Nadchodzi EuroMed: zostało 14 dni na protest!

euromed-map1
| 2 komentarzy|
image_pdfimage_print

Euro-Mediterranean Partnership (Partnerstwo Euro-Śródziemnomorskie), znane również jako EuroMed, od piętnastu lat jest obiektem wnikliwej obserwacji. Kiedy w 2007 roku wzbudziło debatę publiczną, nazwa została zmieniona na Union for the Mediterranean (Unia na rzecz Regionu Morza Śródziemnego) i zabieg ten sprawił, że projekt dalej po cichu się rozwijał. Po okresie milczenia na ten temat, EuropeNews udało się zdobyć sensacyjny materiał. Zostało nam 14 dni na oprotestowanie wcielenia w życie tego projektu.

euromed-map1Informacja została przemycona w mało nagłośnionej wiadomości podanej przez agencję ANSA: Unia Śródziemnomorska: Jordańczyk Masadeh mianowany sekretarzem. Cytat: Ahmad Khalaf Masadeh, ambasador Jordanii w Brukseli, został dziś wybrany sekretarzem generalnym Unii Śródziemnomorskiej.

Wybór ambasadora niedemokratycznego państwa na przewodniczącego Unii nie jest bez znaczenia. Nie należy przypuszczać, że Unia Europejska – kierowana przez niepochodzącą z wyboru Komisję i niepochodzącego z wyboru Przewodniczącego, będzie się przejmować takimi drobiazgami.

Skoro jednak wśród szesnastu członków Unii Śródziemnomorskiej nie będących członkami Unii Europejskiej znajdują się kraje, które można nazwać demokratycznymi (Izrael, Chorwacja) obok państw gdzie kwestia ta nie jest do końca jasna (Albania, Bośnia, Turcja), wydawałoby się słusznym wybrać na przywódcę Unii przedstawiciela kraju demokratycznego.

W tej wiadomości prasowej znajdujemy jeszcze ciekawsze fragmenty. Cytat: Jutro specjalne oświadczenie trafi do 42 ministrów spraw zagranicznych krajów tworzących Unię Śródziemnomorską. Na zgłoszenie komentarzy będą mieć 15 dni. Za wyjątkiem przypadków niespodziewanego sprzeciwu, mianowanie spotka się z akceptacją na zasadzie milczącej zgody. ‘Dziś stworzyliśmy historię’.

I to w trybie ukradkowym. Dopóki nikt się nie sprzeciwi temu procesowi, nie zostanie on zatrzymany. By wystosować rozsądny protest, trzeba najpierw zrozumieć co się dzieje, a politycy i demokracje muszą wiedzieć czy mają poparcie społeczne. A ponieważ żaden z tych czynników nie występuje, nie powinniśmy się spodziewać. Projekt będzie więc kontynuowany.

Co więcej, tworzenie historii przez milczącą zgodę nie jest honorowym sposobem działania w ustroju demokratycznym. Albo mamy do czynienia z demokracją, władzą ludu, gdzie wszystkie ważne decyzje są oparte na ogólnospołecznej, a nie milczącej zgodzie – albo odrzucamy pozory demokracji i ogłaszamy UE oligarchią, którą w istocie jest. Przynajmniej byłoby szczerze.

O co chodzi w tym projekcie? Cytat ze strony Unii Śródziemnomorskiej:
Dialog na tematy polityczne i związane z bezpieczeństwem, którego celem jest utworzenie wspólnego obszaru pokoju i stabilizacji, popartych zrównoważonym rozwojem, rządami prawa, demokracji i praw człowieka.
Partnerstwo gospodarcze i finansowe, w tym stopniowe ustanawianie strefy wolnego handlu, mającej na celu promocję wspólnych możliwości gospodarczych poprzez trwały i zbalansowany rozwój społeczno-gospodarczy.
Partnerstwo społeczne i kulturalne, mające na celu promocję międzykulturowego zrozumienia i dialogu między kulturami, religiami i ludźmi, oraz ułatwienie wymiany między społeczeństwem obywatelskim a ogółem obywateli, w szczególności kobietami i młodymi ludźmi.

Brzmi sympatycznie, prawda? Te założenia mają również tę wadę, że są tak abstrakcyjne, iż właściwie można doszukiwać się tu wszystkiego. Żeby dowiedzieć się o co właściwie chodzi i jakie są prognozy na przyszłość, powinniśmy może skonsultować się z Uniwersytetem EuroMed w Słowenii. Lub zapytać w Fundacji Anny Lindh (www.euromedalex.org) czy też przejrzeć jej Plan Strategiczny (http://www.euromedalex.org/networks/strategy). Można też poprosić o opinię Alliance of Civilizations (Sojusz Cywilizacji, www.aocistanbul.org ), którego strona internetowa przedstawia zdjęcie premiera Turcji Erdogana, laureata nagrody King Faisal International Prize za zasługi dla islamu. (Raport na JihadWatch: http://www.jihadwatch.org/2010/01/secular-turkish-pm-wins-saudi-prize-for-service-to-islam.html )

Członkostwo takich rządów i osób, które otwarcie podtrzymują ciepłe stosunki z brutalnym reżimem irańskim jest dostatecznym powodem, by zwiesić na czas nieokreślony działalności Unii Śródziemnomorskiej.

Wszystkie działania tej organizacji, poza nagrodą Króla Faisala (król Arabii Saudyjskiej 1964-75), są opłacane z naszych podatków, jednocześnie będąc poza zasięgiem publicznego nadzoru i debaty. Nie powinniśmy akceptować zaangażowania naszych liderów w takie przedsięwzięcia, które konstruowane są za zamkniętymi drzwiami, o niejasnych i górnolotnie brzmiących perspektywach. W przedsięwzięcia podatne, z powodu swej naiwności, na wykorzystanie przez niedemokratyczne państwa członkowskie i fanatyków religijnych.

Czym różni się Unia Środkowoeuropejska od Unii na rzecz Regionu Śródziemnomorskiego? Cytat ze strony Komisji Europejskiej: Zachowując dorobek swego poprzednika – Procesu Barcelońskiego – zapewnia zbalansowane, przejrzyste dla obywateli zarządzanie i zaangażowanie w konkretne projekty regionalne i trans-atlantyckie.
Innymi słowy, nic znaczącego.

Zmiana nazwy miała zwiększyć przejrzystość, jednak są to zaledwie pozory, mające na celu zmylenie prasy i społeczeństwa. Nie da się uzyskać przejrzystości w sposób magiczny, po prostu wypowiadając życzenie. Potrzeba tu publicznej debaty i krytycznego przyjrzenia się sprawie.

Kiedy prezydent Sarkozy wymyślił Union for the Mediterranean, wielu twierdziło, że w ten sposób pokrzyżuje plany innym inicjatywom dla tego obszaru, że zarzuty pod adresem Unii Śródziemnomorskiej zostały potraktowane poważnie, dzięki czemu zastąpiono ją mniej ambitnym i mniej niebezpiecznym Club Med (Klubem Śródziemnomorskim). Nic bardziej fałszywego.

Zamieszanie jednak, jak widać, poskutkowało. Dla obywateli i dziennikarzy stało się niejasne o co chodzi w projekcie Sarkozego, o jakim rodzaju postępu mowa i czy w ogóle ma to jakikolwiek sens. W ostatnich doniesieniach prasowych twierdzi się, że projekt osłabia Unię na rzecz Regionu Śródziemnomorskiego, więc nie ma się czym martwić. W rzeczywistości ten Klub Śródziemnomorski służył jako przykrywka dla szybkiego rozwoju Unii Śródziemnomorskiej.

Jak widać, zostaliśmy poddani kilku zwodniczym działaniom. Działania takie nie są nielegalne i nie podlegają karze, są zaledwie wyrazem braku szacunku dla ducha demokracji. (…) Ta praktyka zwodzenia to dla obywateli Europy dostateczny powód do odrzucenia Unii Śródziemnomorskiej, obecnie przechrzczonej na Unię na rzecz Regionu Śródziemnomorskiego. Jest to projekt niepodlegający zewnętrznej obserwacji, rozpoczęty zanim pojawiło się zrozumienie, że islamizacja jest zagrożeniem wolnego świata. Projekt, oparty na naiwnym założeniu o dobrej woli wszystkich stron, w obecnej sytuacji politycznej nie ma racji bytu i jest wręcz niebezpieczny.

Wiele jeszcze trzeba przedyskutować jeśli chodzi o Unię Śródziemnomorską: co oznacza ona dla Europy, imigrantów i poziomu rozwoju w Eurabii  Koncepcja Eurabii z kolei, długo była uważana niemalże za teorię spiskową, stworzoną przez Bat Ye’or [brytyjska uczona pochodzenia egipskiego, autorka książki Eurabia – red.]. Jednak jeśli spróbujemy połączyć kropki, na bieżąco śledząc wiadomości, widać, że idea ta jest wcielana w życie zarówno formalnie jak i nieformalnie. Jak się okazuje, Bat Ye’or miała rację od samego początku.Już dziś musimy zahamować powoływanie instytucji Unii Środkowoeuropejskiej. Można przyczynić się do tego pisząc do gazet, a nawet udając się bezpośrednio do ministra spraw zagranicznych swojego kraju i żądając natychmiastowego zaprzestania tego wprowadzanego cichaczem projektu. Teraz jest ten moment. Zostało 14 dni.

***

Z ostatniej chwili – komentarz Bat Ye’or:
Należy wam się pochwała za ostrzeganie Europejczyków przed decyzjami polityków podjętymi bez konsultacji z wyborcami. Decyzje te dotyczą spraw, które totalnie odmienią naszą przyszłość, ale nie na naszą korzyść. Europejczycy powinni domagać się uwzględnienia ich zdania w kwestiach polityki zagranicznej i imigracji.
Nie powinni zgadzać się na to, by wąska grupa osób za ich plecami zarządzała ich sprawami, jak to ma miejsce w przypadku kwestii związanych z imigracją i polityką śródziemnomorską od 1973 roku, a co znajduje potwierdzenie w źródłach europejskich, arabskich i amerykańskich. Media powinny być otwarte na debatę i wolne od kontroli siatek podporządkowanych fatwom Organizacji Konferencji Islamskiej (OIC). To dzieje się teraz. Coraz częściej polityka międzynarodowa jest prowadzona przez międzynarodowe siatki powiązane z agendami ONZ, co osłabia instytucje demokratyczne.

Henrik R Clausen – EuropeNews; http://europenews.dk/en/node/28957

Oprac. GB

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze