Obywatele Niemiec chcą się bronić sami

image001
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

W kilku miastach Nadrenii, po dramatycznych sylwestrowych wydarzeniach, mieszkańcy zaczęli się spontanicznie organizować.

Ludzie wyrażają rozczarowanie postawą kolońskiej policji w Sylwestra i zwołują się na Facebooku, chcąc sprawy bezpieczeństwa w miastach wziąć w swoje ręce.

„Zainteresowanie naszą inicjatywą przerosło najśmielsze oczekiwania” – przyznaje Tofigh Hamid, sam cudzoziemiec pochodzenia irańskiego, założyciel istniejącej od tygodnia na Facebooku grupy „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego – Düsseldorfie uważaj”. Grupę utworzył tuż po wydarzeniach w sylwestra i z pierwotnych 160 członków dziś zrobiło się już ponad 9 tysięcy. „W tej chwili naszą główną troską jest, żeby to wszystko nie wymknęło się spod kontroli” – powiedział Hamid na antenie radia WDR zaznaczając, że uczestnicy obywatelskich patroli nie maja żadnych specjalnych uprawnień. „Naszym zadaniem jest tylko pokazanie czujności i danie poczucia bezpieczeństwa, zwłaszcza naszym paniom, które chcą normalnie żyć, jak dotąd”.

Formacje straży w Düsseldorfie chcą być aktywnie zwłaszcza w czasie weekendów, gdy odbywają się różne imprezy, koncerty i dyskoteki. „Nie zamierzamy jednak biegać z widłami i pochodniami, aby na kogoś polować„ – podkreśla Hamid.

Podobnie widzi swe zadanie grupa utworzona w Kolonii pod nazwą „Kolońska Straż Obywatelska” z ponad trzema tysiącami członków. Kolejna tego typu formacja powstaje właśnie w Krefeld. Spontaniczna aktywność obywateli martwi jednak policję. „Wystarczy jak ludzie są czujni i znają nasz numer alarmowy 112″ – skomentował na antenie WDR 2 rzecznik policji w Düsseldorfie. Jego zdaniem patrole, czy straż obywatelska nie są policji dla utrzymania porządku niezbędne.

Policja w Kolonii otrzymuje tymczasem dalsze zgłoszenia od poszkodowanych w napadach,  do jakich doszło w Sylwestra. Obecnie jest to ponad 500 przypadków, a ich liczba stale rośnie, bo wiele kobiet nie może otrząsnąć się po tym, czego doświadczyły ze strony agresywnych azylantów. W Kolonii uruchomiono specjalny dyżur telefoniczny dla ofiar sylwestrowego molestowania. O profesjonalną pomoc psychologiczną zwróciło się już ponad 20 pań.

W niedzielny wieczór doszło do w Kolonii do próby samosądu i „oczyszczania miasta” z migrantów. Przemocy wobec obcokrajowców z Azji i Bliskiego Wschodu mieli się dopuścić sympatycy prawicowej sceny, którzy według policji od kilku dni umawiali się na FB, ze będą „robić w mieście porządek”. Według dotychczasowych ustaleń grupa ok. 20 mężczyzn pobiła sześciu Pakistańczyków; dwóm musiano udzielić pomocy w szpitalu. Ucierpieć miał też jeden obywatel Syrii.

Swój niepokój po nocnych zajściach wyrazili przedstawiciele Centralnej Rady Muzułmańskiej w Niemczech, którzy alarmują, że w ostatnich dniach otrzymują dziesiątki telefonów z groźbami. Z tego powodu w Kolonii zablokowali nawet swój oficjalny numer.

Dziś ustalaniem przebiegu wydarzeń z Sylwestra zajmowali się deputowani do Landtagu, landowego parlamentu. Policjanci z Kolonii twierdzą bowiem, że nakaz zatajania, kim byli sprawcy sylwestrowych ataków, miał wyjść z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych NRW, kierowanego przez polityka SPD Ralfa Jögera. Jego natychmiastowego odwołania domagano się podczas sobotniej, antyrządowej i antyislamskiej demonstracji Pegidy w Kolonii.

Sam minister Jöger przyznał dziś, podczas składania wyjaśnień w Landtagu Nadrenii Północnej – Westfalii, że sprawcami seksualnych ataków na kobiety w Kolonii byli głównie azylanci. Jak tłumaczył, zatajanie ich pochodzenia było poważnym błędem, ale wynikało nie ze złej woli, lecz „źle rozumianej politycznej poprawności” policjantów kierujących akcją w sylwestrowy wieczór.

Z Kolonii specjalnie dla Euroislam.pl Agnieszka Ewa Wolska

Na zdjęciu: Tofigh Hamid, założyciel straży obywatelskiej w Düsseldorfie (www.report-d.de)

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze