O czym rozmawiają muzułmańscy uchodźcy w Austrii

EuropeMigrantsOpenIOrDieSign-1
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Przedstawiamy zapis wywiadu przeprowadzonego dla internetowej wersji gazety „Kronen Zeitung” z kobietą, która tłumaczyła rozmowy z „uchodźcami” przyjeżdżającymi do Austrii.
Tłumaczka (pragnąca zachować anonimowość, występująca tu pod pseudonimem „Maria”), pochodząca z Iraku chrześcijanka, sama przybyła do Austrii jako uchodźca kilkadziesiąt lat temu. Dzięki znajomości języka arabskiego i temu, że nie ujawniła od razu, iż jest chrześcijanką, Maria miała okazję przysłuchiwać się rozmowom uchodźców, którzy otwarcie mówili przy niej o powodach, dla których przybyli do Europy oraz swoich oczekiwaniach co do tego, że islam ostatecznie stanie się religią dominującą w Austrii.
* * *
– Gościmy dziś w studiu Marię – to jej pseudonim, ponieważ pragnie pozostać anonimowa – pochodzącą z Iraku chrześcijankę, która dzięki płynnej znajomości arabskiego przez kilka miesięcy pracowała w Wiedniu jako wolontariuszka pomagając uchodźcom. Znając język Maria doskonale rozumiała ich rozmowy. Kiedy poinformowała o ich treści swojego pracodawcę, jej umowa nie została przedłużona. Mario, przede wszystkim dziękuję, że odważyłaś się przyjść do nas. Czy możesz powiedzieć, o czym rozmawiają ze sobą uchodźcy?
– Przede wszystkim należy zdać sobie sprawę z tego, że uchodźcy ci przybywają z regionu, w którym od dziesięcioleci trwa wojna religijna. To oznacza, że uciekają z tego regionu i ryzykują życie, żeby dostać się do Europy, a nie do innego kraju islamskiego. W niektórych przypadkach dzieje się tak, ponieważ naprawdę chcą prowadzić spokojne życie, w innych jest to zaplanowana akcja.
– Uchodźcom chodzi więc również o to, żeby wciąż mogli praktykować swoją religię? Słyszeli, że w Austrii, gdzie panuje wolność wyznania, będzie to możliwe. Jeśli dobrze rozumiem, po przyjeździe tutaj sami byli zaskoczeni, jak swobodnie mogą praktykować.
– Sami byli zaskoczeni, że w Austrii panuje aż taka swoboda religijna. Powiedzieli mi, że w ich krajach wiele rzeczy byłoby niedopuszczalnych, tymczasem w Austrii w imię wolności religijnej pozwala się na tak wiele.
– Czy oznacza to, że swoboda praktykowania islamu jest tutaj większa niż ich krajach ojczystych?
– Zgadza się. Dlaczego uciekają ze swoich krajów? Dzieje się tak, ponieważ od czasów upadku Saddama Husajna panuje tam wojna religijna. Sunnici walczą z szyitami, szyici walczą z innymi ugrupowaniami, w tym z arabskim plemieniem Adnan. Wszyscy walczą przeciwko sobie. Przyjeżdżając tutaj liczą na to, że (…) będą mogli wciąż praktykować swoją religię, i że wkrótce Austria będzie należeć do nich.
– Jesteś chrześcijanką, ale nie nosiłaś krzyża, więc uchodźcy nie zauważyli tego od razu. W trakcie rozmów nie nosiłaś jednak również zasłony twarzy. Jak traktowali cię w osobistych kontaktach?
– Na początku przytulali mnie i witali się ze mną przyjaźnie, ponieważ byłam jedną z nich. Dzięki temu mogli swobodnie ze mną rozmawiać. Myśleli, że jestem muzułmanką. Nie powiedziałam im o swoim wyznaniu, ponieważ mieszkam w Austrii od wielu lat i uważam, że religia jest sprawą prywatną. Poza tym traktowałam ich jak bliskie istoty ludzkie, a nie jako muzułmanów, chrześcijan czy żydów. Tymczasem dla nich religia jest czymś, co definiuje człowieka, niezależnie od tego, skąd się pochodzi. Powiedzieli mi, że chcą tutaj przeforsować swoje żądania. Mówili, że ze względu na wolność religijną mogą żądać tu od państwa wszystkiego.
– Chodzi więc nie tylko o oczekiwania finansowe, ale również o żądanie jak największej swobody praktyki religijnej? (…) Wspominali, że chcą nawrócić jak najwięcej Austriaków na islam, ponieważ islam jest – jak to określają – jedyną religią. Co o tym słyszałaś?
– Właśnie taki jest przekaz. Oni nie chcą niczego innego. Czego można spodziewać się po mężczyznach, którzy przyjeżdżają do Austrii z taką ideologią i otrzymują wsparcie państwa? Nie chodzi o to, że państwo postępuje w ten sposób celowo, ale [doprowadza do tego] w imię demokracji i wolności. [Uchodźcy] udają się do różnych stowarzyszeń [imigranckich] i mówią: „Wyślijcie swoje dzieci do islamskich przedszkoli, posyłajcie dzieci do meczetu w sobotę i w niedzielę”. Zgodnie z islamem ośmioletnia dziewczynka musi nosić zasłonę twarzy. To obowiązek! Nie doświadczyłam czegoś takiego dwadzieścia czy trzydzieści lat temu w Iraku, gdzie w tamtych czasach mieszkałam.
– Uchodźcy zatem (…) korzystają po prostu z liberalnego prawa w Austrii i wykorzystują je do własnych celów? Twoim zdaniem – tak, jak powiedziałaś mi wcześniej – musimy zwracać się do polityków, żeby zaostrzyli prawa dotyczące swobody religijnej, ponieważ są one nadużywane przez uchodźców. Posuwają się oni nawet do tego, czego nie mają prawa robić we własnych krajach?
– Dokładnie. Zawsze powtarzam, że wyjątkowe czasy wymagają wyjątkowych zasad i wyjątkowych praw. Trzydzieści lat temu Irak, a nawet Egipt, wyglądały tak jak Austria sprzed trzydziestu lat. Żyliśmy w wolnym społeczeństwie. Radziłabym każdemu politykowi, żeby pojechał to tych krajów i zobaczył, jak wygląda tam teraz sytuacja i co przywożą ze sobą uchodźcy. Politycy powinni zacząć działać. Tymczasem kiedy minister (Sebastian Kurz – red.) proponuje np. zakazać całkowitego zasłaniania twarzy, jest krytykowany i spotyka się z oszczerstwami. Moim zdaniem jest to niedopuszczalne. Ten zakaz jest jednak konieczny, w przeciwnym razie najpóźniej za dwadzieścia lat Austria będzie przypominać dzisiejszy Afganistan lub Irak.
– To bardzo mocne stwierdzenie. Podsumowując, ponieważ jesteś chrześcijanką, kiedy to wszystko zrozumiałaś, zdałaś relację swojemu pracodawcy. Uważasz, że właśnie to był powód, dla którego nie przedłużył z tobą umowy. Tym samym, mówiąc między wierszami, sugerujesz, że organizacje zajmujące się pomocą [dla uchodźców] nie były w ogóle zainteresowane poinformowaniem opinii publicznej o tym, o czym uchodźcy rozmawiają między sobą, krótko mówiąc – chciały zamieść to pod dywan?
– Tak myślę i nie widzę innej możliwości. Musimy mieć prawo krytyki, gdy pojawiają się problemy. Musimy mieć możliwość mówienia i dyskutowania o nich. A ja jedynie mówiłam o problemach, które spostrzegłam. Kiedy żyłam w moim kraju (w Iraku) i jako chrześcijanka byłam prześladowana, nie chciałam wyjeżdżać. Oni jednak mówili: „To nie jest miejsce dla was, chrześcijan. Jedźcie to swoich niewiernych!”. Na przykład do Europy. Więc przyjechaliśmy tutaj. I tu żyliśmy korzystając z wolności, wśród muzułmanów, ponieważ każdy tu jest równy. Obecnie, wraz z kryzysem imigracyjnym, doświadczam podwójnej dyskryminacji: gdziekolwiek nie pojadę, z powodu nie noszenia zasłony twarzy jestem dyskryminowana jako chrześcijanka – zarówno we własnym kraju, jak i w kraju europejskim.
– A do tego zostałaś bezrobotna. To wszystko wydarzyło się w ubiegłym roku. Pracowałaś z uchodźcami przez sześć miesięcy. Od tamtego czasu nie jesteś w stanie znaleźć pracy.
– Nie mam pracy, ale nie jestem zależna od systemu opieki społecznej. Przede wszystkim staram się pomóc Austrii tak, aby pomoc uchodźcom jej nie zaszkodziła.
– Mario, dziękuję bardzo za to, że miałaś odwagę nam to powiedzieć. Nie znając arabskiego nie ma się dostępu do takich informacji. A ty robiłaś to przez pół roku.

Bohun, na podst. https://themuslimissue.wordpress.com/2017/08/30/what-muslim-refugees-say-to-each-other-in-austria/
Wideo z wywiadem: https://www.youtube.com/watch?v=iblYsoDMtmk

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze