Czy islam można zreformować ?

Islam nowe pokolenie
| 5 komentarzy|
image_pdfimage_print

Publikujemy zapis dyskusji pomiędzy Zuhdim Jasserem, muzułmańskim reformistą i prezesem American Islamic Forum for Democracy, oraz Robertem Spencerem, szefem organizacji Stop Islamisation of America i autorem bloga Jihad Watch. Debata odbyła się w kwietniu, w siedzibie The David Horowitz Freedom Center w Kalifornii.

MODERATOR:  Faktem jest, że społeczeństwo było dotąd zbytnio skupione na problemie samego terroryzmu. Uważam, że należy zmierzyć się z zagrożeniem głębszym, szerszym i podstępniejszym niż terroryzm. Chodzi mi o  islamską ideologię, która nie tylko dostarcza paliwa dla działalności terrorystów, ale stanowi wyzwanie dla naszego społeczeństwa i kultury. Jeśli idzie o terroryzm, Stany Zjednoczone nie mogłyby prowadzić dochodzeń, skazywać sprawców (począwszy od lat 90) i zbierać informacji w celu ochrony bezpieczeństwa kraju, bez ogromnego wkładu ze strony patriotycznie nastawionych muzułmanów. Bez nich nie bylibyśmy np. w stanie  infiltrować komórek terrorystycznych w 1993 roku, oraz zapobiec drugiemu (po zamachach na WTC) planowanemu atakowi na obiekty handlowe w Nowym Jorku. Mamy do czynienia z ideologią, która, jak pokazuje historia, nie jest może uniwersalną ideologią wszystkich muzułmanów, niemniej stanowi główny nurt dla o wiele większej ich liczby, niż skłonni jesteśmy przyznać.Ci muzułmanie, którzy nam pomagali oraz muzułmanie, którzy wybrali Amerykę, gdyż nie chcą żyć w społeczeństwie podporządkowanym prawom szariatu, są naszymi naturalnymi sprzymierzeńcami w tej walce. Wydaje mi się, że dążymy do stworzenia rozważnej polityki, która nie zniechęca naszych naturalnych sojuszników. Najtrudniej pisało mi się drugi rozdział książki (moderator dyskusji, Andrew C. McCarthy jest autorem książki „Willful Blindness: A Memoir of the Jihad”, przyp.red) w którym rozważałem pytanie, jak nazwać stojące przed nami wyzwania i jak się do nich ustosunkować.  Ten dylemat można sprowadzić do podstawowego pytania: islam czy islamizm? Czy możemy stwierdzić, że islam jest źródłem wszelkiego zła? Czy powinniśmy przyznać, że owszem, istnieje główna ideologia, która z całą pewnością jest źródłem stojących przed nami wyzwań, ale mamy też wielu sprzymierzeńców w społeczności muzułmańskiej i nie chcemy, aby przeszli oni na drugą stronę.Mamy dziś znakomitą sposobność porozmawiać na ten temat z dwoma wielkimi amerykańskimi patriotami, którzy stoją na czele ideologicznej bitwy, jednej z najważniejszych bitew jakie przyjdzie nam stoczyć z radykalnym islamem. Doktor Zuhdi Jasser, prezes American Islamic Forum for Democracy i były oficer marynarki Stanów Zjednoczonych oraz Robert Spencer, kierownik portalu Jihad Watch, będącego częścią projektu Horowitz’s Freedom Centre, autor wielu  poczytnych książek.Chciałbym zacząć od następującego pytania: islam czy islamizm? Często się mówi, że istnieją umiarkowani muzułmanie. Nie oznacza to jednak, że sam islam jest umiarkowaną doktryną. Mógłbyś to skomentować?

ZUHDI JASSER: Uważam, że główne pytanie brzmi: Jak odróżnić przyjaciół od wrogów? Czy zdecydujemy się uznać ich terminologię za naszą? Zastanawiam się nad sprzecznością tkwiącą w  twoim pytaniu: większość muzułmanów jest umiarkowana, a z drugiej strony ta religijna krótkowzroczność… W jaki sposób ci umiarkowani muzułmanie stali się umiarkowani? Czy był to przypadek? Uważam, że mamy do czynienia z kryzysem liderów, na co wskazuje przykład prezydenta Turcji i wielu imamów. Mamy również do czynienia z kryzysem doktrynalnym, co widać na przykładzie przywódców w naszych społecznościach. Wiele z tych rzeczy, o których mówimy dzisiaj, to przekonania i teologia, które wielu imamów i uczonych uważa za prawo islamskie. To niemal schizofrenia: z jednej strony wielu muzułmańskich rodziców w naszej społeczności byłoby dumnych, gdyby ich dzieci zostały prawnikami, inżynierami, doktorami, ale religia (czy perspektywa zostania imamem) nie wzbudza w nich szacunku. Niemniej chodzą do meczetów, słuchają tego co mówi imam, nie zgadzają się często z tym co mówi, ale nie reagują; istnieje zmowa milczenia. Są więc oczywiście odpowiedzialni za obecne problemy. Ale czy istnieje umiarkowany islam? Myślę, że tak, dlatego kontynuuję moją działalność. Zadam Ci pytanie jako historykowi. Czy jeśli islam nauczałby przemocy i radykalizmu w XIV wieku, to czy istniałby świat w takiej formie jaką mamy obecnie? Najwyraźniej polityczny islam i Bractwo Muzułmańskie, zwłaszcza z początków XX w., i radykalne odłamy islamu, są fenomenem XX wieku. Odrzućmy XX wiek, przed nim mamy 400, 500 lat Ottomanów, którzy w zasadzie zamrozili jakikolwiek reformy. Jeśli odwołamy się do Bernarda Lewisa, uczonego i wielkiego erudyty w tej dziedzinie i jeśli przeczytamy jego książkę o tym, co poszło nie tak, i przyjrzymy się historii, to nie ma wątpliwości, że mieliśmy sześćset, siedemset lat w historii islamu, kiedy kwitła myśl modernistyczna. Ale czy możemy ten okres porównać do dzisiejszej Ameryki? Z pewnością nie. Nie chciałbym żyć w trzynastowiecznej Hiszpanii. Niemniej w wielu tekstach żydowskich okres ten nazywany jest złotym wiekiem judaizmu. Jeśli mielibyśmy do czynienia z radykalnym, a nie umiarkowanym islamem, ewolucja społeczeństwa islamskiego w owym czasie nie dokonałaby się w taki sposób, jak miało to miejsce. Musimy być ostrożni z porównaniami. Jeśli porównamy trzynastowieczną Hiszpanię do dzisiejszej Ameryki, otrzymamy obraz opresyjnego, opartego na segregacji rasowej społeczeństwa. Ale jeśli porównamy ją do średniowiecznej Europy i tego, co się wówczas tam wydarzało, możemy według mnie uznać, że było to umiarkowane społeczeństwo, które podlegało naturalnemu procesowi ewolucji. Powiedziałbym, że my jako muzułmanie powinniśmy spojrzeć wstecz i zastanowić się, jak kontynuować przemiany zastopowane w XIII i XIV wieku, jak tworzyć nowe szkoły filozoficzne, nową teologię, żeby nie zaprzepaścić naszej muzułmańskiej tożsamości. W jaki sposób mogę uczyć swoje dzieci i określić ich relację z Bogiem, jeśli już na początku dostaną informację, że islam nie jest umiarkowany? Również ważne jest, o czyj islam chodzi. Napisałem parę rozpraw na temat tego, jaki i czyj ma być islam. Nie twierdzę, jak czyni to większość grup Bractwa Muzułmańskiego, że Bin Laden nie praktykował islamu lub że prezydent Turcji praktykuje. Oczywiście istnieje wersja islamu, który trzeba pokonać. Ale nie możemy oddać im idei islamu. Potrzebujemy „wojny domowej” w obrębie tej wiary, aby pozwolić na umiarkowanie, aby dopuścić w niej ideały wolności tak, aby pojawiła się jej nowa, umiarkowana wersja. Zachodni, świecki liberalizm powinien dotrzeć do ideologii islamu i sprawić, że stanie się on kompatybilny z zachodnim społeczeństwem.

MODERATOR:  Z tego co mówi Zuhdi wynika, że mamy dwie możliwości. Jedna jest taka, że doktryna islamu jest w rzeczywistości bardziej umiarkowana niż wynikałoby to z nawołujących do przemocy wersetów (Koranu) i innych pism. Druga jest taka, że doktryna jest jaka jest (tzn. radykalna), ale pewne naciski ze strony społeczeństwa, np. określone aspekty kulturowe, mogą w pewnych przypadkach powściągać wykazującą niebezpieczne tendencje doktrynę.

SPENCER: Pytanie, które sobie stawiamy brzmi: islam czy islamizm? Islamizm jest w zasadzie sztucznym terminem, niewystępującym w świecie islamskim. Na pewno nie powinniśmy pozwolić ludziom, którzy błędnie go interpretują, żeby definiowali go za nas. Musimy jednak zrozumieć z jaką naprawdę sytuacją mamy do czynienia, jeśli chcemy dokonać prawdziwych reform albo zaproponować przekonywujące rozwiązania. Dr Jasser powiedział przed chwilą, że muzułmańscy rodzice nie chcą, aby ich dzieci zostawały imamami. Powód jest taki, że w swej istocie islam naucza przemocy i radykalizacji – to podstawa Koranu, podstawa nauk Mahometa. Wielu muzułmanów najzwyczajniej nie chce, aby były one częścią ich życia. Natura ludzka jest wszędzie taka sama: ludzie są ludźmi, chcą mieć pracę, utrzymać rodzinę i po prostu cieszyć się życiem. Nie chcą zakładać pasa samobójcy z ładunkami wybuchowymi i wysadzać w powietrze siebie i innych ludzi. Dlatego utrzymują dystans do islamu w takiej formie, w jakiej on obowiązuje i żyją w zgodzie z bardziej uniwersalnymi wartościami zachodnimi. Pozostaje pytanie, czego naucza islam i to można zweryfikować studiując źródła islamu. Odpowiedź na pytanie „Czym jest islam?” nie może być zdefiniowana przez Spencera ani przez Jassera ani przez Osamę bin Ladena. Kwestia czym jest islam została zdefiniowana na przestrzeni dziejów przez ugrupowania islamskie i zawarta w Koranie, w naukach Mahometa, naukach prawodawstwa islamskiego różnych szkół, które nie zmieniają się od IX wieku. W islamie nie istnieje ani jedna szkoła ustawodawstwa islamskiego określana mianem ortodoksyjnej, która nie nauczałaby, że światowa społeczność muzułmańska ma obowiązek prowadzenia wojny przeciwko niewiernym, podporządkowania ich sobie, pozbawiania ich podstawowych praw i narzucania im zwierzchnictwa islamskiego. Chciałbym odnieść się do pytania Zuhdiego: Czy świat w obecnej formie istniałby, jeśli islam nauczałby przemocy i radykalizmu? Odpowiem: tak, to jest ten świat, w którym żyjemy. Z całą pewnością były okresy, w których świat islamski nie prowadził wojen przeciwko innowiercom, ale nie było to powodowane zmianą w naukach szkół islamskich lub odrzuceniem imperatywu Mahometa, który twierdził: Zostałem wybrany aby walczyć przeciwko ludziom dopóty, dopóki nie uznają, że nie ma innego boga poza Allachem, a ja jestem jego posłańcem. Nie było to też spowodowane zmianą  imperatywu koranicznego, który nakazuje podporządkować sobie ludzi Księgi i zmusić ich do płacenia dżizja, podatku dla niemuzułmanów, o którym mowa w rozdziale 9, wersie 29. Takich rzeczy się naucza i zawsze nauczało. Ale w historii były okresy, kiedy to z różnych powodów, czy to czysto ludzkich czy militarnych, czy po prostu słabości społeczeństwa, nie przestrzegano tych nakazów. Jednakże musimy być ostrożni w ocenach i nie bagatelizować sprawy. Muzułmańska Hiszpania nie była rajem wielokulturowości i pluralizmu. Dr Jasser wspomniał o prześladowanich, jakich doznawali Żydzi ze strony muzułmanów. W rzeczywistości sytuacja w muzułmańskiej Hiszpanii była bardzo trudna zarówno dla chrześcijan, jak i żydów. Nigdy nie mieli równych praw z muzułmanami. Kiedy żyd obejmował funkcję urzędniczą, co samo w sobie było naruszeniem prawa islamskiego, nigdy nie mógł sprawować władzy nad muzułmaninem.Kiedy w 1066 roku w Grenadzie w Hiszpanii muzułmański władca o bardziej humanitarnym nastawieniu przydzielił pewnemu żydowi funkcję urzędniczą, muzułmanie w mieście wywołali zamieszki, w wyniku których zginęło 400 żydów. Dlatego, że według nich jego czyn był niezgodny z prawem islamskim, które uważali za prawo wiecznego boga i którego nie można było złamać. Tak więc problem, z którym się mamy zmierzyć, tkwi w samym islamie. Osama bin Laden i inni zwracają się do pokojowo nastawionych muzułmanów powołując się na autentyczne nauki islamu. Rezerwują sobie prawo do decydowania o ich autentyczności. Nie twierdzę i nigdy nie twierdziłem w ani jednej z moich książek czy też rozpraw, że reprezentują oni prawdziwy islam. Niemniej nie można zaprzeczyć, że tak uważają i nawracają innych odwołując się do Koranu i nauk Mahometa.

MODERATOR: Pozwólmy Zuhdiemu odnieść się do tego. Jakie jest prawdopodobieństwo, że  doktrynę albo przynajmniej jej radykalne aspekty można zmarginalizować?

JASSER: Kiedy słucham Roberta, przypominają mi się czasy, kiedy byłem głównym rezydentem w szpitalu marynarki wojennej, gdzie pracowali lekarze chlubiący się najlepszymi ocenami. Nie potrafili oni leczyć pacjentów, ponieważ nie umieli powiedzieć, dlaczego są chorzy. Dysponujesz pewnymi informacjami, ale nie jesteś muzułmaninem, nie wywarli na ciebie wpływu muzułmanie, którzy kochali swoją wiarę i interpretowali pisma w sposób pokojowy. Zamiast tego wziąłeś dużą część doktryny od pewnych teologów i pozwoliłeś, żeby ona reprezentowała dla ciebie cały islam. A z punktu widzenia historyka, człowieka, antropologa, jeśli studiuje się religię należy badać ludzi, którzy ją wyznają i na tej podstawie stwierdzać czym ona jest i dlaczego jest tym, czym jest. Z punktu widzenia historyka i naukowca niepoprawna jest z jednej strony krytyka Hiszpanii jako niedemokratycznego społeczeństwa, a z drugiej porównywanie praw, jakimi rządzi się Ameryka XXI wieku do Hiszpanii z XIII w. Powinniśmy trzymać się historycznego kontekstu. Kiedy przytaczamy argumenty dotyczące Hiszpanii, musimy poszukać przyczyn rozwoju chrześcijaństwa i zacofania islamu w XIII wieku. Dlaczego islam nie przebył takiej samej drogi ewolucji i dlaczego rozliczamy muzułmanów za posiadanie zupełnie innego systemu wartości?I każdego z was zapytam, niezależnie od tego czy jesteście chrześcijanami, czy żydami: jak często sami zdajecie się na swego imana, księdza czy rabbiego, kiedy określacie swój stosunek do Boga? Jak często zdajecie się na swój system prawny, kiedy macie rozstrzygnąć we własnym sumieniu co jest właściwe, a co nie? I jeśli nie zdajecie się na decyzje przywódców waszych społeczności, tylko sami  podejmujecie decyzję, czy wówczas stajecie się ignorantami nie mającymi pojęcia o wierze żydowskiej czy chrześcijańskiej? Bo tak określa Robert muzułmanów, którzy nieświadomie przystosowują się do zachodnich ideałów nie rozumiejąc swojej wiary, którą nazywają islamem, a która tak naprawdę nie jest islamem. Nawet jeśli się modlę wykorzystując cytaty z pism, próbuję zrozumieć ich znaczenie.  Nieraz zadawałem pytania rodzicom i przywódcom religijnym czy zastanawiali się nad tym, czego nauczają i konfrontowałem ich z konkretnymi fragmentami tekstów. W końcu uważam się za intelektualistę. Dlaczego miałbym być intelektualistą jeśli idzie o medycynę, a nie stosował tego samego do religii?Dlaczego tak wielu wykształconych muzułmanów określanych jest mianem ignorantów, lub nie potrafiących sprzeciwić się imamom tylko dlatego, iż nie mieli bodźca do przeprowadzenia tych reform? Jeśli historia ma nas czegoś nauczyć, dlaczego dyskredytujemy takich naukowców jak Bernard Lewis, z którym The Wall Street Journal niedawno przeprowadził wywiad.

MODERATOR: Pozwól, że o coś zapytam. Byliśmy świadkami przesłuchań w komisji senatora Kinga, w których zeznawali autentycznie umiarkowani muzułmanie. Za każdym razem, kiedy pojawiło się pytanie o doktrynę i co oznacza dżihad, co najmniej trzy razy ci umiarkowanie muzułmanie odpowiadali: Nie czuję się uprawniony do odpowiedzi na to pytanie, zadajcie je temu… i odwracali się w stronę niedoszłego zamachowca samobójcy stojącego w sali przesłuchań. Przez jakiś czas przyglądaliśmy się o Arabskiej Wiośnie mającej przynieść demokratyczne zmiany na Bliskim Wschodzie. Jakiś czas temu dotarły do nas zdjęcia z przebiegu referendum w Egipcie, gdzie świeccy, postępowi demokraci zostali pokonani stosunkiem głosów 77% do 23%. Jeśli uznamy wszystko to, co powiedziałeś, za prawdziwe, To na ile powszechny jest umiarkowany islam, o którym mówisz, w świecie muzułmańskim?

ZUHDI: Mamy projekty, które skupiają muzułmanów z całego kraju. Na przykład 25 -30 dzieci oraz ich rodzice mają się nauczyć nie tego, jak obalić pewne przekonania, bo na to jest za wcześnie, ale krytycznego myślenia. To krytyczne myślenie polega na stawianiu pytań nie tylko imamom, ale również rodzicom. Część projektu oświeceniowego na Zachodzie to ten sam proces, który ukształtował przemiany w Ameryce; zaczął się on już przed 1776 rokiem. To była epoka Oświecenia,  kiedy wielu filozofów zaczęło tworzyć nowe idee, zarówno dotyczące religii jak i inne. Rzucali oni  wyzwanie ortodoksyjnym poglądom, ówczesnemu establishmentowi. Pojęcie jednostki mającej pierwszeństwo przed grupą stanowiło ogromną część rewolucji na Zachodzie. I to, że jeśli przyniesie się korzyści jednostce, automatycznie przyniesie się korzyści grupie. Takie myślenie jest zupełnie obce nawet muzułmanom siedzącym na tej sali. Tego właśnie uczymy uczestników projektu. Uczymy ich szacunku do rodziców, ale jednocześnie zachęcamy, by zadawali im pytania. Wykorzystujemy tu te wersety z Koranu, gdzie Bóg mówi muzułmanom: Jeśli rodzice mówią wam, żebyście nie wierzyli, szanujcie ich, ale za nimi nie podążajcie.

MODERATOR: Zapytam Roberta o tradycję poddawania się krytycznemu (samo)osądowi w islamie, o pojęcie Ijtihadu.

SPENCER: Tak naprawdę nie było to poddanie się krytycznemu osądowi. Ijtihad odnosi się do badania islamskich tekstów, Koranu i nauk Mohameta w celu uzyskania opinii prawnej, odpowiedzi na zapytanie o charakterze religijnym, duchowym. Jest to główny nurt myśli islamskiej nazywany wrotami Ijtihadu, które zamknęły się 1000 lat temu. W owym czasie było wiele szkół prawnych, które miały wątpliwości co do islamskich tekstów, indywidualnie dochodziły one do odpowiedzi na niektóre pytania. Tak powstały wielkie szkoły prawa islamskiego, szkoły sunnickie, Shafi’i, Maliki i Hanafi i Hambali, które skodyfikowały islam dla świata islamskiego.  Wydarzyło się to tysiąc lat temu. Obecnie idea niezależnego myślenia stanowi niemile widzianą innowację, ponieważ Mohamet powiedział: Celem mojej społeczności nie jest rozstrzyganie o błędzie, a konsensus jest wysoko ceniony przez różne szkoły prawa. Kto podważa to, co już zostało ustanowione, naraża się na oskarżenia o herezję czy apostazję, grozi za to kara śmierci. Myślę, że problem tkwi w tym, co powiedział dr Jasser: skoro nie jestem muzułmaninem, zakłada się, że nie wolno mi się na ten temat wypowiadać i że nic o tym nie wiem. Takie założenie uniemożliwia jakąkolwiek dyskusję. Każdy może czytać Koran, każdy może przeczytać hadisy i każdy może obserwować, co się dzieje w świecie islamskim.Co takiego wydarzyło się w świecie islamskim, że prawdziwi reformatorzy jak Mahmud Mohamet Taha w Sudanie w 1985 roku, który był przekonany że wersety mekkańskie, bardziej tolerancyjne i pokojowe od wersetów medyńskich (które nakazują wojnę przeciwko niewierzącym i podporządkowanie ich sobie), powinny odgrywać dominującą rolę. W głównym nurcie islamu, który został ustanowiony zanim zamknęły się Wrota Ijtihadu, wersy medyńskie odgrywają wiodącą rolę , a idea przemocy obowiązuje nieprzerwanie. Gdzie jest teraz pokój i tolerancja? Taha został stracony pod zarzutem herezji przez rząd sudański i nie jest to łatwy temat dyskusji. Nie twierdzę,  że nie powinniśmy na ten temat rozmawiać, ani że nie powinniśmy podejmować żadnych reform. Ale musimy realistycznie ocenić sytuację.

Islam nowe pokolenie

MODERATOR: Robert, pozwól, że cię o coś zapytam. Powiedziałeś, że każdy może czytać Koran i inne  pisma, a potem wspomniałeś coś na temat ich interpretacji i tego, że teksty medyńskie mają pierwszeństwo nad tekstami mekkańskimi. Czy oznacza to, że ludzie mogą dowolnie interpretować doktrynę? I czy jest możliwe zepchnięcie na margines takich interpretacji? Nie mówię, że to łatwe zadanie.

SPENCER: Teoretycznie wszystko jest możliwe, nawet to, że będziemy mieli kolonie na księżycu i będziemy tam uprawiali zielony ser, pytanie brzmi tylko: na ile jest to prawdopodobne? Musimy ocenić to prawdopodobieństwo w odniesieniu do świata islamskiego, gdzie tacy ludzie jak Taha są eliminowani za poszukiwania źródeł interpretacji poza głównym, ortodoksyjnym nurtem. Suleiman Bashir, uczony koraniczny z Zachodniego Brzegu Jordanu, powiedział swoim uczniom, że Koran nie został przekazany w doskonałej formie przez Archanioła Gabriela Mahometowi, tylko jest produktem rozwoju historycznego, Studenci wyrzucili go za to przez okno. Ten rodzaj przemocy dowodzi, że nie tylko salafici – ortodoksyjni muzułmanie – nauczają przemocy i nienawiści, i grożą śmiercią każdemu, kto za bardzo się wychyli. Jeszcze jedno: czy islam przejdzie – lub też dlaczego nie może przejść – taką samą drogę ewolucji jaką przeszło chrześcijaństwo i Zachód w dobie Oświecenia? Oczywiście w teorii może, ale musimy odnieść się do faktu, gdzie źródła pokazują coś innego. Judeochrześcijańska tradycja godności jednostki i równości wszystkich ludzi wobec Boga nie ma swego odpowiednika w islamie, który naucza, że Mahomet jest apostołem Allacha; ci, którzy za nim podążają, są pełni współczucia dla siebie nawzajem, ale okrutni i bezwzględni dla niewierzących. Ta dychotomia między wierzącymi i niewiernymi charakteryzuje całą islamską tradycję. Trudno jest więc stworzyć społeczeństwo, gdzie wszyscy obywatele będą tak samo traktowani. To potwierdza się również w naszych czasach, kiedy obserwujemy masowe egzekucje chrześcijan przez muzułmanów, którzy twierdzą, że reprezentują autentyczny islam.

MODERATOR: Pozwólmy Zuhdiemu odnieść się do tego. Jeden islam czy też różne odmiany islamu w różnych miejscach? Indonezja ma na przykład odmienną tradycję islamską niż Egipt. Czy możemy spodziewać się wojny światowej o to, czym naprawdę jest islam? Czy też będziemy świadkami ewolucji islamu, który będzie różny w różnych miejscach?

ZUHDI: Znowu popełniamy błąd ahistoryczności. Robert przytacza przykłady zamachowców, którzy zabili reformatorów; zamachowca, który rzekomo prawdziwie rozumiał islam i dlatego został zabójcą. Zapominamy o fakcie, że to były kraje muzułmańskie nękane dwoma rodzajami faszyzmu; jeden rodzaj, to faszyzm sekularyzmu, jak na przykład w Egipcie Mubaraka czy Iraku Saddama Husseina. Te formy faszyzmu stworzyły określony rodzaj społeczeństw. Mówi się, że  Bractwo Muzułmańskie jest jedynym ugrupowaniem w Egipcie posiadającym dobrze rozwiniętą  infrastrukturę. Ludzie, którzy tak twierdzą, nie zadają sobie pytania dlaczego w tym autorytarnym systemie rządów Bractwo było jedyną grupą z rozwiniętą infrastrukturą? Ma to wiele wspólnego z ich metodą działania, ale także z faktem, że te faszystowskie ustroje pozwalały na rozkwit radykalnego islamu, ponieważ zależało im na istnieniu czegoś na kształt straszaka. Istnienie tego „demona” usprawiedliwiało wprowadzenie i utrzymywanie stanu wyjątkowego, a prawdziwie umiarkowani muzułmanie byli eliminowani od samego początku istnienia tych dyktatur.  Dlatego naszym celem jest stworzenie trzeciej drogi, która nie jest ani sekularyzmem ani dyktaturą. Wspaniałym przykładem jest Indonezja, która nigdy nie miała muzułmańskiej formy rządów. Mimo to jest krajem o największej populacji muzułmanów, w którym prezydent Wahid powołał do życia ugrupowanie LibForAll. Wydał on także książkę ”The Illusion of the Islamic State”, która niedługo ma ukazać się także po angielsku. Najkrócej rzecz ujmując pisze on o tym, że najbardziej uduchowieni muzułmanie nie chcą państwa islamskiego, które tak naprawdę jest iluzją stworzoną przez teokratów. Ustrój krajów, gdzie większość stanowią muzułmanie, można nazwać faszystowską teokracją. Pełno w nich korupcji, a połowa społeczeństwa nie umie czytać ani pisać; kwitnie tam ślepy arabski nacjonalizm, anty-semityzm – cała gama propagandowych ideologii, które niszczą nasze społeczności.Więc jakie możemy zaproponować rozwiązania? Jeden z podstawowych sposobów usunięcia tej patologii to wiara w Boga, oddawanie mu czci, podążanie ścieżką duchową. I jeśli te kraje mają pozbyć się korupcji, jeśli muzułmanie sami mają tego dokonać, uważam, że powinno się to dokonać dzięki duchowości. Jeśli pozbawimy ich koncepcji islamu, to z czym ich zostawimy? Albo będzie trzeba nawrócić jedną czwartą populacji świata na inną religię, albo wydać wojnę Ameryce, na co nas nie stać finansowo. Więc jakie mamy realistyczne rozwiązania, jeśli nie chcemy narazić się na sarkastyczne uwagi o zielonym serze i zamieszkaniu na księżycu? Koniec końców musimy wymyślić jakieś skuteczne rozwiązanie.

MODERATOR: Przejdźmy więc do rozwiązań. Z tego co powiedzieliście wynika, że musimy znaleźć sposób, aby oddzielić naprawdę umiarkowanych muzułmanów od pozornie umiarkowanych, których zbyt długo tolerowaliśmy, ponieważ skupieni byliśmy na terroryzmie i przeoczyliśmy tak zwany islam polityczny. Niektórzy, w tym ja sam, twierdzą teraz, że zamiast terroryzmowi należy się teraz bardzo dokładnie przyjrzeć prawu szariatu. Są tacy muzułmanie, którzy chcą narzucić innym nie tylko duchowy aspekt islamu, ale także islamski system polityczny, ekonomiczny i militarny. Mamy muzułmanów, którzy uznali prawo szariatu za osobistego przewodnika we własnym  życiu, ale nie chcą narzucać całego systemu reszcie społeczeństwa – oni są umiarkowani. Ale mamy też całą resztę, która być może nie chce niczego wysadzać w powietrze, żeby osiągnąć swoje cele, ale pragnie aby konstytucja Stanów Zjednoczonych została uzupełniona o prawo szariatu. Może pogląd muzułmanów na zakres i granice przestrzegania szariatu jest ostatecznym testem na to, czy są umiarkowani, czy nie?

ZUHDI: Tak, chyba w ten sposób możemy się przekonać, kto opowiada się za nowoczesnym społeczeństwem, a kto nie. To jest podstawa i zasada działań naszej organizacji. Jeśli idzie o terroryzm. Pozwólmy ministerstwu spraw wewnętrznych i bezpieczeństwa, i FBI, zająć się terrorystami takimi jak Nidal Hassan. Muzułmanie tacy jak ja mogli (i mogą) być pomocni na lata przed potencjalnymi aktami terroru, kiedy jeszcze Nidal Hassan dorastał w domu z rodzicami, którzy mówili mu, że wszystko to spisek Zachodu, że zachodnie rządy są przeciwko muzułmanom, a islam jest panaceum na wszystko. Wszystkie ugrupowania, nawet te niepowiązane z Bractwem Muzułmańskim wykorzystywały paradygmat bycia ofiarą, ponieważ: a) jednoczył on muzułmanów, b) może być używany jako chwyt retoryczny – pomaga nieustannie podtrzymywać pogląd, że islam jest wrogiem Ameryki. Musimy przełamać ten schemat, a najlepszą drogą do tego celu jest dążenie do rozdziału między państwem a meczetem. Jeśli nauczymy muzułmanów, że w administracji państwowej nie ma miejsca na stosowanie szariatu, że ustrój państwowy powinien funkcjonować w oparciu o rozum i zdrowy rozsądek, a nie o to, co oni nazywają szariatem. Mówimy naszej młodzieży: Dobrze, nazywaj to szariatem jeśli chcesz, ale czy to naprawdę jest szariat? Szariat to prawo dane przez Boga, podobnie jak Talmud i Tora w judaizmie. Ale jeśli mają na nie wpływ ludzie, to czy nadal jest to prawo boskie? Staje się prawem ludzkim. W 1995 roku na posiedzeniu Islamic Society of the North America (ISNA) Siraj Wahhaj powiedział, że chce zastąpić stworzoną przez człowieka konstytucję Stanów Zjednoczonych pochodzącym od Boga Koranem. Wstałem i powiedziałem że to jest podżeganie i że już nigdy nie chcę w czymś takim uczestniczyć. Ale najlepszym argumentem jakiego można użyć przeciwko imamom jest stwierdzenie, że skoro szariat podlega ludzkiej interpretacji, to nie jest już prawem boskim. Alija Izetbegovic napisał książkę o islamie zatytułowaną „Islam pomiędzy Wschodem a Zachodem”, w której pisze, że nigdy nie czuł się bardziej muzułmaninem niż wtedy, kiedy siedział w więziennej izolatce. Więc mówię młodym: jeśli to prawda, to wasza wiara nie potrzebuje żadnego wsparcia w postaci islamskiej formy rządów. Należy dążyć do rozdziału między meczetem i państwem, zaś prawa, którymi rządzi się państwo, oparte są na rozumie i zdrowym rozsądku. Podam tu przykład z alkoholem. Jako muzułmanin nie pijam alkoholu. Większość muzułmanów, z którymi na ten temat rozmawiałem uważa, że jest to zakaz zawarty w prawach islamu, ale nie chcą, żeby rząd im to narzucał, chcą żeby był to ich wybór. Chcą aby Bóg widział, że oni sami dokonali takiego wyboru (a nie dlatego, że państwo im to narzuca). Potwierdzają tym samym, że w administracji państwowej nie ma miejsca na stosowanie prawa szariatu.

MODERATOR: Robert, jaka jest według ciebie szansa wprowadzenia rozdziału meczetu od państwa?

SPENCER: Jestem całkowicie za. Jestem przecież szefem ugrupowania Stop Islamisation of America (SIOE), które postuluje rozdział meczetu od państwa i walczy przeciwko wdzieraniu się szariatu do Stanów. Nie ma wątpliwości, że ludzie, którzy usiłują wprowadzić tutaj zasady szarłatu, uważają je za prawa boskie i że niestosowanie się do nich albo zaniechanie rozprzestrzeniania ich wszędzie gdzie się da, oznacza odejście od islamu. Myśli tak również Izetbegovic, na którego przed chwilą powoływał się dr Jasser i który mówił, że najbardziej czuł się muzułmaninem siedząc w więziennej izolatce. Dlatego wolałbym, żeby tam pozostał, ponieważ tak naprawdę napisał on deklarację islamską dla Bałkanów i usilnie dążył do utworzenia tam państwa islamskiego. Jego deklaracja islamska to manifest postulujący ustanowienie państwa islamskiego najpierw na Bałkanach, a potem na całym świecie, również w Indonezji. Indonezja nie może zresztą posłużyć za model reform, gdyż prześladuje się tam chrześcijan za wiarę i nie pozwala się wznosić kościołów. Kościoły są palone w majestacie prawa islamskiego, wszystkim niemuzułmanom zabrania się budowania nowych świątyń lub naprawiania starych, we wszystkim muszą się podporządkowywać muzułmanom. Jeśli chodzi o ludzi, którzy dokonują takich czynów, a także tych, którzy zabili Taha i wyrzucili przez okno Bashira: według dr Jassera ja zakładam, że ci zabójcy naprawdę rozumieją, czym jest islam. To nie tak. To oni twierdzili lub twierdzą, że naprawdę rozumieją islam, że dokonując swych czynów reprezentują prawdziwy islam. Nie jest czymś ahistorycznym  krytykowanie prawa islamskiego jako wytworu XIII i XIV wieku i udowadnianie, że islamskie ugrupowania próbują je stosować w XXI wieku. To one są ahistoryczne i anachroniczne. Problem z islamem jest taki, że naprawdę potrzebujemy szczerej i otwartej debaty na temat rozwiązań. Musimy rozstrzygnąć, które rozwiązania są dostępne, a które nie. Ale nasze poszukiwania rozwiązań doprowadziły do tego, że po 11 września zaczęliśmy traktować wiele jednostek i ugrupowań jako umiarkowane, chociaż wcale nie są one umiarkowane. Wspomniany przez dr Jassera Siraj Wahhaj, który domaga się wprowadzenia szariatu i ustanowienia kalifatu w USA jako pierwszy muzułmanin wystąpił przed Kongresem Stanów Zjednoczonych – ponieważ uznano go za umiarkowanego. I wszyscy tak prześcigali się w znajdywaniu rozwiązań, że nie starczyło im czasu na krytyczne przemyślenie kwestii, co tak naprawdę oznacza „umiarkowany”. Czy można kogoś nazwać umiarkowanym tylko dlatego, że na razie nie wysadza budynków w powietrze? A może umiarkowany jest ktoś, kto dostrzega fakt, że źródłami islamskiego radykalizmu są zarówno Koran jaki i sunna, bo na nie przecież powołują się sami radykałowie. Musimy spojrzeć prawdzie w oczy. Jestem całkowicie za modernizacją, reformami, otwarciem się myśli islamskiej, ale nie można tego dokonać bez realistycznej oceny samego źródła problemu.

JASSER: Jak można to osiągnąć nie demonizując jednocześnie Proroka i islamu jako wiary?

SPENCER: Co to znaczy demonizowanie? Czy kiedy cytuje naprawdę wypowiedziane słowa Mahometa: Upewnijcie się, że ściągnęliście (od niewiernych) daninę dżizja ponieważ jest ona źródłem waszego utrzymania?
JASSER: Znowu nie odpowiadasz na moje pytanie.

SPENCER: Odpowiadam. Twoje pytanie brzmi: „Jak możemy kontynuować naszą pracę jeśli demonizujemy Mahometa?” Nie sądzę abym demonizował Mahometa, kiedy cytuję jego pełne przemocy słowa i nawoływanie do podporządkowania żydów, prowadzenia wojen przeciwko żydom i chrześcijanom itd. Jeśli to powiedział i panuje co do tego zgoda, to należy poważnie się zastanowić, czy nadal powinien być uważany za doskonały przykład do naśladowania i najwyższą wyrocznię w kwestii tego, jak dzisiejszy muzułmanin powinien postępować. Nie należy udawać, że nigdy takich rzeczy nie zrobił i że w rzeczywistości nauczał pokoju i tolerancji – jak zrobiła to Karen Amstrong w swojej książce, tworząc fikcyjnego Mahometa á la Gandhi. Prawdziwy Mahomet z Koranu i hadisów dokonał tych wszystkich czynów. Tak więc odrzucam założenie tkwiące w twoim pytaniu: że otwarte mówienie o tym, czym zajmował się Mahomet, jest demonizowaniem go.

MODERATOR: Co w takim razie poczniemy z Mahometem i przykładem Mahometa?

JASSER: Myślę, że dla reform jest to kluczowa kwestia. Tak naprawdę nie możemy nawet z całą stanowczością stwierdzić, co się wydarzyło w Afganistanie dwa lata temu. Mitologia, która się rozwinęła od czasów Mahometa, musi być kompatybilna z dzisiejszym społeczeństwem. W pewien sposób każdy prorok, czy to Abraham czy Mojżesz, jest dla muzułmanina najwyższym przykładem, Wyobraźmy sobie próbę reformowania judaizmu i jednoczesne głoszenie, że Abraham miał okresy, kiedy był prawdziwym barbarzyńcą i bez skrupułów ścinał ludziom głowy. Dla nas muzułmanów prorok Mahomet został wybrany przez Boga, aby niósł jego posłannictwo.Czy Mahomet był pacyfistą? Oczywiście że nie. Istniały wojny. Czy powinniśmy przyjrzeć się tym historiom i zobaczyć jak było naprawdę, aby skonfrontować nasze rozumienie historii z podejściem  reprezentowanym przez wahabitów i salafitów? Oczywiście że tak. Myślę, że trzeba bardzo dokładnie przyjrzeć się temu, o czym mówił Robert. Ale nie wszystkim tekstom przypisuje się tę samą wartość historyczną i uważa za prawdziwe…  Wiele wypowiedzi znamy z hadisów, rzekomych zapisów słów proroka. Uważam, podobnie jak wielu muzułmanów, a czego Robert zdaje się nie zauważać, że wiele z tych tekstów to śmieci, że prorok nigdy nie mówił takich rzeczy.

SPENCER:  Te uważa się za autentyczne.

JASSER: Dobrze, to właśnie plemienni watażkowie pochodzący z Afganistanu czy Pakistanu, uważają je za autentyczne. Mogę ci wskazać ich pochodzenie. Problem polega na tym, że wprowadzono scentralizowaną kontrolę nad intelektualną spuścizną islamu. Teraz Arabia Saudyjska propaguje jedną wersję dzięki swym petrodolarom, a my musimy stworzyć alternatywną wersję, która zepchnęłaby na margines islamizm, czyli radykalny islam. Ale mówienie, że prorok był pedofilem, nie przysłuży się reformie islamu.

MODERATOR: Przydałoby się podsumowanie: gdzie będziemy za 5 czy 10 lat?

JASSER: Podstawowe pytanie: W jakim kierunku to wszystko zmierza? Nie rozwiążemy problemu w przeciągu pięciu lat. Moja rodzina dyskutuje o tym, jak dwie generacje Assadów zniszczyły społeczeństwo syryjskie. Potrzeba będzie kolejnych dwóch pokoleń, żeby je odbudować. Niemniej uważam, że przy pomocy dzisiejszych mediów można przyśpieszyć bieg niektórych spraw. Przypomnijmy, jak powstał Zachód. Była wojna trzydziestoletnia, woja stuletnia, było dużo przelewu krwi, zanim powstało to cudowne społeczeństwo, które teraz mamy, zanim wprowadzono reformy i obalono teokrację. Myślę, że podobnie my muzułmanie musimy najpierw stworzyć instytucje, zanim utworzymy narody. Potrzebne są liberalne instytucje o islamskiej tożsamości. To nie może być narzucone z zewnątrz, tylko musi całkowicie pochodzić z łona społeczności islamskiej, przy udziale islamskiej świadomości. Uważam, że najpierw trzeba zbudować podstawy wolności. Dlatego właśnie w ubiegłym tygodniu daliśmy dzieciom muzułmańskim m.in. książkę Bernarda Lewisa „Co poszło nie tak” oraz teksty dotyczące islamu, państwa świeckiego itp. Kiedy przyjrzymy się większości muzułmanów widzimy, że potrzebujemy alternatywy do tego, co mają teraz. Na szczęście możemy to robić w ramach działalności American Islamic Forum for Democracy, możemy tworzyć alternatywę dla muzułmanów, żeby nie byli wciągani przez ugrupowania Bractwa Muzułmańskiego, które chce ich zawłaszczyć. Tego wszystkiego nie uda się przeprowadzić w ciągu pięciu lat. Poza tym polityka wewnętrzna państwa jest równie ważna jak sprawy zagraniczne. Próbujemy kategoryzować różne sprawy. Mówimy, że dla Jemenu potrzebujemy takiej polityki, dla Egiptu innej, a Syria ma inną politykę wewnętrzną. To jedna rzecz. Reformy muzułmańskie, rozdział meczetu i państwa, budowa instytucji, przenoszenie tych idei na grunt arabski, wprowadzanie ich w szkołach na Bliskim Wschodzie. Trzeba przetłumaczyć na arabski pisma Jeffersona dotyczące wolności religijnej i rozpropagować je w społecznościach muzułmańskich.Myślę, że w przeciągu kolejnych pięciu lat na Bliskim Wschopdzie nastąpi regres. Kraje takie jak Libia mogą znaleźć się pod poważnymi wpływami Bractwa Muzułmańskiego. Ale czy to oznacza, że wszystko co robimy przeciwko Kadafiemu jest złe? Oczywiście że nie. Obecnie mamy do czynienia z iluzją bezpieczeństwa, ponieważ ci dyktatorzy propagowali antysemityzm, nienawiść i islamizm w łonie swoich społeczeństw. Więc albo będą kontynuować ucisk w swoich społeczeństwach, albo pójdą w stronę modernizacji. Pierwszym krokiem byłaby zmiana tych rządów, jak chce tego wiele neokonserwatywnych ruchów, a potem trzeba zakasać rękawy i pomóc w tworzeniu różnych instytucji, tak jak robiliśmy to we Wschodniej Europie, w Polsce, Czechosłowacji, Rumunii. Wszystkie te kraje przeszły istotne zmiany. To są chwalebne historie. Na Bliskim Wschodzie będzie to trudniejsze, ale uważam, że może się udać.

SPENCER: Wszystko wydarza się szybko, ale zmierza w jednym kierunku. W ciągu ostatnich paru miesięcy słyszeliśmy, jak cudowne zmiany dokonywały się w Egipcie czy Tunezji, że kraje te pozbywały się dyktatorów i prawie natychmiast tworzyły pluralistyczne, świeckie demokracje na modłę zachodnią. Ostrzegałem wszystkich, że tak naprawdę to ugrupowania salafitów, Bractwo Muzułmańskie i inne ugrupowania postulujące tworzenie państwa islamskiego, ugrupowania będące zwolennikami wprowadzenia szarłatu, przejmą pałeczkę. Brałem udział w debatach telewizji Fox, w których mówiono mi: „Ależ skąd, straszysz nas. Nic podobnego się nie wydarzy”. A to się właśnie wydarza – w szybkim tempie. 77% Egipcjan zagłosowało za zmianami konstytucyjnymi, które jeszcze bardziej zepchną chrześcijan na margines i będą ich trzymać z dala od władzy, tak by było więcej miejsca dla członków Bractwa. Co się stało z naszymi cudownymi, pluralistycznymi, prodemokratycznymi i pro-świeckimi rewolucjami? Problem w świecie islamu nie pochodzi od zachodnich niemuzułmanów demonizujących Mahometa. Na przykład parę minut temu dr Jasser napomkną, że Mahomet był pedofilem – i są na to dowody. W jednym hadisie jest mowa o tym, że Mahomet skonsumował swoje małżeństwo z dziewięciolatką. Można go uznać za tekst bez wartości historycznej, ale dla Chomeiniego stał się on po przejęciu władzy w Iranie podstawą do obniżenia wieku zawierania małżeństw przez dziewczynki do dziewięciu lat. Bo taki był przykład proroka. Chomeini nie uznał tego tekstu za stek bzdur  i nie doszło do żadnych  sprzeciwów, kiedy wprowadzał tę zmianę.  W Afganistanie, po pokonaniu Talibów wolontariusze udali się z pomocą humanitarną do obozów dla uchodźców.  Odkryli tam, że połowa dziewczynek w wieku odpowiadającym naszej drugiej klasie szkoły podstawowej była już zamężna, a starsze dziewczynki wszystkie były już zamężne. Musimy w realistyczny sposób podejść do problemu. Obecnie wszystko idzie w przeciwnym kierunku. Z całą pewnością uważam, że można zreformować islam, że możliwe jest otwarcie i liberalizm i  że wszystkie te idee powinny być tłumaczone na arabski i propagowane w krajach muzułmańskich. Jednak prawda jest taka, że co roku odnotowuje się najmniej przekładów z zachodnich języków wlaśnie na język arabski. Bardzo chciałbym zobaczyć te wszystkie zmiany, ale samo mówienie, że zmiany powinny nastąpić, nie sprawi, że one rzeczywiście nastąpią.(rol)

Tłumaczenie: Jagoda Gwizd

Źródło: http://www.jihadwatch.org/2011/05/islam-the-good-the-true-the-beautiful.html

Chętnie nas czytasz?

Od 9 lat w Polsce informujemy o zagrożeniu politycznym islamem.
Dostarczamy unikalne treści, publikujemy teksty naukowe, bierzemy udział w konferencjach, a także wpływamy na inne media i polityków.
Dzięki wsparciu jesteśmy w stanie utrzymać niezależność i zrealizować nasz cel:

Demokratyczna Europa wolna od islamskiego fundamentalizmu.

Wspieraj euroislam.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze