Polscy Tatarzy: Gdzie się nie obrócisz, wszędzie rodzina

| 3 komentarzy|
image_pdfimage_print

– My nie czujemy się Polakami. My nimi jesteśmy – tłumaczy Adam Iljasiewicz. Tatarów w Polsce jest w tej chwili około pięć tysięcy. To grupa o silnych tradycjach patriotycznych i więziach rodzinnych, własnej tożsamości i kulturze. Chcą ją ratować, póki czas.

Cześć Miriam? Co u was Dżeneta – słychać z różnych stron podczas festynu w Kruszynianach. Tu wszyscy są na ty i większość obecnych doskonale się zna. Właśnie zjeżdżają się przedstawiciele mniejszości tatarskiej w Polsce. Ich liczbę w Polsce szacuje się obecnie na około pięć tysięcy osób. Z tego cztery tysiące to muzułmanie.

Polscy Tatarzy: Tu, gdzie korzenie

Ponieważ byli i są stosunkowo nieliczną grupą, dlatego mają dobrze udokumentowaną historię. W tej społeczności nikt nie bierze się znikąd, ale stoi za nim czasem sięgające daleko w przeszłość drzewo genealogiczne. Są z tego dumni.

– Gdy chodziłem do szkoły, to dzieciaki czasem mnie poszturchiwały i wytykały: Tatar – opowiada Bronisław Talkowski, stojący na czele muzułmańskiej gminy wyznaniowej. – Kiedyś ojca pytam: dlaczego tak jest? A tata tak mi przetłumaczył: ten, który cię przezywa pewnie nie zna swojego pochodzenia, historii, jego świadomość kończy się na dziadkach. A tym masz swoją historię zapisaną przez kilkanaście pokoleń. Nie bój się tego. Tatar nie może być przezwiskiem, którego będziesz się wstydzić. To on powinien się wstydzić, a ty masz być dumny.

Bardzo cenią sobie takie rodzinne powiązania, często bardzo dalekie. – Odzywają się nawet osoby zza granicy – opowiada Adam Iljasiewicz. – Niedawno w Anglii znalazł się mój kuzyn od sześciu pokoleń. Dokumenty, które ma, pasowały do naszej rodziny. W przyszłym miesiącu mamy się spotkać. Sześć pokoleń to prawie 150 lat. Trochę się obawiam, jak wypadnie to spotkanie. Ale z drugiej strony, chociaż daleka, to jednak rodzina.

Niektórzy Tatarzy jednak siedzą w jednym miejscu od wieków. Rodzina Chaleckich mieszka w Kruszynianach od 300 lat. – Osiem pokoleń – z grubsza oblicza Mirosław Chalecki. – Nawet w tej chwili w naszym domu mieszkają cztery pokolenia. A jeszcze dwa lata temu, gdy żyła babcia, która doczekała 96 lat, było więcej.

Wielu po długim czasie wraca do miejsca urodzenia. Ramazan Murawski po przejściu na emeryturę zdecydował się odkupić w Kruszynianach działkę po ojcu, na której zbudował dom. – Wyjechałem stąd do wojska do Szczecina, potem w Gorzowie Wielkopolskim mieszkałem 40 lat – opowiada. – Teraz wszyscy powróciliśmy. W Kruszynianach jest moja ojcowizna. Tu są nasze korzenie. Gdzie się nie ruszysz, to wszędzie kuzyni – brat czy wujek, siostra czy ciotka.

Więcej na Kurier Poranny

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze