Spadek liczby nielegalnych imigrantów trafiających do Hiszpanii

W pierwszych siedmiu miesiącach bieżącego roku liczba nielegalnych imigrantów trafiających do Hiszpanii z Maroka spadła o 39 procent w stosunku do roku ubiegłego, do 18 tys. osób. W zeszłym roku, po zamknięciu włoskich portów dla statków wyławiających imigrantów, Hiszpania była krajem o największej liczbie nielegalnych imigrantów, trafiło tam 65 tysięcy osób. Obecnie najwięcej imigrantów przybywa do Grecji, w tym roku 28 tysięcy.

Zmniejszenie liczby nielegalnych imigrantów w Hiszpanii jest wynikiem współpracy z Marokiem, które dostało na wzmocnienie służb granicznych 140 mln euro od Unii i 30 mln od Hiszpanii. Maroko lepiej chroni granicę z hiszpańskimi enklawami na swoim terenie, Melillą i Ceutą, rozpoczęło też wyławianie imigrantów na swoich wodach terytorialnych. Według marokańskich danych, które niekoniecznie są rzetelne, w 2019 roku  zatrzymano w sumie na lądzie i morzu 50 tysięcy imigrantów. (g)

Źródło: El Pais




Urlop w Syrii pozbawi statusu uchodźcy

Syryjscy uchodźcy wyjeżdżający na urlop z Niemiec do Syrii mogą spodziewać się ostrzejszych reakcji, zapowiada minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer (CSU).

„Syryjski uchodźca, który regularnie spędza urlop w Syrii, nie może przecież na poważnie twierdzić, że jest w niej prześladowany”, powiedział minister w wywiadzie dla gazety „Bild am Sonntag”. Zagroził jednocześnie odbieraniem im statusu uchodźcy. Informacje o pobytach urlopowych w Syrii ma sprawdzać Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców (BAMF). Posłuży to weryfikacji, czy danej osobie w dalszym ciągu przysługuje ochrona międzynarodowa.

Tabloid „Bild” twierdzi, że zjawisko jest masowe. Wyraża też zdumienie, że syryjscy uchodźcy, przedtem rzekomo uciekający przed śmiercią, teraz jeżdżą tam w odwiedziny do krewnych. Co więcej, wjazd na terytorium Syrii jest możliwy tylko z syryjskim paszportem lub tymczasowym dokumentem uzyskanym od syryjskiej ambasady. Jednak samo przebywanie na terenie placówki dyplomatycznej państwa, z którego się uciekło, narusza przepisy azylowe i podważa zasadność statusu uchodźcy. Wspomniane osoby wjeżdżają do Syrii na dokumentach syryjskich, a wracają z państw tranzytowych, posługując się papierami azylowymi przyznanymi przez Niemcy, ewentualnie w Danii zgłaszają zgubienie niemieckich dokumentów. Wyprawa do Syrii ma kosztować 800 euro od osoby, podaje „Bild”.

Temat został ostatnio nagłośniony w prasie niemieckiej i przebił się także do mediów polskich. To nie jest jednak nowa sytuacja, w 2016 roku gazeta „Welt am Sonntag” informowała już o podobnych nadużyciach. (j)

źródło: DW




Włoscy prokuratorzy nakazują przybicie do portu statku z imigrantami

Włoscy prokuratorzy wydali nakaz przybicia do portu statku „Open Arms” z 83 imigrantami, który od paru tygodni czekał w pobliżu Lampedusy. Po wizycie na statku zdecydowali, że warunki higieniczne i psychologiczne na statku, gdzie stłoczeni imigranci nie mogli chodzić, wymagają natychmiastowej interwencji. Włoski minister spraw wewnętrznych odmawiał dotychczas statkowi prawa przybicia do portu.

Wcześniej hiszpański rząd zdecydował o wysłaniu okrętu wojennego, który miał przejąć imigrantów ze statku „Open Arms” i przewieźć ich do hiszpańskiego portu – statek należy do hiszpańskiej fundacji „Proactiva Open Arms”. Ponieważ okręt może przybyć dopiero za trzy dni, imigranci znajdą się wcześniej na włoskim terytorium.

Na Morzu Śródziemnym pływa statek innej organizacji pomocowej z 356 imigrantami na pokładzie, który nie został wpuszczony do portów na Malcie i we Włoszech.

Aktualizacje 22.08.19. W nocy ze środy na czwartek statek przybił do portu na Lapmedusie, a imigranci zeszli na ląd i zostali przetransportowani do ośrodka dla imigrantów. (g)

Źródło: theguardian.com




Muzułmańscy reformatorzy krytycznie o islamistycznej konferencji

Niedawno muzułmańscy politycy, aktywiści, imamowie i uczeni spotkali się w Waszyngtonie na konferencji „Muslim Collective for Equitable Democracy” (Kolektyw Muzułmański dla Sprawiedliwej Demokracji).

Podczas spotkania miało między innymi miejsce głośne wydarzenie, kiedy to kongreswoman Ilhan Omar zirytowała się pytaniem o jej pogląd w kwestii obrzezania kobiet (FGM). Pytanie zadała muzułmańska aktywistka, przewodnicząca Muslims for Progressive Values (MPV), Ani Zonneveld.

“Choć muzułmanie są ciągle pytani o różne sprawy przez niemuzułmanów, kierowanych złymi intencjami, nie należy zakładać tego samego  wobec muzułmanów, którzy szczerze próbują rozwiązywać sprawy, będące przedmiotem głębokiej troski dla naszej społeczności” – skomentowała to później Zonneveld.

Middle East Forum, think tank prowadzony przez Daniela Pipesa, poprosiło o komentarz na temat konferencji kilkoro islamskich liberałów.

* * *

Rabia Kazan

przewodnicząca Middle Eastern Women’s Coalition, nagradzana aktywistka praw kobiet i autorka książki “The Angels of Tehran”.

Obiecywano, że pierwsza doroczna konferencja Muslim Collective for Equitable Democracy przedstawi „szerokie spektrum naszej społeczności oraz zagadnienia, które codziennie na nas wpływają”. W rzeczywistości to wydarzenie zaprojektowano tak, by legitymizować i nadać moc bardzo szczególnemu poglądowi politycznemu i religijnemu, z którym nie zgadza się wielu amerykańskich muzułmanów oraz imigrantów z Bliskiego Wschodu. „Chodzi mianowicie o islamistycznych aktywistów i organizacje, którzy deklarują, że mówią w imieniu muzułmanów i społeczności bliskowschodnich w Ameryce, a de facto reprezentują ekstremistyczną mniejszość.

Zagadnienia kluczowe dla Middle Eastern Women’s Coalition — prawo szariatu, małżeństwa z dziećmi, prześladowanie chrześcijan, obrzezanie kobiet (FGM), antysemityzm, zabójstwa honorowe – zostały celowo zlekceważone przez uczestników konferencji. Muslim Caucus Educational Collective (organizator konferencji) który nie zajmuje się najistotniejszymi potrzebami muzułmańskich kobiet, nie może uzurpować sobie prawa do nazwy “kolektyw”. Middle Eastern Women’s Coalition potępia tę konferencję i jej ekstremistycznych uczestników.

Zuhdi Jasser

przedwodniczący American Islamic Forum for Democracy i współzałożyciel Muslim Reform Movement oraz autor książki “A Battle for the Soul of Islam”.

Obserwuję polityczną aktywność w Waszyngtonie i na lokalnym poziomie przez soczewkę mojej amerykańskiej tożsamości, zabarwioną moją osobistą moralnością, etyką i wartościami. Oczywiście wiara ma tu swoją rolę, ale nigdy jako “kolektywna tożsamość”. Ta oparta na wierze kolektywizacja każdego wysiłku lobbystycznego jest jedynie paliwem dla ruchów islamistycznych, które postrzegam jako nasz pierwotny nowotwór w radykalizacji fanatyków religijnych.

Teraz nasz rząd, media i społeczności wiernych poszukują wkładu ze strony amerykańskich muzułmańskich aktywistów, który powinien być tak ideologicznie zróżnicowany, jak zróżnicowane ideologicznie jest spektrum amerykańskich muzułmanów. Zatem takie gremium powinno składać się z islamistów i nieislamistów, jednakowo reprezentowanych. Ta konferencja była prowadzona głównie – jeśli nie wyłącznie – przez islamistów.

Odrzucam islamistyczne, kolektywistyczne, lobbystyczne przesłanki, czy to lewicowe czy prawicowe. Gdy lobbuję za moimi reprezentantami, moja wiara nie ma znaczenia. A gdy idę modlić się do meczetu, polityczna tożsamość tych, obok których się modlę, również nie powinna mieć znaczenia. Odrzucam całe założenie, leżące u podstaw tej konferencji i postrzegam jej starania, by głosić “muzułmańską siłę” jako obraźliwe i sprzeczne z wartościami zarówno mojej wiary, jak i amerykańskości.

Ta konferencja i jej sformułowania mogłyby pochodzić z dokumentów założycielskich Bractwa Muzułmańskiego w Egipcie, Jamaat-e-Islami w Pakistanie, albo od wahhabitów z Arabii Saudyjskiej czy chomeinistów z Iranu.

Shireen Qudosi

komentatorka Clarion Project i muzułmańska reformatorka.

Niepokojąca jest obserwacja, że amerykańscy islamiści wciąż mocno angażują się politycznie poprzez filtr religijnej tożsamości. Po pierwsze i najważniejsze, jesteśmy Amerykanami, zaś wiara powinna zawsze pozostawać sprawą osobistą. Jest to szczególnie prawdziwe dla liderów z Kongresu, takich jak Ilhan Omar i Rashida Tlaib, które jako wybrane przedstawicielki mają obowiązek reprezentować swoje dystrykty. Ani one, ani osoby czy organizacje biorące udział w przedstawieniu Muslim Caucus, nie są prawdziwymi reprezentantami głosów amerykańskich muzułmanów.

De facto, ci mówcy i reprezentowane przez nich interesy islamistyczne robią wszystko, żeby uciszyć w społeczności amerykańskich muzułmanów głosy mniejszości lub głosy odmienne. Jest to powszechnie znany fakt w naszych społecznościach. Takie wydarzenia dają islamistom dwie możliwości strategiczne. Po pierwsze, utrwalanie w publicznej świadomości monolitycznego obrazu tego, co według islamistycznej propagandy oznacza bycie muzułmaninem. Druga możliwość to upolitycznienie naszej wiary, przygotowujące islamistom grunt do protestów w przyszłości, gdy polityka nieuchronnie zajmie się islamem i muzułmanami.

Islamizm jest pasożytem, żerującym na zachodniej demokracji. W Ameryce znalazł chętnego żywiciela, który z powodu swej desperackiej potrzeby bycia tolerancyjnym i włączającym jest gotów dać się wyeksploatować poprzez hołubienie zręcznych i dobrze zakamuflowanych ekstremistów.

Benjamin Baird

Oprac. Grażyna Jackowska, na podst.: https://www.meforum.org/islamist-watch/59017/muslim-reformers-warn-of-islamists-political




NIK: Skala imigracji przerosła państwo polskie

Państwo nie wie, czy niebezpieczni imigranci opuścili jego terytorium, a przedłużające się procedury powodują, że w Polsce przebywają ci, którzy być może nie powinni, wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli.

Raport NIK stwierdza, że Polska to „państwo niegotowe na cudzoziemców”, wskazując zaniedbania na różnych poziomach.

Dwie informacje wynikające z raportu budzą szczególne zaniepokojenie: długi okres oczekiwania cudzoziemców na rozpatrywanie wniosku i brak formalnej wiedzy o opuszczeniu kraju przez cudzoziemca.

Pierwszy problem wiąże się z ogromnym napływem wniosków o pobyt czasowy, to już ponad 300 tysięcy rocznie wniosków o pozwolenie na pracę zarobkową. W efekcie rozpatrywanie wniosku w urzędach wojewódzkich może trwać nawet rok, zamiast ustawowych 90 dni. Myliłby się jednak ten, kto uważa, że to problem wyłącznie cudzoziemców. Od momentu złożenia wniosku do czasu jego rozpatrzenia cudzoziemiec przebywa legalnie na terenie RP. Oznacza to, że przebywają tu także osoby, które nie otrzymają zgody i nie powinny tu przebywać. W przypadku osób z krajów muzułmańskich, będących przedmiotem zainteresowania portalu euroislam.pl, to około 30-40% wnioskujących, którzy dostaną odpowiedzi odmowne, a ich dłuższe przebywanie na terenie Polski jest niepożądane.

Drugi powód jest poważniejszy, bo dotyczy braku informacji czy osoby, które powinny opuścić kraj, rzeczywiście wyjechały. Na ten problem Fundacja Instytut Spraw Europejskich wskazywała w ubiegłym roku w raporcie „Imigracja z krajów OIC do Polski w latach 2013-2018”.

Z obecnego systemu Urzędu ds. Cudzoziemców nie można też uzyskać informacji, czy konkretne osoby, pomimo decyzji negatywnej bądź skończenia się prawa pobytu, w dalszym ciągu przebywają na terenie RP. „Ewidencja taka prowadzona jest przez Straż Graniczną, ale oba systemy nie są spójne” – czytamy w opracowaniu. Według raportu NIK problem jest dużo poważniejszy. MSWiA wydało decyzje zobowiązujące cudzoziemców do wyjazdu z powodu zagrożenia terrorystycznego lub podejrzeń o szpiegostwo (12 decyzji w latach 2016-18). Ministerstwo nie wie jednak, czy osoby wydalone „faktycznie opuściły terytorium RP”. Jeżeli takie problemy pojawiają się w sytuacji marginalnego zagrożenia terroryzmem i stosowania indywidualnego podejścia, jak wyglądałaby sytuacja, w której skala problemu byłaby zbliżona do poziomu zachodnioeuropejskiego? Po kontroli NIK, informuje raport, wprowadzono jednak praktykę przygotowywania dokumentacji o wykonaniu decyzji MSWiA przez Straż Graniczną.

Przyczyn tego stanu rzeczy NIK upatruje w brakach kadrowych i finansowych MSWiA oraz podległych mu jednostek, a także w braku spójności systemów informatycznych. Kontrolerzy zwracają także uwagę na brak strategicznego dokumentu „Polityki imigracyjnej”, która nadałaby kierunek działaniom przygotowującym Polskę na zwiększoną imigrację, która już trwa. Tymczasem roboczy dokument, który wyciekł do prasy, skrytykowali zarówno pracodawcy oraz lewica i organizacje proimigranckie. Nie zawsze krytyka ta była zasadna. Opracowanie takiego dokumentu jest z jednej strony obowiązkiem rządu, z drugiej zaś nieprzygotowanie go nie powinno stanowić paliwa dla politycznego konfliktu.  Jednak, jak donosi TVN, niektóre zapisy mogły doprowadzić do zmian kadrowych i zatrzymania projektu.

Jan Wójcik




Kolejny brytyjski terrorysta traci obywatelstwo

Brytyjczycy pozbawili obywatelstwa Jacka Lettsa, który w wieku szesnastu lat nawrócił się na islam, a jako osiemnastolatek w 2014 roku porzucił szkołę i wyjechał do Syrii, gdzie wstąpił w szeregi Państwa Islamskiego. W 2017 roku został wzięty do niewoli przez kurdyjskie oddziały YPG, walczące z Państwem Islamskim i przebywa w kurdyjskim więzieniu. Letts ma drugie obywatelstwo, kanadyjskie, bo urodził się w Kanadzie, skąd przyjechał z rodzicami jako dziecko do Wielkiej Brytanii. Kanada zaprotestowała przeciwko brytyjskiej decyzji, bo to ona będzie teraz musiała zdecydować czy sprowadzić Lettsa i wytoczyć mu proces.

Letts jest drugą osobą, którą Brytyjczycy pozbawili obywatelstwa za wspieranie Państwa Islamskiego. Pierwszą była muzułmanka Shamima Begum, która jako piętnastolatka wyjechała do Syrii, poślubiła terrorystę z Państwa Islamskiego i sama działała w kobiecych patrolach „Policji Moralności”. Begum ma obywatelstwo Bangladeszu (chociaż urodziła się w Wielkiej Brytanii), ale gdyby wróciła do Bangladeszu, groziłaby jej kara śmierci za wspieranie terroryzmu. Aktualnie przebywa w kurdyjskim obozie. (g)

Źródło: BBC

 

 




Sześć krajów weźmie część imigrantów ze statku, któremu Włosi odmówili wejścia do portu

Premier Włoch poinformował, że sześć krajów Unii: Francja, Niemcy, Portugalia, Hiszpania, Rumunia i Luksemburg, zgodziło się wziąć część ze 134 imigrantów, przebywających na pokładzie statku „Open Arms” („Otwarte ramiona”), któremu włoski minister spraw wewnętrznych odmówił prawa przybicia do portu. Chociaż sąd włoski unieważnił rozporządzenie ministra, to statek znajdujący się u wybrzeży włoskiej wyspy Lampedusa, nie wszedł do portu, przypuszczalnie w obawie przed ostatnio uchwalonym prawem, przewidującym wysokie kary za wpłynięcie do portu bez zezwolenia.

Nie wiadomo, jak wielu imigrantów zgodziło się sześć krajów rozdzielić między sobą. Ze statku, który od początku sierpnia  oczekuje na włoskie zezwolenie, ewakuowano już do Włoch kilkanaście chorych osób. Fundacja hiszpańska, będąca właścicielem statku, odmówiła skierowania go do Libii, skąd wypłynęli imigranci. (g)

Źródło: euobserver.com




Muzułmańscy reformatorzy zniecierpliwieni Macronem

Francuscy liberalni muzułmanie nie zamierzają już dłużej czekać, aż prezydent Emmanuel Macron weźmie się za zapowiadaną przez siebie inicjatywę, która ma ograniczyć islamski radykalizm i doprowadzić do lepszej integracji muzułmanów w kraju.

Założyli w styczniu Muzułmańskie Stowarzyszenie na rzecz Francuskiego Islamu (AMIF), które ma reprezentować społeczność muzułmanów i walczyć z ekstremizmem. Jego liderem jest Hakim El-Karoui, były bankier, pisarz, siostrzeniec byłego premiera Tunezji. El Karoui dał się ostatnio poznać jako autor raportów, powstałych we współpracy z Instytutem Monteskiusza, w których wzywa do tworzenia bardziej świeckiego, francuskiego islamu, a jednocześnie w raporcie „Fabryka Islamistów” wskazuje na problemy, z jakimi boryka się kraj przyzwalający na rozwój politycznego islamu i radykalnych ideologii. Trzy lata temu wystąpił w grupie sygnatariuszy listu krytycznie oceniającego rolę islamu we Francji.

Wiele osób uważa, że działania prezydenta Francji zostały powstrzymane zamieszkami wywołanymi przez Żółte Kamizelki. Teraz, kiedy protesty zostały ograniczone, muzułmanie nadal nie słyszą nic z Pałacu Elizejskiego na temat kontynuacji procesu.

Po pomoc do Emiratów

El-Karoui chce finansować stowarzyszenie z niewielkich podatków nałożonych na produkty halal i pielgrzymki do Mekki. Chce także, żeby Zjednoczone Emiraty Arabskie jesienią włączyły się w pomoc w stworzeniu nowoczesnej, społecznie zintegrowanej praktyki islamu we Francji. Dlaczego wybiera Emiraty? „Nigdy nie próbowały angażować się w promocję politycznego islamu i są na froncie walki przeciwko tej ideologii”, odpowiada El-Karoui. Ma tam przedstawić swój 700-stronicowy dokument „Fabryka Islamistów”.

ZEA, w przeciwieństwie do Francji i Unii Europejskiej, uznają Bractwo Muzułmańskie za organizację terrorystyczną, chociaż krytycy zarzucają, że jest to decyzja ściśle polityczna, związana z konfliktem z Katarem.

AMIF uważa, że we Francji potrzeba około tysiąca profesjonalnych imamów, którzy będą posiadali odpowiednie wykształcenie. Szkolenie i trening imamów pod kuratelą AMIF zapewni, że będą wyczuleni na „różnorodność wyznań”, a nie za narzucaniem jednej interpretacji oraz będą „szanowali wartości francuskiej republiki”. W tym celu stowarzyszenie musi dysponować budżetem 50 milionów euro rocznie.

Pojawiają się jednak wątpliwości co do szczerości deklaracji. Guy Milliere, neokonserwatywny profesor Uniwersytetu w Paryżu, autor 27 książek, uważa, że we władzach AMIF są osoby powiązane z Bractwem. El-Karoui odrzuca to jako absurd, bo mowa o zarzutach wobec teologów, którzy już dawno temu udowodnili, że są za integracją.

Z jednej strony inicjatywa bez udziału rządu może być bardziej wiarygodna, z drugiej zaś wiarygodność może odebrać postawienie na wsparcie z zagranicy. Europa, mając doświadczenie z Arabią Saudyjską, Katarem czy Turcją, promującymi swoje wersje islamu i wywierającymi na nią presję za pośrednictwem  mniejszości muzułmańskich, postrzega to jako co najmniej kontrowersyjne.

Jan Wójcik na podst. The National




Nawet milion euro kary dla statków z imigrantami we Włoszech

Parlament włoski uchwalił przepisy, dotychczas obowiązujące jako rządowy dekret, przewidujące ostre kary dla statków bez zezwolenia przypływających z imigrantami do włoskich portów. Statki mogą być konfiskowane, ich kapitanowie aresztowani, a organizacja będąca właścicielem statku karana grzywną wynoszącą do miliona euro.

Po wprowadzeniu przez nowy włoski rząd w roku 2018 obostrzeń dla statków wyławiających imigrantów na Morzu Śródziemnym liczba przybywających do Włoch spadła o 90%. Obecnie (wtorek 13 sierpnia) – przy wybrzeżu włoskim znajdują się dwa statki z ponad 500 imigrantami, które nie otrzymały pozwolenia na wejście do portu. (g)

Źródło: telegraph.co.uk oraz New York Times




Terroryści ISIS bez obywatelstwa

Członków terrorystycznej organizacji ISIS można legalnie pozbawić obywatelstwa, uznał brytyjski sąd najwyższy w pierwszej tego typu sprawie.

Ojciec 22-letniego terrorysty, Abdullah Islam, próbował podważyć decyzję minister spraw wewnętrznych Amber Rudd, która pozbawiała Ashrafa Mahmuda Islama brytyjskiego obywatelstwa. Sędziowie odrzucili wniosek jako „bezzasadny”, co może utworzyć precedens dla wszystkich brytyjskich terrorystów z ISIS, a także ich żon. Obywatelstwa została pozbawiona także żona jednego z terrorystów, Shamima Begum, posiadająca paszport Wielkiej Brytanii i Bangladeszu.

Ojciec chciał, żeby jego syn przebywający obecnie w obozie pod nadzorem Kurdów w Syrii, stanął przed brytyjskim sądem. Tym samym terrorysta uniknąłby kary śmierci. Sąd stwierdził jednak, że ryzyko „wynika całkowicie z jego własnych wyborów udania się do Syrii i wzięcia udziału w dżihadzie”. Jego kłopoty nie wynikają z tego powodu, że został pozbawiony obywatelstwa, ale z tego, że brał udział w walkach organizacji terrorystycznej. W uzasadnieniu Sąd Najwyższy stwierdził, że Abdullah Islam miał wszelkie przywileje w życiu mieszkając z rodziną i ojcem prawnikiem. Sam studiował prawo w Dhace, kiedy zdecydował się to wszystko porzucić.

Pozbawić obywatelstwa można jedynie osoby o podwójnej narodowości. Zgodnie z prawem międzynarodowym nie można spowodować, żeby osoba stała się bezpaństwowcem. (j)

źródło: The Telegraph