Dzieci Allaha w Wielkiej Brytanii

dziewczyny
| 10 komentarzy|
image_pdfimage_print

dziewczyny

Paul Weston

Kiedy trzy zamieszkałe w Anglii muzułmańskie dziewczyny zdecydowały się wyjechać do Syrii, aby dołączyć do zastępów Allaha, środowiska lewicowo-liberalne zaczęły ubolewać nad sytuacją i pytać, jak podobny scenariusz mógł mieć miejsce w tak cudownie różnorodnej, szczęśliwej i spójnej Wielkiej Brytanii.

Nie zadano jednak jednego kluczowego pytania, które brzmieć mogłoby następująco: „Dziewczęta te oglądały nagrania przedstawiające ścinanie głów, tortury i morderstwa. Widziały, jak mężczyzna palony jest żywcem w klatce. Jak bardzo więc dzikimi, prymitywnymi, sadystycznymi i złymi muszą być istotami i czy rzeczywiście chcemy, żeby wróciły do kraju?”.

Jak można się domyślać, tego typu pytanie nigdy nie padło. W zamian przyszło nam słuchać nieustannego zawodzenia BBC. Czy to wina policji? Służb wywiadowczych? Czy może naszego instytucjonalnie rasistowskiego społeczeństwa? Może nawet padło również nazwisko Jeremy’ego Clarksona, ale jeśli tak, to wyznam, że je przeoczyłem.

Kiedy muzułmanie w Anglii czują się czymś zaniepokojeni, nasze elity rządzące spieszą z uspokajaniem ich w zdecydowanie inny sposób, niż wtedy, gdy tysiące rdzennych Angielek zostaje zgwałconych lub poddanych torturom przez gangi pakistańskich muzułmanów, również zamieszkałych w Wielkiej Brytanii.

Różnica polega na tym, że bezbronne, trzynastoletnie angielskie dziewczynki – znalezione nagie, pijane i nafaszerowane narkotykami w nędznych pokojach pełnych brodatych, czterdziestoletnich, muzułmańskich samców, ubranych w spodnie podwinięte za kostkę, z łobuzerskim błyskiem w ponurych oczach – zostają aresztowane lub nikt nie interesuje się ich losem.

Tymczasem dzieciątka Allaha wybierające się Syrii traktowane są w zupełnie inny sposób. W rekordowym tempie powołano w ich sprawie specjalną komisję parlamentarną. Rodzice dziewczynek zażądali natychmiastowych przeprosin ze strony policji za to, że ta nie zapewniła ich uroczym córkom całodobowej opieki. Z przeprosinami pospieszył komisarz londyńskiej policji, Sir Bernard Hogan-Howe, składając je jak należy, na kolanach, z twarzą zwróconą w kierunku Mekki.

Cały ten teatr angielskiego poczucia winy dostarczył stacji BBC (której skrót autor rozwija za pomocą nieprzetłumaczalnej na język polski gry słów Biased Broadcasting Corporation – w dosłownym tłumaczeniu: stronnicza korporacja nadawcza; red.) prawdziwej orgii w czasie antenowym. A jednak nagle ujadanie ustało, lamenty osłabły i zawodzenie przycichło.

Co takiego się stało? Czyżby nie pojawiła się inna, biała, chrześcijańska grupa, którą można by przeciągnąć przez rynsztok odkupienia? Czy naprawdę nie znalazły się kolejne przykłady zaniedbania ze strony rdzennych Anglików, za które moglibyśmy publicznie uniżyć się przed lewicą i islamem? Nie. Medialna cisza, która tak nagle przykryła sprawę, związana była z trzema niezwykle żenującymi dla Al-BBC kwestiami. Po pierwsze, okazało się, że ojca jednej z młodych dżihadystek odnaleziono na nagraniu wideo, gdzie w trakcie pokojowego wiecu, organizowanego przez Anjema Choudary’ego wraz z innymi uczestnikami krzyczy „Allahu Akbar!” i paląc flagę Stanów Zjednocznych życzy Ameryce śmierci. W wiecu tym brał również udział niejaki Michael Adebowale, który zyskał podziw w islamskim świecie po tym, jak w akcie niezwykłej odwagi przejechał żołnierza Lee Rigby’ego samochodem, by chwilę później dobić go maczetą.

Po drugie, wyszło na jaw, że Tasnime Akunjee, prawnik reprezentujący rodziny dżihadystek w komisji parlamentarnej, jest oddanym zwolennikiem faszyzmu i że w jednej z wypowiedzi zdarzyło mu się podkreślić, iż zabójstwo Lee Rigby’ego ma więcej wspólnego z imperialistycznym uciskiem niż z morderczymi muzułmanami. Pan Akunjee ostatnio zaznaczył również, że muzułmanie nie powinni współpracować z brytyjską policją, co w oczywisty sposób ośmiesza BBC, która nęka policję za „niepowodzenie” we współpracy ze społecznością muzułmańską…

Po trzecie, cztery kolejne dziewczynki ze szkoły poborowych Allaha, placówki Bethnal Green Academy we wschodnim Londynie (której motto brzmi „Learning is for the future”, czyli „Uczymy się dla przyszłości” – przy czym ktoś mógłby zapytać, po co odkładać na przyszłość to, czego można nauczyć się teraz….na samo motto można by poświęcić osobny artykuł o tym, co stało się z brytyjskim systemem edukacji) próbowały wyjechać na dżihad do Syrii, ale ich nadzieje zostały pogrzebane przez brytyjską policję, która pozbawiła je paszportów.
Trzeba postawić jeszcze wiele pytań: o szkołę, rodzinę, moralność, islam, poczynania prawników. To właśnie Wielka Brytania w roku 2015: kraj, w którym pytania te nigdy nie zostaną postawione. Jak widać, wina leży całkowicie po stronie zakorzenionego w angielskim społeczeństwie rasizmu i po stronie angielskich instytucji.

BBC tymczasem w celu namierzenia oprawców będzie wysyłało ekipy swych nieustraszonych reporterów śledczych. Gdyby jednak okazało się, że historia nabierze innego wymiaru, BBC powściągnie swoje gończe psy i z pełnym poparciem rządu przywoła je do lewackiej nogi.
Witamy w Wielkiej Brytanii roku 2015!
Bohun, na podst. www.gatesofvienna.net
Paul Weston – lider prawicowej partii Liberty GB, eurosceptycznej i antyislamistycznej. Kandyduje do parlamentu brytyjskiego

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze