Kobieta walczy ze swoim tureckim mężem o czteroletnią Elizę

| 13 komentarzy|
image_pdfimage_print

Patrycja Szuman z Rybnicy Leśnej koło Wałbrzycha każdego dnia boi się, że ktoś zapuka do drzwi i siłą odbierze jej czteroletnią córkę, a ją aresztuje. O odebraniu dziecka zadecydował sąd w Brukseli. Wczoraj pani Patrycja dowiedziała się również, że wydał nakaz aresztowania jej. Dziewczynka ma być wydana ojcu – Turkowi żyjącemu w Brukseli, choć mieszkał z nią i jej matką tylko około 10 miesięcy. A od ponad dwóch lat nie łoży na utrzymanie dziecka.

Pani Patrycja poznała Murata sześć lat temu, w Warszawie. Był ujmujący, wyrozumiały, tolerancyjny. Ich córka, Eliza, urodziła się w Świebodzicach. Niedługo wzięli ślub. Kilka miesięcy później wyjechała więc do męża, do Brukseli. I tu zaczęły się konflikty, przede wszystkim na tle kulturowym. Pani Patrycja całe dnie spędzała w domu i przechodziła „pranie mózgu”.

Przede wszystkim rodzina męża nie godziła się na jej wiarę katolicką. Do małej Elizy nigdy nie mówili po imieniu, bo było to imię chrześcijańskie… Nie mogła spotykać się ze znajomymi.

– Wreszcie, dwa lata temu w wakacje mąż powiedział, żebym wyjechała do Polski – mówi pani Patrycja.

Sam kupił jej i córce bilety.

– Wtedy nie wiedziałam, że to podstęp. Ucieszyłam się, że zobaczę się z rodziną – mówi pani Patrycja. Kilka miesięcy później jej mąż wystąpił bowiem o wydanie córki na podstawie konwencji haskiej, dotyczącej uprowadzenia dzieci.

Wtedy Sąd Rejonowy w Wałbrzychu nie zgodził się na wydanie dziewczynki. Według opinii Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego w Wałbrzychu dziecko powinno zostać pod opieką matki. Pani Patrycja odetchnęła, ale na krótko.

Nie wiedziała, że jej mąż założył kolejną sprawę o przyznanie mu opieki nad dzieckiem. W marcu tego roku, na trzy tygodnie przed rozprawą, dostała wezwanie do sądu w Brukseli. Dokumenty w języku francuskim liczyły kilkadziesiąt stron. Nie było szans, by w tak krótkim czasie je przetłumaczyć i zdobyć prawnika. Prosiła sąd o zmianę terminu. Bez skutku.

Rozprawa odbyła się bez jej udziału. Sąd nie dał jej szansy się bronić. Zapadł wyrok: prawa do dziecka przyznano ojcu i nakazano odebrać dziewczynkę matce.

Sam przebieg sprawy w Brukseli wydaje się skandaliczny. Ojciec, niepogodzony z wiarą katolicką pani Patrycji, zeznał, że „wierzy w anioły i istoty pozaziemskie”. Sąd w Brukseli uznał to za dziwne i objaw nawiedzenia… I podał w uzasadnieniu, jako jeden z argumentów przemawiających za tym, by dziecko odebrać. Wałbrzyski sąd tym razem potwierdził decyzję Brukseli i wydał nakaz przymusowego odebrania dziecka.

Poseł Jarosław Sellin, który zajmował się podobnymi sprawami, nie zostawia suchej nitki na polskim sądownictwie.
– Sędziowie mają nadmiernie nabożny stosunek do wniosków zagranicznych sądów – mówi. – Być może to wynika z nieznajomości języków obcych lub prawa międzynarodowego. W każdej takiej sprawie można podnieść dobro dziecka jako najważniejsze. A w tej historii dobro dziecka wydaje się najmniej ważne. I dodaje, że już w poprzedniej kadencji postulował, by pomóc sędziom w interpretacji przepisów, amoże nawet zmienić prawo.

Więcej na: gazetawroclawska.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze