Dlaczego wielokulturowość nigdy się nie powiedzie

Islamscy ekstremiści w Wielkiej Brytanii
| 13 komentarzy|
image_pdfimage_print

Najnowszy esej autorstwa duńskiego psychologa Nicolaia Sennelsa poświęcony jest tematyce, która w ostatnich miesiącach silnie zajmuje zachodnioeuropejskich liderów: porażce wielokulturowości.

Kilku wiodących europejskich polityków ogłosiło śmierć projektów multikulturalnych i zadeklarowało ich niewykonalność. Niemiecka kanclerz Angela Merkel stwierdziła, że „tak zwana idea ‘multikulti’ – wedle której ludzie ‘żyliby szczęśliwie obok siebie’  – nie sprawdziła się”.  Merkel powiedziała wprost, że próba zbudowania wielokulturowego społeczeństwa poniosła „kompletną klęskę”. Premier Wielkiej Brytanii David Cameron i francuski prezydent Nicolas Sarkozy szybko poszli jej śladem i nazwali wielokulturowość “nieudanym” wysiłkiem. Cameron dodał, że „Wielka Brytania potrzebuje silniejszej narodowej tożsamości”, a Sarkozy stwierdził: “Za bardzo przejmowaliśmy się tożsamością osoby, która przybywała do kraju, a nie tożsamością państwa, które ją przyjmowało”.

Jako psycholog, którego klientami były setki imigrantów, wnioskuję, że społeczeństwo wielokulturowe zawsze poniesie porażkę, ponieważ jest sprzeczne z fundamentalnymi psychologicznymi zasadami, które są niezbędne dla zbudowania zdrowych społeczności. Te podstawowe psychologiczne zasady obejmują tożsamość – narodową tożsamość. Zgodnie z cytatami zamieszczonymi powyżej, Cameron i Sarkozy doszli do tych samych wniosków.

Narodowa tożsamość

Islamscy ekstremiści w Wielkiej Brytanii
Islamscy ekstremiści w Wielkiej Brytanii

Aby społeczeństwo  osiągnęło sukces, jego obywatele muszą być w stanie zjednoczyć się wokół wspólnych podstawowych zasad. Narodowa tożsamość oraz chęć tworzenia wspólnoty z własnymi rodakami stanowią najbardziej fundamentalne wartości. Narodowa tożsamość oznacza, że czujesz się Duńczykiem, gdy żyjesz w Danii. Wspólnota oznacza, iż podobieństwa – przede wszystkim fakt, że żyjesz w tym samym kraju – są ważniejsze niż różnice, na przykład religia, kolor skóry lub państwo pochodzenia.

Narodowa tożsamość i poczucie wspólnoty podnoszą morale pracy, morale w obszarze płacenia podatków i korzystania z usług społecznych oraz zwiększają ogólne poszanowanie krajowego prawa. Ludzie, którzy postrzegają siebie jako część społeczności będą czuli, że krzywdzą sami siebie jeśli wyrządzają szkodę tej społeczności. Narodowa tożsamość istotnie wpływa na szacunek dla narodowych władz.

Poczucie wspólnoty jest istotne dla jakości naszego życia „zwierząt stadnych” i wspólne podstawowe wartości są podstawą wzajemnego zaufania i wzajemnej pomocy, otwartości, zrozumienia i szacunku wśród populacji. Ludzie, którzy mają istotnie różne poglądy na temat podstawowych wartości i którzy chcą, by społeczność rozwijała się w kompletnie innych kierunkach, zwyczajnie odczuwają mniejsze poczucie solidarności wobec siebie.

Kiedy ludzie utożsamiają się z jakąś kulturą, której wartości nie są zakorzenione w kulturze rodzimej, narodowej, ta identyfikacja odbywa się kosztem identyfikacji z szerszą społecznością. Dlatego też krok do działania w sprzeczności z interesami społeczeństwa jest w tym przypadku krótszy, co stanowi jeden z powodów dramatycznej nadreprezentacji pewnych grup imigrantów w statystykach kryminalnych i ewidencjach bezrobotnych.

Multikulturyzacja społeczeństwa prowadzi zatem do wzmożonej potrzeby kontroli, zakazów, policji i ostrzejszych wyroków, aby zapobiec oszustwom i popełnianiu przestępstw przeciwko społeczeństwu przez wewnętrzne frakcje. Społeczeństwa wielokulturowe zwracają się łatwo w kierunku mniej demokratycznych i bardziej faszystowskich struktur. Helmut Schmidt, były niemiecki kanclerz, stwierdza z perspektywy czasu: “Idea wielokulturowości  jest właściwie niespójna z demokratycznym społeczeństwem… Jeśli ktoś pyta, gdzie na świecie funkcjonują wielokulturowe społeczeństwa, szybko dochodzi do wniosku, że wielokulturowość może funkcjonować pokojowo jedynie w silnych, autorytarnych państwach”.

Anty-kultura

Na szczęście imigranci z prawie całego świata potrafili zaakceptować i utożsamić się z naszymi podstawowymi zachodnimi wartościami. Istnieje kilka problemów ze zorganizowaną przestępczością i tworzeniem zwartych grup imigranckich wśród przybyszów  z Azji i Wschodniej Europy, ale nigdy nie stanowiły one zagrożenia dla społeczeństwa.

Pomimo określonych historii sukcesu i wzorców, jedna kultura udowodniła swoją niemożność integracji, mianowicie kultura islamu. Islamska kultura i religia zademonstrowała pewne, nieodłączne od niej  mechanizmy obronne, które sprawiają, że muzułmanie pozostają odporni na zewnętrzne wpływy kultury kraju, do którego przybyli.

To, czym się tu zajmujemy, to kultura, która w najważniejszych obszarach – włączając w to prawdziwą demokrację, wolność słowa, równość kobiet, i tolerancję w stosunku do innych wyznań – zmieniła się nieznacznie bądź też wcale od czasu, gdy pojawiła się po raz pierwszy w średniowiecznych społeczeństwach klanowych 1400 lat temu. Jest to prawie niewyobrażalne, biorąc pod uwagę, jak wielkie przemiany zaszły w tym czasie w pozostałej części świata. Nieszczęśliwe połączenie nadmiernej zachodniej tolerancji z brakiem elastyczności ze strony kultury islamskiej zaowocowało pewnym rodzajem osmozy kulturowej, w której zachodnie wartości nie były w stanie przeniknąć do świata islamu, a islamizacja rozprzestrzenia się ze społeczności muzułmańskich do niemuzułmańskich społeczeństw.

W wielokulturowych społeczeństwach, które obejmują kulturę muzułmańską, problemy wyłaniające się z braku narodowej tożsamości i poczucia wspólnoty są przez to proporcjonalnie większe. Dlatego też dzisiaj zwrot „multikulti” jest równoważny społeczeństwom, w których istnieją zarówno muzułmańskie  jak i niemuzułmańskie kultury. Bardziej precyzyjnym terminem byłby zatem zwrot „bi-culture”. Zamiast integracji, wspólnego społeczeństwa, pojawiają się społeczeństwa równoległe, gdzie nadużywanie korzyści finansowych i unikanie podatków są szeroko rozpowszechnionymi praktykami, oraz gdzie panuje niezwykłe bezprawie i wrogość w stosunku do nieislamskich władz, przejawiające się często w gwałtowny sposób.

Według policji, Dania ma 25 do 30 “wrażliwych obszarów” z dużą liczbą imigrantów, w których policja i straż pożarna nie może pracować bez ponoszenia ryzyka bycia zaatakowanym. Jednym z wielu przykładów jest strona na portalu Facebook, “Ishoj Ghetto”, która dopinguje swoich 650 członków następującym okrzykiem bojowym: „Moi bracia. Zniszczymy wszystkie wozy policyjne zbliżające się do Ishoj. To jest nasze miasto”. Holandia, Francja, Wielka Brytania, Belgia, Niemcy i większość innych zachodnioeuropejskich państw mają miasta i getta z podobnymi problemami. Badania przeprowadzone w Taastrup w Danii pokazują, że imigranci i ich potomkowie stoją za 75% wszystkich spraw dotyczących nadużyć finansowych – pomimo tego, iż udział imigrantów w lokalnej społeczności wynosi jedynie 21% (Jyllands-Posten, August 31st, 2010).

W Europie Zachodniej istnieją równoległe społeczeństwa muzułmańskie które osiągnęły tak zaawansowane stadium rozwoju, że stworzyły swoje własne struktury polityczne, ekonomiczne i prawne. Władza egzekucyjna, legislacyjna i sądownicza leży w rękach imamów, quasipolicyjnych muzułmańskich patroli ojcowskich, samozwańczych sądów szariackich i muzułmańskich spotkań mediacyjnych. Gospodarka charakteryzuje się tym, iż muzułmanie wolą kupować produkty i usługi od innych muzułmanów, a muzułmański system bankowy Havala (system transferów prywatnych pieniędzy funkcjonujący poza systemem administracyjnym i bankowym) w dużym stopniu zastąpił normalne sposoby przeprowadzania transakcji finansowych. Skok z tej dobrze rozwiniętej muzułmańskiej infrastruktury i agresywnego nastawienia w stosunku do niemuzułmańskiego środowiska, do żądań autonomii i sukcesji jest krótki. Takie żądania były już formułowane przez muzułmanów w islamskiej historii. W dzisiejszych Chinach, Rosji, Tajlandii, Afryce i Bałkanach muzułmanie posługują się wojną partyzancką, terroryzmem, porwaniami i groźbami, aby osiągnąć ten cel.

Zdrowy rozsądek  i dojrzałe doświadczenie życiowe, przede wszystkim, mogły uchronić nas przed popełnieniem tego błędu. Parę dekad za późno – będąc zawsze ostatnimi, którzy przyznają się do błędu – nasi politycy wreszcie potwierdzają istnienie oczywistych problemów ( ale dopiero po badaniach opinii, które dowiodły, że większość respondentów nie chce wielokulturowości). Ale co w związku z tym zrobią?

Trzy oczywiste rozwiązania

Pierwszym i najbardziej podstawowym rozwiązaniem jest zatrzymanie imigracji z krajów, które nie są prozachodnie, co odnosi się przede wszystkim do krajów świata islamskiego. Jak mówią Amerykanie: „Jeśli znajdziesz się w dole, przestań kopać.”

Po drugie, musimy podjąć działania które rekomendują Markel, Cameron i Sarkozy: musimy wzmocnić narodową tożsamość zarówno wśród imigrantów, jak i rodzimej populacji. Można tego dokonać poprzez skłonienie instytucji oświatowych i mediów publicznych do skupienia się w większym stopniu na historii naszych państw, kulturze i wartościach. Ponadto, musimy zmusić imigrantów do integracji poprzez doskonalenie języka, wiedzy o naszej kulturze i historii, dostosowanie się do wymogów prawa i obowiązków podatkowych przez np. 10 lat, jako warunku otrzymania świadczeń socjalnych. Problematyczne zmiany demograficzne mogą zostać częściowo rozwiązanie poprzez ograniczenie przyznawania publicznego zasiłku na dzieci jedynie na taką liczbę potomstwa, która odpowiada średniej krajowej liczbie dzieci na matkę (dwójka dzieci). Stosujemy takie rozwiązanie w Danii i zapobiega to przeprowadzaniu się do kraju imigrantów, którzy posiadają – przywożą – wiele dzieci i chcą żyć z pieniędzy, jakie rodzina otrzymuje od państwa na każde dziecko.

Po trzecie, musimy zaprzestać rozcieńczania i kwestionowania naszej własnej kultury i narodowej tożsamości poprzez islamizację i równoległe społeczeństwa. Wpływowe meczety i centra kultury islamskiej sprawiają, iż muzułmanie cały czas egzystują w bardzo skostniałej wersji swojej rodzimej kultury. Dominujące symbole takie jak minarety, żywność halal w publicznych instytucjach, zamykanie publicznych, opłacanych z podatków obiektów sportowych, żeby muzułmańskie kobiety mogły z nich korzystać, wspierane przez państwo szkoły koraniczne, sale modlitw w publicznych zakładach pracy, szpitalach itp., są również szkodliwe dla rozwoju narodowej tożsamości wśród zarówno imigrantów jak i nas, reszty społeczeństwa. Islamizacja i równoległe społeczeństwa umożliwiają życie od narodzin do śmierci w krajach niemuzułmańskich, bez wychodzenia kiedykolwiek poza krąg kultury muzułmańskiej. Pragnienie, by imigranci chcieli posiadać narodową tożsamość, jest wewnętrznie sprzeczne i nieproduktywne w sytuacji, gdy rząd równolegle dopuszcza i wręcz wspiera islamizację.

Muzułmańskie równoległe społeczeństwa na Zachodzie produkują co roku dziesiątki tysięcy wyobcowanych mieszkańców z bardzo niskim lub żadnym poczuciem narodowej tożsamości i lojalności. Te równoległe społeczności powinny zostać zlikwidowane przy użyciu wszelkich możliwych środków. Oznacza to zerową tolerancję dla każdego naruszenia prawa. Władze podatkowe, pomoc społeczna i policja odgrywają kluczową rolę w tym kontekście.

Chciałbym dodać, że po przepracowaniu wielu lat jako psycholog więzienny doszedłem do wniosku, że jedyną rzeczą, której naprawdę boją się kryminalni imigranci, jest deportacja. Poza tym, powinniśmy podjąć takie działania, jakie wprowadziła duńska gmina Arhus: wysyłać pracownice opieki społecznej lub położne do domów niezachodnich imigrantów na spotkania z kobietami (bez udziału męskich członków rodziny), żeby zapewnić im i ich córkom bezpieczeństwo, wolność i znajomość swoich praw do rozwodu, planowania rodziny, antykoncepcji, pobytu w schroniskach dla kobiet i repatriacji ( opłacanej przez państwo emigracji do kraju rodzinnego rodziny).

Aby powstrzymać wielokulturowość i zakwestionować sztywną, tradycjonalistyczną, nieasymilacyjną i szeroko rozpowszechnioną wersję kultury muzułmańskiej, należy uwolnić kobiety – żeby mogły wybierać swoich partnerów, decydować o liczbie dzieci, stylu ubierania się i religii. Tak, jak powiedziała mi w wywiadzie duńska muzułmańska aktywistka Kristina Khader, inicjatorka centrum pomocy kobietom, Project New Hymen: „Społeczna kontrola kobiet ma na celu zachowanie rdzenia kultury muzułmańskiej. Duża część sedna kultury muzułmańskiej dotyczy kobiecej seksualności”.

Ogólnie, należy zwalczać wielokulturowość poprzez sprawianie, iż niezdolność i niechęć do integracji będą praktycznie tak trudne do utrzymania i ekonomicznie nieopłacalne, że repatriacja pozostanie jedyną atrakcyjną opcją.

Lista koniecznych żądań i konsekwencji jest długa, ale marchewka jest równie duża: udział na równej stopie w najbardziej wolnej, najbogatszej i najlepiej funkcjonującej kulturze na świecie – kulturze Zachodu.(pj)

Nicolai Sennels

Tłum. MP

gatesofvienna.blogspot.com

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze