Policyjna obława na przeciwników imigracji w niemieckim internecie

1
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Niemiecka policja rozpoczęła tropienie na masową skalę autorów tzw. „mowy nienawiści” w internecie.

Akcję koordynuje ministerstwo spraw wewnętrznych, wspierane przez resort sprawiedliwości, a także wielu publicznych nadawców. Zdaniem części opozycji, jak i konserwatywno-prawicowych mediów, to próba kneblowania opinii publicznej i wyciszania przeciwników promigranckiego kursu Angeli Merkel.

Pretekstem do zmasowanej akcji niemieckiej policji przeciwko autorom tzw. „mowy nienawiści” (głównie w internecie) jest, według szacunków ministra spraw wewnętrznych Thomasa de Maiziere, lawinowy w ostatnim czasie wzrost liczby agresywnych komentarzy, wyzwisk a nawet gróźb, zwłaszcza w mediach społecznościowych. „Chcemy pokazać, że oprócz prewencji mamy także możliwość represyjnego działania przeciwko osobom, które na masową skalę dopuszczają się przestępstw publikując pełne nienawiści posty w internecie”- wyjaśnił minister.

Służby mają tropić zwłaszcza tych, którzy słowną agresję kierują przeciwko uchodźcom, bądź przeciwko politykom, urzędnikom i wolontariuszom zaangażowanym w pomoc migrantom. „Starych uchodźców należałoby zagazować”; „Uchodźcy potrafią tylko kraść”; „Ty nędzna, perwerysjna brudna świnio” ( do Angeli Merkel); „Ty zdrajco, należałoby cię postawić przed plutonem egzekucyjnym” – to tylko niektóre przykłady komentarzy, jakie przytoczyła, informując o ostatnich działaniach policji, publiczna telewizyjna jedynka ARD.

Od środy w większości landów przeszukano kilkadziesiąt mieszkań, skonfiskowano komputery i twarde dyski, a także aresztowano kilka osób pod zarzutem szerzenia nienawiści. Pod lupą służb są zwłaszcza fora dyskusyjne tzw. sceny prawicowo-radykalnej i neonazistowskiej, m.in. grupa Facebookowa „Gross Deustschland” (Wielkie Niemcy).

Wszystko to dzieje się pod hasłem walki z tzw. prawicowym ekstremizmem, antysemityzmem i rasizmem.

Podobne traktowanie nie dotyczy jednak agresywnych środowisk lewackich. Co więcej, w ogólnoeuropejską akcję propagandową pod hasłem „NO HATE” angażuje się, korzystająca z rządowych subwencji, lewicowa fundacja im. Amadeu Antonio („Amadeu Antonio Stiftung”), która prowadzi specjalny program monitoringu w sieci osob i grup o sympatiach prawicowych czy neonazistowskich. Szefową Fundacji jest 62-letnia Anetta Kahane, która w dawnym NRD , pod pseudonimem „Victoria”, przez lata pracowała dla komunistycznego ministerstwa spraw wewnętrznych . Wykreowana przez fundację Amadeu Antonio „Sieć przeciwko nazistom”, należy teraz do specjalnego sztabu kryzysowego, jaki do zwalczania mowy nienawiści powołał minister sprawiedliwości Heiko Maas. On sam od miesięcy osobiście zaangażowany walkę z tzw. prawicowym ekstremizmem i mową nienawiści w internecie.

Tymczasem w ocenie wielu niezależnych komentatorów ostatnie działania rządu są próbą wprowadzenia urzędowej cenzury i walki z przeciwnikami obecnego, proimigranckiego kursu gabinetu Angeli Merkel.
Jak napisał redaktor niezależnego magazynu COMPACT, Jürgen Elsässer, komentarzem do tego, co obecnie dzieje się w Niemczech, mogą być słowa włoskiego pisarza Ignazio Silone, który w jednym z wywiadów stwierdził niegdyś: „Nowy faszyzm nie będzie mówił: ‚jestem faszyzmem’. On powie: ‚nazwam się antyfaszyzm'”. Zdaniem Elsässera obecne działania rządu są rozpaczliwą próbą ratowania wizerunku niemieckich elit politycznych przed przyszłorocznymi wyborami do Budenstagu, które mogą radykalnie zmienić niemiecką scenę polityczną.

Także zdaniem komentatora niezależnego portalu KOPP Marcusa Gärtnera, próba wprowadzenia cenzury w mediach społecznościowych przy aprobacie medialnego mainstreamu dowodzi wielkiej nerwowości, jaka zapanowała wśród berlińskich elit. Dziennikarz przypomina też, że od miesięcy tuszowane są w mediach doniesienia na temat skali przestępstw, głównie gwałtów i kradzieży, jakich dopuszczają się uchodźcy. „Mimo zmowy tego kartelu milczenia jaki zawiązały obecne elity i wiodące media, nie da się już zatuszować faktu, że co drugi Niemiec nie czuje się bezpiecznie we własnym kraju”- podsumowuje Gärtner, powołujac się na niedawne badania instytutu INSA dla dziennika „Bild”.

Z Kolonii Agnieszka E. Wolska

Źródła:
www.tagesschau.de
www.aktiencheck.de
www.kopp-verlag.de

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze