Islamizm wiecznie żywy

Odpowiadając na pytanie postawione przez red. Jerzego Haszczyńskiego z „Rzeczpospolitej” na jego blogu http://blog.rp.pl/haszczynski/2011/10/24/widmo-fundamentalizmu-krazy-po-zachodzie , dlaczego Zachód miałby się obawiać, że demokratyczne wybory w krajach arabskich mogą być ostatnimi demokratycznymi wyborami, wystarczy odnieść się do kilku przykładów historycznych, kiedy to fundamentaliści byli w stanie przejąć władzę.

W Iranie rewolucja doprowadziła do władzy islamistów w 1979 r. i od tego czasu prawdziwych wyborów tam nie było. Natomiast to, co było, to porwania dla okupów, terroryzm i manifestacje z okrzykami „śmierć Ameryce!”.

W 1991 roku wybory odbyły się również w Algierii. Po tym, jak islamiści je wygrali, armia unieważniła głosowanie i przejęła władzę. W efekcie 120 tysięcy ludzi zostało zabitych przez islamistów w ciągu następnych 5 lat. Ofiarami nie byli wojskowi, ale intelektualiści, artyści, kobiety i dzieci.

Następna kwestia dotyczy straszenia Zachodu islamistami przez dyktatorów, o czym wypowiada się red. Haszczyński. Szach Iranu w 1979 również straszył Zachód czym może się skończyć islamizacja kraju i miał rację. Dzięki rządom islamistów w Iranie nie ma już homoseksualistów, o czym poinformował sam prezydent Ahmedinedżad przemawiając na uniwersytecie w USA. Dlaczego nie ma już homoseksualistów?  Prasa skomentowała to, przedstawiając karykaturę prezydenta mówiącego „My nie mamy problemu z homoseksualizmem, tak jak wy tu na Zachodzie”, a obok obraz powieszonych ludzi.

Karą za homoseksualizm w islamie jest śmierć, podobnie jak za zmianę wiary albo seks pozamałżeński.

Przez islamistów w Iranie kobiety muszą zasłaniać swoje ciała. Gdy nie są one wystarczająco zasłonięte, policja ma prawo ukarać takie osoby pozbawieniem wolności.

Przez islamistów w Pakistanie za porzucenie islamu grozi śmierć i jest to oficjalne prawo w tym kraju. Prezydent Zulfikar Ali Bhutto w latach 70 chciał unowocześnić państwo i stworzyć prawo na wzór zachodni. Jednakże musiał zważać na żądania islamistów, którzy – finansowani przez Arabię Saudyjską – mieli ogromy wpływ na politykę narodową. Bhutto starał się się balansować między żądaniami islamistów, a własną polityką, jednak w 1977 został pozbawiony władzy przez proislamskiego generała Zia i dwa lata później skazany na śmierć.

Ahmedinedżad: "W Iranie nie pozostało już żadnych homoseksualistów"

Również „dzięki” islamistom miliony ludzi zginęły w Sudanie. Sudański polityk-islamista Al-Turabi opowiadał kiedyś, jak bardzo liberalny jest w swoich poglądach, twierdząc na przykład, że burka służyła jako zasłona łóżka w czasach panowania Mahometa, a miejsce kobiet jest w pracy i w społeczeństwie, a nie w domu (jak twierdzi wielu islamistów). Ale gdy objął władzę jako minister sprawiedliwości w 1979 r., wszelkie liberalne poglądy przestały mieć dlań znaczenie. Wprowadził w życie prawo szariatu, włącznie z amputacją ręki za kradzież i karą śmierci za porzucenie islamu, zaś prawa kobiet zostały ograniczone.

Również prezydent Mubarak straszył islamistami i miał ku temu solidne podstawy. Mubarak doświadczył na własnej skórze jak brutalni i agresywni są islamiści. W 1981 roku prezydent Sadat został zamordowany przez islamistów na oczach ówczesnego wtedy wiceprezydenta Mubaraka. Oczywiste jest, że miało to ogromny wpływ na jego politykę; prób zabicia samego Mubaraka było przynajmniej 6 w okresie następnych 10 lat. Mubarak straszył również Zachód w 2003 roku, kiedy to Amerykanie mieli zamiar zaatakować Irak. Twierdził wtedy, że atak na ten kraj stworzy setki nowych Osamów Bin Ladenów i mocno sprzeciwiał się jakiekolwiek akcji militarnej. Wystarczy spojrzeć na sytuację w dzisiejszym Iraku, aby się przekonać ze Mubarak miał rację. O ile w przeszłości chrześcijanie mogli żyć bezpiecznie pod rządami Saddama Husseina, w dzisiejszych czasach są mordowani i prześladowani.

Przykłady dążenia islamistów do przejęcia władzy przy użyciu wszelkich dostępnych metod można by mnożyć. Doświadczyły tego Maroko, Algieria, Nigeria, Indonezja, Liban, Syria, Jordania, Jemen i wiele innych krajów

.Przykłady Turcji i Arabii Saudyjskiej są dalece odmienne od sytuacji rządów typowego islamizmu. Turcja przeszła proces westernizacji za czasów Ataturka. Noszenie burki zostało zabronione w publicznych instytucjach, kultura islamska była zwalczana, a zachodnia – propagowana. Od śmierci Ataturka islamiści starają się odwrócić ten proces, niemniej ich działania były dotąd w znacznym stopniu ograniczone przez armię.

Władzę w Arabii Saudyjskiej z kolei może porównać raczej do dyktatury, niż do islamskiego rządu. Pomimo, że kraj ten jest krajem islamskim, szejkowie arabscy maja niewiele wspólnego z religijnością. Ich stosunek do alkoholu, kobiet i używania życia jest szeroko znany. Jednak szejkowie odgrywają w Królestwie podwójną. Z jednej strony korzystają z poprawnych stosunków z Ameryką, dzięki czemu otrzymują miliardy dolarów i międzynarodową ochronę, z drugiej zaś starają się zaspokoić potrzeby radykalnych duchownych i islamistów wewnątrz kraju, aby ci nie obalili rządów proamerykańskich. Tak więc pomimo tego, że w Arabii Saudyjskiej poziom życia porównywalny jest do krajów zachodnich (PKB na osobę wynosi około 27000 USD), to wszelka wolność i równouprawnienie są marginalizowane. Kobiety nie mogą prowadzić samochodu, płcie są segregowane, większość pieniędzy przeznaczana jest na ruchy religijne, a nie badania naukowe – pomimo faktu, że większość krajów islamskich żyje w biedzie i ubóstwie.

Podsumowując – islamizm jest zagrożeniem ideologicznym, tak samo jak komunizm był nim w czasach zimnej wojny. Muzułmanie używają wszelkich możliwych środków do osiągnięcia własnego celu, ponieważ mają poczucie wyższości moralnej i cywilizacyjnej nad „niewiernymi”. Bieda, ubóstwo i przemoc sprawiają, że muzułmanie żyją przeszłością wielkiego imperium muzułmańskiego w czasach Abassidów (VII-XIII w.) i Ottomanów (XIII – XVIII w.)|. Obwiniają oni Zachód jako tego, który zniszczył tę doskonałość i religijne bogactwo ich czasów, pomimo że imperia islamskie zniewoliły więcej ludzi i prowadziły więcej wojen niż jakiekolwiek inne. Irak w XII wieku był największym centrum handlu niewolnikami.

Nawet, jeżeli islamiści są w stanie powstrzymać się od przemocy i przedstawić konstruktywny program polityczny, ich cel jest jeden – islamizacja całego społeczeństwa wszelkimi możliwymi sposobami

Ideologia, której używają dzisiejsi islamiści, nie powstała w wyniku biedy czy wojen w dzisiejszych czasach, lecz w XIII wieku. Kiedy muzułmanie odnosili ogromne zwycięstwa w okresie pomiędzy VII a XII wiekiem, ich imperium było jednym z największych na świecie. Muzułmanie utwierdzali się w przekonaniu, że odnoszą kolejne zwycięstwa, ponieważ ich religia jest prawdziwą religią. Sam Koran stwierdza, że Allach nie dałby zwycięstwa niewiernym nad wiernymi. Sytuacja zmieniła się diametralnie w XIII wieku, kiedy to Imperium Mongolskie wysłało delegata do krajów islamu dla nawiązania stosunków dyplomatycznych. Delegat wrócił z tej podróży, ale bez głowy. Heroiczny przywódca Mongołów i jeden z największych strategów wojennych w historii ludzkości – Dżyngis Chan – postanowił zrównać imperium islamskie z ziemię. Tak się też stało w 1258 roku, kiedy to Irak upadł pod naciskiem Mongołów.

Oczywiste jest, że muzułmanie, uważający się za niepokonanych i mających Allacha po swej stronie, nie mogli uwierzyć w to, co sie stało. Wielu duchownych zastanawiało się, jak mogło dojść do takiej sytuacji. Jednym z nich był Ibn Taymiyah i jego późniejszy uczeń – Ibn al-Qayyim. Twierdzili oni, że imperium islamskie upadło, ponieważ muzułmanie nie byli wystarczająco religijni. Tak więc rozwiązaniem okazała się religia. Taymiyah głosił, że muzułmanie powinni ściśle podążać za koranicznymi pismami, przestrzegać prawa religijnego i zwalczać wszelką formę niereligijności. To właśnie wtedy powstał termin „kuffar”, który stygmatyzuje każdego niemuzułmanina jako niewiernego

Ideologia ta była w dużej mierze dyskryminowana w okresie panowania ottomańskiego. Jednak w miarę rozpadu imperium w XIX wieku ideologia islamska zaczęła się rozwijać. Pierwsze oznaki powrotu ideologii islamskiej można zaobserwować w 1869 r. gdy Muhammad Abduh i Sayyid Jamal w 1883 r., Muhammad ibn Abd al-Wahhab w 1750 r. i Szach Waliuliah 1731 r. odnosili się w swojej twórczości artystycznej do Taymiyaha i al-Qayyima. W szczególności dwóch z tych duchownych przyczyniło się do rozwoju islamizmu. Pierwszy – Abd al-Wahhab, który stworzył ideologię wahhabistyczną, prowadził krwawe wojny z własnymi współbraćmi muzułmanami, niszcząc meczety i zabijając każdego, kto się z nim nie zgodził. Szach Waliliah, uczeń Wahhaba, wyruszył w podroż do Afganistanu, żeby zdetronizować muzułmanów i niemuzułmanów w swym ojczystym kraju, Indiach i rozpowszechnić własną ideologię wahhabicką.

Założyciele islamskich partii Abdul Ala Maududi (partia Jamaat-e-Islami), Hasan Al-Banna (Bractwo Muzułmańskie), Sayyid Qutb  (Bractwo Muzułmańskie), Ruhollah Chomeini (chomeinizm), Hassan Al-Turabi (Narodowy Front Muzułmański – partia która została oskarżona o próbę zamordowania Mubaraka) i wielu innych – wszyscy w swojej ideologii odnoszą się do XIII-wiecznego filozofa Tayimiyaha. Propagowali oni islamizację społeczeństwa, prawo szariatu, segregację kobiet i mężczyzn, jedną światową społeczność muzułmańską (umma) i wysiłek w celu islamizacji społeczeństwa (dżihad).

Jak wielu naukowców słusznie zauważa, dżihad nie musi oznaczać przemocy ani terroryzmu. Wszelkiego rodzaju starania w celach religijnych również zaliczają się do dżihadu. Lata doświadczeń na arenie międzynarodowej udowodniły wielu islamistom, że konfrontacja zbrojna z Zachodem jest nieskuteczna, gdyż prowadzi do odwrotnych skutków niż zamierzone. Dlatego dla wielu islamistów propagowanie ideologii stało się ważniejsze od bezpośredniego konfliktu z Zachodem. Najlepszym przykładem jest tu Bractwo Muzułmańskie, które jest mniej zainteresowane władzą, aniżeli pracą wśród ludzi, dzięki czemu będzie w stanie osiągnąć swój cel. Niemniej jednak, nawet jeżeli islamiści prowadzą swoje działania w pokojowy sposób, ich cel jest taki sam, jak cel terrorystów – stworzenie międzynarodowej społeczności muzułmańskiej i wdrożenie prawa muzułmańskiego, wedle którego islam nie może być krytykowany, konwersja z islamu jest zabroniona, a społeczności niemuzułmańskie muszą się podporządkować zwierzchności muzułmanów.(p)MZ

Udostępnij na
Video signVideo signVideo signVideo sign