Miażdżąca krytyka polityki Obamy w sprawie Egiptu

| 3 komentarzy|
image_pdfimage_print

Obamę, za jego nieudolność w sprawie Egiptu, w poniedziałek, skrytykował Niell Ferguson, jeden z wybitniejszych historyków wykładający na Oxfordzie i Harvardzie. W swoim artykule w Newsweeku oraz  wywiadzie dla MNSBC stwierdził, iż mówienie „’Nie jestem Georgem Bushem’ nie jest substytutem strategii”.

Główny zarzut Fergusona to brak przygotowania administracji prezydenta Obamy do takiego obrotu wydarzeń. Przypomina o wzruszającym i emocjonalnym przemówieniu Obamy w Egipcie z czerwca 2009 roku, zarzucając, że od tego czasu nikt z administracji nie zastanawiał się czy może dojść do obalenia Mubaraka. Tymczasem w Izraelu taki scenariusz rozważano już w ubiegłym roku.

„Zmiana kursu, za którą szła następna zmiana, a za nią następna” – tak określa politykę prezydenta w czasie wydarzeń. „Raz chciał, by Mubarak odszedł, zaraz potem, żeby był częścią uporządkowanej transformacji”, mówi Ferguson.

Historyk z Oxfordu rozwiewa też mrzonki, jakoby taka strategia doprowadziła do pokoju w Egipcie. Obecnie, podkreśla, mamy u władzy armię, brak świeckiej opozycji, a jedyną zorganizowaną opozycją jest Bractwo Muzułmańskie, które dąży do przywrócenia kalifatu i zastosowania prawa szariatu. „Ktokolwiek uważa, iż to przełom w amerykańskiej polityce zagranicznej nie ma pojęcia, co wydarzało się w następstwie takiej rewolucji jak ta. I zbyt wcześnie mówić, że to triumf kraju”. Ryzyko przejęcia władzy w Egipcie przez Bractwo, zdaniem Fergusona, jest zbyt duże.

„Prezydent Obama to jeden z najmniej doświadczonych ludzi w polityce zagranicznej, którzy zasiadali w Białym  Domu. A do tego wokół siebie ma doradców, szczerze mówiąc, drugiego jeśli nie trzeciego sortu”, podsumowuje przyczyny fiaska Ferguson. Obecna administracja nie ma takich ludzi jak Zbigniew Brzeziński czy Henry Kissinger, porównuje.

Ferguson ostrzega, że rewolucje z reguły nie prowadziły do demokracji, lecz do okresów niepokojów, często terroru i zewnętrznej agresji, „ponieważ najlepszym sposobem zmotywowania ludzi, w kraju relatywnie biednym i niewykształconym jak Egipt, jest wskazanie domniemanego wroga wewnętrznego oraz oczywiście –  wroga zewnętrznego”. Uważa też, że dojście do władzy Bractwa Muzułmańskiego i agresywne stanowisko wobec Izraela „to scenariusz o wysokim prawdopodobieństwie”.(ziu)

AX na podst. MSNBC

Chętnie nas czytasz?

Od 9 lat w Polsce informujemy o zagrożeniu politycznym islamem.
Dostarczamy unikalne treści, publikujemy teksty naukowe, bierzemy udział w konferencjach, a także wpływamy na inne media i polityków.
Dzięki wsparciu jesteśmy w stanie utrzymać niezależność i zrealizować nasz cel:

Demokratyczna Europa wolna od islamskiego fundamentalizmu.

Wspieraj euroislam.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze