Jesteśmy dla nich „zwierzętami” – korespondencja z Londynu

Douglas Murray i Anjem Choudary dyskutją na ulicy (fot. Nigel Howard)
| 14 komentarzy|
image_pdfimage_print

Środa po południu. Centrum Londynu. Sala wykładowa South Place Ethical Society – najstarszego stowarzyszenia wolnomyślicieli na świecie. Były kościół uniwersalian, a obecnie miejsce służące krzewieniu myśli filozoficznej, w kraju słynącym ze sceptycyzmu. Ma się tu odbyć debata na temat: „Wprowadzenie szariatu do Zjednoczonego Królestwa”.

Chcę wejść do jednej z sal wykładowych, ale zatrzymuje mnie ochroniarz informując, że jest to miejsce zarezerwowane dla mężczyzn. Kobiety mogą usiąść w oddzielnej sali- na balkonie. Karnie udałam się na wyznaczone miejsce. Przechodząc obok głównego pomieszczenia zauważam pościągane buty i mężczyzn bijących pokłony. Przypominam sobie scenkę z toalety, z której korzystałam zaraz po przyjściu: kobieta myjąca nogi w umywalce. Zaraz podchodzą do mnie „siostry”, z zapytaniem czy zostawiłam już swój adres internetowy. Siadam w ławce i rozglądam się dookoła – widzę tylko trzy Brytyjki przed mną, dokoła czarne stroje kobiet – nie w żałobie, lecz w burkach.

Debata, która miała być bezstronna i zorganizowana przez studenckie koło naukowe, okazała się być przygotowana przez co najmniej sympatyków islamu, a w ochronie stanęli członkowie ugrupowania al-Muhajiroun, odpowiedzialnego między innymi za niedawne protesty w Luton. W debacie miał wziąć udział nowowybrany lider brytyjskiego al-Muhajiroun, Anjem Choudary i dyrektor Centre for Social Cohesion (CSC, Centrum Jedności Społecznej), Douglas Murray.

Niestety w czasie oczekiwania na pana Murraya doszło do pewnego incydentu. Jak się potem okazało (cały czas miałam dostęp tylko do szczątkowych informacji z racji tego, że siedziałam w „sektorze dla pań”), mężczyzna w towarzystwie kobiety nie zostali wpuszczeni na główną salę. Wobec tego weszli na górę. Zaraz za nimi wkroczyło kilku rosłych panów z brodami; usiłowali przekonać przybyłych do zmiany punku widzenia. Doszło do potyczek słownych. Mężczyzna mówił, że jest w wolnym kraju w miejscu publicznym i może siedzieć gdzie się mu żywnie podoba, brodacze starali się go przekonać, że tak nie jest, a wtórujący im chór niewiast-wolontariuszek zaczął wyzywać intruzów od zwierząt. Jedna z kobiet, patrząc w moją stronę powiedziała z oburzeniem, że to brak szacunku tak nie respektować zasad organizatorów.

Bardzo szybko pojawiła się policja, a administrator budynku ogłosił, że w związku z łamaniem prawa debata zostaje odwołana. Jednocześnie dodał, że Anglia to wolny kraj i kobiety mogą przebywać w tej samej sali, co mężczyźni. To oświadczenie bardzo podjudziło muzułmanów, którzy na środku sali wykładowej zaczęli wnosić okrzyki: Allah akhbar!.

Douglas Murray i Anjem Choudary dyskutją na ulicy (fot. Nigel Howard)
Douglas Murray i Anjem Choudary dyskutją na ulicy (fot. Nigel Howard)

Dyskusja przeniosła się na ulicę, gdzie muzułmanie wznosili okrzyki sławiące Allaha i opluwające Zachód. Mimo że do debaty nie doszło, pan Choudary dobrze się bawił w otoczeniu potakujących mu klakierów, początkowo odpowiadając na pytania dziennikarzy, a potem już tylko kontynuując dobrze wyuczony monolog. Odpowiadając na pytanie dziennikarki odnośnie segregacji na sali powiedział: Nie uznajemy waszej konstytucji. Mamy segregację w islamie. Kiedy przychodzimy do dżungli nie zachowujemy się jak zwierzęta. Następnie podkreślił, że Londyn jak i wszystkie wartości Zachodu są dla nich ciemnotą, zacofaniem i dżunglą, i że są tutaj, żeby wyzwolić nas z ciemności i otworzyć na piękno islamu.

Choudary wygłosił następnie krótki wykład z historii, przypominając, że kiedy islamiści podbili Hiszpanię powstało tam mnóstwo bibliotek i łaźni, ulice zostały wyłożone brukiem, podczas gdy Londyn jest miejscem brudnym, a ludzie w metrze śmierdzą. Przytoczył statystyki, według których za jedną czy dwie dekady populacja muzułmanów w Anglii przewyższy nas liczebnie.

Zapytany o różnicę między islamistami a muzułmanami powiedział: Koniec końców albo jest się muzułmaninem, albo się nim nie jest i zasadniczo nie ma czegoś takiego jak islam. Jak ktoś jest muzułmaninem i rozumie swoją wiarę to pozostaje jej wierny do samego końca.

Według relacji świadków na sali obecny był skazany za działalność terrorystyczną Simon Keeler – jeden z sześciu członków al-Muhajiroun skazanych w kwietniu 2008 roku za nawoływanie do terroryzmu za granicą i zbieranie funduszy na akcje terrorystyczne. Wcześniej CSC ujawniła, że ci ludzie zostali warunkowo zwolnieni z więzienia w maju tego roku.

Organizacja al-Muhajiroun w przeszłości nawoływała już do wprowadzenia prawa szariatu w Wielkiej Brytanii i poparła zamachy z 11 września, nazywając zamachowców wspaniałą 19. Gdy na początku miesiąca organizacja zapowiedziała plany ponownego uaktywnienia się, CSS ujawniło, że jeden na siedmiu skazanych w związku z islamem w ostatniej dekadzie miał powiązania z tą grupą: 15% skazanych za działalność terrorystyczną w Zjednoczonym Królestwie było jej członkami albo miało z nią powiązania.

Po środowych wydarzeniach instytut CSC wystąpił o delegalizację al-Muhajiron, której udało się uniknąć tego losu w roku 2005, dzieląc się na mniejsze ugrupowania. Organizacje The Saved Sect i al-Ghurabaa ostatecznie zostały zdelegalizowane w 2006. Al-Mhajiroun póki co udało się uniknąć zejścia do podziemia i cały czas działa w świetle prawa.

Po ponad godzinie wynieśliśmy się z placu, pozostawiając bractwo samemu sobie. Ostatecznie Douglas Murray pojawił się w otoczeniu ochrony. Doszło do małej wymiany zdań na ulicy między nim a Choudrym. Przewodniczący CSC zarzucił organizatorom, że nie dopełnili warunków debaty, która miała być monitorowana przez niezależne ciało; jednocześnie podkreślał, że gotów jest do debaty w świetle prawa.

Tylko o czym tu debatować? W pamięci przywołuję jeszcze obraz, który wisi przy wejściu na balkon w siedzibie stowarzyszenia – ludzie z przerażeniem wpatrujący się w niebo – a pod nim tytuł: A bogowie się z tego śmieją.

Jagoda Gwizd

Dlaczego należy debatować z radykalnymi muzułmanami – Douglas Murray

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze