Walka u boku Kurdów to nie terroryzm

Brytyjska prokuratura zdecydowała nie wnosić do sądu sprawy czterech mężczyzn oskarżanych o wspieranie zbrojnej organizacji syryjskich Kurdów, YPG, walczącej poprzednio z ISIS a obecnie z inwazyjnymi wojskami tureckimi.

Oskarżonymi byli 29-letni Daniel Newey, jego ojciec, brat oraz przyjaciel, były spadochroniarz, Daniel Burke, który od grudnia przebywał w więzieniu.

Daniel Newey walczył w szeregach YPG z Państwem Islamskim w latach 2017-2018. Powrócił do Wielkiej Brytanii i udał się ponownie do Syrii w grudniu ubiegłego roku, po inwazji wojsk tureckich, które zmusiły Kurdów do wycofania się z części terenów przygranicznych.

Turcja uważa YPG, podobnie jak działającą z Iraku kurdyjską organizację PKK za organizacje terrorystyczne, natomiast Unia Europejska klasyfikuje tak tylko PKK, zaś YPG jest popierane zarówno przez Amerykanów  jak i kraje unijne.

Daniel Newey został pomimo to oskarżony o udział w organizacji terrorystycznej, jego brat o pomoc takiej organizacji (pomógł wypełnić wniosek o paszport), a ojciec o finansowe wspieranie terroryzmu (pożyczył synowi 150 funtów).

Przyjaciel Daniela Neweya, Daniel Burke, również walczył w szeregach YPG z ISIS, pomagał w wyjeździe Neweyowi i sam przygotowywał się do wyjazdu do Syrii, by pomagać Kurdom w walce z wojskami tureckimi. Postawiono mu w związku z tym kilka zarzutów i od grudnia 2019 trzymano w więzieniu. Teraz bez wyjaśnienia powodów prokuratura zrezygnowała z oskarżeń wobec niego i rodziny Neweyów, i Burke wyszedł z więzienia.

Z Wielkiej Brytanii do Syrii, aby walczyć w szeregach kurdyjskich przeciwko Państwu Islamskiemu, wyjechało od 20 do 60 osób. Tylko wobec dwóch sporządzono akty oskarżenia. Oskarżenie wobec byłego żołnierza Jima Matthewa, obwinianego o udział w obozie treningowym terrorystów, niespodziewanie wycofano w 2018, natomiast Aidan James został skazany na rok więzienia za obecność w obozie PKK w czasie szkoleń członków tej organizacji.

Po przeciwnej stronie, w szeregach ISIS, walczyło kilkadziesiąt razy więcej osób mieszkających w Wielkiej Brytanii. Szacuje się, że było ich około 900, z czego połowa powróciła do Wielkiej Brytanii. Około 40 oskarżono o różne przestępstwa kryminalne, ale tylko około 20 ma zarzuty związane z terroryzmem. Reszta, pomimo udziału w jednej z najbardziej brutalnych organizacji terrorystów muzułmańskich w dzisiejszym świecie, pozostaje bezkarna.

Zarzuty wobec walczących w szeregach kurdyjskich stawiane były w oparciu o Terrorism Act (Ustawę o Terroryzmie), pochodzący sprzed 20 lat. Definicja działalności terrorystycznej w tym dokumencie („działanie lub groźba działania, które ma wywrzeć wpływ na organizację rządową albo zastraszyć ludność cywilną z powodów politycznych, ideologicznych czy religijnych”) jest na tyle nieprecyzyjna, że w czasie ówczesnej debaty posłowie pytali, czy Kurdowie walczący z reżimem Saddama Husajna też będą uznawani za terrorystów. Minister spraw wewnętrznych uznał wtedy takie pomysły za wytwory „chorej wyobraźni”. Jak się okazało, posłowie mieli jednak uzasadnione powody do niepokoju. (gl)

Na podstawie BBC, BBC i Manchester Evening News

 




Erdogan bierze się za Internet

Prezydent Turcji chce większej kontroli nad mediami społecznościowymi. Erdogan skrytykował takie serwisy, jak YouTube i Twitter. Jego zdaniem platformy te nie usuwają „niepotrzebnych i obraźliwych treści” wystarczająco szybko. Władza grozi właścicielom portali karami finansowymi.

„Kanały, które są pełne kłamstw, obelg, personalnych ataków i wezwań do zabijania, muszą zostać uregulowane” – powiedział Erdoğan na wideokonferencji z przedstawicielami rządzącej AKP. „Te platformy nie pasują do tego narodu. Chcemy je zamknąć [lub] kontrolować je” – oświadczył wprost prezydent.

Głowa państwa tureckiego planuje wprowadzić możliwie szybko ustawę, pozwalającą na kontrolowanie mediów społecznościowych. Nowe prawo ma umożliwić wprowadzenie ograniczeń w dostępie do serwisów internetowych, a także nałożenie na ich właścicieli sankcji prawnych i finansowych.

Erdogan zapowiedział, że międzynarodowe serwisy działające w Turcji będą zobowiązane do wyznaczenia oficjalnych przedstawicieli, czyli osób, do których władza będzie mogła kierować zapytania prawne oraz żądania usunięcia określonych treści. Zdaniem prezydenta obecnie prośby o usuwanie wpisów są ignorowane przez medialne korporacje.

Wnuk prezydenta jako katalizator przykręcenia śruby

Zaostrzenie kursu Erdogan uzasadnia zachowaniem części internautów pod wpisem ministra finansów Berata Albayraka. Polityk opublikował na Twitterze informację o tym, że narodziło mu się czwarte dziecko. Prezydent powiedział, że dziesiątki tysięcy osób zareagowało na tę informację pozytywnie, lecz – jego zdaniem – znalazło się kilka „podłych osób”, pozbawionych „moralności i człowieczeństwa”, które formułowały obelgi pod adresem członka rządu.

Prywatnie minister finansów jest zięciem prezydenta i mężem jego córki Esry. Niektórzy użytkownicy serwisów społecznościowych wyrażali otwarcie wątpliwości, czy rzeczywiście ojcem dziecka jest Albayrak. Od tych ataków na najmłodszego wnuka Erodgana odcina się opozycja. Basak Demirtas, żona uwięzionego polityka opozycyjnego Selahattina Demirtasa, oraz polityk opozycyjny Canan Kaftancioglu, wyrazili swoją solidarność z Esrą Albayrak.

Erdogan zapowiedział, że wymiar sprawiedliwości i policja podjęły natychmiastowe działania w celu zidentyfikowania osób odpowiedzialnych za napastliwe wpisy. Mają być one ścigane i postawione przed sądem. „Teraz rozumiecie, co to znaczy, że jesteśmy przeciwko YouTube, Twitterowi, Netflixowi i podobnym mediom społecznościowym?” – pytał retorycznie Erodgan, zapowiadając, że nowe prawo ma stanowić oręż w walce z „nieprzyzwoitością”. Ostatnie doniesienia medialne mówią o 11 zatrzymanych użytkownikach internetowych serwisów.

Internet pod rządową kontrolą

Zapowiedziane zmiany prawne pozwolą jeszcze bardziej kontrolować przekazy medialne. Już teraz tysiące stron internetowych jest zablokowanych. W styczniu tego roku trybunał konstytucyjny uchylił wydaną trzy lata temu decyzję o zablokowaniu dostępu do Wikipedii. Powodem blokady były treści, które zdaniem władz były obraźliwe.

Zapowiedzi zaostrzenia prawa prasowego spotkały się z protestem internautów. W mediach społecznościowych jednym z najpopularniejszych hasztagów stało się hasło „Don’tTouchMySocialMedia”. Meral Aksener, lider opozycyjnej Dobrej Partii, wyśmiewał Erdogana na Twitterze, pisząc, że decyzja o zamknięciu Netflixa naraziłaby władze na gniew fanów popularnego nad Bosforem serialu „Dark”.

W podobnym tonie wypowiedział się Kemal Kilicdaroglu, lider opozycyjnej Republikańskiej Partii Ludowej. Z kolei jeden z jego partyjnych kolegów, Ozgur Ozel, powiedział, że tak naprawdę proponowane zmiany są zemstą prezydenta Turcji za to, że jego ostatnia wideokonferencja na YouTube zmobilizowała studentów, którzy wystawili Erdoganowi ponad 300 tysięcy negatywnych ocen. „Zamiast działać w gniewie i sięgać po środki, które zamienią kraj w Chiny, Koreę Północną czy Rosję, należy wprowadzić standardy etyczne z udziałem wszystkich stron” – powiedział Ozel.

Politycy opozycji nie mają wątpliwości, że rząd od dłuższego czasu chciał zmian w prawie i zaostrzenia cenzury, a zamieszanie wokół narodzin wnuka Erodgana stanowić ma jedynie pretekst do wzmocnienia autorytarnej władzy nad Bosforem.

Nawet zwolennicy władzy nie wierzą mediom

Stosunek międzynarodowych korporacji medialnych działających w sieci do reżimu Erdogana jest dwuznaczny. W ubiegłym miesiącu Turcja skrytykowała Twittera po tym, jak zlikwidował ponad 7000 fałszywych kont, które według niego zostały utworzone w celu zwiększenia poparcia dla partii rządzącej. Z kolei Netflix kilkukrotnie uginał się pod żądaniami władz w Ankarze, cenzurując de facto własne przekazy lub też rezygnując z kontrowersyjnych produkcji. W maju ta popularna platforma filmowa zablokowała tureckiej widowni możliwość oglądania jednego z odcinków serialu „Designated Survivor”, gdyż pojawiła się w nim fikcyjna postać tureckiego prezydenta.

Politolog i badacz tureckich mediów Andrew O’Donohue z Center for American Progress zwraca uwagę na fakt, że większość obywateli Turcji nie ma zaufania do tamtejszych mediów. 70 procent populacji uważa, że prasa turecka „rozpowszechnia stronnicze i niewiarygodne informacje”, zaś 56 procent stoi na stanowisku, że „prasa jest pod kontrolą państwa i nie ma możliwości swobodnego wyrażania własnych opinii”. Pogląd ten podziela także znaczna część zwolenników obecnej władzy. Analityk uważa, że ruchy prezydenta Turcji świadczą o tym, że obawia się on siły mediów społecznościowych.

Piotr Ślusarczyk

Źródła:

www.dw.com
www.nytimes.com
www.reuters.com
www.spiegel.de




Niemiecki problem z FGM. Grecy odstraszają imigrantów. Trudna deradykalizacja dzieci ISIS. Tygodniowy przegląd wydarzeń 30.06 – 05.07

W Niemczech narasta problem okaleczania kobiet. Na wodach greckich płynącym łodziami imigrantom grożą zatopieniem. Coraz więcej ich natomiast chciałoby przenieść się do Europy z Afryki Północnej.

Wiadomości

W Niemczech przez trzy lata liczba kobiet, którym okaleczono narządy płciowe, wzrosła o 18 tysięcy. Rząd chce ostrzej walczyć z tym procederem. Więcej…

Grecy nielegalnie, ale skutecznie odstraszają imigrantów próbujących przedostać się przez Morze Egejskie z Turcji. Zamaskowani, ubrani po cywilnemu mężczyźni uszkadzają silniki w łodziach a czasami dziurawią poszycie. Więcej…

Coraz więcej Tunezyjczyków i Algierczyków próbuje przepłynąć do Europy. Przyczyną jest pogarszająca się sytuacja ekonomiczna po pandemii. Lokalnie nazywani są harraga, „ci. którzy palą dokumenty” po dostaniu się do Europy, żeby uniknąć deportacji. Więcej…

Skazano brytyjską konwertytkę, która chciała wysadzić londyńską katedrę Św. Pawła w zamachu samobójczym. Obrona przekonywała, że kobieta została zmanipulowana przez agentów, ale sąd nie dał temu wiary i zasądził dożywocie. Więcej…

„Resztki po mieczu”, tak o chrześcijanach w Turcji mówi jej prezydent, a termin odnosi się do tych, którzy przeżyli masakry i ludobójstwa urządzane w przeszłości przez Turków, takie jak ludobójstwo Ormian. Więcej…

Trzy lata – taki wyrok więzienia otrzymała egipska tancerka brzucha za zdjęcia w internecie, które „podżegały do rozpusty i niemoralności” i były „prowokujące seksualnie”. Więcej…

Telewizja Bractwa Muzułmańskiego dalej nawołuje do zabijania homoseksualistów, powołując się na cytaty z Koranu. Więcej…

Imam z Miami twierdzi, że Black Lives Matter to błędny slogan, a winą za zepsucie obarcza chrześcijan. Rozwiązanie widzi w islamie. Więcej…

Analizy i komentarze

Dzieci z Państwa Islamskiego muszą przejść bardzo trudny proces resocjalizacji i deradykalizacji, ponieważ zostały przez terrorystów poddane socjalizacji do przemocy i akceptacji wypaczonego obrazu świata. Raport akademii West Point. Więcej…

Poprawność polityczna, świecki fundamentalizm i hiperindywidualizm, to trzy grzechy główne Zachodu, które przyczyniają się do jego słabości i utrudniają możliwość poradzenia sobie z masową migracją czy politycznym islamem, pisze dla Euroislam.pl Ammar Anwer. Więcej…

Interwencja Turcji w Libii grozi eskalacją konfliktu, a dla UE jest zagrożeniem stworzenia kolejnej migracji oraz usadowienia się w Libii przez Rosję. Więcej… (j)




Więcej przypadków okaleczeń kobiet w Niemczech

Federalne Ministerstwo ds. Rodziny opublikowało raport, z którego wynika, że liczba kobiet, którym okaleczono narządy płciowe (FGM – Female Genital Mutilation), wzrosła w Niemczech do 68 tysięcy. W 2017 roku było ich 50 tysięcy. Rząd chce walczyć ostrzej z FGM. 

Niemiecka minister ds. rodziny Franziska Giffey przedstawiła raport na temat obrzezania kobiet. „Coraz więcej dziewcząt i kobiet w Niemczech jest dotkniętych tym procederem. Ich liczba wzrosła z ok. 50 tysięcy w 2017 roku do 68 tysięcy w 2020” – podała minister. I zaapelowała, by to „archaiczne i potworne łamanie praw człowieka się skończyło”.

Szacuje się, że skala problemu jest jeszcze większa. Nawet kolejnych 14 880 dziewcząt mieszkających w Niemczech może być narażonych na FGM.

Pochodząca z Somalii działaczka na rzecz praw kobiet, Fadumo Korn, przewodnicząca NALA e.V. Bildung statt Besneidung – organizacji pozarządowej walczącej z okaleczaniem kobiet – przedstawiła ministerstwu ds. rodziny petycję podpisaną przez 125 tysięcy osób, w której wezwano, żeby władze zaostrzyły walkę z tym barbarzyńskim procederem.

Minister Giffey wyjaśniła, że powodem zwiększenia się liczby ofiar jest rosnąca imigracja z krajów, w których okaleczenie kobiet się praktykuje. Mowa tutaj o pięciu głównych krajach pochodzenia imigrantów – Erytrei, Somalii, Indonezji, Egipcie oraz Nigerii. Okaleczeniem zagrożone są także Irakijki. Ministerstwo ds. rodziny ma świadomość, że rzeczywista skala problemu jest większa, gdyż statystyki nie obejmują obywatelek RFN. Kobiety z niemieckimi paszportami lub te bez ważnych dokumentów nie zostały ujęte w rządowym raporcie.

Minister Giffey zaapelowała, żeby bardziej zdecydowanie walczyć z FGM, szczególnie poprzez działania edukacyjne, chociaż obrzezanie kobiet jest przestępstwem, a prawo pozwala, żeby ścigać także tych, którzy popełnili je poza terytorium Niemiec. „Gdyby ktoś planował taki czyn za granicą, to jego paszport mógłby zostać cofnięty” – powiedziała Giffey. Jednak liczba skazanych za okaleczanie kobiet jest dość niewielka. Sprawcy rzadko stają przed sądem, gdyż dziewczynki obrzezuje się potajemnie.

W 2013 roku niemiecki parlament wprowadził do kodeksu karnego zmiany, zgodnie z którymi okaleczanie kobiet zagrożone jest karą co najmniej roku więzienia. Prawo pozwala także cofnąć paszport osoby, co do której istnieją uzasadnione podejrzenia, że wyjeżdża z kraju, by dokonać zabiegu klitoridektomii. W 2020 roku wprowadzono zmiany w szkoleniach personelu medycznego tak, zeby pracownicy służby zdrowia lepiej radzili sobie w kontaktach z kobietami okaleczonymi lub zagrożonymi okaleczeniem.

Niemieckie władze we współpracy z instytucjami medycznymi i organizacjami pozarządowymi powołały specjalną grupę roboczą, która ma opracować narzędzia pozwalające skutecznie walczyć z FGM. Jednym z pomysłów jest przeprowadzenie kampanii informacyjnej skierowanej do rodzin, wywożących własne córki do ojczystych krajów, by tam dokonać „zabiegu”. Do potencjalnych sprawców ma dotrzeć informacja, że klitoridektomia jest przestępstwem.

„Naszą pracą jest zapobieganie” – powiedziała przewodnicząca NALA, Faduma Korn. „Wzmacniamy matki, by mogły ochronić swoje dzieci” – podkreśliła. Ona sama jako dziecko urodzone w Somalii padła ofiarą okaleczenia narządów płciowych i doznała trwałego uszczerbku na zdrowiu. „Musimy usiąść z rodzinami i porozmawiać o tym otwarcie” – zaapelowała. Istnieją bowiem obawy, że jeśli rząd nie podejmie zdecydowanych działań prewencyjnych, to okrutna praktyka będzie kontynuowana także w drugim pokoleniu imigrantów.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia ponad 200 milionów kobiet i dziewcząt na całym świecie zostało poddanych okaleczeniom narządów płciowych. Szacuje się, że trzy miliony dziewcząt są nim obecnie zagrożone.

Źródła: www.tagesschau.de; www.bundesregierung.de




Imam z Miami: „Każde życie się liczy”

W kazaniu wygłoszonym w Ośrodku Islamskim North Miami Islamic Center, który jest także znany jako Masjid As-Sunna An-Nabawiyya North Miami, imam dr Fadi Jousef Kablawi powiedział, że smucą go muzułmanie, którzy uczestniczą w protestach  Black Lives Matter, ponieważ „każde życie się liczy”.

Kablawi, który jest dentystą i pochodzi z Jordanii, w artykule w islamskim magazynie „Ghurabaa” w 2010 r. napisał, że Żydzi ściągnęli na siebie gniew Boga. W listopadzie 2019 r., Salman Rashid, związany z tym samym Islamskim Ośrodkiem North Miami, został aresztowany za spisek przygotowujący zamach ISIS na dziekanów Broward College i Miami Dade College.

Poniżej fragmenty wypowiedzi imama.

„Patrzycie na muzułmanów idących, by poprzeć sprawę Black Lives Matter – każde życie liczy się! Każde życie liczy się. I boli, kiedy widzi się muzułmanów podnoszących takie plakaty. Każde życie się liczy. Jeśli macie stać przeciwko niesprawiedliwości, stójcie przeciwko niesprawiedliwości, która może być popełniona wobec każdego.  […] „Chrześcijaństwo… jest głównym powodem tego, co widzimy w tym kraju… Co jest rozwiązaniem? Islam” To jest właśnie problem, jaki widzę w Ameryce – chrześcijaństwo. A Europa nie jest lepsza. Chrześcijaństwo – sposób, w jaki zostało zepsute – jest głównym powodem tego, co widzimy w tym kraju. Chrześcijaństwo. [Jezus] – to ich bóg, jak twierdzą – został zabity. Ale nie został zabity ze złego powodu, został zabity za twoje grzechy. Nie liczy się więc, co robisz, ile sklepów obrabujesz – pod koniec tygodnia uzyskujesz przebaczenie. […] Idź [do kościoła] w niedzielę, przyznaj się lub okaż skruchę i jesteś dobry. Jak długo wierzysz, że Jezus Chrystus zmarł za twoje grzechy, jesteś w porządku. Powiedzcie mi, jak taka religia stworzy dobrych obywateli? […] Co więc jest rozwiązaniem w tym aspekcie? Islam. Islam. […] Chrześcijaństwo – już to ustaliliśmy – jest przyczyną problemu. Sposób, w jaki oni je stosują… Ale chrześcijaństwo – czyste, oryginalne, to które przyszło od Allaha – jest islamem. To jest religia Allaha. Ale sposób, w jaki oni je zmienili i zepsuli jest [powodem], dla którego teraz cierpią.

Źródło: memri.org/polish




Telewizja Bractwa Muzułmańskiego: według islamskiej tradycji homoseksualistów należy zabijać

Egipska prezenterka telewizyjna, Hala Samir, powiedziała 16 czerwca 2020 r. w programie w Watan TV (mieszczącej się w Turcji telewizji egipskiego Bractwa Muzułmańskiego), że prorok Mahomet powiedział, iż jeśli odkryje się, że dwóch mężczyzn dokonuje aktu seksualnego, zarówno „czynny” partner, jak i „bierny”  powinni zostać zabici.

Oto fragmenty tej wypowiedzi.

„Ibn Abbas cytował słowa Proroka Mahometa: ‚Jeśli znajdziesz mężczyzn zajmujących się homoseksualnym aktem – zabij czynnego, jak również biernego. Nie zaczynaj pytać: “Czy jesteś czynny, czy bierny?”’ Po prostu zabij obu. Towarzysze Proroka Mahometa jednogłośnie zgodzili się, że homoseksualiści powinni być zabici, ale nie zgodzili się w sprawie metody zabijania. Jedni mówili, że powinni zostać spaleni żywcem. To był kalif Ali. Abu Bakr poparł to orzeczenie. Inni mówili, że powinni zostać zrzuceni z wysokiego miejsca i że potem powinno nastąpić ukamienowanie. Zarówno Ali jak Ibn Abbas zgodzili się z tym. (…) Jeśli chodzi o dziewczęta – ludzie pytają, czy to samo orzeczenie odnosi się do lesbijskości. Islamscy uczeni powiedzieli jednogłośnie, że lesbijskość jest zakazana. (…) Niektórzy mówią: ‚Nie jestem homoseksualistą, jestem gejem’. Chcą, żeby to ładnie brzmiało. Nie! Jesteś homoseksualistą, sodomitą i lesbijką”.

Źródło: www2.memri.org




Jak Grecy odstraszają imigrantów

Według ustaleń dziennikarskiego śledztwa, przeprowadzonego przez niemiecki oficjalny portal DW.com, Grecja stosuje nielegalne, chociaż skuteczne, sposoby odstraszania nielegalnych imigrantów, płynących na łódkach z Turcji na greckie wyspy.

Zanim łodzie z imigrantami dotrą do greckich wysp, ale już na greckich wodach terytorialnych, dobijają do nich inne łodzie, z których wyskakują zamaskowani, ubrani po cywilnemu mężczyźni. Uszkadzają silniki łodzi z imigrantami, czasem przebijają poszycie łodzi albo przyczepiają łódź do swojej i odholowują na tureckie wody terytorialne.

Działania takie są nielegalne w świetle prawa międzynarodowego, które nie tylko zabrania uszkadzania łodzi na morzu, ale osoby znajdujące się w sytuacji zagrożenia życia nakazuje ratować – teoretycznie więc uszkodzenie łodzi powinno skłaniać okręty greckie do udzielania szybszej pomocy, szczególnie, że dzieje się to na greckich wodach terytorialnych. Grecy są zawiadamiani o łodziach z imigrantami przez organizację AlarmPhone, do której z kolei dzwonią ze swoich łodzi imigranci.

Ani agencja Frontex ani władze greckie nie potwierdziły, że takie incydenty miały miejsce, ale potwierdził je rzecznik UNHCR (organizacji ONZ ds. uchodźców), który powiedział, że od marca takie sytuacje zdarzyły się kilkadziesiąt razy. Greckie okręty straży przybrzeżnej nie biorą udziału przy nielegalnych zatrzymaniach łodzi, ale krążą w pobliżu. W pobliżu krążą też okręty tureckiej straży przybrzeżnej, która na ogół przejmuje z uszkodzonych łodzi imigrantów i odstawia ich do tureckiego portu. W jednym co najmniej przypadku doszło podobno do strzałów ostrzegawczych z tureckiego okrętu wobec okrętu greckiego.

Według norweskiego NGO Aegan Boat Report, śledzącego sytuację z imigrantami przypływającymi do Grecji, straż przybrzeżna tego kraju stosuje od niedawna jeszcze jedną metodę odsyłania imigrantów: zmusza ich do przejścia z łodzi na tratwy ratunkowe, a następnie odholowuje te tratwy na tureckie wody terytorialne. W dniach 23-25 maja turecka straż przybrzeżna wyłowiła sześć takich tratw ze 101 osobami.

Chociaż najwyraźniej władze greckie zdecydowały się na nielegalne działania przy pomocy swoistej wersji „zielonych ludzików”, to działania te są skuteczne. Według danych Frontexu w ciągu pierwszych pięciu miesięcy tego roku tylko 11 500 osób przedostało się do Grecji i Cypru, o jedną trzecią mniej niż rok temu. W maju, za który nie ma jeszcze danych ostatecznych, imigrantów było nieco ponad 100, co jest najniższą liczbą  kiedykolwiek odnotowaną w tym miesiącu. (g)

Źródło: dw.com

 




Egipt: trzy lata za nieprzyzwoite zdjęcia

Znana w Egipcie tancerka brzucha, 42-letnia Sama al-Masry skazana została na trzy lata więzienia i 18 tysięcy dolarów grzywny za zamieszczenie w mediach społecznościowych zdjęć i filmów, które „podżegały do rozpusty i niemoralności” i były „prowokujące seksualnie”.

Tancerka nie przyznała się do winy, twierdząc, że zdjęcia znajdowały się w jej skradzionym telefonie i ktoś umieścił je bez jej zgody.

Donos złożyły prezenterka telewizyjna Reham Saeed i jej prawniczka, która powiedziała, że”niegodziwe działania al-Masry podważają zasady moralne i są otwartą zachętą do prostytucji”, zaś deputowany John Talaat, który przyłączył się do skarg na al-Masry stwierdził, że”jest ogromna różnica między wolnością a rozpustą”.

Talaat złożył doniesienia na jeszcze inne kobiety zamieszczające zdjęcia w sieci społecznościowej TikTok, ponieważ „niszczą wartości rodzinne i tradycję, co jest zakazane przez prawo”Wydając wyrok na tancerkę, sąd wykroczeń gospodarczych zgodził się z tą argumentacją, orzekając, że naruszyła wartości i zasady rodzinne Egiptu, a konta w mediach społecznościowych założyła, żeby szerzyć niemoralność.

Wyrok jest nieprawomocny; al-Masry, którą aresztowano w kwietniu, zapowiada odwołanie. Tancerka znana jest w Egipcie m.in. z filmu przeciwko prezydentowi Obamie, a także filmiku nagranego w 2012 przeciwko Bractwu Muzułmańskiemu, na którym taniec brzucha wykonuje w chuście.

W Egipcie obowiązuje od 2018 roku prawo nakładające karę minimum dwóch lat więzienia na osoby, które używają Internetu do dokonywania przestępstw, do których w Egipcie należy „propagowanie rozwiązłości’ i
zachęcanie do prostytucji”. Z takimi oskarżeniami czeka na proces w Egipcie kilka kobiet, aresztowanych w ostatnich miesiącach i według deputowanego Talaata, dostaną wyroki podobne jak al-Masry.

Społeczeństwo egipskie jest głęboko konserwatywne; według przeprowadzonych trzy lata temu badań 87% mężczyzn uważa, że głównym zajęciem kobiety powinno być zajmowanie się domem i wychowanie dzieci, 90% jest zdania, że ostateczne decyzje w domu powinny należeć do mężczyzny, a 53% jest przekonanych, że kobieta czasem zasługuje na to, żeby ją zbić. W poglądach na temat relacji kobiet i mężczyzn nie ma różnic między starszymi i młodszymi mężczyznami. (gl)

Żródło: Reuters

 




KE o imigracji. Europol o terroryzmie w 2019. Liban ma kłopoty finansowe. Tygodniowy przegląd wydarzeń 22-28 czerwca

Unia spełnia nasze postulaty w sprawie imigracji. Niemal wszyscy terroryści w Europie to muzułmanie albo lewacy. Kto finansowo wesprze Liban? Tygodniowy przegląd wydarzeń 22-28 czerwca

Wiadomości

Spośród ponad 1000 osób aresztowanych za terroryzm w Unii, w roku 2019 około 87 procent stanowili muzułmanie, około 11 procent lewacy, a tylko około 2 procent terroryści ze skrajnej prawicy. Islamiści przygotowywali lub przeprowadzili 87 zamachów, lewacy 26, a prawica 6, wynika z najnowszego raportu Europolu. Więcej…

Brytyjska konwertytka na islam szykowała zamach na katedrę Świętego Pawła w Londynie; to pierwsza kobieta w Wielkiej Brytanii przygotowującą zamach samobójczy. Jej obrońca twierdzi, że starała się po prostu o zdobycie akceptacji i przyjaciół wśród innych terrorystów – którymi okazali się policjanci. Więcej…

Udany niestety zamach przeprowadził azylant z Libii, który zabił nożem trzy przypadkowe osoby, a trzy zranił w parku w Reading, kilkadziesiąt kilometrów od Londynu. Zamachowiec, który został natychmiast schwytany przez policję, był już kiedyś na celowniku służb, ale został uznany za osobę o niskim ryzyku. Więcej…

Wielka Brytania ma zmienić przepisy, aby skuteczniej deportować terrorystów, zapowiedziała minister spraw wewnętrznych. Wśród 3200 deportowanych w ubiegłym roku kryminalistów większość stanowili handlarze narkotyków, nie było ani jednej osoby skazanej za terroryzm. Więcej…

W nieustannym bezprawiu w Turcji czasami zapala się światełko sprawiedliwości, jak w przypadku opozycyjnego polityka Selahattina Demirtasa , którego czteroletni już areszt Trybunał Konstytucyjny uznał za nielegalny – co nie znaczy, że zostanie zwolniony z więzienia. O tym i innych więzionych tureckich politykach opozycji więcej…

Za stosowanie szariatu w prawie cywilnym Grecja będzie musiała zapłacić odszkodowanie wdowie, której nie chciano przyznać spadku po zmarłym mężu-muzułmaninie. Taki jest wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a przepisy greckie w międzyczasie zostały zmienione. Więcej…

Analizy i komentarze

Skuteczną ochronę granic, usprawnienie deportacji i rezygnację z relokacji przewiduje projekt nowej polityki imigracyjnej Komisji Europejskiej według hiszpańskiego dziennika „El Pais”. Dokładnie to samo postulowaliśmy od czasu kryzysu imigracyjnego w roku 2015; brakuje jeszcze naszego czwartego postulatu: przyznawania azylu osobom naprawdę prześladowanym w krajach muzułmańskich. Więcej…

Al Jazeera, propagandowa telewizja należąca do szejka Kataru i popierająca Bractwo Muzułmańskie, załamuje wirtualne ręce nad potwornym rasizmem w Stanach Zjednoczonych, nie zauważając milionów cudzoziemskich robotników, którzy w pół-niewolniczych warunkach pracują na 10 procent rodowitych Katarczyków.  Więcej…

W Libanie, którego gospodarka znalazła się na skraju upadku, a jedyną nadzieją jest kredyt z MFW, trwają nowe protesty ludności przeciwko państwu wyznaniowemu, zdominowanemu przez szyicki Hezbollach. Czy Unia powinna pomagać Libanowi aby zabezpieczyć się przed kolejną falą imigracji? Więcej…

Na prośbę Erdogana prezydent Trump zgodził się spowodować zakończenie śledztwa przeciwko tureckiemu bankowi, oskarżonemu w USA o sabotowanie sankcji przeciwko Iranowi, twierdzi w nowej książce były doradca Trumpa do spraw bezpieczeństwa narodowego John Bolton. Trumpowi się nie udało, proces szefów banków trwa. Więcej…

 




Harraga – „ci, którzy palą” dokumenty

Tysiące obywateli państw Maghrebu wybierają ryzyko przeprawy przez Morze Śródziemne z powodu stagnacji ekonomicznej i politycznej w swoich krajach.

Nie mają przyszłości, „umierają na raty”, jak twierdzi Hamid, jeden z Algierczyków, który swoją jedyną nadzieję widzi w Europie. Z powodu pandemii, która zmniejszyła i tak mocno ograniczone możliwości gospodarcze, Tunezyjczycy i Algierczycy są zdeterminowani, by dostać się do Europy, nawet jeżeli część z nich nie dopłynie.

Kiedy im się to uda, na brzegu palą dokumenty, żeby uniknąć natychmiastowej deportacji. Stąd miejscowi nazywają ich „harraga” – „tymi, którzy palą”

Hamid ma zawód, jest inżynierem, ma pracę, ale to nie pozwala mu wynająć mieszkania i musi mieszkać z rodzicami.

Nadzieja pojawiała się w poprzednim roku. Protesty, które w sposób bezkrwawy i relatywnie szybki obaliły prezydenta Abdelaziza Bouteflikę obudziły wśród młodych nadzieję na lepszą przyszłość. Jednak kolejne władze stłumiły pokojowy ruch, a kraj, zależny od eksportu ropy naftowej doświadcza kryzysu wraz ze spadkiem cen ropy wywołanym pandemią. To powoduje, że nowa fala ludzi chce ruszyć do Europy.

Próba nielegalnego dostania się przez Morze Śródziemne grozi także aresztem. W ciągu pierwszych pięciu miesięcy tego roku władze aresztowały prawie 1500 osób próbujących opuścić algierskie brzegi. To trzykrotnie więcej, niż w podobnym okresie rok wcześniej. Kary za nielegalną imigrację wprowadzone w 2009 roku to sześć miesięcy więzienia dla imigranta i pięć lat dla przemytnika.

Niezależne źródła uważają, że liczba imigrantów próbujących opuścić Algierię jest dwudziestokrotnie wyższa, jeżeli policzy się też szacunkowo tych, którzy docierają na drugi brzeg niezauważeni.

Socjologowie i ekonomiści zapytani przez AFP uważają, że to przede wszystkim brak nadziei na zmiany i gospodarcza stagnacja zmuszają ludzi do tych dramatycznych ruchów. Są to nie tylko bezrobotni, bo na łodziach pojawiają się lekarze, pielęgniarki, czy policjanci. Niektórzy z młodych narzekają na społeczny konserwatyzm w Algierii.

W sąsiedniej Tunezji na przeprawę przez morze wyruszyło czterokrotnie więcej osób niż do maja w 2019 roku, informuje UNHCR. Tutaj w większości są to migranci z Zachodniej Afryki, ale sami Tunezyjczycy też mają coraz więcej powodów, żeby opuścić kraj, przede wszystkim ekonomicznych.

Według informacji, imigracja z tych dwóch krajów rośnie, chociaż dane Frontexu mówią o jej spadku w ubiegłym roku. Możliwe, że imigracja z tych krajów nie była istotną częścią całej migracji, albo ten ruch zaczął się dopiero w tym roku i będzie się nasilał. (jw)

Żródło: AFP