Kolonia: policja dała radę, lewica dała głos

image001
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Kolońska policja jest oskarżana o rasizm przez lewicowców, bo ich zdaniem zbyt rygorystycznie kontrolowała azylantów w Sylwestra.

Przed rokiem, po sylwestrowych ekscesach migrantów, którzy dopuścili się gwałtów i molestowania kobiet kolońska policja była ostro krytykowana za bierność i błędną ocenę sytuacji.

Wtedy bezpieczeństwa uczestników Sylwestra pod katedrą strzegło zaledwie 140 funkcjonariuszy. Konsekwencją były dymisje komendanta policji w Kolonii i szefowej jego biura prasowego, pod zarzutem niedopełnienia obowiązków i tuszowania seksualnych napadów, dokonanych głównie przez azylantów z Syrii i krajów Magrebu.

W rok później, pod naciskiem opinii publicznej, w sylwestrową noc władze rzuciły do centrum miasta ponad 1500 policjantów i ochroniarzy. Zastosowano barierki i metalowe zapory, całkowicie zakazano używania petard i rygorystycznie kontrolowano podręczny bagaż osób wchodzących na plac katedralny.

Jeszcze ostrzejsze środki bezpieczeństwa panowały na samym dworcu głównym, gdzie policja od razu kierowała przyjezdnych mężczyzn o arabskim lub afrykańskim wyglądzie do ogrodzonej metalowymi barierkami, wydzielonej strefy kontroli. Osoby bez dokumentów zawracano, kilkudziesięciu najagresywniejszych azylantów tymczasowo zatrzymano.

Już w kilka godzin po Sylwestrze szef kolońskiej policji Jürgen Mathies przyznał, że tylko dzięki takim prewencyjnym działaniom udało się uniknąć podobnych ekscesów jak przed rokiem. ”Mieliśmy do czynienia z taką samą agresywną klientelą jak w 2015” – powiedział.

image003

Komentując działania policji dziennik „Die Welt” napisał wręcz: „Plan się nie powiódł”, sugerując , ze wielu młodych azylantów przyjechało do Kolonii w równie złych zamiarach, jak ci przed rokiem.

Aktywność policji została doceniona przez mieszkańców Kolonii, którzy w licznych internetowych komentarzach chwalili determinację i zaangażowanie stróżów prawa. Specjalne podziękowanie dla wszystkich służb z dużym napisem „DANKE” znalazło się też na czołówce lokalnego kolońskiego dziennika „Express”.

Stanowczość policji, a zwłaszcza selekcja na dworcu nie spodobała się jednak niektórym politykom i działaczom tzw. lobby proimigranckiego m.in. ze środowiska lewicowych anarchistów.

Szczególną ostrą reakcje ze strony tych ostatnich wywołał tweet policji z informacją o wzmożonych kontrolach na dworcu wśród tzw. „nafris” czyli „sprawców o wyglądzie północnoafrykańskim”.

Reakcja lewicowych aktywistów była natychmiastowa. Również na Ttwitterze pojawiły się wezwania, by paraliżować działania policji i „pomagać” azylantom przedostać się na sylwestrową zabawę pod katedrę.

Sprawę nagłośnił w Nowy Rok w internetowym wydaniu tygodnik „Der Spiegel”, a także inne główne media, które również zarzuciły policjantom stosowanie niedopuszczalnej rasowej segregacji i odpowiedzialności zbiorowej w stosunku do wszystkich młodych mężczyzn o południowym wyglądzie. Były polityk Partii Piratów Christopher Lauer powiedział nawet dla „DPA”, że wyrażenie to jest w wysokiej mierze „odczłowieczające”. „To jest próba oceny całej społeczności tylko przez pryzmat jej wyglądu” – ocenil.

Opierając te zarzuty szef policji w Kolonii Jürgen Mathies podkreślał, że w policyjnych statystykach ostatnich miesięcy to właśnie grupa młodych sprawców z Maroka, Tunezji, Algerii zajmuje niechlubną wysoką lokatę. Dodał też, że wielu z kontrolowanych mężczyzn już na dworcu zachowywało się agresywnie i prowokująco, co wskazywało na możliwość dalszej eskalacji także po przejściu przez bramki. Dowodem były też bójki, do których dochodziło między grupkami migrantów na placu przed dworcem i katedrą.

Mathies przyznał, ze użycie skrótu „nafris” było może niefortunne, ale merytorycznie uzasadnione.

Również magazyn „Focus” w swoim komentarzu zwraca uwagę na szczególnie liczną obecność właśnie tej grupy młodych azylantów w Kolonii. Z danych policji wynika, że w sylwestrowy wieczór, wylegitymowano ponad 1700 „nafris”, w zdecydowanej większości spoza miasta. „Ci ludzie nie czytają gazet i myślą tak: ‚W zeszłym wszystko poszło bez problemów’ – więc może sądzili, ze i teraz będzie podobnie” – wyjaśniał sytuację szef komisarz Mathies.

Z konwersacji telefonicznych do jakich miała dostęp policja po wydarzeniach sprzed roku wynikało, że zwłaszcza migranci z północnej Afryki umawiali się na 31 grudnia w Kolonii.

Wątpliwości co do rozmyślnego działania wlaśnie tej grupy nie ma natomiast prof. Jörg Baberowski, badacz zjawiska przemocy. Odnosząc się do pamiętnego sylwestra 2015 powiedział, że przestępcy celowo wybrali na miejsce swego działania to związane z chrześcijańskim kultem. „Ich przesłanie było proste: ‚Nie jesteście w stanie bronić swoich kobiet'” – uważa Baberowski i dodaje: „W krajach ich pochodzenia gwałciciele są zabijani przez ojców shańbionych niewiast. To, że taka zemsta ich tutaj nie dosięgła, odbierają jako słabość i zachętę do dalszego działania, licząc na bezradność stróżów prawa i naszego wymiaru sprawiedliwości”.
W sumie tegoroczny sylwester w Kolonii miał stosunkowo spokojny przebieg.

W Nowy Rok tutejsza policja informowała jedynie o dwóch zgłoszonych przypadkach molestowania seksualnego. Zatrzymano jednego podejrzanego, w drugim przypadku trzem sprawcom, udało się uciec.

Z Kolonii dla Euroislamu Agnieszka E. Wolska

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze