Nożownik zabił dwie osoby, ranił siedem we francuskim miasteczku

Pochodzący z Sudanu 33-letni Ahmed O. zabił dwie osoby i ranił siedem,  w tym jedną ciężko, w sobotę rano w miasteczku Romans-sur-Isère w południowo-zachodniej Francji. Napastnik zaatakował najpierw właściciela trafiki i jego żonę, a potem klientów w sklepie mięsnym i czekających w kolejce przed piekarnią. Został zatrzymany przez policję, nie stawiał oporu. Nie był wcześniej notowany.

Według świadków w czasie ataków krzyczał „Allahu akbar”, ale dochodzenia nie prowadzi na razie policja antyterrorystyczna tylko zwykła; motyw ataku jest, wg policji, nieznany.

Na podstawie independent.co.uk oraz lepoint.fr




Co z zrobić z imigrantami w czasie epidemii?

W krajach europejskich przebywa wielu nielegalnych imigrantów i tych, których status prawny jest nieuregulowany. Rządy próbują znaleźć sposób na zapewnienie tym grupom dostępu do opieki zdrowotnej.

Europejskie rządy muszą uporać się z potencjalnymi ogniskami epidemii, jakimi stają się obozy dla uchodźców. Sytuacja prawna imigrantów jest złożona. Nie mają oni obywatelstwa, nie mogą też swobodnie opuszczać miejsc odosobnienia. W tej sytuacji organizacje zajmujące się pomocą dla imigrantów domagają się od władz wydania wszystkim prawa do stałego pobytu. W ten sposób chcą im zapewnić lepszy dostęp do służby zdrowia.

Władze w Lizbonie przyznały prawa obywatelskie migrantom i osobom ubiegającym się o azyl. Ruch ten ma zapewnić dostęp do opieki socjalnej i służby zdrowia. Rozwiązanie to ma charakter tymczasowy i będzie obowiązywać do czasu końca epidemii, nie krócej jednak niż do 1 lipca tego roku.

Decyzję tę poparł dyrektor regionalny Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (IOM), zajmujący się zachodnią i centralną Afryką Richard Danziger. „Ludzie nie powinni być pozbawieni swoich praw do opieki zdrowotnej i usług publicznych tylko dlatego, że ich wniosek nie został jeszcze rozpatrzony”.

Natomiast portugalski minister spraw wewnętrznych Eduardo Cabrita powiedział, że „ważne jest, aby zagwarantować prawa najsłabszym, tak jak w przypadku imigrantów. Obowiązkiem odpowiedzialnego społeczeństwa w czasach kryzysu jest zapewnienie dostępu do opieki zdrowotnej i zabezpieczenia społecznego”.

Jeszcze w lutym włoska organizacja 3 Febbraio proponowała, by wszyscy imigranci otrzymali pozwolenie na pobyt. Stowarzyszenie to wydało oświadczenie, w którym czytamy: „Niesprawiedliwość polega na tym, że ci, którzy nie mają dokumentów, są w zasadzie uwięzieni. Nie mają zagwarantowanego prawa do opieki zdrowotnej, nie mogą też pomagać swoim najbliższym”. Jednocześnie 3 Febbraio domaga się „ogólnej amnestii dla wszystkich uchodźców i imigrantów przebywających we Włoszech”. Argumentują to tym, że „warunki życia pogorszyły się; osoby ubiegające się o azyl są uwięzione i znajdują się w zatłoczonych ośrodkach, wielu wykorzystuje się do pracy w polu lub w fabrykach, inni tracą pracę i nie należy im się żadna ochrona”.

Włochy to kraj, który najbardziej ucierpiał w wyniku pandemii koronawirusa w Europie i jest jednym z najbardziej dotkniętych krajów na świata. Według danych Uniwersytetu Johna Hopkinsa do 1 kwietnia we Włoszech rozpoznano 105 000 przypadków koronawirusa. Ponad 12 000 osób zmarło.

Republika Włoska ma również jedną z największych populacji migrantów w Europie, głównie dlatego, że przez lata docierali do niej mieszkańcy krajów Afryki Północnej, leżących po drugiej stronie Morza Śródziemnego.

PŚ, na podst. www.infomigrants.netwww.euronews.com




Radykalizacja młodzieży ubocznym skutkiem kwarantanny?

Zwiększona izolacja społeczna z powodu kwarantanny daje również rekruterom  ekstremistycznym większy dostęp do młodzieży – pisze Shireen Qudosi z Clarion Project.

Dwa elementy są potrzebne osobom werbującym, żeby zwabić młodych ludzi do ekstremizmu – izolacja jest pierwszym z nich. Drugim jest podatność, bezbronność.

Dla millenialsów i pokolenia Z – dwóch grup najbardziej narażonych na radykalizację – globalna epidemia jest pierwszym prawdziwym kryzysem, jakiego doświadczyło wielu z nich. Wymagana zmiana stylu życia będzie znaczącym doświadczeniem dla takich osób; może być ono wystarczająco silne, żeby uczynić je podatnymi na namowy rekruterów ekstremistycznych.

Oczywistym jest, że z powodu nakazanej izolacji społecznej – a w niektórych przypadkach całkowitego odcięcia – młodzież będzie spędzać więcej czasu w internecie. Chociaż rekrutujący ekstremiści stosują już pośrednictwo internetu, to bardziej prawdopodobną przyczyną radykalizowania się podczas kwarantanny będzie samoradykalizacja, w związku z poniższymi czynnikami:

– Krążące teorie konspiracyjne na temat przyczyny epidemii, które napędzają paranoję oraz wyobcowanie kosztem racjonalności i współpracy.

– Narody (szczególnie europejskie), zwracające się w stronę nacjonalizmu, który był kiedyś piętnowany jako znak firmowy skrajnej prawicy.

– Ideologie ekstremistyczne, wykorzystujące kryzys do nagłośnienia ich przesłania otwartej wojny, zmierzającej w stronę katastrofalnego załamania się społeczeństwa.

Niedawno dziennikarze Time podjęli temat tych obaw w artykule: „Right Now, People Are Pretty Fragile.’ How Coronavirus Creates the Perfect Breeding Ground for Online Extremism”.  W kontekście około 12-15 % wzrostu korzystania z internetu, autorzy artykułu przeprowadzili wywiad z grupą wsparcia Life After Hate (Życie po Nienawiści). Jej członkowie potwierdzali, że ekstremiści wykorzystują każdy rodzaj podziałów społecznych.

Kiedy rozmawia się z osobami uznanymi za ekstremistów wewnątrz ideologii islamistycznych, szczególnie oszałamiające jest słuchanie charyzmatycznych przywódców, wplatających teorie konspiracyjne w opowieść opartą na faktach. To samo można powiedzieć o antysemitach i neonazistach.

Gdy dowiadujemy się o aktualnych wydarzeniach w czasie rzeczywistym i bez wiarygodnej weryfikacji faktów, staje się to szansą dla rekruterów. Mogą oni wkroczyć do akcji, zapewniając fałszywe poczucie bezpieczeństwa oraz sensu, szczególnie młodym ludziom, którzy chcą zrozumieć to, co dzieje się w tych chaotycznych czasach.

Shireen Qudosi

Oprac. Veronica Franco, na podstawie: https://clarionproject.org




TSUE: odmowa relokacji uchodźców sprzeczna z prawem

Polska, Węgry i Czechy odmawiając udziału w relokacji uchodźców postąpiły wbrew prawu unijnemu, orzekł dziś Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Decyzja zapadła, mimo że w 2018 roku sama UE zrezygnowała z mechanizmu przymusowej relokacji.

„Państwa członkowskie nie mogą, w celu uchylenia się od wdrożenia tego mechanizmu, powoływać się ani na swoje obowiązki dotyczące utrzymania porządku publicznego i ochrony bezpieczeństwa wewnętrznego, ani na podnoszone nieprawidłowe funkcjonowanie mechanizmu relokacji” – uzasadnił swoją decyzję TSUE.

Sędziowie odrzucili tym samym zastrzeżenia Polski i Węgier, które dotyczyły zagrożenia bezpieczeństwa, jakie stanowiła procedura tymczasowej relokacji, oraz Czech, wskazujących na wadliwe funkcjonowanie mechanizmu. Trybunał stwierdził, że w trakcie całej procedury relokacyjnej organy państw członkowskich powinny każdorazowo badać, czy dana osoba stanowi rzeczywiste lub potencjalne zagrożenie, a nie odstępować od całej procedury.

O co tak naprawdę ten spór?

Spór pomiędzy państwami członkowskimi a UE ma źródła w kryzysie imigracyjnym 2015 roku. W odpowiedzi na niego Rada UE przyjęła decyzje zobowiązujące państwa do relokacji 40 tysięcy osób ubiegających się o ochronę azylową z Grecji i Włoch, rozszerzając ją potem do 120 tysięcy.

Polska w ramach mechanizmu ostatecznie miała przyjąć około 7000 migrantów. Decyzję podjęto większością głosów, dzięki zabiegowi przesunięcia jej na ministerialny poziom Rady Unii Europejskiej. Wcześniej ważne zmiany w unijnych zasadach podejmowano w głosowaniu jednomyślnym na poziomie Rady Europejskiej, składającej się z głów państw i szefów rządów.

W trakcie realizacji procedury okazało się, że może dotyczyć maksymalnie 98 tysięcy osób, więc kwota uchodźców przypadających Polsce zmniejszyła się do 6 000 osób. Ostatecznie okazało się, że relokacja dotyczyła 35 tysięcy ubiegających się o azyl. Wielu z nich nie spełniało kryteriów. Polska, Węgry i Czechy odstąpiły jednak całkowicie od jej wykonywania.

Dania i Wielka Brytania były wyłączone z procedury na podstawie umów negocjacyjnych z UE, gdzie zagwarantowały sobie prawo odstąpienia w kwestiach dotyczących imigracji. Z kolei takie kraje, jak Bułgaria czy Słowacja realizowały zobowiązania symbolicznie. Uchodźcy relokowani do takich krajów, jak Litwa czy Łotwa w dużej części uciekali później na Zachód.

Mechanizm jako nieskuteczny został zawieszony w 2018 roku, a w 2019 państwa UE, które w ramach solidarności chciały dobrowolnie kontynuować relokację, stworzyły nowe zasady.

Co dalej? Zapłacimy kary?

Sprawa, która toczyła się przed Trybunałem dotyczyła więc samego przestrzegania unijnych traktatów, a nie meritum spawy czyli przyjęcia imigrantów, ponieważ mechanizm już nie funkcjonuje. Trybunał jednak nie zgodził się z tą linią obrony przedstawianą przez Polskę, Czechy i Węgry, twierdzące, że sprawa jest nieaktualna i nie ma możliwości usunięcia zarzucanych im uchybień.

Zdaniem sędziów skarga Komisji jest dopuszczalna jeżeli chodzi o stwierdzenie naruszenia przepisów, a ponadto „pozwala na ustalenie podstawy dla ewentualnej odpowiedzialności państwa członkowskiego – w związku z uchybieniem jego zobowiązaniom – wobec innych państw członkowskich, Unii lub jednostek”.

Czy zatem inne państwa, instytucje unijne, bądź ubiegający się o azyl będą mogli występować o odszkodowanie finansowe od Polski? Teoretycznie tak, ale niezmiernie trudne będzie ustalenie ilu poszczególny kraj mógł rzeczywiście przyjąć azylantów, w sytuacji, gdy pozostałe kraje unijne przyjęły niepełne i nieproporcjonalne kwoty. Takie procesy wobec nich się nie toczą. Z kolei poszczególne osoby ubiegające się o azyl musiałyby udowodnić, że one bezpośrednio zostały poszkodowane przez tę odmowę. (JW)

Żródła: Onet, Interia




Kolejny bunt dżihadystów w kurdyjskim więzieniu

Uwięzieni terroryści Państwa Islamskiego w poniedziałek po raz kolejny podnieśli bunt w więzieniu, kiedy już wydawało się, że siły zarządzające więzieniem pod nadzorem Kurdów opanowały sytuację.

Według aktywistów obecnych w rejonie, słychać było strzały, karetki pogotowia wywoziły rannych z więzienia do szpitali w pobliskim mieście Hassakeh. Siły amerykańskie wsparły Kurdów zrzucając bomby oświetlające rejon oraz patrolując okolicę za pomocą dronów.

Te informacje dotarły po tym, jak rzecznik Syrian Democratic Forces, Kino Gabriel, wcześniej w poniedziałek zapewniał, że bunt, który wybuchł w niedzielę, został opanowany, a „wszyscy więźniowie pozostali w środku”. Czterech terrorystów, którym udało się zbiec, zostało wkrótce pochwyconych przez lokalną policję Asayesh.

W niedzielę dżihadyści walili w drzwi i robili podkopy pod murami oddzielającymi cele. Wieczorem udało im się zdobyć kontrolę nad częścią więzienia i rozbić drzwi stanowiące wewnętrzną barierę więzienia. Prawdopodobnie w poniedziałek jeszcze parter więzienia nie był pod kontrolą strażników.

Przyczyna zamieszek nie jest znana, niektórzy podejrzewają, że to obawy związane z epidemią koronawirusa. Inny rzecznik sił kurdyjskich dementuje te spekulacje, ponieważ nie ma na razie żadnych doniesień o zarażeniu wirusem w  żadnym z ponad 20 ośrodków detencyjnych prowadzonych przez SDF.

W obozach i więzieniach prowadzonych przez władze kurdyjskie w północno-wschodniej Syrii przebywa od około 10 tysięcy terrorystów ISIS, którzy trafili tam po upadku Państwa Islamskiego rok temu. Wśród nich jest także 800 eurodżihadystów, którzy zradykalizowali się w Europie i udali się na dżihad w Syrii i Iraku.

Władze kurdyjskie ponawiają wezwania do innych krajów, by repatriowały swoich obywateli odciążając tym samym siły SDF, dla których pilnowanie więźniów jest dużym obciążeniem. Po bezskutecznych prośbach, Kurdowie oczekują teraz pomocy w zabezpieczeniu więzień i zorganizowaniu procesów sądowych dla terrorystów w ich krajach pochodzenia.

Centrum Informacyjne regionu Rożawa podało, że więzienie, gdzie wybuchł bunt, jest miejscem odosobnienia około tysiąca niskich rangą członków ISIS z zagranicy. Główne piętra zajmowane były głównie przez syryjskich dżihadystów. Poza uwięzionymi terrorystami, w Syrii przebywa także wielu członków ich rodzin zlokalizowanych w obozach prowadzonych przez Kurdów. Największy z nich liczy prawie 70 tysięcy dzieci i kobiet, wiele z nich pochodzi z zagranicy.

Kraje zachodnie starają się jak mogą uniknąć powrotów dżihadystów do siebie, głównie ze względów bezpieczeństwa. Społeczeństwa i politycy są podzieleni. Część uważa, że w Europie nie da się udowodnić im winy i łatwo wymkną się wymiarowi sprawiedliwości. Inni z kolei obawiają się o prawo terrorystów do sprawiedliwego procesu.

W ostatnio ogłoszonym wyroku brytyjski sąd skrytykował ministerstwo spraw wewnętrznych, że naruszyło prawa do ochrony danych osobowych członków dżihadystycznej grupy zajmującej się morderstwami i torturami tzw. „Beatlesów”. Ich obrońcy obawiają się, że przekazanie informacji o terrorystach Stanom Zjednoczonym może zakończyć się dla nich karą śmierci. (j)

Times of Israel, AFP




Nielegalna imigracja spada

W ostatnim tygodniu do Grecji dotarło tylko 105 nielegalnych imigrantów, najmniejsza tygodniowa liczba od początku roku.

W pierwszym tygodniu marca, gdy Turcja otworzyła swoje granice i zachęcała imigrantów do podróży do Grecji, na greckie wyspy dotarło 1288 osób; od początku roku było ich 9486.

Obecnie Turcja wywiozła imigrantów spod granicy greckiej z powrotem do miast w głębi Turcji i zamknęła swoje granice, z obawy przed koronawirusem.  Minister spraw wewnętrznych Turcji Suleyman Soylu oświadczył jednak w czwartek, że do Grecji, dzięki otwarciu granic tureckich, przedostało się ponad 150 tysięcy imigrantów, co jest liczbą sto razy większą niż w rzeczywistości.

W Grecji przebywa obecnie około 100 tysięcy imigrantów, z tego 40 tysięcy w obozach na wyspach. Władze obawiając się wybuchu epidemii w przepełnionych obozach zaostrzyły zasady opuszczania ich przez mieszkańców, a kilka obozów ma zostać całkowicie zamkniętych. Na razie nie stwierdzono w obozach żadnego przypadku koronawirusa. (g)

Źródło: Voice of America 

Komentarz redakcji euroislam.pl:

Turecki minister spraw wewnętrznych w oczywisty sposób kłamie na temat liczby imigrantów, którzy dzięki otwarciu tureckiej granicy mieli przedostać się do Grecji – pod granicą grecką koczowało co najwyżej 20-30 tysięcy osób, które zostały obecnie przewiezione z powrotem w głąb kraju. Minister ratuje jednak twarz Erdogana, który próbował zaszantażować Europę wysyłając do niej imigrantów, aby uzyskać pieniądze i poparcie dla tureckiej interwencji wojskowej w Syrii. Szantaż się nie udał, Europa zajęta koronawirusem i pamiętająca doświadczenie kryzysu imigracyjnego z 2015 roku, obiecała niejasne pieniądze dla Turcji, ale wątpliwe, żeby je wypłaciła, zaś o poparciu politycznym dla tureckiej interwencji nie ma mowy.




Niemiecki statek wypływa po migrantów

Po dwumiesięcznej przerwie niemiecki statek ratunkowy „Alan Kurdi” organizacji Sea-Eye wraca do akcji i ma zamiar wyławiać rozbitków.

Czy jakiś kraj otworzy dla niego swoje porty? Tego działacze tej pomocowej organizacji nie wyjaśniają.

Hiszpańskie władze pozwoliły, żeby jednostka opuściła port. Statek wypłynął na wody międzynarodowe i zamierza dotrzeć do wybrzeży Libii w najbliższy weekend.

„Pomimo wszystkich trudności, moja załoga wyruszyła, wyszkoliła się i jest gotowa do działania. Jak moglibyśmy teraz pozostać w porcie, skoro ani jeden statek ratowniczy nie pełni służby”- powiedział kapitan Bärbel Beuse.

Przewodniczący organizacji, Gorden Isler, ma świadomość tego, że statek rusza w rejs w samym środku pandemii. „Organizacja Sea-Eye powstała, by ratować ludzi zagrożonych utonięciem. Każde życie ma nieocenioną wartość. Żadne ludzkie życie nie jest ani zbyteczne, ani mniej wartościowe” – powiedział.

Działacze mają świadomość, że z powodu kryzysu wywołanego koronawirusem załoga może mieć problem z tym, by znaleźć dla wyłowionych schronienie. Jednocześnie deklarują, że pozostają w kontakcie z władzami Niemiec i że dysponują odpowiednimi środkami bezpieczeństwa, m.in. materiałami ochronnymi dla załogi.

Ze względu na ograniczone możliwości podróżowania podczas pandemii, żadna organizacja pomocowa nie była w stanie rozpocząć operacji już od tygodni, ponieważ członkowie załogi nie mogli dostać się na statki. „To cud, że udało nam się zebrać załogę, wyszkolić ją i przygotować na te szczególne okoliczności” – oznajmił Isler.

PŚ, na podst. https://www.kleinezeitung.at




Ponad 800 ataków „islamofobicznych” w Niemczech

Z opublikowanych w sobotę w Niemczech informacji wynika, że w 2019 roku doszło tam do 871 „islamofobicznych” incydentów, co jest liczbą podobną do tej w dwóch poprzednich latach.

33 muzułmanów zostało w tych atakach rannych. Najbardziej krwawy w historii atak na muzułmanów zdarzył się w lutym bieżącego roku, gdy skrajnie prawicowy terrorysta napadł na dwa szisza bary w mieście Hanau.

Jak powiedziała Ulla Jelpke, rzeczniczka ds. krajowych partii Lewica , „nienawiść wobec muzułmanów wybucha w przemocy, groźbach i obelgach” i należy spodziewać się więcej takich „tykających bomb” jak ta w Hanau.

W Niemczech żyje około 4,7 mln muzułmanów. (g)

Komentarz redakcji: 

W 2018 roku było 1800 incydentów antysemickich,  w których 40 osób zostało rannych. Żydów w Niemczech mieszka 115 tysięcy. Ataki antysemickie są 85 razy częstsze niż „islamofobiczne”, a ich sprawcami są zarówno skrajna prawica, jak i muzułmanie. Gdyby ataki „islamofobiczne’ były równie częste, jak antysemickie, w Niemczech byłoby nie 870, tylko 73 tysiące takich incydentów rocznie. Ciekawe, co wówczas mówiliby niemieccy politycy.

Źródła: dw.com i Spiegel




Chronić terrorystów przed karą śmierci? Tygodniowy przegląd wydarzeń i publikacji

Brytyjski sąd uznał, że nie można wydać terrorysty, bo w USA istnieje kara śmierci. Z Meksyku do USA przenikają za to potencjalni terroryści z Bangladeszu. Prognozuje się jednak, że grupy takie jak Al-Kaida czy ISIS osłabną z powodu koronawirusa. Zapraszamy do podsumowania tygodnia 23 – 30.03.

Stany Zjednoczone: Kolejne miasto zgadza się na wyzwanie wiernych do modlitwy z wieży meczetu między godziną 6 a 22. Z decyzji rady miasta Paterson jest zadowolona Rada Stosunków Amerykańsko-Islamskich (CAIR), która oskarżana jest o powiązania z Bractwem Muzułmańskim. https://euroislam.pl/usa-miasto-pozwoli-naglasniac-muezzina/

Sudan: władze tego afrykańskiego państwa przygotowują dekret znoszący karę śmierci za odejście od islamu. Kara za apostazję została wprowadzona w 1991r. W listopadzie 2019 roku władze zalegalizowały sprzedaż alkoholu oraz zniosły przepisy, na mocy których kobiety były zobowiązane do zakrywania włosów oraz miały ograniczony dostęp do uczelni. https://euroislam.pl/sudan-legalizuje-porzucenie-islamu/

Biały Dom: Prezydent Donald Trump napisał, że Turcja zawarła porozumienie z Kurdami. Nie podał jednak żadnych szczegółów rzekomej umowy. Eksperci od spraw międzynarodowych wyrażają zdziwienie słowami przywódcy USA. https://euroislam.pl/specjalisci-ds-turcji-zaskoczeni-wypowiedzia-trumpa/

USA: Przez granice z Meksykiem przerzucane są osoby, które mogą stanowić zagrożenie terrorystyczne. Mowa o obywatelach Bangladeszu. Specjaliści ds. bezpieczeństwa wskazują, że proceder ten ma charakter zorganizowany i trwa ok. trzy lata. https://euroislam.pl/usa-imigranci-z-bangladeszu-i-obawy-o-terroryzm/

Turcja: prokuratura postawiła zarzut morderstwa 20 obywatelom Arabii Saudyjskiej. Chodzi o zamordowanie w październiku 2018 roku dziennikarza i publicysty Dżamala Chaszodżdżiego na terenie saudyjskiego konsulu w Stambule. https://euroislam.pl/turcja-oskarza-20-saudyjczykow-o-morderstwo-chaszodzdziego/

Wielka Brytania: Sąd Najwyższy uznał, że kraj ten złamał prawo, przekazując Stanom Zjednoczonym dowody, które mogą przyczynić się do stracenia dwóch terrorystów z Państwa Islamskiego, odpowiedzialnych za porwania, tortury i mordowanie jeńców. Sędziowie uznali, że przeszkodą we współpracy służb jest stosowanie w USA kary śmierci. https://euroislam.pl/tylko-terrorystow-zal/

Bliski Wschód: epidemia koronawirusa może poważnie osłabić działania terrorystów z Państwa Islamskiego oraz innych fundamentalistycznych organizacji – pisze „Jerusalem Post”. Redakcja jednocześnie podejrzewa, że szef Hezbollahu Hassan Nasrallah zaraził się wirusem w czasie wizyty w Iranie. https://euroislam.pl/koronawirus-uderza-takze-w-terrorystow/

Europa: sekretarz generalny Europejskiej Rady Fatw i Badań (organizacja Bractwa Muzułmańskiego) Hussein Halawa sprzeciwił się spiskowym teoriom rozpowszechnianym w muzułmańskich społecznościach. Uznał głosy mówiące o światowym spisku za niedorzeczne. https://euroislam.pl/koronawirus-rozsadny-glos-szejka/

Grecja: premier Kyriakos Mitsotakis oświadczył, że Turcja zabrała koczujących od 1 marca na granicy imigrantów. Jednocześnie niemieckie media ujawniły, że tureckie służby prowokowały zamieszki na granicy turecko-greckiej. https://euroislam.pl/turcja-zabrala-imigrantow-znad-greckiej-granicy/

Londyn: sąd orzekł winę trzech mężczyzn: Roberto Frencha (22 lata), Abdisalama Mohamada  (21 lat) oraz Hilala Mohameda (22 lata) za gwałt na szesnastolatce. Dziewczynce grożono śmiercią, okradziono ją oraz więziono. Mężczyźni zmuszali nastolatkę do uprawniana seksu oralnego. https://www.standard.co.uk/news/crime/enfield-rape-roberto-french-abdisalam-mohamad-hilal-mohamed-a4356271.html

Afganistan: talibowie nie chcą negocjować z rządem w Kabulu warunków wprowadzania rozwiązań zmierzających do stabilizacji politycznej oraz powstrzymania przemocy. Umowa zawarta między talibami a USA 29 lutego 2020 roku wbrew zapowiedziom nie przynosi Afganistanowi pokoju. http://www.dtoday.de/startseite/politik_artikel,-Taliban-lehnen-Verhandlungsteam-der-afghanischen-Regierung-ab-_arid,718276.html

Irak: wpływowy szejk Moqtada al-Sadr wezwał rządy do „natychmiastowego zniesienia prawa legalizującego związki homoseksualne”. Jego zdaniem to geje winni są rozprzestrzeniania się koronawirusa.

https://www.kleinezeitung.at/service/newsticker/5792166/Iraks-AlSadr-hetzt-wegen-Coronavirus-gegen-Homosexuelle




Organizacje pozarządowe krytykują zamykanie granic

UE 1 kwietnia rozpoczyna misję, której celem jest monitorowanie embarga na dostawy broni dla Libii. Organizacje pozarządowe krytykują Wspólnotę za walkę z przemytem ludzi, chcą, żeby unijne statki ratowały rozbitków.

„Liczba zgonów niestety wzrośnie w dłuższej perspektywie” – powiedział dziennikarzom Deutsche Welle Frederic Penard, szef operacji w SOS Mediterranee, która sama siebie określa jako „morska i humanitarna organizacja ratująca życie” na Morzu Śródziemnym i dodał, że u wybrzeży Libii prawie nie ma statków chętnych do ratowania ludzi, znajdujących się w niebezpieczeństwie.

W podobnym tonie wypowiedziała się Hassiba Hadj Sahrouai, pelniąca funkcję doradcy ds. humanitarnych Lekarzy bez Granic, zarzucając UE, że „zupełnie porzuciła” pomysł ratowania życia. Skrytykowała także współpracę Unii z libijską strażą przybrzeżną. Partnerstwo to nazwała cynicznym, biorąc pod uwagę fakt, że istnieją dowody na masowe łamanie praw człowieka przez straż przybrzeżną Libii.

Poprzednia operacja UE na Morzu Śródziemnym, European Union Naval Force Mediterranean (EU NAVFOR Med), powołana do zapobiegania przemytu ludzi do Europy, w latach 2015-2018 przyczyniła się do uratowania od 43 do 50 tysięcy osób, które próbowały przedostać się z Libii do Włoch lub na Maltę w łatwo tonących gumowych pontonach lub drewnianych łodziach. „Sophia”, popularna nazwa operacji EU NAVFOR, zawdzięcza swoją nazwę imieniu dziewczynki urodzonej na niemieckim statku, który wyłowił jej matkę.

Operacja Sophia była krytykowana przez polityków przeciwnych masowej migracji, a także brytyjski parlament za to, że wbrew deklaracjom nie przyczynia się do powstrzymania przemytu ludzi i migracji, a przeciwnie, stymuluje ją. Latem 2018 roku rząd Salviniego wymógł na UE zmianę polityki, zamykając włoskie porty dla statków wypełnionych imigrantami. Ostatecznie morski odcinek misji zawieszono, po tym jak decyzję Włochów poparły rządy w Wiedniu i Budapeszcie, a także inni partnerzy unijni. Na zmianę tej decyzji próbowała bezskutecznie wpłynąć Angela Merkel.

„Twierdza Europa” nawiązuje do sloganu nazistowskiej propagandy. Przeciwnicy obecnego zamknięcia granic Unii Europejskiej chcą, by decyzja ta kojarzyła się z mrocznymi momentami w historii XX wieku.

NGO zaangażowane w ratowanie imigrantów skrytykowały także decyzje rządów europejskich o zamknięciu granicy Unii Europejskiej w związku z epidemią koronawirusa. Choć oficjalnie prawo azylowe nie zostało zawieszone, to jednak legalny wjazd do Europy dla uchodźców stał się praktycznie niemożliwy.

Publicystka „Süddeutsche Zeitung” ubolewa nad tym, że „twierdza Europa” stała się faktem. Warto tutaj przypomnieć, że termin „twierdza Europa” nawiązuje do sloganu wykorzystywanego przez nazistowską propagandę. Słowem, decyzje o zamknięciu granicy zewnętrznej Unii Europejskiej mają kojarzyć się z najbardziej mrocznymi momentami w historii XX wieku.

Reporterka parlamentarna Constanze von Bullion w swoim tekście pisze: „Każdy, kto pozostaje teraz na zewnątrz, u bram Europy, będzie musiał poczekać. Gorzka prawda jest taka, że sytuacja ta będzie wkrótce zagrażać życiu, a nawet doprowadzi do śmierci. Nie trzeba mieć wiele wyobraźni, żeby przewidzieć, co się stanie, gdy koronawirus dotrze do takich krajów jak Libia. Uchodźcy są tam przetrzymywani w nieludzkich warunkach. Wirus rozprzestrzenia się w obozach dla uchodźców w Turcji, Jemenie i Jordanii. Międzynarodowa pomoc zaczyna się rozpadać. Niemiecka agencja ds. uchodźców wycofuje swój personel, biorący udział w zagranicznych programach humanitarnych. Każdy ratuje własną skórę. (…) Patrzenie na śmierć innych, tych spoza UE, jest niezgodne z duchem humanitaryzmu, na którym niegdyś powstawała zjednoczona Europa. Stary kontynent zrezygnował ze swojej sanctum sanctorum („świętości nad świętościami”)”.

Dziennikarka domaga się, żeby tysiące imigrantów przebywających na greckich wyspach zostały przeniesione w bezpieczne miejsca. Proponuje jednocześnie, żeby sprowadzić ich do 140 niemieckich gmin, przed wjazdem sprawdzając dokładnie stan zdrowia ewakuowanych osób, gdyż zwłoka w tym zakresie naraża imigrantów na śmierć w wyniku zarażenia wirusem Covid-19. „Kto chce po prostu zamknąć drzwi, jest winny nieudzielenia pomocy” – stwierdza publicystka.

Stanowisko to nie wpłynęło na decyzję władz w Berlinie, które nie zgodziły się na to, żeby organizacja Mission Lifeline wyczarterowała samolot, który miał przewieść migrantów z greckiej wyspy Lesbos do Niemiec. Decyzję swoją uargumentowały koniecznością walki z epidemią. Rzecznik organizacji Axel Steier zamknięcie granic przed uchodźcami uznał za przejaw odradzania się nacjonalizmu, zacofania i wieszczył koniec „społeczeństwa otwartego”. Z kolei Karl Kopp, działacz organizacji Pro Asyl powiedział, że granice zewnętrzne Unii stały się „wolne od praw człowieka”.

Można przypuszczać, że ostra retoryka przeciwko zamknięciu granic Unii wynika również z tego, że działacze ci wiedzą, iż w najbliższym czasie stan ten się nie zmieni. Dopiero bowiem pokonanie epidemii na świecie może doprowadzić do zmiany stanowiska UE.

Jednocześnie rzecznik niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych zdementował doniesienia medialne o tym, że rząd wydał dekret, na mocy którego automatycznie odrzucane są wnioski o azyl. Zastrzegł, że spadek liczby zgłoszeń o udzielenie ochrony międzynarodowej, a także „nielegalnych wjazdów” wynika z ogólnych ograniczeń w ruchu granicznym.

Piotr Ślusarczyk

Źródła: wpolityce.plwww.sueddeutsche.dehttps://www.dw.com