Marzenie niemieckiej muzułmanki: być wdową po dżihadyście

Disaster and stupidity
| 20 komentarzy|
image_pdfimage_print

Florian Fade

Rośnie liczba dziewcząt podróżujących z Niemiec do Syrii, aby poślubić islamistów. Tak właśnie postąpiła szesnastolatka z Badenii-Wirtembergii.

Sonya (imię zmienione) zniknęła podczas przerwy jesiennej. Szesnastoletnia uczennica szkoły średniej, córka Algierczyka i Niemki, wyszła z domu rodzinnego w Konstancji nad Jeziorem Bodeńskim i już nie wróciła. Rodzice Sonyi zaalarmowali policję. Obawiali się najgorszego. Czy ich córka została porwana? Czy stała się ofiarą przestępstwa? Nic z tych rzeczy. Opuściła Konstancję, aby zrealizować swoje marzenie – zostać żoną islamskiego bojownika.

Młoda muzułmanka spakowała walizkę i wyjechała do Stuttgartu. Na lotnisku przedstawiła sfałszowane pozwolenie od rodziców, że może podróżować samotnie. Weszła na pokład samolotu, który zabrał ją do Turcji, a stamtąd najprawdopodobniej udała się do Syrii.

Nastolatka poprzez Facebook była w kontakcie z niemieckimi islamistami w Syrii. Ich propaganda najwyraźniej zradykalizowała ją do tego stopnia, że zdecydowała się na emigrację do strefy wojennej, pozostawiając zdezorientowanych rodziców, którzy boją się o życie córki.

Przypadek szesnastolatki z Konstancji potwierdza tendencję zaobserwowaną przez organa bezpieczeństwa. Coraz częściej muzułmańskie kobiety i dziewczęta podróżują z Niemiec do Syrii, opanowane ideą, żeby wziąć udziału w „świętej wojnie”, poślubić dżihadystę i później stać się wdową po męczenniku.

Disaster and stupidityWedług władz bezpieczeństwa, do tej pory około 300 islamistów wyjechało z Niemiec do Syrii. Wśród nich jest co najmniej dwadzieścia kobiet, które biorą udział w wojnie domowej z powodu „swojej własnej dżihadystycznej motywacji.”

Na pierwszy rzut oka może to wydawać się zaskakujące. Mimo wszystko dżihad jest męską domeną. Jednakże eksperci islamu i organy bezpieczeństwa potwierdzają, że od pewnego czasu nastąpiła zmiana. Wewnątrz radykalnego islamu kobiety biorą na siebie coraz bardziej ważniejsze zadania, zwłaszcza w zakresie propagandy, zbiórki datków, logistyki czy pracy w sieci. Nierzadko, gdy tym się zajmują, inspirują się kobiecymi modelami z czasów przedislamskich.

Przykładem dla nich jest Aisza, najmłodsza żona proroka Mahometa, która towarzyszyła dżihadystom podas bitwy w roku 656 na terenie dzisiejszego Iraku. Według legendy, Aisza siedziała na wielbłądzie i bębniąc zagrzewała bojowników do walki. Dziś wiele islamskich kobiet traktuje ją jako godny przykład kobiecego odpowiednika „bojownika bożego” – mudżahedina.

Islamskie kobiety widzą siebie w roli wspierających walkę – wyjaśnia przedstawiciel władz bezpieczeństwa. – Wspierają walczących mężczyzn moralnie oraz poprzez propagandy. Często mają na nich radykalizujący wpływ i zagrzewają do walki. W pewnym sensie są „cheerleaderkami dżihadu”.

Jak aktywne są islamskie kobiety, najlepiej widać w internecie. Dzięki anonimowości na forach, blogach oraz serwisach społecznościowych mamy do czynienia ze swego rodzaju „emancypacją dżihadystyczną”. W sieci islamistki często dyskutują, komentują i działają na równi z mężczyznami. – Zaobserwowaliśmy, że kobiety dysponują głęboką wiedzą teologiczną – stwierdza agent. – Często znają więcej fragmentów Koranu oraz powiedzeń proroka niż większość mężczyzn. Wiedzą dokładnie, co jest dozwolone, a co zabronione.

Tematy emigracji oraz dżihadu są na islamskich forach internetowych omawiane przez kobiety bardzo intensywnie. – Większość mężczyzn dziś, tak naprawdę to nie są  prawdziwi mężczyźni. Praktykują dżihad siedząc na kanapie przed telewizorem – mówi wpis na jednej ze stron na Facebooku. – Dochodzi do tego, że kobiety stają się bardziej męskie poprzez chęć przejęcia obowiązków swych mężów.

Ci mężczyźni, którzy biorą udział w walce i umierają na polu bitwy, są tytułowani przez  dżihadystki mianem bohaterów. – Był lwem tej ummy – brzmiał jeden z komentarzy pod zdjęciem terrorysty zabitego w Syrii. – Gdzie są lwy,  które będą go naśladować? Gdzie są prawdziwi mężczyźni?

Coraz częściej nie kończy się na zachętach i moralnym wsparciu na odległość. Niemieckie mudżahedinki – samodzielnie lub przy boku swoich mężów – udają się na wycieczki do strefy wojennej. W nadziei na życie na muzułmańskiej ziemi, zgodnie z zasadami Koranu, jako żona wojownika Allaha. – Według konserwatywnego muzułmańskiego poglądu, kobieta nie może podróżować bez męża lub męskiego krewnego, jednak uczeni, których opinie są usankcjonowane, twierdzą, że w przypadku dżihadu kobiety mogą samodzielnie podróżować – wyjaśnia agent bezpieczeństwa.

I tak też robią. Jak Sonya z Konstancji czy około dwudziestu innych „islamistek” z Republiki Federalnej. W zeszłym roku jedna z nich regularnie prowadziła dziennik-blog od momentu dotarcia do Syrii. Filozofowała tam o rzekomym ucisku muzułmanów w Europie oraz na temat ataków terrorystycznych z 11 września 2001 roku. – Teraz jestem tutaj. Na ziemi dżihadu, na ziemi honoru, w Syrii – pisała anonimowa autorka. – Jestem żoną mudżahedina.

Twierdziła, że uczucie przebywania w Syrii było nie do opisania. – Nareszcie mogę swobodnie nosić mój nikab, tak jak pragnęłam, nie słysząc i widząc kpin. Jeśli chcę, mogę nosić dwa lub trzy nikaby. Nikt nie może mi tu nic zrobić – wyznawała młoda muzułmanka. Kiczowaty romantyzm dżihadu wycelowany jest w siostry w wierze, które pozostały w domu. Perspektywa idealnego życia muzułmańskiego pod rządami szariatu jest atrakcyjna dla wielu islamskich kobiet.

Władze bezpieczeństwa nazywają związki wynikające z takich relacji „małżeństwami dżihadystycznymi” – Można nawet zaobserwować zjawisko zawierania małżeństw poprzez Facebook – mówi analityk wywiadu. Budzi to poważne obawy organów bezpieczeństwa. To może być dopracowana strategia islamskich grup terrorystycznych. Kobieta z niemieckim paszportem poślubia bojownika dżihadu, który nie miał powiązań z Niemcami. – Kobieta wraca do domu, prawdopodobnie już w ciąży. Jakiś czas później dochodzi do zjazdu rodzinnego, a mąż – zahartowany walką dżihadysta – może imigrować do Niemiec – ostrzegają władze bezpieczeństwa.

Aby uniknąć takich scenariuszy, policja działa w oparciu o bezpośredni kontakt. Jeżeli istnieją przypuszczenia, że ktoś może szykować się na podróż do Syrii, policja informuje taką osobą, że jest oberwowana przez władze oraz że jej ruchy za granicą również będą kontrolowane. Dostaje jasny przekaz, że wspieranie organizacji terrorystycznych w Syrii lub w Niemczech jest przestępstwem.

W wielu przypadkach taka taktyka odnosi sukces. Jednak islamiści są niestrudzeni w rekrutacji do Syrii. Istotne są tu organizacje charytatywne, które zbierają darowizny.  Władze bezpieczeństwa podejrzewają, że wiele działań rzekomo humanitarnych, faktycznie służy wspieraniu syryjskich grup rewolucyjnych. Niedawno taka impreza odbyła się w meczecie w Berlinie i była zorganizowana tylko dla kobiet.

Tłumaczenie: Anonim

Źródło: http://gatesofvienna.net/2014/03/the-cheerleaders-of-jihad/

Oryginał niemiecki: http://www.welt.de/politik/deutschland/article125275769/Traum-deutscher-Maedchen-von-der-Dschihad-Ehe.html

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze