Firmy PR pomagają lansować terror

Atak 9 11 WTC
| 6 komentarzy|
image_pdfimage_print

Od zeszłego roku państwa arabskie zatrudniły co najmniej dziesięć nowych agencji specjalizujących się w poprawianiu wizerunku publicznego swych zleceniodawców.

Firmy zajmujące się PR (public relations) odgrywają ważną rolę w Stanach Zjednoczonych, ale jest to branża niewielka i hermetyczna; prawdopodobnie tylko 75 amerykańskich firm PR zatrudnia więcej niż 50 pracowników (co oznacza, że mają one wystarczające wpływy, by reprezentować rząd innego państwa lub zagraniczne interesy). Kilka dni temu, podczas wspólnego lunchu, jeden z moich kolegów, podobnie jak ja właściciel jednej z 25 największych amerykańskich agencji PR, wyjaśnił mi, dlaczego jego firma nie będzie już współpracować z organizacjami żydowskimi i przedsiębiorstwami proizraelskimi. Z pracą na rzecz organizacji i interesów arabskich wiążą się po prostu dużo większe pieniądze; wśród grup lobbingowych i organizacji nieoficjalnie wiadomo, że nie pracuje on już dla organizacji proizraelskich ani żydowskich. Jest to tendencja, która będzie się nasilać, więc interesy arabskie będą coraz lepiej reprezentowane w mediach amerykańskich.

Według najnowszych doniesień w ciągu ostatnich 12 miesięcy Bahrajn zatrudnił co najmniej dziesięć firm public relations. Tak, dobrze przeczytaliście – dziesięć! – w tym waszyngtońską firmę Qorvis, która została wynajęta przez Arabię Saudyjską, by ratować wizerunek monarchii po atakach terrorystycznych z 11 września. Reżim w Bahrajnie, który torturuje własnych obywateli, słynie z łamania praw człowieka i nie uznaje istnienia Izraela, zatrudnił też Joe Trippi’ego, szefa kampanii Howarda Deana podczas prawyborów prezydenckich w 2004 roku oraz firmę Sanitas International, której współzałożyciel, Christopher Harvin, był prawą ręką Georga Busha w Białym Domu.

Joe Trippi jest natomiast bardzo doświadczonym komentatorem stacji FOX News.

Na „nowym” Bliskim Wschodzie wiele się zmieniło – z wyjątkiem uznania Izraela – a na kampanie poprawiające publiczny wizerunek państwa arabskie wydają miliony. Nowy rząd w Libii zatrudnił Harbour Group, firmę lobbingową z Waszyngtonu. Jak ostatnio poinformowała gazeta The Hill, firma Harbour niedawno podpisała nowy kontrakt z ambasadą libijską opiewający na 15.000 dolarów miesięcznie. Patton Boggs, kolejna duża grupa lobbingowa też reprezentuje obecnie nowy reżim libijski. Wcześniej współpracowała z Kaddafim i wraz z Monitor Group, firmą pochodzącą z Cambridge w stanie Massachusetts, podpisała ogromny kontrakt z Trypolisem o wartości 250.000 dolarów miesięcznie. Zadaniem zwerbowanych przez nią wybitnych amerykańskich naukowców było wychwalanie rządu libijskiego. Na Bliskim Wschodzie nie jest to żadna nowość – rządy państw arabskich wydawały i wydają ogromne sumy na kampanie PR.

Reżim w Syrii nadal masakruje na ulicach tysiące swoich obywateli, ale o tym w zasadzie nie słyszy się w mediach głównego nurtu (jedną z rzeczy, które dobra agencja PR jest w stanie zrobić gdy pojawi się kryzys, jest dopilnowanie, aby niekorzystne materiały nigdy nie zostały opublikowane). Pewnego dnia zapewne przeczytamy gdzieś, kto obecnie pracuje dla Syrii. Kilka miesięcy temu hakerzy ujawnili setki e-maili wysłanych z kancelarii prezydenta Syrii al-Assada, wśród których był dokument przygotowujący go do udzielenia wywiadu Barbarze Walters z telewizji ABC w grudniu 2011 roku. W tym tygodniu pełen zachwytów profil i olśniewające, całostronicowe zdjęcie Asmy al-Assad, pierwszej damy Syrii, które w lutym 2011 roku pojawiło się w magazynie Vogue w artykule pod tytułem: „Asma al-Assad: Róża Pustyni”, zostały po cichu usunięte ze strony internetowej Vogue’a. Vogue nie chciał podać przyczyny, dla których ten materiał został usunięty, ale artykuł, w którym żona prezydenta została opisana jako „atrakcyjna, młoda i bardzo elegancka – obdarzona największą świeżością i magnetycznym urokiem z pierwszych dam”, ukazał się w momencie, gdy syryjski rząd mordował protestujących przeciwko reżimowi. W publikacji tego materiału pomogła pracująca dla Syrii agencja Brown Lloyd James. Ta sama agencja promowała w przeszłości reżim libijskiego dyktatora Muammara Kaddafiego. Przedstawiciele agencji oświadczyli: „…wspieraliśmy rząd libijski w jego wysiłkach mających na celu dotarcie do międzynarodowej wspólnoty politycznej poprzez ONZ oraz do społeczności politycznej i akademickiej w Stanach Zjednoczonych”.

Organizacje terrorystyczne jak Hamas i Hezbollah oraz niektóre państwa arabskie wynajęły agencje PR, aby lobbowały na ich rzecz w prasie oraz na arenie międzynarodowej. Ugrupowania terrorystyczne zatrudniały reporterów i dziennikarzy, zapraszały ich na wspólne posiłki i drinki, dzięki czemu zdobyły ich przychylność. Agencja Fenton Communications z siedzibą w Nowym Jorku wspólnie z arabskim państwem Katar opracowuje kampanię na rzecz delegitymizacji Izraela; celem tych działań jest zorganizowanie międzynarodowej kampanii antyizraelskiej mającej na celu zniesienie blokady Strefy Gazy. Agencja Fenton Communications pracuje również dla „Al Fakhoora”, pro-palestyńskiej organizacji z siedzibą w Katarze, która „rozpoczęła kampanię na rzecz postawienia zarzutów prawnych Izraelowi oraz zmiany sposobu postrzegania jego działań na Zachodzie”. W kwietniu 2012 roku na jej stronie internetowej pojawiła się informacja o współpracy z nowojorską agencją Fenton Communications, mającej na celu zapewnienie wsparcia dla kampanii na rzecz zniesienia blokady Strefy Gazy. „Al Fakhoora” otwarcie wyraża swe poparcie dla ugrupowań terrorystycznych. OWP w USA zatrudniła Bell Pottinger, wiodącą międzynarodową agencję PR, by zapewniła „doradztwo w zakresie komunikacji strategicznej, public relations, relacji z mediami i spraw kongresowych”. Amerykański gigant PR Burson-Marsteller, w odpowiedzi na prośbę Izraela o spotkanie, odpisał: „Nie będziemy składać oferty na taki projekt (…) Jesteśmy przedsięwzięciem komercyjnym. Jeśli podejmiemy się realizacji tego projektu, wywoła to liczne reakcje negatywne (…) Izrael jest projektem wzbudzającym szczególne kontrowersje”.

Istnieje więc powód, dla którego Arabowie wygrywają w mediach: zatrudniają specjalistów ds. komunikacji, wydają pieniądze i nadal będą wygrywać. Na Bliskim Wschodzie od Bahrajnu po Syrię wciąż morduje się niewinnych ludzi, a specjaliści od public relations umożliwiają tym państwom sprzedawanie własnej wersji wydarzeń. Posmutniałem, gdy podczas wspólnego lunchu znajomy wyjaśnił mi, dlaczego jego agencja nie będzie już pracować na rzecz Żydów i Izraela. I chociaż moja firma 5WPR nie podejmie się współpracy z barbarzyńcami, którzy mordują niewinnych ludzi, nasi konkurenci zarabiają miliony, promując terror i brutalność. (r)

Ronn Torossian jest dyrektorem naczelnym 5WPR, wiodącej amerykańskiej agencji public relations oraz autorem książki For Immediate Release: Shape Minds, Build Brands, and Deliver Results with Game-Changing Public Relations. Danny Danon, wicemarszałek Knesetu, izraelskiego parlamentu, powiedział, że jest to „najlepsza książka na temat public relations Izraela, jaka kiedykolwiek powstała”.

Tłum.: ACH

http://atlasshrugs2000.typepad.com/atlas_shrugs/2012/09/muslim-nations-hire-10-new-pr-agencies-since-last-year-pr-firms-assist-in-selling-terror-and-brutali.html

 

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze