Krytyka islamu wynika ze współczucia

2
| 12 komentarzy|
image_pdfimage_print

Nicolai Sennels 

W ostatecznym rozrachunku najważniejsze jest to żeby wszystkie istoty były szczęśliwe i wolne od cierpienia, żeby ludzie byli wolni od strachu i doświadczali szczęścia i miłości, których ciągle poszukują.

Najważniejsze jest to, żeby mogli wypełnić swoje życia znaczeniem i radością poprzez robienie dobrych rzeczy i unikanie zadawania cierpienia innym.

2

Trudno wyobrazić sobie coś bardziej oczywistego, niż krytykowanie islamu i kultury muzułmańskiej. Nie robimy tego, aby kopać leżącego, robimy to dla dobra wszystkich. Czym innym jest nienawiść do systemu, który jest ewidentnie zły, a czym innym jest stosunek do poszczególnych ludzi, którzy na skutek pomieszania robią bardzo złe rzeczy i oczekując szczęścia otrzymują w rezultacie tylko cierpienie. Ludzie zachowują się tak, jak się czują. Nieprzyjemne stany wewnętrzne pchają ich w kierunku czynienia zła. Jeśli ludzie nie potrafią uczyć się ze swoich błędów i reagują destruktywnie na cierpienie, które sami na siebie sprowadzili, na przykład krzywdząc innych, ich problemy tylko się powiększają. Jedyne co możemy zrobić w takiej sytuacji, to życzyć im jak najwięcej szczęścia i zrozumienia, że sami tworzą własne cierpienie.

To z powodu współczucia próbujemy powstrzymać tradycję, która zmusza ludzi do robienia rzeczy, które krzywdzą ich samych i innych, która popycha ich w kierunku błędnego koła przemocy i cierpienia, z którego przy odpowiednim nagromadzeniu negatywności nie ma ucieczki. Zupełnie nie jest dziwne to, że muzułmanie całkowicie zrezygnowali ze szczęścia i miłości w tym życiu. Nie zadziwia też, że poprzez to, że nie rozumieją zasady przyczyny i skutku, wykształcili charakterystyczną dla całego muzułmańskiego świata mentalność ofiary.

To wszystko nie znaczy, że powinniśmy usiąść i płakać nad milionami uciskanych muzułmańskich kobiet i nad ich agresywnymi, pozbawionymi poczucia własnej wartości i humoru mężczyznami. To również nie znaczy, że nie powinniśmy bronić siebie przy użyciu siły fizycznej.

Sentymentalizm i pacyfizm nie uratują nikomu życia w obliczu fizycznego zagrożenia. To tylko znaczy, że nie możemy pozwolić sobie na nienawiść w stosunku do ludzi, którzy są wrogami naszych wartości i sposobu życia. To znaczy, że nie potrzebujmy tego nieprzyjemnego uczucia, jakim jest gniew, aby obronić nasze konstytucje, społeczeństwa i kulturę.

Żadna religia, żadna forma państwa opiekuńczego nie jest w stanie uwolnić człowieka od odpowiedzialności za własne działanie czy też niedziałanie. Jako obywatele państw demokratycznych jesteśmy bezpośrednio odpowiedzialni za przyszłość świata, którą właśnie teraz tworzymy dla przyszłych pokoleń. Naszym ostatecznym celem jest wyzwolenie muzułmanów z ich przestępczej, pełnej przemocy i psychologicznie krzywdzącej religii, tak żeby mogli zacząć zachowywać się w sposób, który wypełni ich życia zadowoleniem i miłością. Muzułmanie oczekują, że doświadczą szczęścia dopiero po śmierci, dlatego też są gotowi zabijać i ginąć.

W obecnej sytuacji imigracja muzułmanów jest we wszystkich aspektach i na wszystkich poziomach szkodliwa. Wprowadzenie tak samo rygorystycznego prawa imigracyjnego w krajach europejskich, jakie obowiązuje w krajach muzułmańskich, nie powinno unieszczęśliwić muzułmanów, którzy i tak są zawsze całkowicie niezadowoleni zarówno w swoich ojczyznach, jak i w krajach, do których imigrują. Wychodzi na to, że ludzkie wartości i nawyki myślowe mają większy wpływ na jakość ludzkiego życia, niż dostęp do opieki społecznej.

Imigranci muzułmańscy nie asymilują się, zwykle nie znają języka kraju, do którego przyjeżdżają, pozostają bezrobotni, łamią prawo, domagają się specjalnego traktowania ze względów religijnych. Wszelkie próby zmienienia ich mentalności na siłę okazują się nierealne i bardzo kosztowne dla krajów, w których przebywają. Jedynym sensownym rozwiązaniem korzystnym dla obu stron jest repatriacja do krajów pochodzenia na koszt państwa, w którym imigranci muzułmańscy przebywają.

Warto czytać takie portale jak JihadWatch.org, TheReligionOfPeace.com, EuropeNews.dk i Dispatch International, które stanowią rzetelną alternatywę dla kłamliwych, dominujących mediów i polityków. Jeżeli nasze działania będą wynikać ze współczucia, będziemy w stanie odeprzeć ataki wojującego islamu powodując tylko minimalne straty, które są nie do uniknięcia.

Żyjemy teraz jako wolni ludzie, ponieważ tacy sami zwykli ludzie, którzy żyli przed nami, byli w stanie bohatersko przeciwstawić się tyranii. Teraz przyszła nasza kolej. Wygramy, jeśli będziemy bronić naszych wartości i naszej wolności.

Ostatecznie, przebudzona, samoświadoma i wyedukowana demokracja zarządzana przez wolnych ludzi wydaje się mieć więcej mocy, niż hordy (pochodzące głównie z chowu wsobnego) wyznawców jakiegoś szalonego boga czy proroka.

Tłumaczyła Kg
www.jihadwatch.org
Autor jest psychologiem z Kopenhagi

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze