Wraca spór o relokację; rasizm panuje w kulturze arabskiej; Erdogan konsekwentnie islamizuje Turcję. Tygodniowy przegląd wydarzeń, 8-14 czerwca

Są dwa sprzeczne stanowiska krajów Unii w sprawie relokacji. Granice są wzmacniane przed wiosenną falą nielegalnej imigracji. W kulturze arabskiej rasizm jest powszechny, a zabójstwa „honorowe” pochwalane.

Wiadomości

Siedem krajów przeciwnych relokacji imigrantów, w tym Polska, napisało list to Komisji Europejskiej, postulując położenie nacisku na ochronę granic zewnętrznych i stworzenia skutecznego systemu wydalania osób, którym odmówiono azylu. Więcej…

Tymczasem kraje Unii próbują zabezpieczać się na własną rękę przed wzbierającą wiosenną falą imigracyjną. Więcej…

Prezydent Erdogan dąży do przekształcenia Hagia Sophia, aktualnie muzeum a oryginalnie prawosławnej bazyliki na meczet, którym była w latach 1453-1922. To część jego projektu islamizacji kraju, ale działać musi powoli, bo już obecnie wzbudza to sprzeciw Grecji i Rosji. Więcej…

Analizy i komentarze

W czerwcu Komisja Europejska ma opublikować propozycje wspólnej unijnej polityki imigracyjnej, ale już widać, że  odżywa spór między krajami, które domagają się relokacji imigrantów a tymi, które się jej sprzeciwiają. Więcej…

Rośnie napięcie między Grecją i Cyprem a Turcją, która prowadzi nielegalne wiercenia w poszukiwaniu gazu ziemnego na wodach terytorialnych Cypru, a Grecję szantażuje imigrantami, których może wypuścić na greckie wyspy. Więcej…

Sytuacja muzułmanów Ahmadijja, uznawanych w Pakistanie za heretyków, staje się coraz trudniejsza. O ich historii w tym kraju pisze pakistański dziennikarz. Więcej…

Zabójstwa honorowe są sankcjonowane przez tradycję, pisze Piotr Ślusarczyk omawiając książkę dokumentującą takie zbrodnie w Jordanii, ale islam tę tradycję wzmacnia, sankcjonując karanie kobiet za stosunki pozamałżeńskie. Więcej….

„Rasizm jest zakorzeniony w arabskich społeczeństwach od bardzo dawna” pisze palestyński dziennikarz, analizując stosunek do czarnych i Azjatów w arabskiej kulturze. Więcej…

Dobre wyniki szwedzkich nastolatków w testach PISA były zawyżone przez wykluczenie z nich imigrantów i absencję słabszych uczniów, wynika ze śledztwa dziennikarskiego gazety „Expressen”. Więcej…

Natomiast nigeryjskie dzieci uczą się od lat o bohaterze, który przemocą wprowadzał islam w Nigerii. Nie o wpisach na Facebooku rzekomo obrażających Mahometa powinno się dyskutować tylko o mordującym bohaterze mordującym wyznawców innych religii oraz o wynikającej z islamu wrogości do tych religii, twierdzi działacz Nigeryjskiego Ruchu Humanistycznego. Więcej…




Al-Kaida wykorzystuje protesty w USA

Al-Kaida stara się wykorzystać trwające w USA niepokoje. Ze swoim przesłaniem dociera zarówno do muzułmanów, jak i do niemuzułmanów. Islamscy radykałowie przedstawiają się jako obrońcy uciśnionych.

Najnowszy numer internetowego magazynu grupy dżihadystycznej „One Ummah”, którego tytuł można przetłumaczyć „Jedna wspólnota wiernych muzułmanów”, wykorzystuje obraz ostatnich chwil zabitego przez policjanta George’a Floyda oraz zdjęcie grafiki popularnego artysty Banksy’ego.

Al-Kaida w ten sposób podkreśla swoje poparcie dla protestujących na ulicach obywateli amerykańskich. To anglojęzyczne czasopismo jest wyraźnie skierowane do miejscowych czytelników w Stanach Zjednoczonych. Piszący tam przepowiadają nieuchronny upadek USA z jego systemem politycznym, społecznym i gospodarczym.

„W całej Ameryce szaleją protesty, a w ich wyniku wybucha wojna domowa. (…) Nawet demokraci nie mogą wam pomóc, ale my możemy” – czytamy w komentarzu.

Mina Al-Lami z BBC zwraca uwagę na to, że rywalizujące ze sobą grupy terrorystyczne – Al-Kaida oraz ISIS – traktują zamieszki w USA nieco inaczej. ISIS cieszy się z problemów Ameryki i przewiduje, że zamieszki rozleją się na inne kraje, natomiast Al-Kaida stara się wykorzystać sytuację, żeby nawrócić Amerykanów na promowaną przez siebie wersję islamu. Komentarz opublikowany w „One Ummah” wskazuje, że jego autor doskonale orientuje się w bieżących wypadkach w USA.

W ostatnich latach Al-Kaida została w dużej mierze przyćmiona przez Państwo Islamskie. Dr Shiraz Maher, dyrektor Międzynarodowego Centrum Badań nad Radykalizacją w King’s College London, uważa, że ta terrorystyczna organizacja chce przy tej okazji przypomnieć o swoim istnieniu. „Protesty Black Lives Matter wywierają efekt kaskadowy na całym świecie, ze sfery politycznej i medialnej wkraczają w dziedzinę kultury i sztuki, więc Al-Kaida próbuje w tej przestrzeni zaistnieć” – zwraca uwagę analityk.

Ani dżihadyści z Al-Kaidy, ani zwolennicy Państwa Islamskiego w USA nie zdołali zbudować znaczącego poparcia dla swoich działań i ideologii wśród mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Inaczej rzecz wygląda w Europie, gdzie od lat 90. radykałowie skutecznie stworzyli siedliska zwolenników dżihadu.

Teraz dostrzegli szansę na zmianę. Programowy antyamerykanizm Al-Kaidy, który z całą mocą ujawnił się w zamachach 11 września, obecnie przybiera nieco inną postać – do celów propagandowych Al-Kaida próbuje przedstawić się jako siła przeciwstawiająca się rasizmowi oraz uciskowi społecznemu.

Od kilku miesięcy wywiady państw zachodnich ostrzegały przed wzmożoną aktywnością Al-Kaidy, która cierpliwie czekała, aż nadarzą się odpowiednie możliwości. Kiedy wybuchła pandemia koronawirusa, radykałowie utwierdzali własnych zwolenników w przekonaniu, że jest ona zemstą Boga za działania Zachodu na Bliskim Wschodzie. Interpretacja ta została stępiona, kiedy okazało się, że epidemia dotyka także państwa muzułmańskie, takie jak Iran czy Egipt.

Dziś grupy dżihadystów nakłaniają do agresywnych działań przeciwko brutalności policji i dyskryminacji rasowej. Starają się sprawić wrażenie, że walczą razem z innymi w słusznej sprawie pokonania rasizmu. Słowem, dżihadyści stali się klasycznymi prowokatorami, których aktywność jest niepożądana dla zwolenników ruchu BLM.

Dr Shiraz Maher, który przez ostatnie 20 lat badał Al-Kaidę i jej ideologię, uważa, że chodzi tu o wykorzystanie możliwości. „Natura tego typu propagandy polega na tym, że zawsze stara się zarzucić sieć. Muszą tylko zahaczyć o jedną osobę, aby powiedzieć: ‘Spójrzcie, jak skuteczna była nasza kampania’. I to jest wielka trudność, z jaką borykają się organy ścigania, próbując zapobiec tego typu zagrożeniu” – mówi Maher.

Al-Kaida jest organizacją terrorystyczną, która zabiła prawie 3000 Amerykanów w atakach z 11 września i zapowiedziała, że nadal będzie walczyć z USA. Nie wykluczone, że wykorzysta falę protestów, by tym razem uderzyć w policjantów, czyli tych, którzy ich zdaniem reprezentują opresyjny i bezbożny system amerykańskiego państwa.

PŚ, na podst. www.bbc.com




Idą wybory, wraca migracja. Turcy chcą do Europy, a Francja chce pokrzyżować plany Turcji. Tygodniowy przegląd wydarzeń 01.06-07.06

W Polsce zbliżają się wybory, więc politycy przypominają sobie, że jest problem imigracji. W Niemczech kolejny „uchodźca” skazany za terroryzm. Wiemy jednak, że wielu terrorystów po odsiedzeniu kary nie wraca do procederu. Na Morzu Śródziemnym do konfliktu wkraczają nowi aktorzy.

Wiadomości

Polscy politycy przed wyborami przypomnieli sobie o imigracji. Jedni zarzucają kandydatowi KO, że wpuściłby uchodźców, drudzy PiS-owi, że pomimo deklaracji otworzył Polskę dla imigrantów. Sprawdzamy, jak jest naprawdę. Więcej…

Rząd niemieckiego landu Nadrenii-Westfalii opublikował listę stref niebezpiecznych. Prawie wszystkie z nich to miejsca zamieszkałe przez duży procent imigrantów. Więcej…

Kolejny fałszywy uchodźca został skazany za terroryzm. Irakijczyk, który wnioskował o azyl w Niemczech, wcześniej służył w szeregach Państwa Islamskiego. Więcej…

W Antwerpii rząd chce zmniejszyć stan zagrożenia terrorystycznego i wycofać wojsko z ulic; tego nie chcą tamtejsi Żydzi obawiając się zamachów ze strony islamskich terrorystów. Więcej…

Według sondażu przeprowadzonego w Turcji, młode pokolenie chce wyjechać do Europy, a zwłaszcza do Niemiec. To jednak nie tylko niezadowoleni z tureckiej polityki, lecz także zwolennicy islamistów i nacjonalistów. Więcej…

Australijski lider Hizb ut-Tahrir uznał zamieszki na tle rasowym w Stanach Zjednoczonych jako szansę dla muzułmanów, by przejąć kontrolę i narzucić prawo szariatu. Więcej…

Egipt, Zjednoczone Emiraty Arabskie i trzy kraje unijne: Cypr, Grecja i Francja, podpisały porozumienie, którego celem jest przeciwstawienie się tureckim planom w Libii i na Morzu Śródziemnym. Więcej…

Imigranci oskarżeni o związki z terroryzmem nie będą mogli gościć na Cyprze i zostaną deportowani. Decyzję podjęło ministerstwo spraw wewnętrznych. Więcej…

Analizy i komentarze

Terroryści rzadko stają się recydywistami, tak wynika z analizy przeprowadzonej przez Grzegorza Lindenberga. Chociaż są groźni, jednak jest to margines i ostatnie przypadki zamachów popełnionych przez recydywistów w Wielkiej Brytanii nie potwierdzają szerszej reguły. Więcej…

Jak pogodzić bezpieczeństwo i solidarność w debacie o imigracji? Czy skazani jesteśmy na wewnętrzny konflikt o te wartości, czy możemy wypracować rozwiązania zadowalające obydwa podejścia? Jan Wójcik kontynuuje analizę migracyjnej debaty. Więcej…




Terroryści recydywiści: przypadki groźne, lecz rzadkie

Wbrew powszechnemu przekonaniu, osoby skazane za przestępstwa islamskiego terroryzmu niezwykle rzadko, bo tylko  w 3-6% przypadków, ponownie popełniają tego rodzaju przestępstwa.

Chociaż recydywistami zostaje 40-60% zwykłych kryminalistów, to w przypadku muzułmańskich dżihadystów dzieje się tak dziesięciokrotnie rzadziej.

Takie informacje wydają się zaskakujące, choćby w świetle niedawnych wydarzeń w Wielkiej Brytanii, gdzie zwolnieni po odsiedzeniu części kary terroryści Usman Khan i Sudesh Ammans przeprowadzili dwa ataki, zabijając i raniąc nożami kilka osób. Ten pierwszy brał udział w programach deradykalizacji i był uznawany za przykład sukcesu takiego programu.

W więzieniach siedzieli też Abu Musab al-Zarqawi, twórca Al-Kaidy w Iraku, aktualny lider Al-Kaidy Ayman al-Zawahiri, oraz Cherif Kouachi, który brał udział w ataku na redakcję „Charlie Hebdo” w 2015 roku, gdy zabito 12 osób.

Groźny, ale jednak margines

Z takich powodów opinia publiczna w Europie niepokoi się perspektywą zwolnień odbywających dziś kary terrorystów. W Wielkiej Brytanii anulowano już w ich przypadku przepis o automatycznym skracaniu kary o połowę. W zamknięciu przebywa ich około 700, a we Francji 1700, z czego 90% wyjdzie na wolność w najbliższych pięciu latach. W całej Europie w więzieniach jest około 4 tysięcy osób skazanych za różne związane z terroryzmem przestępstwa, zradykalizowanych albo zagrożonych radykalizmem.

Jednak według Thomasa Renarda, autora pracy  „Overblown: Exploring the Gap Between the Fear of Terrorist Recidivism and the Evidence”, takie przypadki to bardzo widoczny, groźny, ale jednak margines zjawiska. Swoją pracę opublikował w piśmie „The Sentinel” Centrum Zwalczania Terroryzmu amerykańskiej akademii wojskowej West Point, nie można go więc podejrzewać o chęć wybielania czy fałszowania rzeczywistego zasięgu zjawisk. Autor szeroko omawia dostępne badania z różnych krajów i prezentuje własne dane, o osobach skazywanych w Belgii w latach 1994-2019.

Przykład belgijski

Analiza ta obejmuje wszystkich skazanych za udział w organizacjach terrorystycznych, finansowanie ich, przygotowywanie zamachów, rekrutację i propagowanie islamskiego terroryzmu. Z kolei recydywę traktuje autor szerzej – nie tylko jako powtórne skazanie przez sąd, ale także ponowne zaangażowanie się w organizację terrorystyczną. Dane nie obejmują tylko nielicznych przypadków osób skazywanych raz w Belgii, a potem w innym kraju.

Terrorystów skazanych przez belgijskie sądy od roku 1994 było 557, w tym ogromna większość, 455, to mężczyźni. Zarzutami były udział w walce w organizacjach terrorystycznych za granicą (61%), finansowanie i pomoc logistyczna dla takiej organizacji (36%), rekrutacja i kierowanie organizacją (15%), propaganda (12%) i przygotowywanie albo przeprowadzenie zamachu (2%).

Spośród tych 557 osób ponownie skazanych zostało 13 osób (2,3%), 10 zaangażowało się powtórnie (głównie w Syrii), a 4 zrobiły to prawdopodobnie. Łącznie daje to 27 osób, czyli 4,8% przypadków ponownego podjęcia działalności terrorystycznej. Aż u 24 sprawców, przynajmniej jedno z ich powtórnych działań związane było z Syrią. Według autora Syria dostarczała recydywistom najważniejszego pola dla powrotu do terroryzmu. Dwie osoby były zwolnione z Guantanamo.

Najwięcej recydywistów po Guantanamo

Te wyniki są zgodne z danymi innych badaczy. W analizie Omi Hodwitza (projekt Terrorism Recidivism Study z 2019 r.) przyjrzano się 297 osobom skazanym za przestępstwa terrorystyczne, a które zwolniono po odbyciu kary w amerykańskich więzieniach od 2001 roku. Trzy dostały wyroki za ponowną działalność terrorystyczną – ale były to kary za radykalizację współwięźniów. Tylko czterech skazanych popełniło ponownie przestępstwa, ale kryminalne. Reasumując, żaden skazany nie wrócił do terroryzmu.

W innej amerykańskiej analizie, Christophera Wrighta, który sporządził bazę danych najgroźniejszych amerykańskich dżihadystów, zaangażowanych w przygotowywanie i przeprowadzenie zamachów (czyli grupę znacznie węższą niż osoby skazane za przestępstwa terrorystyczne) zidentyfikowano 189 osób, które uczestniczyły w takich działaniach od początku 1990 r. do maja 2019. Z tej grupy na wolność wyszło 31 osób, spośród których tylko dwie (6,5%) podjęły ponownie działania dżihadystyczne.

Badając w 2006 roku sprawy europejskich dżihadystów Edwin Bakker stwierdził, że tylko 6 na 242 było poprzednio skazanych za terroryzm. Ze 199 hiszpańskich dżihadystów, skazanych lub zabitych w latach 2004-2018, tylko 14 ponownie popełniło przestępstwa związane z terroryzmem, z tego 5 jeszcze w więzieniu, a 9 (4,5%) po zwolnieniu. Wśród 189 holenderskich dżihadystów, których w latach 2013-2018 skierowano do udziału w programie deradykalizacji, ponownie działania  terrorystyczne popełniło 8 osób (4,2%).

Zupełnie inaczej zachowywała się tylko jedna grupa terrorystów: tych zwalnianych z obozu w Guantanamo. Spośród 729 zwolnionych aż 124 (17%) na pewno zaangażowało się ponownie w takie działania, a dalszych 100 (12%) zrobiło to prawdopodobnie. W sumie to niemal jedna trzecia zwolnionych.

Odsetek jest niewielki, ale może wzrosnąć

Procenty mogą pójść w górę w przyszłości – Cherif Kouachi wziął udział w zamachu na „Charlie Hebdo” siedem lat po zwolnieniu z więzienia (a raczej tymczasowego aresztu, który mu jako więzienie zaliczono). Chociaż z danych wynika, że większość tych, którzy do terroryzmu wrócili, zajęła się tym natychmiast po wyjściu na wolność, nie można wykluczyć, że niektórzy, jak Kouachi, zajmują się dziś zwykłym bandytyzmem, a terroryzmem zajmą się w sprzyjających okolicznościach na przykład za kilka lat. Tak działo się właśnie w przypadku Syrii – część osób po kilku latach bierności zdecydowała się wrócić do dżihadu, ale nie w Europie, lecz tam.

Zwróćmy jednak uwagę, że nawet w przypadku Guantanamo ogromna większość zwolnionych, 71%, nie podjęła działalności terrorystycznej, a byli to ludzie najmocniej poprzednio zaangażowani w dżihad w Afganistanie.

Należy pamiętać o tych kilku procentach skazanych za terroryzm, którzy nie zejdą ze ścieżki krwawego radykalizmu i będą zagrożeniem dla społeczeństw Zachodu. Wydaje się więc, że więzienie, czy obóz, skutecznie odstraszają osoby związane z terroryzmem. W każdym razie ogromną ich większość, z wyjątkiem najbardziej zaangażowanych i zdeterminowanych, Ta niebezpieczna, fanatyczna mniejszość to 3%, czy nawet 5% skazanych za przestępstwa terrorystyczne. Natomiast w Guantanamo po prostu takich osób było znacznie więcej, bo nie trafiali tam ludzie za zbieranie paru tysięcy dolarów na Al-Kaidę, jak to się dzieje na przykład ze skazanymi za terroryzm w USA.

Trzeba też pamiętać, że żadna z omawianych prac nie zajmowała się osobami, które zostały zradykalizowane w więzieniach, gdzie trafiły za zwykłe przestępstwa kryminalne. Około połowa uczestników działań dżihadystycznych miała wcześniej do czynienia z więzieniami z powodu narkotyków, kradzieży, pobić itd. czyli byli to wcześniej kryminaliści. Dlatego odseparowanie kryminalistów i ekstremistów w więzieniach jest konieczne.

Trudno przewidzieć, kto wróci do terroryzmu

Z przedstawionych danych można wyciągnąć przynajmniej dwa wnioski. Pierwszy dotyczy skuteczności więzienia jako kary dla islamskich ekstremistów. Większości skazanych za terrorryzm więzienie najwyraźniej wystarcza, żeby nabrać dystansu do własnego postępowania, nawet bez specjalnych programów rehabilitacji i deradykalizacji.

„Z mojego doświadczenia wynika – mówi Phil Gurski, kanadyjski specjalista od terroryzmu po 32 latach pracy w służbach – że znaczna większość terrorystów to nieudacznicy, którzy ani nie są w stanie, ani nie mają zamiaru rzeczywiście kogoś zabić”.

Drugi wniosek jest ostrzeżeniem przed lekceważeniem niewysokich odsetek recydywistów. Należy pamiętać o tych kilku procentach skazanych za terroryzm, którzy nie zejdą ze ścieżki krwawego radykalizmu i będą zagrożeniem dla społeczeństw Zachodu. Nawet 3% ze zwolnionych 1500 ekstremistów we Francji to jest 45 osób, które będą dalej szykować kolejne zamachy.

Z dokładnym śledzeniem takiej liczby osób służby poradziłyby sobie bez trudu, jednakże ich zadanie będzie znacznie trudniejsze. O ile bowiem możemy przypuszczać, że tylko nieznaczna część skazanych wróci do terroru, to nie potrafimy przewidzieć, kto się w tej grupce znajdzie, więc śledzić trzeba wszystkich.

Najlepszym przykładem naszej niezdolności do właściwej oceny, kto jest groźny a kto nie, jest wspomniany przypadek Usmana Khana, który miał wystąpić na konferencji jako wzorcowy przypadek zrehabilitowanego terrorysty, a zamiast tego zadźgał tam swojego mentora i parę innych osób.

Grzegorz Lindenberg

Źródła:

Thomas Renard: Overblown. Exploring the Gap Between the Fear of Terrorist Recidivism and the Evidence

Christopher Wright: An Examination fo Jihadi Recidivism Rates in the Unites States

Marc Hecker: Jihadist Prisoners: the Fear of Recidivism

Phil Gurski: Terrorism, incarceration and recidivism: What do we know? 

Reintegrating Terrorists in the Netherlands: Evaluating the Dutch approach




Fałszywy uchodźca skazany za terroryzm

Sąd w Düsseldorfie skazał za terroryzm mężczyznę, który przybył do Niemiec jako uchodźca. Wcześniej walczył w bojówkach Państwa Islamskiego. Irakijczyk przyjechał do Bottrop w Nadrenii wraz z falą imigrantów w 2015 roku.

Trzy lata później został aresztowany jako terrorysta Państwa Islamskiego. „Brał udział w operacjach bojowych i obronnych ISIS, na swoim koncie miał także przestępstwa karne” – powiedział w uzasadnieniu wyroku przewodniczący składu sędziowskiego Jan van Lessen.

Wielu Irakijczyków przybyło do Niemiec szlakiem bałkańskim w 2015 roku. Spora grupa ubiegała się o azyl w Nadrenii, w tym w Bottrop. Oskarżony przyznał się, że był członkiem Państwa Islamskiego. Potwierdził także swoją obecność przy egzekucjach. „Jestem gejem. Bałem się, że mnie zabiją. Poszedłem do nich tylko po to, żeby nie zrzucili mnie z wieży. To była sytuacja nadzwyczajna” – oświadczył 29-latek na krótko przed ogłoszeniem wyroku.

Jego obrońca zażądał trzech lat i dziewięciu miesięcy więzienia, prokurator federalny pięciu lat. Ostatecznie sąd skazał go na cztery lata więzienia. Mężczyznę z braku dowodów uniewinniono od zarzutów udziału w serii 13 zamachów terrorystycznych, które bojówkarze przeprowadzili w Iraku.

Główny świadek powołany przez prokuratora widział oskarżonego kilkakrotnie z byłym dowództwem Al-Kaidy, wchłoniętej później przez ISIS, w samochodzie wypełnionym butlami gazowymi. Zbiorników tych używano do ataków terrorystycznych. Przedstawiciel prokuratury federalnej przyznał jednak, że oskarżenia te nie pozwalają skazać mężczyzny za morderstwo.

Udało się udowodnić, że był obecny z karabinem na trzech publicznych egzekucjach. Parę małżeńską ukamienowano za uprawianie seksu pozamałżeńskiego. Oboje zakopano aż po głowę, a później obrzucono kamieniami. Innym razem ojciec doniósł na swojego syna do bojówkarzy ISIS za to, że rzekomo oczernił proroka Mahometa. Terrorysta zastrzelił dziecko na oczach ojca. W trzecim przypadku mężczyzna został oskarżony o flirtowanie z dziewczyną i w obliczu prześladowań popełnił samobójstwo.

Przedstawiciel prokuratury federalnej powiedział, że udział w egzekucjach nie był wystarczający, aby uznać oskarżonego współwinnym zabójstwa. Nie można było wykluczyć, że Irakijczyk był tylko obserwatorem. Świadek zeznał, że uzbrojeni terroryści z ISIS, tacy jak oskarżony, zabezpieczali egzekucje.

Proces rozpoczął się rok temu; rozprawy trwały łącznie 46 dni. Dwóch współoskarżonych zostało już skazanych na dwa i pół roku więzienia. Oni również przybyli do Niemiec jako uchodźcy i ubiegali się o azyl już kilka razy. Chociaż ich wnioski zostały odrzucone, udzielono im tzw. ochrony uzupełniającej ze względu na sytuację w Iraku. Miasto Bottrop zarządziło deportację skazanego terrorysty i nałożyło na niego 20-letni zakaz ponownego wjazdu do miasta.

PŚ, na podst. www.waz.de




Turcja przerzuca Al-Kaidę do Libii, Zachód przymyka oko

Trzonem tureckiego zaangażowania w konflikt toczący się w Libii są syryjscy najemnicy. Część z nich związana jest z dżihadem. Zachód wydaje się być obojętny wobec współpracy członka NATO z terrorystami.

Z Turcji do Libii dotarło prawie 9000 najemników zrekrutowanych w Syrii, dalsze 3500 przechodzi szkolenie wojskowe w Turcji. To efekt tureckiego zaangażowania po stronie tymczasowego rządu w Libii, GNA, uznawanego przez społeczność międzynarodową. W samym konflikcie zbrojnym GNA wspierane jest przez już sprawdzony duet Turcji i Kataru. Ta pierwsza dostarcza najemników i broń, Katar finansowanie.

Po drugiej stronie znajduje się Libijska Armia Narodowa (LNA) marszałka Khalifa Haftara, wspierana przez Zjednoczone Emiraty Arabskie, Rosję, Egipt i Francję. Rosja, która ściągnęła do Libii najemników z kontrolowanej przez Kreml prywatnej Grupy Wagnera, teraz wzmacnia Haftara najemnikami… także z Syrii.

Psy i szczenięta wojny

Turcja i Katar mają płacić najemnikom nawet do dwóch tysięcy dolarów miesięcznie. To łamie i embarga na dostawy broni, i obietnice Turcji złożone na międzynarodowej konferencji dotyczącej Libii w Berlinie.

„Turcja powinna się wstydzić, że wykorzystuje biedę tych Syryjczyków, a rząd libijski, uznany przez międzynarodową wspólnotę, tego, że naraża te dzieciaki na niebezpieczeństwo i służenie terrorystom”, uważa libijsko-amerykański wykładowca nauk politycznych na University of Texas, dr Mansour El-Kikhia. Wzmianka o dzieciach nie jest gołosłowna, bo media cytują raporty organizacji praw człowieka, które zauważyły rekrutację 15-latków do działań zbrojnych w Libii.

Intensywne zaangażowanie najemników w Libii zmienia profil wojny. Coś, co było postrzegane jako zjawisko polityczne, staje się sprawą ekonomiczną. „Mamy udających się tam bojowników każdego rodzaju, walczących dla zysku, wywołujących te rodzaje wojen, o jakich Machiavelli dyskutował w XVI wieku” – stwierdza były najemnik, doradca Atlantic Council, Sean McFate.

Wśród najemników, jak zauważa „Foreign Policy”, są ludzie, którzy długo walczyli z reżimem Asada, jak chociażby pewien mechanik z Homs, torturowany przez rządowe służby i od 2012 roku walczący po stronie rebeliantów, który w czasie długotrwałej wojny domowej przekształcił się w najemnika. Już w 2018 został najęty przez Turcję wraz z innymi rebeliantami do „wyczyszczenia” syryjskiej prowincji Afrin z setek tysięcy kurdyjskich cywilów.

Syryjscy dżihadyści – przez Libię do Europy

Być może w jego przypadku to, co eufemistycznie „Foreign Policy” określa jako najemników, jest tak naprawdę ugrupowaniem Hayat Tahrir as Szam, które reprezentuje w tamtym rejonie Al-Kaidę, a powstało po przekształceniu się terrorystycznej organizacji Dżabhat an-Nusra.

Już wcześniej pojawiały się raporty o angażowaniu związanych z dżihadystami rebeliantów. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka (SOHR) przejęło nawet listę 37 terrorystów związanych z ISIS, którzy zostali wysłani do Libii. Nadzorującym akcje tureckich najemników w tym kraju ma być, zdaniem Maat Foundation for Peace, Development and Human Rights, dowódca lojalny wobec Al-Kaidy, Khaled al-Sharif.

Jak się okazuje, rebeliantów, najemników i terrorystów motywują nie tylko pieniądze i nie jest to także ideologia, jak twierdzi Elizabeth Tsurkov z Foreign Policy Research Institute. Dla części z nich to sposób na otrzymanie tureckiego obywatelstwa lub dotarcie do Europy. „Żaden nie angażuje się w walkę w Libii z powodu osobistych przekonań czy ideologii”, informuje Tsurkov. Takie informacje podawała też LNA, która miała schwytać syryjskich najemników na próbie ucieczki do Europy. Według tej strony libijskiego konfliktu prawie 150 z nich wpłaciło przemytnikom zaliczki za transport do Europy.

Turcja liczy na osiągnięcie kilku celów: zwiększenie wpływów na obszarze wschodniego basenu Morza Śródziemnego, co ma przełożyć się na kontrolę nad wydobycie i przesyłem gazu ziemnego; rozwój współpracy gospodarczej, także energetycznej, z Libią, oraz wsparcie ideologicznie Ankarze bliskich rządów islamistów związanych z GNA, i wreszcie, kontynuację wojny proxy po stronie Kataru z ZEA, Arabią Saudyjską i Egiptem.

Sposób realizacji tych celów przez Turcję, członka NATO, poprzez angażowanie wrogów NATO i Zachodu, jakimi są dżihadyści, powinien budzić zainteresowanie państw zachodnich. Niestety Zachód na razie odwraca głowę w drugą stronę. Może dlatego, że nie wie, jak poradzić sobie z Libią, bo po drugiej stronie konfliktu stoi Rosja, która teraz wprowadza na teren wojny wsparcie lotnicze dla LNA. (jw)

Źródła: Jerusalem Post, NYT, Foreign Policy, Egypt Today, AP, Middle East Monitor




USA: ekstremizm islamski wciąż groźny

Liczba aresztowań oraz planowanych ataków przypisywanych amerykańskim ekstremistom islamskim podwoiła się w 2019 r., informuje Anti-Defamation League (ADL).

Oto główne ustalenia raportu:

– dokonano 30 aresztowań w sprawach związanych z islamskim ekstremizmem

– 9 z tych osób planowało atak terrorystyczny

– 7 z tych 9 planujących ataki było obywatelami USA

– zatrzymano kolejnych 21 osób podejrzanych o przestępstwa związane z islamskim ekstremizmem, głównie o finansowe wspieranie ISIS

– ISIS było odpowiedzialne za blisko 70% tego rodzaju przestępstw w 2019

Powyższe dane wskazują, że ekstremizm islamski nadal stanowi realne zagrożenie dla kraju, stwierdza ADL. Jednak obywatele USA nie przeprowadzili w ubiegłym roku  żadnego ataku, chociaż takowe planowali.

Jedynego udanego ataku islamistycznego, który miał miejsce w bazie Pensacola na Florydzie, dokonał obywatel Arabii Saudyjskiej Mohammed Alshamrani.

W grudniu Alshamrani otworzył ogień w bazie marynarki wojennej zabijając trzy osoby i raniąc osiem. Śledczy odkryli jego powiązania z Al-Kaidą oraz dowody, że Saudyjczyk planował atak kilka lat przed przybyciem do USA. „Nie dajcie się zwieść. Zagrożenie islamskim ekstremizmem w Stanach Zjednoczonych jest poważne i nie można go lekceważyć” – powiedział kierujący ADL Jonathan Greenblatt.

W odniesieniu do dziewięciu osób podejrzanych o planowanie ataków należy dodać, że – jak mówi Oren Segal z Center on Extremism przy ADL – “fakt, iż ISIS nadal zdolne jest do inicjowania znacznej liczby brutalnych przestępstw, nawet po tym jak zostało skutecznie rozbite, pokazuje, jak trwała jest głoszona przez nie ideologia i propaganda wśród islamskich ekstremistów zamieszkujących Stany Zjednoczone. (…) Dopóki ta ideologia utrzymuje się i rozprzestrzenia w sieci, ekstremiści będą podążać za jej brutalną retoryką i instruktażem”.

Na niedawnej konferencji prasowej prokurator generalny William Barr oraz dyrektor FBI Christopher Wray opisali ze szczegółami jak po miesiącach prób technikom udało się odblokować dwa iPhony Alshamraniego, gdy firma Apple odmówiła pomocy amerykańskim agencjom. Barr dodał, że dzięki zapisanym w urządzeniach informacjom wdrożono już operacje antyterrorystyczne przeciw jemeńskim współpracownikom aresztowanego.

Dyrektor FBI tak opisywał ustalenia śledztwa: „Alshamrani wyrażał chęć nauki latania oraz przystąpienia do sił powietrznych Arabii Saudyjskiej, żeby przeprowadzić, jak to określił, ‘operację specjalną’. Wcielił potem ten plan w życie wstępując do sił powietrznych i przenosząc swoje plany do Ameryki. Wiemy już, że Alshamrani pozostawał cały czas w kontakcie z AQAP (Al-Kaida na Półwyspie Arabskim), również wtedy, kiedy mieszkał w Teksasie i na Florydzie, w czasie miesięcy poprzedzających atak. Przebywał wśród nas i kontaktował się z AQAP w sprawie swoich planów i taktyki, wykorzystując zdobytą wiedzę w szacowaniu, ilu ludzi uda mu się zabić. Nie tylko konsultował z nimi plany i taktykę, ale pomagał tej organizacji osiągnąć jak najwięcej dzięki swoim morderstwom. Kontaktował się z ludźmi AQAP do samego końca, czyli do nocy poprzedzającej strzelaninę.”

Alshamrani starannie zaplanował atak. Dostał się do pomieszczeń szkoleniowych bazy, nakręcił w nich filmy i w telefonie spisał testament, w którym opisał powody ataku. Przyznając się do ataku Al-Kaida ujawniła te materiały. Do zamachu doszło 6 grudnia 2019 r., ale już we wrześniu Alshamrani zamieścił w mediach społecznościowych post o treści: „Odliczanie rozpoczęte”. Śledczy dodają, że na dwie godziny przed atakiem Saudyjczyk opublikował również antyamerykańskie i antysemickie hasła.

Oprac. Borsuk na podst. clarionproject.org




ISIS się odradza, ale nie dzięki pandemii

ISIS podnosi głowę, ISIS się odradza – czytamy w mediach, które zauważają zwiększoną ostatnio aktywność terrorystów. Wbrew tym doniesieniom nie jest to jednak efekt pandemii, lecz skutek dłuższych procesów zachodzących w tym samym czasie.

Na początku globalnego rozprzestrzeniania się wirusa, w marcu,  ISIS i inne organizacje terrorystyczne wzywały, żeby terroryści unikali miejsc, gdzie następowały wybuchy epidemii. Powoływano się na hadisy, słowa Mahometa, zalecające odpowiednie w takiej sytuacji zachowanie, czyli na przykład izolację.

Wkrótce jednak ustąpiło to terrorystycznej propagandzie, obwiniającej Zachód, czy Chiny, wzywającej do ataków i wykorzystania epidemii dla zbrojnego dżihadu, a wręcz do złagodzenia gniewu Allaha poprzez udział w nim. Łatwo jest więc postawić tezę, z jaką spotykamy się w nagłówkach CNN, Asia Times, czy Onetu, że oto ISIS wykorzystuje pandemię, a nawet dzięki niej się odradza.

Jeżeli przyjrzeć się procesom zwiększonej aktywności terrorystów szerzej, to można zauważyć inne, istotniejsze czynniki, niż pandemia.

To jednak błąd mylenia koincydencji z relacją przyczynowo-skutkową. Jeżeli przyjrzeć się procesom zwiększonej aktywności terrorystów szerzej, to można zauważyć inne, istotniejsze czynniki, niż pandemia. Jednocześnie, pomimo marcowych oświadczeń sanitarnych, terroryści w pandemii prowadzą „business as usual”, wykorzystując wszystkie nadarzające się okazje.

Zachód się wycofuje, przestrzeń dla ISIS rośnie

Wiele pisze się o odradzaniu się Państwa Islamskiego na pograniczu Syrii i Iraku. Tu jednak, przytomnie odchodząc od narracji o pandemii, Piotr Jendroszczyk z „Rzeczpospolitej” wskazuje na istotne przyczyny tego zjawiska. Mowa tu o stopniowym wycofywaniu się USA, które teraz udzielają mniejszego wsparcia kurdyjskim Syrian Democratic Forces, głównej naziemnej armii zwalczającej ISIS. SDF zostało dodatkowo związane przez konflikt z Turcją na północy Syrii.

Z kolei w Iraku mamy do czynienia ze zmniejszeniem amerykańskiej aktywości po zabiciu irańskiego dowódcy generała Sulejmaniego i z rosnącym wewnętrznym sporem szyicko-sunnickim oraz falą społecznych protestów. To wszystko powoduje, że przeprowadzanie ataków czy to na reżim Asada, czy na szyickie milicje, Siły Mobilizacji Ludowej w Iraku, staje się łatwiejsze.

Zwiększa się też aktywność terrorystycznych organizacji na Sahelu. Wcześniej w tym roku mówiło się o współpracy Al-Kaidy i Państwa Islamskiego, ale obecnie te organizacje informują o konfliktach między nimi. Niemniej jednak zadają one coraz większe ciosy czy to wojsku poszczególnych państw, czy organizacjom międzynarodowym, jak misja wojskowa Unii Afrykańskej i ONZ.

Powodem także i tutaj nie jest epidemia koronawirusa, a wycofywanie się Amerykanów z Afryki, niedostateczna obecność Europy, rosnące konflikty plemienne i brak przekonania o zdolności władzy centralnej do zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom. Prowadzi to w efekcie do takiej sytuacji, że rząd Mali skłonny jest negocjować z organizacjami Al-Kaidy.

W Afryce wzrasta też aktywność dżihadystów na terenie Mozambiku, kolejnego słabego państwa, którego destabilizacja daje szanse na rozwój struktur ISIS, wykorzystanie lokalnego niezadowolenia i przejęcie bogatych zasobów, jakie zasilą budżet działalności terrorystycznej. To także jest typowy element strategii terrorystów, a nie szczególne okoliczności pandemii.

W Europie, być może z powodu ograniczeń w przemieszczaniu się i braku tłumów, mamy do czynienia jedynie z atakami o małej skali. Nie oznacza to, że terroryści zaniechali swoich planów. Świadczy o tym chociażby aresztowanie komórki Państwa Islamskiego złożonej z Tadżyków, którzy planowali w Niemczech zamachy na amerykańskie bazy. Aresztowano także kolejnego poszukiwanego terrorystę, który próbował dostać się do Europy z Syrii udając uchodźcę. W naszym rejonie świata także, jak w pozostałych miejscach, proceder terrorystyczny jest po prostu kontynuowany.

Działania militarne to nie panaceum na terroryzm

O wielu z wymienionych przyczyn informowaliśmy wcześniej. Pojawiały się już ostrzeżenia, że takie zjawiska, jak osłabienie Kurdów, brak odpowiedzi na sunnickie problemy w Iraku, czy wycofywanie się wojsk zachodnich, będą kreowały szanse dla terrorystów, pozostawią próżnię, którą oni wypełnią.

Być może główną przesłanką, skłaniającą do stawiania tezy, że koronawirus powoduje odbudowę ISIS, jest przekonanie, że problem terroryzmu można rozwiązać wyłącznie dzięki zastosowaniu środków militarnych. To prawda, zdecydowanie osłabiono dzięki nim aktywność terrorystów, a kontrola terytorium ogranicza ich zdolności przeprowadzania ataków czy gromadzenia środków. To jednak nie jest panaceum na problemy, które leżą u podłoża terroryzmu.

Osłabienie zaangażowania militarnego, czy wzrost niezadowolenia wśród społeczeństw na zagrożonych terenach, będą faktycznie powodować, że aktywność terrorystów się zwiększy. Ta aktywność, zwłaszcza w Syrii i Iraku, jest jednak na razie nieporównywalnie mniejsza od znanej nam sprzed kilku zaledwie lat. Jeżeli jednak wielorakie problemy dotyczące społeczeństw, gospodarki, funkcjonowania państw, nie zostaną rozwiązane, to religijna radykalizacja będzie zyskiwała przestrzeń do zwiększonego rozwoju.

Jan Wójcik

źródła: Rp.pl, Defense One




Wielka Brytania zaostrza przepisy antyterrorystyczne

Rząd brytyjski przedstawił, przygotowywany od paru miesięcy, pełny projekt nowych, ostrzejszych przepisów antyterrorystycznych.

Do najważniejszych propozycji należą:

    • Kara dożywotniego więzienia będzie mogła zostać warunkowo skrócona, po spędzeniu określonego czasu w więzieniu. Jednak zwolnienie będzie warunkowe i do śmierci zwolniony będzie pod nadzorem policji.
    • Kara za nowe wprowadzone „poważne przestępstwo terrorystyczne”, wynosząca minimum 14 lat i nadzór trwający od 7 do 25 lat.
    • Bezwarunkowe wydłużenie kary – odbycie całej kary bez możliwości zwolnienia warunkowego, a po jej odbyciu nadzór policyjny do 10 lat.
    • Kara dla osób o szczególnym zagrożeniu, zarówno dla dorosłych jak i dla młodocianych – dopiero po odbyciu 2/3 kary będzie możliwość ubiegania się o zwolnienie warunkowe, a po zwolnieniu będzie roczny nadzór policyjny.
    • Dłuższe kary za przestępstwa terrorystyczne, maksimum zwiększone z 10 do 14 lat, m.in. za przynależność albo wspieranie zakazanej organizacji i udział w szkoleniach dla terrorystów.
    • Nadzór policyjny będzie obejmował wszystkie osoby zwolnione z więzienia i trwał minimum rok, a osoby dorosłe na zwolnieniu warunkowym będą przechodziły badania wykrywaczem kłamstw.

Jednocześnie zmienione zostaną zasady kontrolowania osób podejrzewanych o działalność terrorystyczną, wobec których dowody są niewystarczające do wytoczenia im procesu. Łatwiej będzie teraz poddawać takie osoby kontroli (zamiast „przeważającego prawdopodobieństwa”, że taka osoba zagraża, wystarczą „racjonalne powody”) i zniesiony będzie dwuletni maksymalny czas stosowania takich środków – teraz będą mogły być bezterminowe.

Więzienie Belmarsh w Londynie, gdzie terroryści odsiadują najcięższe wyroki

Do czternastu stosowanych środków kontroli należą obecnie m.in. odebranie  paszportu, nakaz przebywania nocą w mieszkaniu, nakaz przeprowadzenia się do innej miejscowości, noszenie elektronicznej bransolety lokalizacyjnej, zakaz używania komórki, czy komputera.

Dojść mają jeszcze nowe środki, jak przymusowe badanie obecności narkotyków we krwi, obowiązek poddania się terapii antynarkotykowej i odpowiedzialność za wszystkie urządzenia elektroniczne w domu, a nie tylko własne.

Zaostrzenie środków walki z terroryzmem to rezultat dwóch krwawych zamachów, do jakich doszło w Wielkiej Brytanii w ostatnich dwunastu miesiącach – dokonali ich terroryści zwolnieni po odbyciu połowy kary. Jeden z nich uczestniczył nawet, rzekomo skutecznie, w więziennym programie deradykalizacji (pisaliśmy o tym). (g)

Na podst. The Guardian

Warto też przeczytać o radykalizacji islamistycznej w ciężkich więzieniach.




Dżihad w dobie zarazy – dwa przypadki

Agresywni islamiści w USA nadal próbują realizować swoje plany, nie zważając na pandemię. Według Clarion Project, organa ścigania nie tracą czujności i wykrywają kolejne zagrożenia. Oto sylwetki dwojga ekstremistów.

W Minnesocie lekarz z Pakistanu, który kiedyś był koordynatorem badań w cenionej Mayo Clinic, został oskarżony o terroryzm z powodu ślubowania wierności wobec ISIS, planowanie podróży zagranicznej w celu dołączenia do grupy terrorystycznej i wyrażanie chęci przeprowadzenia samotnych ataków w Stanach Zjednoczonych. 28-letni Muhammad Masood przebywał w USA na podstawie wizy H-1B. Wiza pozwala pracownikom zagranicznym wykonującym specjalne zawody być tymczasowo zatrudnionym w USA.

FBI rozpoczęło dochodzenie w sprawie Masooda w styczniu, po tym, jak opublikował on na zaszyfrowanej platformie internetowej wiadomości wyrażające poparcie dla ISIS. W końcu wyjawił informatorowi, że jest lekarzem z pakistańskim paszportem i chciał udać się do Syrii, Iraku lub północnego Iranu w pobliżu Afganistanu „aby walczyć na linii frontu, a także pomagać rannym braciom”.

Innym razem, zgodnie z oświadczeniem FBI, Masood powiedział do informatora: „Jest tyle rzeczy, które chciałem tutaj zrobić (…) jako samotny wilk, rzeczy, które wiesz, (…) ale zdałem sobie sprawę, że powinienem być na miejscu, pomagając braciom, siostrom i dzieciom”.

21 lutego 2020 roku Masood kupił bilet lotniczy z Chicago do Ammanu w Jordanii. Według Departamentu Sprawiedliwości planował podróż do Syrii. Ale 16 marca  został zmuszony do zmiany planów podróży, ponieważ Jordania właśnie zamknęła granice z powodu pandemii. Masood opracował więc nowy plan lotu z Minneapolis do Los Angeles, aby spotkać się z osobą, która według niego pomogłaby mu wejść na pokład statku towarowego, który zabrałby go na terytorium ISIS.

19 marca udał się z Rochester do Minneapolis, aby wsiąść na pokład samolotu do Los Angeles. Dotarł na lotnisko Minneapolis-St. Paul, odprawił się na lot i został natychmiast aresztowany przez członków połączonej grupy zadaniowej FBI ds. Zwalczania Terroryzmu (JTTF).

* * *

Zoobia Shahnaz, muzułmanka pakistańsko-amerykańskiego pochodzenia z Long Island, została skazana na 13 lat więzienia pod zarzutem terroryzmu. Przyznała się do tego, że  przekazała ISIS ponad 150 000 dolarów i próbowała udać się do Syrii, aby dołączyć do grupy terrorystycznej.

Shahnaz oszukała wiele instytucji finansowych, aby uzyskać fundusze dla ISIS, w tym zaciągnęła pożyczkę na kwotę blisko 22 500 dolarów. Nieuczciwie zdobyła kilkanaście kart kredytowych i wykorzystała je do zakupu online około 62 000 dolarów w bitcoinach i innych kryptowalutach. Następnie dokonała wielu przelewów pieniężnych o łącznej wartości ponad 150 000 dolarów dla osób i podmiotów w Pakistanie, Chinach i Turcji, które były przykrywką dla ISIS.

Shahnaz miała również dostęp do stron i forów internetowych powiązanych z dżihadem, a także do mediów społecznościowych i komunikatorów osób rekrutujących, pośredniczących w kontaktach i finansujących ISIS. Ponadto przeszukiwała informacje w Internecie w celu ułatwienia sobie wyjazdu do Syrii. W wyniku przeszukania jej domu  znaleziono materiały propagandowe powiązane z terroryzmem i dżihadem, w tym zdjęcie pasa szahida, używanego w zamachach samobójczych, oraz lunety noktowizyjne.

31 lipca 2017 roku Shahnaz została aresztowana na międzynarodowym lotnisku w Nowym Jorku podczas próby wejścia do samolotu z międzylądowaniem w Stambule. Stolica Turcji to typowe miejsce przesiadkowe dla osób podróżujących z krajów zachodnich, chcących dołączyć do ISIS w Syrii.

Oprac Anna Żelazna na podst.: https://clarionproject.org