Islam musi się zreformować

Reforma islamu
| 9 komentarzy|
image_pdfimage_print

Wicedyrektor JihadWatch uważa, że podział na pokojowy islam i agresywny islamizm nie ma żadnego odbicia w rzeczywistości. Jego zdaniem szariat to niepraktyczny system nie mający racji bytu – Fitzgerald mówi wprost: islam musi się zreformować.

Reforma islamu
Reforma islamu

Muzułmanie żyjący na Zachodzie mogą z całych sił chronić islam, z uśmiechem zniekształcać jego obraz – używając zwodniczych sztuczek zawartych w doktrynach taqiji i wytykania krytykom ich własnych błędów – nie chcą przecież narazić się na utratę pozycji w społeczeństwie „niewiernych”, w końcu muzułmanie stanowią zaledwie garstkę (1% populacji). Warto jednak zauważyć w jak agresywny sposób zachowuje się CAIR i podobne ugrupowania: wygląda na to, że niewielka liczebność populacji muzułmanów w niczym im nie przeszkadza. Łatwo można wyobrazić sobie ich działania, jeśli liczba i władza muzułmanów wzrośnie. Nie chcą oni przecież pogrzebać swoich szans na zatrudnienie, nie chcą, żeby ze względu na promowanie islamu ucierpiał ich biznes, nie chcą za bardzo narozrabiać. Dlatego decydują się na propagowanie islamu – i na pracę nad zniszczeniem „niewiernego” społeczeństwa, w którym funkcjonują – za pomocą ukradkowej przemocy.

Żal im bin Ladena, jednak nie dlatego, że nie zgadzają się z jego celami – w rzeczywistości podzielają je, tak samo jak jego poglądy i postawę, mają wręcz nadzieję, że nie zostanie złapany. Żal im bin Ladena, ponieważ uważają, że są dużo lepsze sposoby na osiągnięcie tych samych celów. Uważają, że raczej Tariq Ramadan, a nie Osama bin Laden jest dobrym wzorem dla muzułmanów. I rzeczywiście, to właśnie najsprytniejsi będą najbardziej wyeksponowani, głównie ze względu na ich przeszłość, wygląd zewnętrzny i biegłą znajomość miejscowego języka „niewiernych”. Być może nawet będą to osoby z wyższym wykształceniem, doskonale pasujące do obrazu „umiarkowanego” islamu. Ostatecznie Ramadan zostawił wielką ilość napisanych tekstów i zarejestrowanych wypowiedzi będących dowodami jego obłudy i prawdziwych poglądów. Dowody te zostały przeanalizowane przez inteligentny naród francuski (Caroline Fourest w dostępnej już po angielsku książce „Brat Tariq”) i gdyby nie to, że jego dwulicowość wyszła na światło dzienne, pewnie do dziś mieszkałby we Francji lub Szwajcarii. W obecnej sytuacji kraje arabskie kupiły mu katedrę na Oxfordzie, dzięki czemu może próbować swoich czarów w angielskojęzycznej części świata. A jego uwaga jak zawsze skupia się na Stanach Zjednoczonych.

Dżihad może być wcielany w życie przy użyciu różnych narzędzi. Ci, którzy wybierają przemoc, a w szczególności terroryzm, na Zachodzie określani są jako „niebezpieczni ekstremiści.”

Jednak to właśnie ci, których nie zaliczymy do tej grupy, powinni znaleźć się pod najostrzejszym nadzorem, gdyż ich cele nie różnią się od celów terrorystów – ale z jakichś przyczyn, być może z obawy o własne interesy, odłożyli te cele na chwilę na bok. Jednak nie wiemy na jak długo. Zależy to od  wielu czynników; być może nie wystąpiły jeszcze osobiste warunki, które mogą zmienić „umiarkowanego muzułmanina” w „ekstremistę”, czyli kogoś, kto nie tylko traktuje islam bardzo poważanie, ale kto jest gotowy postępować zgodnie z jego nakazami dotyczącymi niewiernych.

Nie bez powodu nawet ci, po których można by się spodziewać lepszego zrozumienia sytuacji, pozostają wierni błędnej koncepcji podziału na islam i islamizm.

Na stronie Daniela Pipesa ukazało się streszczenie jego grudniowej debaty z Wafą Sultan, podczas której gorąco zabiegał o umocnienie podziału na islam i islamizm. Później tego typu koncepcje są podchwytywane przez osoby takie jak Charles Krauthammer, które wychodzą z założenia, że Pipes nie może się mylić.

Pipes zaczął od podkreślenia, że z Wafą Sultan są sojusznikami, a ich wspólnym wrogiem są właśnie islamiści. Mają te same poglądy na historię i obecny kształt islamu, jednak nie zgadzają się w kwestii jego przyszłości. Podczas gdy Pipes uważa, że islam może się zmienić, Wafa Sultan nie wierzy, iż jest to możliwe. Takie założenie wydaje się kompletnie pomijać fakt, że na przestrzeni wieków islam podlegał licznym zmianom i Pipes, po czterdziestu latach studiowania islamu nie może tego pominąć. Podkreśla, że wiele z elementów szariatu, islamskiego prawa religijnego, jest trudna do stosowania w życiu ze względu na ich niepraktyczność. Prowadzi to do zjawiska określanego przez Pipesa jako „średniowieczna synteza”, gdzie luki w przepisach prawnych są zaaranżowane w taki sposób aby oparte na niepraktycznych założeniach prawo mogło jakoś funkcjonować. Dzieje się tak w przypadku zakazanej przez szariat lichwy.

W XIX wieku, wraz z nasileniem się wpływów z Zachodu, ten średniowieczny system runął, a zastąpiły go świeckie, reformatorskie lub fundamentalistyczne tendencje. To właśnie ten fundamentalizm przerodził się w totalitarną mentalność określaną przez Pipesa mianem „islamizmu”, który zamienił się z ruchu religijnego w ruch polityczny. Jednak nawet w tych niewesołych czasach istnieje nadzieja na zmianę samego islamu. W Turcji niedawno prawodawcy zezwolili kobietom modlić się w meczetach na tej samej sali co mężczyźni. Jest to niewielki, ale istotny krok naprzód dla praw kobiet.

Punktem wyjścia dla Wafy Sultan była wypowiedź premiera Turcji Recepa Tayyipa Erdogana: „islam umiarkowany, czy nie – to nadal islam”. Zdaniem Wafy Sultan wyrażenia takie jak „radykalny islam” ukrywają prawdziwą naturę islamu – ideologii politycznej, której celem jest podporządkowanie całego świata szariatowi. Swoje zdanie popiera cytatami z Koranu i dodaje, że najlepszą definicją islamu jest sira – biografia Mohameta. Sultan twierdzi, że czyny Mohameta – jak np. „poślubienie” dziewięciolatki i branie wielu kobiet na konkubiny oznacza, że w szariacie nie ma miejsca na równość kobiet.

W czasie sesji pytań i odpowiedzi Pipes zauważył, że jeśli wyjdziemy z założenia, że to islam sam w sobie jest problemem, stawia to Zachód w sytuacji bez wyjścia. Dodał, że jeśli rządy państw Zachodu chcą rzeczywiście zreformować islam, muszą oddać większą władzę w ręce prawdziwie umiarkowanych muzułmanów. Na pytanie o to, jaką taktykę należy zastosować wobec muzułmańskiej części świata, Wafa Sultan zapewniła, że reforma islamu jest możliwa i zaleciła nacisk na władców Arabii Saudyjskiej jako najpewniejszy sposób na zapewnienie tej reformy.

Uczestnicy debaty uważają, że Zachód nie powinien witać z otwartymi ramionami promującego się jako pokojowy islamizmu, ale monitorować nienawiść jakiej naucza się w islamskich szkołach na Zachodzie. Podsumowując, Pipes, mimo że nie zaprzecza przeszłości ani obecnemu obliczu islamu, uważa, że jak inne religie może się on zmienić, podczas gdy Wafa Sultan jest raczej sceptyczna.

Więc o to chodzi. Pipes nie wie, jak Zachód mógłby poradzić sobie z samym islamem oraz zagrożeniem jakie on stanowi. Brak mu pomysłu, co Zachód mógłby zrobić, gdyby nagle zaroiło się od osób, które nie chcą zaakceptować rozróżnienia między islamem a islamizmem. Pipes dał temu wyraz mówiąc: „Każdy, kto twierdzi, że to islam sam w sobie jest problemem, stawia Zachód w sytuacji bez wyjścia.”

“Bez wyjścia.”

Ja jednak uważam, że w sytuacji islamskiego zagrożenia żadne „wyjście” nie istnieje. Zagrożenie to możemy jedynie zmniejszyć, a problemu nie da się rozwiązać, można go jedynie załagodzić. Podobnie jest w przypadku Izraela i głupiego pomysłu „dwóch państw” lub nawet „jednego państwa”. Powiem wprost: nie ma rozwiązania dla dżihadu przeciw Izraelowi, chyba że państwo to nie będzie zmuszane do kolejnych ustępstw. Wówczas będzie w stanie wziąć sytuację w swoje ręce, a arabscy władcy będą mogli wymigać się od wojny powołując się na doktrynę darura (konieczności).

Amerykanie zazwyczaj reprezentują pełną optymizmu postawę „damy radę” i wychodzą z założenia, że wszystko można rozpatrywać w kategorii problemu, który trzeba rozwiązać. Rzeczywistość jest jednak inna. Jest to urocza, jednak czasami przerażająco naiwna filozofia zdradzająca nieznajomość życia, również tego politycznego. Nie ma rozwiązania dla biedy, jednak można poprawić sytuację biednych. Nie da się rozwiązać problemu jakim są nierówności między ludźmi, jednak można poprawić warunki bytowe tych, którzy cierpią z powodu tych nierówności. Nie da się „rozwiązać” problemu spowodowanego przez człowieka globalnego ocieplenia, nie da się go już zatrzymać, jednak można złagodzić jego skutki.

W przypadku islamu (ale nie islamizmu, który jako pojęcie powinien być ignorowany lub wyśmiewany, jak kto woli) możemy poradzić sobie z sytuacją jeśli pozwolimy muzułmanom dojść do pewnych wniosków, jednak idealnie by było, gdyby doszli do nich sami. Dopóki nasze kraje są niemuzułmańskie możemy dyskutować (nie tylko pod kątem językowym) o tym, że islam jest narzędziem arabskiego suprematyzmu. 80% muzułmanów, którzy nie są Arabami, będzie się nam uważnie przysłuchwiać, gdyż większości z nich nie podoba się sposób w jaki zachęca się ich do gorliwego naśladowania zwyczajów Arabów żyjących w VII wieku. Dochodzi nawet do narzucania imion i przymuszania innych muzułmanów, by zapomnieli o własnej historii, kulturze, tradycji a nawet języku.

Między sobą możemy dyskutować jakie polityczne teorie i obraz człowieka sprawiają, że w islamie nie ma miejsca na prawdziwą demokrację, a zamiast niej pojawia się despotyzm, który w państwach muzułmańskich jest obowiązującą zasadą. Możemy dyskutować o tym, jak nienawiść do innowacji podcina skrzydła nowym formom aktywności gospodarczej, przedsiębiorczości i pomysłowości oraz o tym, jak islamski fatalizm wpędza w niełaskę ciężką pracę. Możemy omawiać okrutny stosunek islamu do innowierców i kobiet, i jego konsekwencje dla ogółu społeczeństwa. Możemy zgodnie z prawdą dyskutować, dlaczego nauki ścisłe rozwinęły się na Zachodzie, a nie w krajach islamskich i w najdrobniejszych szczegółach możemy prześledzić wspaniałość cywilizacji islamskiej w czasach jej największego rozkwitu. Możemy sprawdzić jak wielu tłumaczy z greki to muzułmanie, a ilu z nich było chrześcijanami lub żydami oraz skąd Arabowie zapożyczyli koncepcję zera i algebrę oraz produkcję papieru. Możemy też przeanalizować na wzór Sir Lewisa Namiera garstkę słynnych muzułmanów, osoba po osobie, wolnomyślicieli jak np. Rhazes i inne wybitne jednostki, które okazują się być nieortodoksyjnymi muzułmanami. Co więcej, okazuje się, że ich dzieła znalazły uznanie tylko na Zachodzie, i dopiero wówczas jednostki te zostały uznane przez innych muzułmanów za element dawnej wielkości islamu.

Warto zwrócić również uwagę na inne znane islamskie nazwiska: często kryjące się pod nimi osoby, mimo że posługują się językiem arabskim i uznawane są za muzułmanów, mentalnie zostały ukształtowane przez zupełnie inne środowisko religijne. W czasach wielkości cywilizacji islamu, która trwała tylko kilka wieków, było wielu nienawróconych chrześcijan, żydów i zoroastrian oraz ich potomków w pierwszym i drugim pokoleniu. Być może sekret, który kryje się za zagadką nagłego wygaśnięcia kulturowych osiągnięć islamu, jest związany z faktem, że w pewnym momencie zaczęto wymuszać konwersje na islam, a chrześcijanie, żydzi i zoroastrianie stracili swoje dobroczynne wpływy.

Tyle możemy zrobić, podczas gdy zwolennicy niebezpiecznego i niemającego odbicia w rzeczywistości podziału na islam i islamizm najwyraźniej nie są w stanie myśleć samodzielnie. Istnieje również wiele innych sposobów na zmniejszenie tego problemu do takiego stopnia, kiedy będziemy w stanie sobie z nim poradzić. Dzięki temu Zachód nie będzie musiał spędzać zbyt wiele czasu ani środków finansowych na tę sprawę w sytuacji, gdy istnieje wiele innych palących problemów. Jednak rozwiązanie takie bardzo różni się od znalezienia trwałego „rozwiązania” lub sprecyzowania fałszu, ponieważ myślimy w kategoriach „rozwiązań”, a w tej sytuacji tylko głupiec nieświadomy natury islamu może wierzyć i przekonywać innych, że istnieje tu jakieś „rozwiązanie”. Akurat tego jednak nam nie wolno. Z pewnością nie brak pomysłów – ja sam podałem ich wiele, podobnie jak czytelnicy w postach i prywatnych rozmyślaniach.

***

Hugh Fitzgerald jest niezależnym badaczem islamu i wicedyrektorem JihadWatch, założonego przez Roberta Spencera blogu, który ma na celu nagłośnienie islamskiej ideologii dżihadu.

tłum. JB na podst. jihadwatch.

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze