani, nadal są poważnym zagrożeniem dla mieszkańców. (g)

Źródło: Reuters




Boko Haram uczy dzieci gwałtu

W styczniu 2015 roku terroryści z Boko Haram zaatakowali ciężko doświadczone przez suszę miasto Gwoza. Podpalili domy, a kobiety i dzieci zebrali w jednym miejscu.

Wśród terrorystów znalazł się również 15-latek Ahmed (imię zmienione). Kilka miesięcy wcześniej, tuż po skończeniu szkoły podstawowej, został porwany ze swojego domu w Baga. Dziś znajduje się w ośrodku dla osób wysiedlonych (Internally Displaced Persons -IDP) w Madinatu, niedaleko Maiduguri, stolicy położonego na północnym wschodzie kraju regionu Borno.

Ahmed podobnie jak jego dwaj sąsiedzi został uprowadzony przez terrorystów i siłą wcielony w ich szeregi. Szkolenie trwało dwa miesiące, a w jego skład wchodziła nauka gwałtu. Na oczach rekrutów dowódcy gwałcili porwane wcześniej kobiety i dziewczęta. Ahmed wspomina, że wszystkie płakały i wzywały pomocy, a niektóre się broniły, wtedy jednak były bite i grożono im bronią. Jednocześnie rekruci dostawali wyjaśnienia jak gwałcić skuteczniej. „Mówili nam, że trzeba przytrzymać kobiecie obie ręce mocno przy ziemi i że nie można jej pozwolić się pokonać” – opowiada Ahmed.

Początkowo rekrutom nie wolno było gwałcić więzionych w obozie kobiet, ponieważ „należały do mężczyzn, a nie chłopców”. Jednak wkrótce wielu terrorystów poniosło śmierć podczas jednego ataku i rekruci szybko stali się żołnierzami. Jednocześnie liczba kobiet w obozie zmalała: część z nich została odbita przez siły rządowe, część wydano za mąż, a część uciekła. Pozostałe kobiety miały być nagrodą dla młodych żołnierzy za udaną misję. „Wielu chłopców bardzo się tym ekscytowało” – wspomina Ahmed, który w tym czasie myślał tylko o ucieczce.

Niewolnice Boko Haram
Niewolnice Boko Haram

Okazja nadarzyła się podczas transportu porwanych w Gwoza kobiet i dzieci. Kiedy niektóre ofiary zeskoczyły z ciężarówki i zaczęły uciekać do buszu, Ahmed udając, że je ściga sam uciekł. „Dogoniłem uciekinierki, ale kazałem im biec szybciej. Zdziwiło je moje zachowanie” – mówi. Idąc od wsi do wsi dotarli do obozu dla osób wysiedlonych.

Dwie dziewczynki, które uciekły z obozu Boko Haram, przyznają, że były gwałcone przez młodych chłopców. 16-letnia Rukiyat powiedziała, że chłopiec który ją zgwałcił „wyglądał na 13 lat i był tak mały, że z łatwością dałaby radę obronić się przed nim; nie mogła jednak tego zrobić ponieważ miał broń”.

Od 2009 roku, kiedy Boko Haram rozpoczęło swoje „powstanie”, dżihadyści z tej organizacji skupiają się na porwaniach kobiet i dziewcząt. W Chibok porwali z internatu ponad 200 uczennic, czym zyskali sobie światowy rozgłos. Porwane kobiety zostają ich niewolnicami seksualnymi. „Prawie codziennie gwałcili mnie różni mężczyźni” – wspomina Rukiyat i dodaje, że często przyglądali się temu chłopcy.

Ucieczka z obozu Boko Haram nie oznacza jednak końca gehenny ich ofiar. Human Rights Watch ostrzega, że kobiety, które przetrwały piekło urządzone przez dżihadystów, padają ofiarą gwałtów również w obozach dla uchodźców i to często ze strony przedstawicieli władz, policjantów i żołnierzy.

 

GB na podst. www.thedailybeast.com




10-latka jako samobójczy zamachowiec Boko Haram

Jedna osoba została poważnie ranna po samobójczym zamachu dokonanym przez 10-latkę w Sylwestra w północno-wschodnim nigeryjskim mieście Maiduguri.

Chociaż nikt nie przyznał się do zamachu atak nosił znamiona działalności Boko Haram, które często używa młodych kobiet do wysadzania się w zamachach na cywilne cele.

„Dziewczynka podeszła do tłumu, ale wysadziła się nim dotarła do celu”, powiedziała AFP świadek Gremaa Usman.

Pracownik organizacji humanitarnej twierdzi, że dziewczynka musiała mieć mniej niż 10 lat, co mogło wpłynąć na to, że zabiła się wcześniej nie wytrzymując napięcia.

Drugą dziewczynę, która chciała się zabić złapał wściekły tłum i zlinczował, bombę zdetonowały służby bezpieczeństwa.

W grudniu dwie dziewczynki w wieku około ośmiu lat zdetonowały się na targu w tym samym mieście raniąc 19 osób. (j)

źródło: AFP