Państwo Islamskie upadło, tragedia trwa

Co zrobić z zagranicznymi bojówkarzami ISIS z Ameryki i Europy wracającymi do domów? To pytanie zadają sobie rządy i urzędnicy do spraw walki z terroryzmem od czasu powstania Państwa Islamskiego. Wciąż nie wiadomo, ile osób próbuje wrócić.

Większość byłych dżihadystów wraz z wdowami po zabitych i dziećmi przebywa obecnie w obozach w Syrii i w Iraku pod okiem kurdyjskich żołnierzy walczących z Państwem Islamskim u boku sił zachodnich. W ostatnich miesiącach kilka europejskich krajów podjęło wysiłki na rzecz repatriacji dzieci i niektórych kobiet – z nadzieją, że ich deradykalizacja jest możliwa. Wiele kobiet podkreśla, że albo nie popierały ideologii ISIS albo zdążyły ją już odrzucić.

Obozy jenieckie: przemoc i radykalizacja

Warunki panujące w obozach sugerują jednak, że jest wręcz przeciwnie i że osoby w nich przetrzymywane jeszcze bardziej się radykalizują. Dotyczy to również kobiet, które do Syrii pojechały wbrew własnej woli, towarzysząc mężom. Co gorsza, ostatnie raporty (między innymi Human Rights Watch, o którym pisze „New York Times”) wskazują na to, że coraz bardziej zagrożone radykalizacją są ich dzieci.

Według grudniowego raportu organizacji ABAAD walczącej z przemocą na tle płciowym, przemoc domowa i seksualna jest w takich obozach obecna na porządku dziennym i niszczy życie tysięcy kobiet i dzieci. Dzieci padają ofiarą fizycznych, seksualnych i psychicznych nadużyć, nie mają też dostępu do edukacji ani możliwości zabawy. Przemoc dotyka również mężczyzn, którzy często trafiają do wojska w ramach przymusowego poboru.

W obozie w Al-Hol, w północno-wschodniej Syrii, zamieszkiwanym przez siedemdziesiąt tysięcy byłych bojówkarzy ISIS i ich rodziny, z powodu braku jedzenia, wody i lekarstw zmarło według doniesień niezależnych dziennikarzy dwieście czterdzieścioro dzieci.

Trudny wybór pomiędzy ratowaniem a bezpieczeństwem

Kraje zachodnie stają teraz przed poważnym dylematem – ratować kobiety i dzieci przed przemocą, czy opowiedzieć się za bezpieczeństwem narodowym, dla którego te same radykalizujące się kobiety i dzieci byłyby zagrożeniem? Jeśli rzeczywiście proces ich radykalizacji już się rozpoczął, czy nie lepiej oddalić ich od tych wpływów zanim będzie za późno? Czy może już jest za późno?

Istnieją powody, dla których warto się nad tym zastanowić. Psycholodzy od dawna wiedzą, że przemoc rodzi przemoc, czy też, jak ujmuje się to w psychologii, „skrzywdzeni ludzie krzywdzą ludzi”. Ci, którzy są zawstydzeni tym, że zostali wykorzystani, są bardziej skłonni do podjęcia próby odzyskania poczucia władzy, czy też „honoru”, stosując przemoc w stosunku do innych.

Profesor James Gilligan z Uniwersytetu Nowojorskiego w swoich badaniach wielokrotnie dowodził, że pierwotnym motywem przemocy jest próba odzyskania „szacunku”, i że „szacunek” ten rozumiany jest jako patriarchalna, maczystowska demonstracja siły.

To właśnie to pragnienie w dużym stopniu wyjaśnia, dlaczego tak wielu terrorystów (w tym zamachowiec z Bostonu Tamerlan Carnajew, morderca z klubu nocnego w Orlando Omar Mateen, Osama bin Laden, czy też Robert Bowers, który zastrzelił jedenaście osób w synagodze w Pittsburgu) miało w przeszłości do czynienia z przemocą domową – czy to w roli sprawcy, ofiary, czy też będąc jednym i drugim jednocześnie.

Wszyscy w obozach są gniewni i brutalni

W ten sposób rozwija się sytuacja we wspomnianych obozach. Jay Feghali, autor raportu ABAAD napisał, że „podstawową przyczyną przemocy na tle płciowym jest patriarchat”. Feghali podaje przykład gwałtu, który jest „narzędziem wojennym wymierzonym zarówno w mężczyzn (mającym obniżyć ich „męskość” i poczucie własnej wartości), jak i w kobiety (mając je „zdominować” i „pozbawić honoru ich mężczyzn”).

Autor dodał również, że wielu mężczyzn przyznawało się do nadużyć w stosunku do kobiet, uzasadniając je „faktem, że czuli się ‘mniej męscy’, ponieważ w sytuacji, kiedy to kobiety pracowały w polu, zajmowały się rękodziełem lub prostą produkcją żywności, żeby utrzymać rodzinę, oni nie mogli sprawować już funkcji żywiciela rodziny”.

„Ubóstwo, bezrobocie i przesiedlenia w ciągu siedmiu trudnych lat wytworzyły wśród mężczyzn, kobiet, chłopców i dziewczynek poziom stresu, który obniżył próg, po osiągnięciu którego uciekają się oni do przemocy”, możemy przeczytać w raporcie Funduszu Ludnościowego ONZ (UNFPA). Jedna z Syryjek, która rozmawiała z przedstawicielami UNFPA powiedziała, że „wszyscy są już źli z powodu panującej sytuacji. Mężczyźni wyrażają gniew krzycząc na żony i bijąc je. Matka wyraża gniew bijąc dziecko, a dziecko robi to samo walcząc z innymi dziećmi”.

Przemoc nie ogranicza się tylko do rodziny. Jak donosi hiszpański dziennik „El Pais”, wzrosła liczba kobiet, które dołączają do tworzonych na poczekaniu jednostek policyjnych wzorujących się na religijnych patrolach Państwa Islamskiego w Rakce. W Al-Hol znajdziemy nie tylko patrole, które wymierzają kary kobietom niezasłaniającym twarzy, ale także „oprawczynie, które wykonują kary śmierci, palą sklepy lub biją tych, którzy nie podporządkowują się nakazom swoich żeńskich przełożonych”.

W efekcie, zdaniem strażnika, który rozmawiał z dziennikarzami „El Pais”, powstaje radykalny matriarchat, pionierski wśród dżihadystów ruch, który prowadzi do radykalizacji wszystkich przetrzymywanych w obozach kobiet. Radykalizują się również nieletni, którzy nie widzieli świata poza kalifatem i którzy potrafią rzucać kamieniami w dziennikarzy, jednocześnie wskazując palcem na niebo. Ich liczbę szacuje się na czterdzieści tysięcy.

Jak ocenić niewinność dzieci?

To prawda, że wielu ludziom trudno zdobyć się na współczucie w stosunku do wykorzystywanych mężczyzn, nawet tych, którzy padli ofiarą gwałtu. Dzieje się tak zapewne dlatego, że większość z tych mężczyzn sama uciekała się do krwawych tortur. Wielu z nich brało udział w dekapitacjach i innych morderstwach dokonywanych na niewinnych osobach uznanych za „niewierne”.

Ze względu na to, że kobiety, niezależnie od wyznawanej ideologii, nie były zaangażowane w takie działania, większość krajów zachodnich wciąż rozważa możliwość sprowadzenia ich do domu. Zanim jednak podejmą decyzje, muszą indywidualnie rozpatrzyć każdy przypadek i zdecydować, czy dana kobieta jest jedną z nowych radykałów reprezentujących „matriarchat”, czy też ofiarą, oraz na ile niewinne są ich dzieci.

Zdaniem UNFPA, pojawiły się dobre sygnały z obozów, gdzie Kurdowie i organizacje pozarządowe zaczęli zachęcać kobiety, żeby te opowiadały o swojej sytuacji i nie były biernymi ofiarami nadużyć.

„Od początku wojny i kryzysu humanitarnego wiele organizacji zaczęło w całej Syrii pracować z kobietami, które padły ofiarą przemocy. (…) Dzięki temu, wiele kobiet jest dziś bardziej świadomych swoich praw, wie, jak się o nie dopominać, jak się bronić, jak otrzymać kluczowe wsparcie i jak wykorzystywać pozytywną dyscyplinę (w przeciwieństwie do agresji i przemocy) w wychowywaniu dzieci” – stwierdził Feghali.

Czy da się wyjść z błędnego koła?

Brzmi to obiecująco, ale okrutna prawda jest taka, że zmiana będzie wymagać kilku pokoleń, a nawet gdy się wydarzy, obejmie niewielką część populacji. Równolegle z programami zniechęcającymi do przemocy, kobiety, często pod groźbą, są zachęcane do wstąpienia na ścieżkę brutalnej radykalizacji. Nie wiadomo, który kierunek wybiorą.

Sara Kayyali z Human Rights Watch w rozmowie z „NYT” opisuje to zjawisko jako „błędne koło przemocy”. „ISIS popełniło straszne okrucieństwa. Politycy nie chcą mieć do czynienia z nikim, kto jest powiązany z tą organizacją. Z powodu złego traktowania takie osoby ulegają ponownej radykalizacji i wracają do tego, co jest im znane” – wyjaśnia badaczka.

Działania europejskich polityków są często pełne pomieszania, anemiczne i niespójne. Wielka Brytania pozbawiła ostatnio obywatelstwa pochodzącą z Bangladeszu Shaminę Begum, która w 2015 r. dołączyła do ISIS. Kobieta otrzymała również zakaz powrotu do kraju. Inne państwa, takie jak Holandia, wciąż debatują nad możliwością powrotu samych dzieci, nawet jeśli ich matki są narażone na fizyczne ataki w obozach.

Przedstawiciele International Crisis Group, organizacji non-profit z siedzibą w Brukseli uważają, że choć niektóre sądy (np. w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Belgii) przekonywały rządy do repatriacji dzieci, te ograniczone decyzje nie zmieniły ogólnej polityki.

I tak oto horror i tragedia Państwa Islamskiego rozgrywają się nadal, nawet po jego upadku.

Abigail R. Esman

Autorka jest niezależną publicystką działającą w Nowym Jorku i Holandii. Napisała książkę pt. „Radical State: How Jihad Is Winning Over Democracy in the West”. Jej kolejna praca pt. „Rage: Narcissism, Patriarchy, and the Culture of Terrorism” ukaże się w październiku 2020 r.

Tłumaczenie Bohun, na podst. https://www.investigativeproject.org




Bombowa rodzina z Manchesteru

Brat zamachowca, który wysadził się przed Manchester Arena w roku 2017, został uznany za winnego 22 morderstw i dwóch przypadków usiłowania zabójstwa oraz udziału w spisku w zamachu bombowym.

Hashemowi Abediemu, lat 22, grozi teraz dożywocie, po tym jak po zaledwie kilku godzinach rozprawy został uznany winnym wszystkich zarzucanych mu czynów. Jego o trzy lata starszy brat Salman wysadził się 22 maja 2017 roku przed koncertem Ariany Grande w Manchester Arena zabijając wraz z sobą 22 osoby, raniąc setki, w tym prawie sto osób z ranami, które zostaną na całe życie. W tym czasie Hashem Abedi przebywał w oddalonej o tysiące kilometrów Libii.

Przygotowania i inspiracja

W czasie rozprawy prokuratura przedstawiła jednak dowody, że Hashem zachęcał brata, pomógł mu skonstruować bombę i dostarczył szrapnele oraz niezbędne chemikalia. W dniu zamachu wykonał czterominutową rozmowę telefoniczną, w której podtrzymywał motywację brata do samobójczego ataku.

Bracia planowali detonację pięć miesięcy przed atakiem. W tym celu wykorzystali nieświadomych kolegów do zakupów potrzebnych chemikaliów w internecie. Przykładowo, kupując kwas siarkowy informowali kolegów, że jest potrzebny do akumulatorów w Libii. Dzięki temu skonstruowali bombę w oparciu o nadtlenek acetonu, który jest atrakcyjny dla terrorystów.  Łatwo jest bowiem o składniki oraz był on niewykrywalny, gdyż dotychczas większość skanerów wykrywała materiały wybuchowe skonstruowane w oparciu o azot.

Abdalraouf Abdallah (zdj. policja Manchester)
Abdalraouf Abdallah (zdj. policja Manchester)

Przez tych kilka miesięcy, dla zmylenia tropów bracia użyli 11 telefonów, niektóre tylko po dwie godziny, i zmieniali często samochody, chociaż żaden z nich nie miał prawa jazdy. Kontaktowali się też z innymi terrorystami. Jednym z nich był Abdalraouf Abdallah, terrorysta przykuty do wózka z powodu ran odniesionych w Libii, odbywający wtedy karę więzienia. Pomimo tych ograniczeń Abdallah, uznawany przez służby za niebezpiecznego rekrutera radykalizującego muzułmanów, mógł kontaktować się z braćmi Abedi poprzez nielegalnie posiadany w celi telefon komórkowy.

Po skonstruowaniu bomby wydawało się, że Abedi porzucili operację, dołączając do rodziców w Libii w kwietniu 2017 roku. Salman wrócił jednak w maju i dokonał zamachu.

Rodzina terrorystów na zasiłku

W czasie procesu wyjaśniono, że rodzina Abedich była mocno wspierana przez brytyjskie państwo. W ciągu siedmiu lat otrzymali 200 tysięcy funtów wsparcia; część z tych pieniędzy sfinansowała atak terrorystyczny. Matka braci otrzymywała wsparcie na dom, na szóstkę dzieci i męża, ulgi podatkowe na kwotę około 2 200 funtów miesięcznie, aż do zamachu w 2017 roku.

Otrzymywali zasiłki nawet wtedy, kiedy rodzice wraz z młodszymi dziećmi wyprowadzili się w październiku 2016 roku do Libii. Bracia Abedi wykorzystali konto swojej matki do zrobienia potrzebnych do zamachu zakupów.

Młody Hashem Abedi z bronią (zdj. pochodzi z Facebooka ojca)
Młody Hashem Abedi z bronią (Foto: Facebook ojca zamachowców)

Rodzice zamachowców uciekli w latach 90 z Libii przed opresją ze strony Kadafiego i otrzymali bezpieczne schronienie w Wielkiej Brytanii. Ramadan Abedi, ojciec, był politycznym radykałem stowarzyszonym z Libijską Islamską Grupą Walki, uznaną za organizację terrorystyczną i traktowaną jako odłam Al-Kaidy.

Do Libii wrócili po raz pierwszy w 2011 roku, po wybuchu tamże wojny domowej. Ojciec zabrał synów ze szkoły i zawiózł do kraju. Tam zostali wystawieni na kontakt z bronią i przemocą, dostarczając pomocy rebeliantom walczącym z reżimem.

Haras Rafiq z Quilliam Foundation uważa, że to był punkt zwrotny. „W domu mogli słyszeć wiele historii – mówi Rafiq – ale kiedy udali się do Libii i zobaczyli przemoc na własne oczy, to było coś, co dało im coś trwałego, coś co mogli zobaczyć, coś czego mogli potencjalnie stać się częścią”.

Powrót, przestępczość, narkotyki i przemiana

Rodzina wróciła ponownie na jakiś czas do Wielkiej Brytanii w 2013 roku. Najstarszy z braci ożenił się i mieszkał w innym mieście. Tymczasem Hashem i Salman weszli w środowisko kultury gangsterskiej, zaczęli też brać narkotyki. Zmieniło to się po roku 2015, po pielgrzymce do Arabii Saudyjskiej. Stali się bardziej religijni, ale przejawiało się to głównie w poparciu dla radykalizmu spod znaku Państwa Islamskiego. Narkotyki i alkohol ciągle towarzyszyły im w życiu.

W międzyczasie Hashem wyjechał do Niemiec gdzie pracował w biznesie nieruchomości u Mohammeda Benhammediego, objętego kiedyś sankcjami przez ONZ za finansowanie Libijskiej Islamskiej Grupy Walki. Tej samej, którą wspierał ojciec Hashema. W styczniu 2017 roku Hashem wrócił do Wielkiej Brytanii i wtedy bracia zaczęli na poważnie planować zamach. (j)

źródła: BBC, BBC, Manchester Evening News, Manchester Evening News

 




Grecja daje odpór Turcji. Partia Pracy wyrzuca czarnego „islamofoba”.

Przegląd tygodnia 9.04-15.04.

Jeżeli nie mają Państwo czasu czytać na bieżąco wszystkich informacji, zapraszamy do krótkiego przeglądu najważniejszych interesujących nas wydarzeń.

1. Europa nie ulega tureckiemu szantażowi i wojnie hybrydowej. Grecja broni granic przed tysiącami nielegalnych imigrantów oraz wspierającymi ich tureckimi siłami. Grecy otrzymali wsparcie Straży Granicznej z Polski i Austrii oraz dofinansowanie z budżetu UE. Stanowcze stanowisko wydaje się popłacać. Wg New York Times Turcja wycofuje autobusami imigrantów znad granicy. Na razie nie znaleźliśmy potwierdzenia tej informacji w innych źródłach.

2. W Holandii dyskusja o meczetach, które znalazły się pod wpływem Bractwa Muzułmańskiego. Ekspert Robert Sandee sugeruje wzorem Austrii zakaz finansowania meczetów z zagranicy, bo inaczej wiara Holendrów w wolność religijną zostanie wykorzystana przez Turcję, Katar czy Kuwejt.

3. Świat muzułmański także walczy z koronawirusem. Najbardziej zagrożony jest Iran; nawet pomimo złej sytuacji – 14 tys. zachorowań, ponad 700 zmarłych – są uzasadnione podejrzenia, że informacje są zafałszowane. Arabia Saudyjska zamknęła meczet w Mekce. Turcja zanotowała tylko kilka przypadków, ale zapaśnicy na tradycyjnych i popularnych zawodach mają nie podawać sobie ręki przed walką.

4. Labour Party wyrzuciła Trevora Phillipsa. W latach 90. był zwolennikiem wielokulturowości, przestrzegał przed islamofobią. Później zaniepokoił go brak integracji muzułmanów. Krytykował też partię za ukrywanie przypadków antysemityzmu. Solidarność z nim wyrazili muzułmańscy reformatorzy, np. Maajid Nawaz.

5. Brytyjczycy walczą z imigracją, wprowadzając system punktowy, ale ta nielegalna i tak trwa, korzystając z lotów, głownie z Albanii do Dublina, a dalej taksówką przez Północną Irlandię.

6. Okazało się w badaniach, że oskarżany o dyskryminację muzułmanów brytyjski antyekstremistyczny program „Prevent” przeszkadza islamistom, salafitom i samozwańczym liderom społeczności. Większość muzułmanów nie ma z nim problemu i zgłosiłaby na policję podejrzenie o przygotowanie zamachu.

7. Na Sahelu doszło do współpracy między Al-Kaidą i Państwem Islamskim, do tej pory walczących ze sobą. Ich połączone siły zwiększą destabilizację regionu wrażliwego także dla Europy ze względu na biegnące tamtędy szlaki przemytnicze.

8. Siedem państw Unii Europejskiej zdecydowało się na przyjęcie dzieci bez opieki z obozów uchodźców na greckich wyspach. Nie ma wśród nich Polski, chociaż uważamy, że kilkadziesiąt zweryfikowanych dzieci mogłoby też znaleźć opiekę w naszym kraju. Tymczasem dorośli imigranci, jeżeli zdecydują się na powrót do kraju dostaną 2000 euro na głowę z funduszy unijnych.

9. Turecki sąd skazał trzech przemytników, odpowiedzialnych za śmierć w 2015 roku Alana Kurdiego, chłopca, który utonął podczas nieudanej przeprawy do Grecji i którego zdjęcie było pokazywane na całym świecie jako symbol bezduszności Europy. Dostali łącznie 125 lat więzienia za handel ludźmi i „morderstwo z ewentualnym zamiarem”.

10. W wywiadzie „Powinniśmy być bardziej solidarni” Wojciech Wilk z Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej mówi o możliwości pomocy Syrii i o tym jaka jest dysproporcja między wydatkami na pomoc uchodźcom w Europie, a tymi w obozach w rejonach konfliktu.

Więcej informacji na powyższe tematy:

„Grecja jest bastionem Europy”

Tożsamość i granice. Jak Turcja pomaga w budowaniu Europy

Oferta dla imigrantów z greckich wysp: dwa tysiące euro za powrót

Holandia: meczety pod wpływem ekstremistów 

Koronawirus: tak się to robi w Iranie

Labour Party: jak antyrasista został „islamofobem”

Wielka Brytania: nielegalna imigracja „tylnymi drzwiami” 

Wielka Brytania: większość muzułmanów popiera policję, a nie ekstremizm 

Afryka Zachodnia, kolejny matecznik dżihadu

Czy przyjąć dzieci z greckich wysp?

3 Men Sentenced to 125 Years Each in Drowning of Syrian Refugee Boy – The New York Times 




Schronienie dla uchodźców w Syrii. Pomóż!

Zachęcamy naszych czytelników do finansowej pomocy Fundacji Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM). Sami także wsparliśmy jej działania na rzecz uchodźców w północno-zachodniej Syrii. 

Syryjczycy z prowincji Idlib znaleźli się w potrzasku, stali się ofiarami walki rządu Asada z działającymi na tym terenie bojówkami dżihadystów. Uciekając przed rządową armią syryjską koczują pod turecką granicą, odgrodzoną murem i pilnowaną przez wojsko. Liczba uciekinierów szacowana jest na 900 tysięcy osób, wielu z nich spędza chłodne noce pod gołym niebem. Wśród najpilniejszych potrzeb uciekinierów są schronienia i materiały grzewcze, które chce dostarczyć im PCPM prowadzone przez dr Wojciecha Wilka. „Znajdujący się tam ludzie nie mają ani kanalizacji, ani schronień, ani szkół”, opowiada rzeczniczka fundacji Aleksandra Rutkowska.


Wpłat można dokonać przez:

mBank: 61 1140 1010 0000 5228 6800 1003
Tytuł wpłaty: Wsparcie dla uchodźców syryjskich

Syryjskie siły rządowe przy silnym wsparciu Rosji odnoszą coraz większe sukcesy w trwającej od listopada 2019 r. ofensywie w prowincji Idlib, jak pisze w Defence24 Witold Repetowicz. Dzieje się tak, pomimo że ofensywa syryjska może wytworzyć konflikt pomiędzy Rosją a Turcją, która wspiera działające w prowincji bojówki dżihadystyczne. Repetowicz potwierdza obawy fundacji humanitarnej. „Nie należy się spodziewać, by tempo obecnej ofensywy uległo spowolnieniu”, pisze. (j)




Terroryści wśród migrantów – prawda czy mit?

Jan Wójcik

Amerykański think tank Center for Immigration Studies oszacował skalę wykorzystania fali imigracyjnej przez terrorystów. Mieliśmy rację ostrzegając przed tym polski rząd i społeczeństwo w roku 2015, wbrew atakom politycznie poprawnych mediów.

W roku 2015 zwracaliśmy uwagę na problem wykorzystania kryzysu imigracyjnego przez organizacje terrorystyczne. Wysyłaliśmy opracowania do polityków i mediów, a po braku reakcji przygotowaliśmy kampanię plakatową. Oskarżono nas wtedy nawet o podżeganie do nienawiści. Dzisiaj fakty, niestety, potwierdziły nasze obawy. Przynajmniej 104 islamistycznych terrorystów, według Center for Immigration Studies, wykorzystało nieregularną imigrację w latach 2014-18. 

Według danych tej organizacji 28 z nich udało się skutecznie przeprowadzić 16 zamachów terrorystycznych, w których zginęło 170 ofiar, a rannych zostało 878 osób. Na szczęście 37 zostało aresztowanych lub zabitych w trakcie planowania ataków, a 39 aresztowanych za związki z organizacjami terrorystycznymi. Spośród tych zidentyfikowanych aż 75 było powiązanych z ISIS, a 13 z Dżabat al-Nusra. Co ważne, większość z nich ubiegała się o międzynarodową ochronę w państwach europejskich.

Ataków było więcej

Badanie CIS nie obejmuje wszystkich ataków, jakie miały miejsce w ostatnich latach. Wykluczony z analizy został na przykład Anis Amri, sprawca zamachu na berliński jarmark bożonarodzeniowy w 2016 roku, w którym zginął polski kierowca ciężarówki. Amri dostał się na włoską Lampedusę jako „uchodźca”, ale w roku 2011, czyli poza okresem badania (2014-18).

Wśród sprawców zamachów wymieniany jest między innymi Mohammad Daleel, Syryjczyk starający się o azyl, który w 2015 roku popełnił zamach samobójczy raniąc 15 osób. Daleel związany był z ISIS, a w jego pokoju w ośrodku dla uchodźców znaleziono materiały o przygotowaniu ładunków wybuchowych. Z kolei Abderrahman Mechkah, marokański „uchodźca” zasztyletował dwie kobiety i ranił sześć innych w Turku, w Finlandii w 2017 roku.

Chociaż terroryści stanowili ułamek całkowitej nieregularnej migracji, to jednak wywołali istotne skutki polityczne.

Sprawne działanie służb europejskich państw pozwoliło uniknąć większej liczby ataków. I tak Ayoub el-Khazzani planował w 2015 zmasakrować pasażerów pociągów z Amsterdamu do Paryża. Przez lata mieszkał w Europie, dołączył do syryjskiego dżihadu i wrócił wraz z falą imigracyjną do Europy. Aladjie Touray z Gambii planował w 2018 roku wjechać samochodem w przechodniów w Neapolu, a przybył wraz z 800 imigrantami na łodzi rok wcześniej. Tadżyk Mukhamadsaid Saidov, chociaż nie planował ataków, został aresztowany, bo należał do wewnętrznego kręgu dowódców ISIS, odpowiedzialnego za terroryzm i egzekucje.

Informacja o zagrożeniu nazwana hejtem

Większość spośród 65 terrorystów zaangażowanych w przeprowadzenie, skuteczne bądź nie, akcji terrorystycznych w Europie zostało specjalnie wytrenowanych i umieszczonych wśród uchodźców. Najsłynniejsi z nich to członkowie komórki belgijsko – francuskiej, sprawcy zamachów w Paryżu w listopadzie 2015 roku, w sześciu miejscach, gdzie zabito 130 osób i raniono około 500, oraz zamachów samobójczych w Brukseli, w których zginęły 32 osoby, a raniono ponad 300.

Za takie plakaty byliśmy oskarżani o „podżeganie do nienawiści na tle wyznaniowym”

To właśnie na podstawie doniesień włoskiego wywiadu w roku 2015 przestrzegaliśmy rząd Platformy Obywatelskiej przed takim procederem i za to Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania, Małgorzata Fuszara, skierowała wobec naszej organizacji Stowarzyszenie Europa Przyszłości wniosek do Prokuratora Generalnego o zbadanie czy nie podżegamy do nienawiści. Były jednak również  wyrazy poparcia dla naszych prognoz.

Chociaż terroryści stanowili ułamek całkowitej nieregularnej migracji, to jednak wywołali też skutki polityczne, takie jak zmiana w układzie sił w państwach europejskich, wzrost znaczenia ugrupowań populistycznych, zwiększenie wydatków na służby bezpieczeństwa, ograniczenie ruchu w strefie Schengen, czy wpływ na Brexit.

Zmiany w polityce

W wyniku masowej migracji i zamachów terrorystycznych na znaczeniu w Europie zyskały partie skrajnie antyimigranckie i antyislamskie, takie jak Liga Północna we Włoszech, AfD w Niemczech, Szwedzcy Demokraci w Szwecji, czy Prawdziwi Finowie. Nawet w Danii centro-lewicowej partii socjaldemokratycznej udało się utrzymywać popularność przez zaostrzanie antyimigracyjnej retoryki.

Słabość ochrony granic zewnętrznych poskutkowała ponownym wzmocnieniem granic wewnętrznych. Ograniczono ruch w strefie Schengen. Belgia wprowadziła kontrole na granicy z Francją, Niemcy z Austrią, Dania z Niemcami i Szwecją, Austria z Węgrami i Słowenią.

Raport CIS bada, jakie są implikacje europejskich problemów dla Stanów Zjednoczonych. Zwłaszcza, że USA same odkrywają problemy ze swoim systemem imigracyjnym. W styczniu FBI aresztowało Alego Yousifa Ahmeda Al-Nouriego, który był liderem komórki Al-Kaidy w Faludży w Iraku. Mimo tego otrzymał w Ameryce status uchodźcy. W Stanach Zjednoczonych jednak senatorowie domagają się wyjaśnień, jak dopuszczono do tego, że terrorysta został uchodźcą, a potem amerykańskim obywatelem.

W Europie stawianie takich pytań grozi zaliczeniem do grona populistów, jeżeli nie „islamofobów”.

Nadal trzeba przestrzegać

Z perspektywy czasu należy sobie postawić pytanie, czy w 2015 roku bardziej było zasadne napisanie na plakacie: „Państwo Islamskie ukrywa terrorystów wśród imigrantów”, czy twierdzenie, jak Małgorzata Fuszara, że „mamy tu do czynienia z negatywnym obrazem wyznawców islamu, w celu podsycania nienawiści na tle etnicznym i wyznaniowym”?

Możliwe, że są osoby, które tak jak Kazimiera Szczuka uważają, że martwić się należy dopiero, gdy się okaże, że większość jest terrorystami, czy Szymon Hołownia, którzy nalega na chrześcijańską otwartość wobec muzułmańskich imigrantów bez względu na konsekwencje.

Nasz portal z pewnością do tej grupy nie należy i dalej zamierzamy przestrzegać przed niebezpieczeństwem kolejnych migracji, które mogą być gorsze w długofalowych skutkach.

Jan Wójcik




Wielka Brytania: terroryści posiedzą dłużej

Wielka Brytania zmienia zasady zwalniania terrorystów z więzienia, po tym jak właśnie zwolniony Sudesh Amman zranił w styczniu nożem dwie osoby w Londynie. Dotychczasowe zasady przewidywały automatyczne ich zwalnianie po odsiedzeniu połowy wyroku, bez uwzględnienia opinii strażników i komisji decydującej o warunkowym zwolnieniu.

Amman został zwolniony, chociaż uważany był w więzieniu za niebezpiecznego i wyznającego nadal terrorystyczne poglądy; dlatego znalazł sie pod stałą obserwacją policji po zwolnieniu, dzięki czemu został zastrzelony natychmiast po rozpoczęciu ataku.

Nowe przepisy przewidują odstąpienie od automatycznego zwalniania po odsiedzeniu połowy kary; będzie możliwe dopiero za zgodą komisji decydującej o warunkowym zwolnieniu (Parole Board) i to najwcześniej po upływie dwóch trzecich kary.

Zmiana dotyczy około 50 terrorystów odsiadujących obecnie wyroki i wszystkich w przyszłości. Przegłosowane jednogłośnie w Izbie Gmin nowe prawo będzie jeszcze przed końcem miesiąca głosowane w Izbie Lordów i wejdzie natychmiast w życie.

Działacze praw człowieka zakwestionowali nowe przepisy jako działające wstecz, ale rząd uważa, że nie oznaczają one wydłużenia kary – co byłoby niezgodne z Europejską Konwencją Praw Człowieka – lecz jedynie administracyjne zmiany w trybie odbywania kary. (gl)

Na podstawie: https://www.bbc.com oraz Guardian




Szwecja: siedział za terroryzm, studiuje informatykę

Mężczyzna, który w 2010 roku planował zamachy na duńską gazetę „Jylland-Posten”, która opublikowała w 2005 karykatury Mahometa, jest już na wolności i studiuje.

Dwa dni przed Sylwestrem roku 2010 kilku mężczyzn zostało aresztowanych przez duńską policję w związku z planowanymi przez nich zamachami terrorystycznymi. Celem miał być duński dziennik „Jylland-Posten”, znany na całym świecie z opublikowania w 2005 roku karykatur Mahometa autorstwa rysownika i satyryka Kurta Westergaarda. Mężczyźni planowali uderzyć na redakcję i „zabić tak wiele osób, jak tylko możliwe”.

W wyniku procesu otrzymali długie wyroki więzienia, które powoli się kończą. Jeden z nich, 40-latek, swój wyrok odsiedział w Szwecji jako szwedzki obywatel. Duńskie media oskarżały go o planowanie zamachów nawet wtedy, gdy był w więzieniu. Według ich doniesień w celi zamachowca znaleziono plany kopenhaskiego transportu publicznego i instrukcję budowania bomby.

Także szwedzkie władze więzienne odnotowywały, że mężczyzna dalej jest gotów zabijać i może stanowić zagrożenie. Jednak późniejsze raporty donoszą, że osadzony się uspokoił i nie musi już odbywać kary w części więzienia o zaostrzonym rygorze. Rok temu wyszedł na wolnośći rozpoczął studia informatyczne.

Szwedzkie media zajęły się sprawą po kolejnym ataku brytyjskiego terrorysty zwolnionego przed czasem z więzienia. Pojawiają się pytania, na ile proces deradykalizacji i rehabilitacji więźnia był skuteczny. Komentatorom nie podoba się także to, że osoba planująca w przeszłości zamachy terrorystyczne może studiować nauki informatyczne, biorąc pod uwagę szkody jakie mogłaby wyrządzić posiadając wiedzę z tego zakresu. (j)

Źródło: Afronbladet




Macron prosi Polskę o wsparcie walki w Sahelu

Przebywający z wizytą w Polsce prezydent Francji Emmanuel Macron poprosił Polskę o wsparcie działań Francji stabilizujących sytuację w Sahelu. Ma to także pomóc obniżyć nielegalną imigrację do Europy.

Francja już ogłosiła, że zwiększy swoją obecność wojskową na pograniczu Burkina Faso, Nigru i Mali o 600 żołnierzy. Celem misji jest ćwiczenie i wsparcie żołnierzy lokalnych wojsk w walce z dżihadystami w tym regionie. Macron podczas wizyty w Polsce w poniedziałek i wtorek miał zaapelować do władz naszego kraju o zaangażowanie w tę operację.

Francja miałaby dzięki temu przestać naciskać na Polskę w sprawie przyjmowania masowo napływających imigrantów z Afryki. Jednocześnie zaangażowanie na Sahelu w ograniczenie migracji byłoby zgodne z Polską koncepcją rozwiązywania problemów tam, gdzie one powstają. Polskie władze wyraziły wstępnie gotowość udziału w misji.

W naszej części Europy nie tylko Polska została poproszona o wsparcie. Również władze Republiki Czeskiej proszą swój parlament o zgodę na wysłanie 60-osobowego kontyngentu w ten rejon Afryki. W 2018 roku Polska przekazała nieodpłatnie Czadowi 900 tys. sztuk amunicji.

W roku 2017 przy wsparciu Francji i Unii Europejskiej władze pięciu krajów (Nigru, Burkina Faso, Mali, Czadu i Mauretanii) utworzyły grupę G5, łączącą armie w celu zwalczania terroryzmu, lokalnych milicji i przemytników imigrantów. W rejonie Sahelu działają liczne urgupowania terroryzmu islamskiego, m.in. Ansar Al-Din, Al-Kaida Islamskiego Maghrebu, MUJAO, Ansar Ul-Islam. Tamtędy też wiodą szlaki przemytu ludzi, narkotyków i broni w kierunku Afryki Północnej i Europy.

Pomimo różnic dotyczących oceny praworządności w Polsce i kwestii relacji Francji z Rosją, Macron deklaruje odbudowanie pozytywnych relacji z Polską między innymi w takich dziedzinach, jak współpraca militarna czy energetyka atomowa. (j)




Terrorysta zastrzelony w Londynie po zranieniu nożem dwóch osób

20-letni Sudesh Amman został w niedzielę zastrzelony przez śledzących go policjantów, gdy zaatakował nożem przypadkowe osoby w sklepie w Londynie. Dwie osoby zostały przez niego ranione, w tym jedna ciężko, jedna osoba została raniona odłamkami szyby, w którą trafiły kule. Na sobie Amman miał przywiązany kanister, udający bombę.

Sudesh Amman wyszedł z więzienia tydzień wcześniej, po odbyciu połowy kary trzech lat i czterech miesięcy więzienia za posiadanie i rozpowszechnianie materiałów terrorystycznych, w tym podręczników atakowania nożem i robienia bomb. O swoich planach zabijania rozmawiał w 2018 roku z rodziną i narzeczoną, którą zachęcał do obcięcia głowy rodzicom. Po wyjściu z więzienia był śledzony przez policjantów w cywilu, ich interwencja zapobiegła większej liczbie ofiar. Do podobnego ataku doszło w listopadzie, kiedy zwolniony warunkowo terrorysta zabił dwie osoby. (g)

Źródło: BBC i Reuters

 




Imam z Pragi sądzony za wspieranie terroryzmu

W Czechach trwa proces byłego praskiego imama Samera Shedadeha oskarżonego o wspieranie terroryzmu.

Historia muzułmańskiego duchownego skupia jak w soczewce przenikanie się ideologii dżihadystycznej z przywiązaniem do prawa szariatu, a także pozwala śledzić tło radykalizacji.

Oskarżenie oprócz byłego imama obejmuje także jego młodszego brata Omara i szwagierkę Fátimę Hudkovą. W relacjach rodzinnych wymienieni kierowali się prawem szariatu. Hudkova trzykrotnie się rozwodziła, by ostatecznie zostać wydana za Omara, który nie uczestniczył osobiście w zaślubinach, gdyż od dłuższego czasu walczył jako dżihadysta w Syrii.

Arabia Saudyjska i Zjednoczone Królestwo

Przy okazji procesu okazało się, że niektóre kręgi wyznawców islamu są hermetyczne i rządzą się swoimi prawami. Z zeznań świadków wynika, że Shehadeh pracował dla ambasady Arabii Saudyjskiej, jego brat zradykalizował się w czasie studiów w Wielkiej Brytanii, zaś czeska konwertytka miała się zmagać z problemami psychologicznymi. Na ławie oskarżonych zasiada jedynie były imam, a pozostała dwójka sądzona jest zaocznie, gdyż przebywa obecnie w Syrii i walczy po stronie organizacji An-Nusra.

Życie zgodne z szariatem

Proces rzuca także nowe światło na funkcjonowanie społeczności czeskich muzułmanów, którzy uchodzą za łagodnych. Okazuje się, że meczet nie prowadzi oficjalnej dokumentacji. Nie istnieją więc dowody na to, że Fatima Hudkova stała się muzułmanką. „Przychodzi do nas okryta kobieta, twierdzi, że jest muzułmanką, więc tego nie sprawdzamy. Formułę wyznania wiary może wyrazić równie dobrze w samotności” – wyjaśnia oskarżony i dodaje, często powtarzaną przez siebie frazę – „w islamie wszystko jest inaczej”.

Zgodnie z prawem szariatu formuła wyznania wiary, a także ślub i rozwód może mieć jedynie formę ustną i zachowuje swoją moc, co jednocześnie w żaden sposób nie wyklucza zawarcia pisemnego kontraktu małżeńskiego. Podobnie nie dziwi fakt, że imam był finansowany przez Arabię Saudyjską. Europa wciąż zmaga się z problemem wpływania na diasporę muzułmanów przez państwa Zatoki Perskiej, a także Turcji. Problemu tego świadome są władze austriackie, które w 2015 roku zakazały krajowym organizacjom muzułmańskim przyjmowania pieniędzy z zagranicy. Decyzja ta ma utrudnić procesy radykalizacji miejscowych wyznawców Allaha.

Świecka rodzina nie chroni przed radykalizacją

Z zeznań rodziny wynika, że bracia wychowywali się w rodzinie świeckiej. Ojciec Samera i Omara był dyplomatą. W 2006 roku były imam wyjechał studiować prawo szariatu w Arabii Saudyjskiej i przebywał tam przez pięć lat. Wyjazd dopełnił jego zainteresowanie islamem, które pojawiło się, gdy miał 18 lat. Po powrocie do Europy wygłaszał kazania w meczetach i uczył dzieci języka arabskiego. Mieszkający w stolicy Czech muzułmanie wybrali go na przewodniczącego gminy muzułmańskiej w Pradze.

Jego brat Omar studiował filologię angielską w Jordanii, następnie kontynuował naukę w Londynie. Najpewniej to tam uległ radykalizacji. Ostatecznie Omar przyłączył się do dżihadystycznej organizacji An-Nusra. Zrobił to w tajemnicy przed rodzicami. Kilka dni po wyjeździe jedynie wysłał matce list.

Przed sądem zjawił się także brat oskarżonych Abdullah, który obecnie mieszka w Irlandii. Samer, Omar i Abdullah wychowywali się w Czechach. Ich matka pochodziła z Libanu, ojciec zaś z Palestyny. W domu panowała świecka atmosfera, obchodzono Boże Narodzenie, oglądano bajki i słuchano muzyki. Rodzice się rozwiedli. Po rozstaniu ojciec wyjechał do Jordanii. Z zeznań brata wynika, że Omar porzucił już walkę w szeregach dżihadystów i w Syrii uczy języka angielskiego. Utrzymuje też, że ostatni kontakt z bratem miał pół roku temu. W mediach społecznościowych sprawdza, czy Omar jeszcze żyje.

Wspieranie terroryzmu

Prokuratura ustaliła, że Shehadeh pomógł swojemu bratu Omarowi wyjechać do Syrii. Udzielił mu niezbędnych wskazówek, pomógł nawiązać kontakty oraz dał mu pieniądze. Omar przybył do Syrii w listopadzie 2016 r. Tam przeszedł szkolenie w zakresie obsługi broni, wykorzystania materiałów wybuchowych i taktyki walki. Organizacja wyznaczyła mu rolę instruktora.

Fatima Hudková pochodzi z Mělnicka. Przed przyjęciem islamu posługiwała się imieniem Kristyna. Ojczym kobiety Otomar Sekvard opisał jej przemianę w następujący sposób: „Wyjechała do Finlandii i wróciła stamtąd zakryta. Potem powiedziała, że może rozmawiać ze mną jedynie za pośrednictwem matki, gdyż jestem mężczyzną i nie jestem jej ojcem”. Przed sądem złożył zeznania także były mąż Hudkovej, który wymówił formułę rozwodową po miesiącu małżeństwa i ją odrzucił. Oboje spotkali się w praskim sklepie z artykułami orientalnymi. Telewizja Czeska opublikowała nagranie Fatimy Hudkowej, w którym z dumą oświadcza, że „jest mudżahedinem dżihadu”. Ślady jej działalności prowadzą do Syrii, gdzie trop się urywa.

Oskarżony były imam wykorzystywał pośrednictwo brata i szwagierki do przesyłania organizacji terrorystycznej pieniędzy.

Samer Shedadeh został aresztowany w Jordanii. Wyjechał z Czech, gdyż bał się aresztowania. Były imam znalazł się pod obserwacją policji i służb specjalnych po tym, jak wzywał współwyznawców, żeby nie uczestniczyli w protestach przeciwko terroryzmowi razem z chrześcijanami. Jego działalność spotkała się ze sprzeciwem części muzułmanów. Dziś współwyznawcy się od niego dystansują.

Shedadehowi grozi 15 lat więzienia. Kolejna rozprawa odbędzie się 10 lutego.

Komentarz: Historia byłego praskiego imama pokazuje, że w istocie niewiele wiemy na temat wewnętrznego życia muzułmańskich społeczności. Zapewne są muzułmanie chętnie współpracujący z policją i służbami specjalnymi, są jednak i tacy, którzy na swojego przewodniczącego wybierają człowieka przywiązanego do politycznego aspektu religii Mahometa (szariat, dżihad). Proces radykalizacji i współpracy z islamskimi terrorystami trwał latami. Co ważne, dziś muzułmańskich fundamentalistów produkują nie tylko konserwatywne kraje islamskie, lecz także takie państwa, jak Wielka Brytania.

PŚ, na podst.

https://www.denik.cz/krimi/prazsky-imam-samer-shehadeh-soud-20200108.html

https://www.idnes.cz/zpravy/domaci/samer-shehadeh-soud-islam-praha.A200108_194002_domaci_mama