Flamandzki opór wobec islamskiej ekspansji

Demonstracja Vlaams Belang w Antwerpii
Demonstracja Vlaams Belang w Antwerpii
| Brak komentarzy|
image_pdfimage_print

Przedstawiamy fragmenty wypowiedzi członków separatystycznej flamandzkiej partii Vlaams Belang podczas konwencji poświęconej sprawom imigracji oraz islamizacji Europy.

Czas pokazać pięść wymierzoną w kierunku islamskiego terroru. Pięść, która symbolizuje gniew. Nie poprzemy tego terroru i uderzymy w odwecie. Mamy tego dosyć. W zaledwie kilka tygodni po ataku terrorystycznym [w Belgii] elity polityczne tego kraju bardziej martwią się o uczucia muzułmanów, niż o ofiary i ich bliskich.

Zanim zdążyli jeszcze uporządkować sytuację, zaczęli szukać powodów, dla których to my mielibyśmy być winni. Winy nigdy nie przypisuje się religii podboju. Wyznawcy tej religii po raz kolejny, z pomocą „dobrych ludzi”, sami przybierają pozę ofiary, chcąc zyskać jak najwięcej dusz i głosów poparcia.

Europa zniosła już wiele krwawych islamskich ataków terrorystycznych. Madryt, 2004 r.: cztery bomby w pociągu, 192 ofiary, prawie 2000 rannych. Londyn, 2005 r.: cztery bomby w autobusach i w metrze, 52 ofiary i niemal 700 rannych. Paryż, 2015 r.: sześć bomb, 130 ofiar, ponad 350 rannych. Bruksela: 32 ofiary, 340 rannych. Lista morderców jest długa. Morderca Theo van Gogha w Amsterdamie. Morderca rabina i trzech uczniów żydowskiej szkoły w Tuluzie. Morderca 25-letniego żołnierza Lee Rigby’ego w Londynie. Morderca czterech osób zwiedzających muzeum żydowskie w Brukseli. Mordercy 12 dziennikarzy w redakcji „Charlie Hebdo” w Paryżu. Lista powoli, lecz systematycznie, przechodzi w nieskończoność.

Nasze społeczeństwo płaci obecnie niewyobrażalną cenę za historyczny błąd, jakim było wpuszczenie tysięcy pracowników sezonowych, którzy rozrośli się do setek tysięcy. Jednocześnie do Europy przybywają miliony nowych imigrantów, jawnie nielegalnych lub ubiegających się o azyl. 22 marca zamordowano 32 ludzi. Nie zabiło ich globalne ocieplenie, ani brak możliwości na rynku pracy. Nie zabiły ich ani tzw. rasizm, ani zanieczyszczenie powietrza. Zabił ich islamski terror. Tymczasem nasi politycy nie chcą przyznać, że odpowiedzialność za niedopuszczenie do tych wydarzeń spoczywała po ich stronie.

Nie będzie czegoś takiego jak „europejski islam”. Jedyne, co może nas spotkać, to zislamizowana Europa. Europa nie zmienia muzułmanów. To muzułmanie zmieniają Europę – i dokonują tego w szybkim tempie. Innymi słowy, islam nie jest częścią rozwiązania problemu. Islam stanowi esencję problemu.

W islamskiej kulturze pobite i zgwałcone kobiety zawsze postrzegane są jako sprawcy, nie jako ofiary. Taki jest efekt perwersyjnej seksualnej moralności muzułmańskich mężczyzn. Historia pokazuje, że stopień islamizacji społeczeństwa bezpośrednio przekłada się na to, w jakim stopniu muzułmanki muszą zakrywać swoje ciała. Im więcej islamu, tym więcej materiału na ciałach kobiet i tym mniej danej im wolności.

Silny wymiar sprawiedliwości mógłby temu zapobiec. Zapobiegłaby temu silna polityka imigracyjna. Zapobiegłyby dobrze wyposażone służby wywiadowcze. Ekspansja islamu oznacza w praktyce społeczną, gospodarczą i kulturową regresję. Ubóstwo, brak edukacji, społeczne wykluczenie, dyskryminacja i brak możliwości nie są przyczynami pojawienia się islamu. Stanowią one konsekwencję pojawienia się islamu.

A historia się powtarza, kiedy przewodzące nam osły, głuche i ślepe na opinię publiczną, zakrywając uszy i zasłaniając oczy powtarzają te same działania w imię obłąkanej polityki opartej na postawie „damy radę”. Gdy postępują w ten sposób, planując m.in. przyjęcie islamskiej Turcji do Unii Europejskiej, my wzywamy do oporu. Powiemy wam, co się naprawdę dzieje, niezależnie od tego, co ludzie o nas myślą i nie bacząc na poprawność polityczną. Im bardziej się nas ignoruje, im częściej jesteśmy demonizowani, tym większy mamy zapał do działania – i z tego jesteśmy dumni.

Wraz z austriacką partią FPÖ, wraz z włoską Ligą Północną, z Marine Le Pen z Frontu Narodowego i partią PVV Geerta Wildersa zmobilizujemy opinię publiczną. Wciąż wyciągamy dłoń w kierunku ludzi obcego pochodzenia, którzy mieszkają tu, we Flandrii, i którzy chcą wraz z Flamandami Flamandami pozostać.

W stosunku do tych, którzy nas nienawidzą, mamy jednak inne plany. Skoro istnieje coś takiego jak integracja, musi być również możliwość „dezintegracji”. Kemal Ataturk zostawił swemu ludowi w testamencie hasło: „Turcja dla Turków”. Czemu nie, z tym, że wtedy należy pamiętać, że powinny obowiązywać również takie hasła, jak: „Flandria dla Flamandów” czy „Europa dla Europejczyków”.

Mam już dosyć tej sytuacji, myślę, że wszyscy państwo również macie jej dosyć. Musimy to powstrzymać, stawić opór. To jedyne, co możemy zrobić. Jako pokojowi, lecz gotowi do walki obywatele, mamy obowiązek bronić naszej europejskiej cywilizacji, którą odziedziczyliśmy po naszych rodzicach i przodkach, i sprawić, żeby również nasze dzieci i wnuki mogły w niej bezpiecznie funkcjonować. Mamy obowiązek bronić naszej tożsamości, niezależności i wolności. Mamy obowiązek jasno to zakomunikować tym, którzy zagrażają temu, co udało nam się osiągnąć. Nie będziemy tego tolerować.

Mogę państwu obiecać, że my, Vlaams Belang, będziemy o to zabiegać nawet bardziej, niż do tej pory. Będziemy z jeszcze większą pasją walczyć o naszą tożsamość, tradycję i nasz styl życia. Nie będzie do droga usłana różami, ale jedno wiem na pewno – dopóki Vlaams Belang pozostaje na polu bitwy, bitwa nie jest przegrana.

Dziś stoimy przed wyborem: albo boleśnie pójdziemy na dno, albo będziemy walczyć. Wybieramy bez wahania drugą opcję. Nie będziemy nadal ulegać islamskiemu terrorowi, lecz z mocą uderzymy.

Oprac. Bohun, na podst. gatesofvienna.net

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze