Dlaczego Wielka Brytania jest matecznikiem terrorystów

| 4 komentarzy|
image_pdfimage_print

Robert Spencer

To jest Wielka Brytania, którą stworzyli Blair, Brown i Cameron. To jest Wielka Brytania, w której Cameron chce przedstawić Londyn, jako miasto, który będzie „stało w jednym szeregu z Dubajem, jako jedna z wielkich światowych stolic islamskich finansów”.

To jest ta Wielka Brytania, która myśli, że udobrucha i zaspokoi siły islamskiej supremacji zakazując Pameli Geller i mnie wstępu do kraju, ścigając tych, którzy bezczeszczą Koran i ukrócając bezlitośnie jakiekolwiek oznaki oporu wobec islamskiego planu zapanowania nad światem.

Czy kiedykolwiek się nauczymy? Podczas gdy David Cameron i Theresa May (min.spraw wewn. – red.) słusznie cieszą się ze skazania wczoraj w Nowym Jorku Abu Hamzy, oskarżonego o szereg zarzutów związanych z terroryzmem, nadal nie mogą się uporać z faktem, że Londyn i inne rejony Wielkiej Brytanii pozostają główną bazą operacyjną dla islamskich komórek terrorystycznych.

W latach 90 napisałem serię artykułów dla „The Telegraph”, wskazując, w jaki sposób Wielka Brytania stała się ulubionym matecznikiem wiodących islamistycznych grup terrorystycznych z tak odległych miejsc, jak Arabia Saudyjska czy Algieria. Ale te ostrzeżenia zostały całkowicie zlekceważone przez służby bezpieczeństwa, które nieustająco twierdziły, że osobnicy pokroju Abu Hamzy nie stanowią zagrożenia dla Wielkiej Brytanii czy brytyjskich interesów.

A jednak, ponad dekadę od ataków z 11 września, i w dziesiątą rocznicę strasznych ataków z 7 lipca na londyński system transportowy, antyzachodnie grupy islamistyczne nadal rozkwitają w Wielkiej Brytanii, pracowicie rekrutując naiwnych młodych brytyjskich muzułmanów do walk w Syrii i wykorzystując Wielką Brytanię jako bazę do przeprowadzenia ataków terrorystycznych przeciwko naszym długoletnim sojusznikom w świecie arabskim – krajów takich jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn czy Egipt.

Ubiegłoroczne zamordowanie brytyjskiego żołnierza Lee Rigby’ego w południowym Londynie powinno stać się dzwonkiem alarmowym dla naszych służb bezpieczeństwa. Powiedzieć im, że komórki islamistów w Wielkiej Brytanii zwracają się nie tylko przeciwko obcym rządom. Około 450 brytyjskich dżihadystów podróżowało w ostatnim czasie do Syrii, gdzie zostali bez wątpienia zradykalizowani przez Al-Kaidę i powinno to uruchomić nasze systemy alarmowe.

A jednak, tak jak to było w czasach rozkwitu działalności Abu Hamzy w meczecie Finsbury Park w północnym Londynie w latach 90, mam poczucie, że brytyjscy ministrowie i służby bezpieczeństwa nadal nie pojmują ogromu zagrożenia terroryzmem islamskim, przed którym stoi Wielka Brytania.

Szczerze mówiąc, fakt, że Amerykanie potrafili doprowadzić Abu Hamzę przed wymiar sprawiedliwości, a Wielka Brytania nie zrobiła nic w tej sprawie, chociaż większość jego zbrodni zostało popełnionych na brytyjskiej ziemi, jest haniebny a nasze podejście do tego coraz bardziej niebezpieczne.

Tłumaczenie BL
www.jihadwatch.org

 

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze