Co kandydata na prezydenta łączy z Ligą Muzułmańską?

CZES£AW BIELECKI (pap)
| 12 komentarzy|
image_pdfimage_print

Fundacja DiM Czesława Bieleckiego wpuściła bezprawnie Ligę Muzułmańską na wynajmowaną od miasta działkę. Ratusz chce im ją zabrać.

CZES£AW BIELECKI (pap)Idzie o PRL-owski pawilon i 530 m kw. działki – nieruchomość przy Bohaterów Września, która graniczy z budową Centrum Kultury Muzułmańskiej. Od 2008 r. fundacja DiM działalność statutową, czyli m.in. „edukację oraz poprawę jakości życia w mieście”, zamierzała prowadzić w odnowionym pawilonie. Działkę wynajęła, by swobodnie przeprowadzić remont.

Człowiek wskazany jako kontakt

Wojciech Komorowski (PO), burmistrz dzielnicy, dwa lata temu, wynajmując lokal prezesowi DiM Czesławowi Bieleckiemu, miał nadzieję, że fundacja profesjonalnie wesprze urząd. – Prezes Bielecki oferował pomoc przy rozwiązywaniu konfliktów społecznych, np. eksperckie wsparcie przy sporze z kupcami z Banacha – opowiada. – To nam bardzo schlebiało. Ponieważ panu Bieleckiemu spodobał się parterowy pawilon przy Bohaterów Warszawy, skreśliłem lokal z publicznego konkursu i wynająłem fundacji.
DiM sprowadziła się na Ochotę wiosną 2008 r. Niedługo potem burmistrz postanowił skorzystać z pomocy Czesława Bieleckiego. – Człowiek wskazany przez prezesa jako kontakt w fundacji albo nie odbierał telefonów, albo twierdził, że odezwie się później. Dałem spokój.

Fundacja przestała płacić czynsz, dzielnica po miesiącach oczekiwań na pieniądze i sprawie sądowej zdecydowała się na wypowiedzenie. Kilkadziesiąt tysięcy złotych wpłynęło na konto urzędu z końcem października. To nie koniec zobowiązań, bo społecznicy nie zwrócili na czas miejskiej działki.

Dobrosąsiedzka zgoda

Czesław Bielecki o fundacji rozmawiać nie chce. Zaś Andrzej Banaszewski, do którego odsyła, zapewnia, że sprawy z urzędem ma załatwione: spłacił sięgający 66 tys. zł dług za lokal, dostał też „ustną obietnicę” wycofania wypowiedzenia umowy najmu. Jedyny problem – co potwierdza – to grunt, który w części stał się zapleczem budowy powstającego po sąsiedzku Centrum Kultury Muzułmańskiej.

– Czy zostaną, jest kwestią otwartą. Nie płacili nam uporczywie – komentuje Komorowski. – Dług rósł przez 22 miesiące, nawet nie próbowali negocjacji. Z pieniędzmi przyszli w ostatnim momencie. Będę rekomendował zarządowi dzielnicy rozstanie się z panem Bieleckim i fundacją DiM – kwituje burmistrz.

Wraca do sprawy gruntu. – Stracili go z końcem marca, gdy starali się o przedłużenie dzierżawy. Nasi inspektorzy stwierdzili, że działka, która miała być zapleczem ich remontu, ma wspólny płot z budującym się po sąsiedzku meczetem. Uznali, że doszło do zabronionego w umowie poddzierżawienia nieruchomości Lidze Muzułmańskiej.

Fundacja miała 20 dni na uporządkowanie terenu i zwrot miejskiej własności. Na Ochocie czekają do dziś. Jest też kolejny rachunek: 11 tys. zł za zajmowanie gruntu bez umowy.

Andrzej Banaszewski: – Dostali naszą dobrosąsiedzką zgodę, m.in. dlatego, że nie chcieliśmy być posądzani o blokowanie budowy meczetu.To użyczenie miało być na chwilę – zapewnia. – Nie jestem w stanie zmusić firmy, która zeszła z budowy, do uporządkowania naszej części terenu.

Działkę zabiorą

Jak się okazuje, sprawy nabrały tempa w stołecznym ratuszu. – Mimo wezwań nie oddają działki, nie płacą. Uruchomiliśmy już sądową procedurę – informuje Marcin Bajko, szef miejskiego biura nieruchomości.

– To standardowe postępowanie – dodaje wiceprezydent Andrzej Jakubiak. – Sprawa faktycznie ma finał w kampanii wyborczej, ale proszę pamiętać, że nasze zmagania z fundacją ciągną się od miesięcy. Mieliśmy się zatrzymać, bo temat dotyka osoby kandydującej na urząd publiczny? Nie widzę powodu.

artykuł ukazał się gazeta.pl

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze