Strefa Gazy bez tuneli?

| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Przez 25 lat podziemne tunele ratowały gospodarkę Strefy Gazy. Ale rewolucja w Egipcie i tu wprowadza rewolucyjne zmiany.

Abu Abed, 48-letni Beduin ze szczepu Cawalha, mąż dwóch żon i ojciec ośmiorga dzieci, stoi przed drzwiami swego domu w obozie uchodźców Kanada koło Rafah i głośno klnie. Gniewnym ruchem podsuwa reporterom pod nos ostatnie wydanie miejscowej gazety z wiadomością o otwarciu przejścia granicznego z Egiptu do Strefy Gazy. Sąsiedzi kiwają głowami z fałszywym współczuciem. Tunelarze, jak ich tu nazywają, mimo że w dużej mierze ratują podupadłą gospodarkę Gazy, nie cieszą się sympatią jej mieszkańców. Abu Abed i jego wspólnik po egipskiej stronie granicy są właścicielami kilku tuneli, którymi przemycali kiedyś materiały wybuchowe i pistolety maszynowe kałasznikow.

Od kilku lat, gdy Gaza stała się jednym wielkim magazynem broni, a ceny tego towaru spadły drastycznie, przerzucili się na transport żywności, materiałów budowlanych, leków, a nawet rozebranych na części samochodów i maszyn rolniczych. Im szczelniejsza była blokada Strefy, tym lepiej kwitły interesy tunelarzy. Na budowę każdego tunelu inwestorzy musieli wysupłać ponad 100 tys. dol. gotówką, ale dzienny zysk nigdy nie spadał poniżej 20 tys. dol.

Abu Abed, mężczyzna niepozornej postury, ubrany w drelichowy kombinezon, z kraciastą arafatką owiniętą wokół głowy, jest dzisiaj prawdziwym milionerem. Jednym z kilkuset żyjących w ponad 1,5-mln społeczeństwie uchodźców palestyńskich, w większości wegetujących na granicy nędzy. W kwietniu zainwestował ćwierć miliona w drążenie nowoczesnego 1500-metrowego tunelu przeznaczonego do transportu paliw. 15 m pod ziemią biegnie rurociąg, zainstalowano już oświetlenie i łączność telefoniczną. W budowie jest wentylacja. I co? I wszystko na nic.

więcej na Polityka.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze