Są muzułmanie, którzy nie chcą nienawiści w kazaniach

1
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

W Indonezji niektórzy praktykujący muzułmanie stronią od przepełnionych nienawiścią piątkowych kazań w meczecie.

Heickel Alkatiri, menadżer w firmie tytoniowej przyznaje, że niechętnie uczestniczy w piątkowych modłach w meczecie nieopodal jego domu w Duren Tiga, w południowej Dżakarcie. Mężczyzna przyznaje, że interesują go raczej przynoszące ukojenie kazania o wartościach islamskich, a nie mowa nienawiści. „Słyszałem nieraz jak imamowie głoszą, że niewiernych można bezkarnie zabijać”- mówi.

Muhammad Hafiizh Riyadi, fotograf, ma podobny problem. W jego meczecie w Pondok Pinang (również południowa Dżakarta) imam powiedział, że głosowanie na niemuzułmanów jest grzechem i każdy, kto go popełni, będzie traktowany jak niewierny. „Takie kazania mogą wprowadzać ludzi w błąd, szczególnie tych, którzy przyjmują je bezrefleksyjnie nie myśląc wiele o tym, co słyszą. Moim zdaniem kazania powinny głosić miłość, a nie mówić nam co jest nie tak z innymi religiami” – tłumaczy Riyadi.

Heickel i Muhammad są przykładem wierzących muzułmanów, którym nie odpowiada treść piątkowych kazań i z tego powodu szukają meczetu, gdzie imamowie potrafią powstrzymać się od mówienia o polityce i siania nienawiści.

Minister Saifuddin
Minister Saifuddin

Rząd zdaje sobie sprawę z problemu i szuka sposobów, aby go rozwiązać. „Wiele osób skarży się, że w niektórych meczetach imamowie nie dają kazań na tematy religijne, ale poświęcają się dyskredytacji innych grup, co jest przeciwieństwem przewodnictwa duchowego” – powiedział niedawno minister ds. religii Lukman Hakim Saifuddin. Minister chciałby, żeby imamowie trzymali się swoich funkcji religijnych, dlatego ministerstwo rozpocznie współpracę z organizacjami islamskimi mającą na celu wprowadzenie pewnych standardów dla kazań. Dzięki temu imamowie mają zrozumieć, że w piątkowych modłach chodzi o szerzenie pozytywnych treści.

Zapowiedź ministerstwa wzbudziła kontrowersje, co zmusiło Lukmana do wyjaśnienia swoich zamiarów. „To nie jest interwencja rządowa” – podkreśla minister i dodaje, że ostateczna decyzja odnośnie tego, czy należy wprowadzić certyfikację, więcej szkoleń, czy kontrolę nad imamami, należy do organizacji islamskich, takich jak Indonesian Ulema Council (MUI), Nahdlatul Ulama (NU), Muhammadiyah. „Rząd ma tylko ułatwić wcielenie w życie życzeń społeczeństwa; to nie jest tylko jakiś nasz pomysł, ale odpowiedź na potrzeby tych, którym zależy na poprawie sytuacji” – mówi minister.

Organizacje islamskie nie są jednomyślne w kwestii odpowiedzi na rządową propozycję.

3

Muhammadiyah, druga największa islamska organizacja, podchodzi do kwestii sceptycznie. Sekretarz rady centralnej Abdul Mu’ti uważa, że rząd nie powinien wytykać islamu palcem, ponieważ inne religie też mają radykalne nauki. Wątpi również, żeby dało się w wskazać kryteria dla wyznaczenia standardów, ponieważ wśród muzułmanów istnieją różne poglądy. Trudno byłoby też nadzorować wprowadzenie w życie ewentualnych zaleceń.

4

Z kolei Nahdlatul Ulama, największa islamska organizacja w kraju, pochwala rządową akcję, podkreślając wagę pokojowego przesłania islamu i propagowania wśród muzułmanów tolerancji, która jest przydatna w wielowyznaniowym kraju. „Należy jednak pamiętać, że taka standaryzacja nie może ograniczyć szerzenia islamu, ale będzie działaniem skierowanym na kształcenie duchownych” – wyjaśnia główny sekretarz organizacji, imam Pituduh.

GB na podst. www.thejakartapost.com

 

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze