Polub świętą wojnę, czyli diżhad na Facebooku

Dżihad na fejsbooku
| 1 komentarz|
image_pdfimage_print

Islamscy radykałowie wykorzystują media społecznościowe do wsparcia dżihadu w Syrii. Według raportu King’s College w Londynie, konflikt w tym kraju należy do najbardziej medialnych w historii.

Dżihad na fejsbooku

Raport International Centre for the Study of Radicalization and Political Violence, ICSR) wskazuje na dwóch kaznodziejów, którzy wyjątkowo skutecznie wykorzystują portale takie jak Facebook i Twitter. Pierwszy z nich to Amerykanin Ahmad Musa Jibril, którego posty na Twitterze śledzi 60 procent zagranicznych bojowców walczących w Syrii; drugi to Australijczyk Musa Cerantonio, były katolik nawrócony na islam, który zdobył licznych naśladowców po głośnych wypowiedziach na temat konfliktu.

„Choć nie ma dowodów na ich fizyczne zaangażowanie w napływ zagranicznych bojowników do Syrii, dane pokazują, że obaj mężczyźni stanowią znaczące źródło religijnego oraz politycznego wsparcia i motywacji” – podsumowano w raporcie.

Twitter i FB znacznie ułatwiają współpracę z radykałami. Stronę Ahmada Musy Jibrila na Facebooku polubiło już 145 000 fanów, a on sam poświęca dużo czasu na odpisywanie swoim zwolennikom. W raporcie zaznaczono, że dla wielu brytyjskich bojowców walczących w Syrii inspiracją do rozpoczęcia dżihadu był cykl dostępnych w sieci wykładów Jibrila.

Wielu muzułmańskich nauczycieli inspirowało się również Younisem Tsoulim, wpływowym internetowym aktywistą zaangażowanym w wojnę w Iraku. Dzięki dostępowi do nowych technologii, Tsoulim mógł rozprowadzać w sieci rozmaite materiały filmowe nie ruszając się ze swojego mieszkania w Londynie. Jego wpływy rozrosły się do tego stopnia, iż Abu Maysara, syryjski przedstawiciel Al-Kaidy w Iraku, wysłał do niego następującą wiadomość: „W imię Allacha, jestem uradowany Twoją obecnością, mój ukochany bracie. (…) Oby Allach miał Cię w swojej opiece”.

Zdaniem ICSR, Twitter zapewnił radykałom dużo większą swobodę wypowiedzi. Dawniej przedstawiciele tego typu ideologii musieli liczyć się z możliwością zablokowania na forach zbyt skrajnych komentarzy. Twitter pozwolił pokonać te bariery i dziś radykałowie cieszą się niekontrolowaną możliwością prowadzenia rozmów z każdego zakątka świata.

W ostatnich tygodniach brytyjskie MI5 oświadczyło, że „wracający z Syrii brytyjscy radykałowie stanowią największe zagrożenie dla narodowego bezpieczeństwa” i są gotowi przeprowadzić zamachy na ojczystej ziemi.

Brytyjskie służby bezpieczeństwa wciąż nadzorują działania 250 radykałów, którzy wrócili z Syrii, analizując jednocześnie wpływ mediów społecznych na przyciąganie nowych zwolenników dżihadu.

Bohun, na podst. http://rt.com/news/jihad-facebook-syria-terror-876/

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze