Organizatorzy flotylli: nie chcemy starć z Izraelczykami

| 2 komentarzy|
image_pdfimage_print

Tureccy organizatorzy kolejnej „Flotylli Wolności” próbują przekonać Izrael, że ich celem jest wyłącznie dostarczenie pomocy humanitarnej do palestyńskiej Strefy Gazy, nie zaś prowokowanie starć z izraelskimi siłami bezpieczeństwa.

Fundacja Pomocy Humanitarnej (IHH) nawiązała ostatnio kontakty z przedstawicielami społeczności żydowskiej w Turcji, by za ich pośrednictwem przekazać władzom Izraela, że organizatorzy wyprawy, która ma wyruszyć pod koniec czerwca, chcą uniknąć powtórki fatalnego scenariusza z maja ubiegłego roku.

Zeszłoroczną „Flotyllę Wolności” powstrzymali izraelscy komandosi, zabijając dziewięciu pasażerów statku Mavi Marmara. Incydent spowodował gwałtowny kryzys w stosunkach turecko-izraelskich. Celem flotylli było przełamanie blokady Strefy Gazy ustanowionej przez Izrael i Egipt.
Jak informuje dzisiejszy dziennik izraelski „Jedijot Achronot”, liderzy tureckich Żydów przekazali rządowi izraelskiemu stanowisko organizatorów tegorocznego morskiego konwoju. Kontakt bezpośredni nie był możliwy, ponieważ Izrael uznaje IHH za organizację terrorystyczną.
Tureccy organizatorzy wyprawy proponują, by statki wchodzące w skład flotylli zostały sprawdzone przez międzynarodową inspekcję w jednym z portów państw niezaangażowanych w konflikt, np. na Cyprze. Zgodnie z tą ofertą, konwój mógłby wyruszyć do Gazy dopiero po stwierdzeniu, że nie przewozi on nic innego poza pomocą humanitarną.

Mimo to rząd turecki poinformował wczoraj, że będzie się starał powstrzymać flotyllę przed wyruszaniem w drogę do Gazy. Minister spraw zagranicznych Turcji Ahmet Davutoglu apelował do organizatorów konwoju, by wstrzymali się z akcją w oczekiwaniu na to, jakie skutki przyniesie otwarcie przez Egipt przejścia granicznego ze Strefą Gazy w Rafah, które może być krokiem do faktycznego przerwania blokady.

Pojawiły się opinie, że Ankara chce załagodzić konflikt z Izraelem, gdyż obecnie priorytetem jest dla niej nie położenie Palestyńczyków, lecz sytuacja w sąsiedniej Syrii, skąd napłynęła do Turcji fala uchodźców.

Także przebywający we Włoszech premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczył, że Tel Awiw stara się naprawić relacje z Ankarą.

Jak powiedział Szlomo Brom, ekspert Instytutu Studiów Bezpieczeństwa Narodowego Uniwersytetu w Tel Awiwie, oba państwa chcą uniknąć kolejnego incydentu, ponieważ po zeszłorocznym zajściu ucierpiała ich reputacja na arenie międzynarodowej.
– Izrael oskarżano o nadużywanie siły, a państwa zachodnie miały pretensje do islamskich władz Turcji o inspirowanie antyizraelskiej prowokacji – wyjaśnił ekspert.

Więcej na: onet.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze