ABW zatrzymała grupę szykującą ataki na muzułmanów

Dwie osoby, które planowały działania z wykorzystaniem broni palnej i materiałów wybuchowych, zostały zatrzymane przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, informuje rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.

Podejrzani zostali zatrzymani w toku śledztwa prowadzonego przeciwko grupie ekstremistycznej, której celem było zastraszanie muzułmanów przebywających w Polsce. Okazało się, że planowali też ataki zbrojne, wzorując się, jak podaje ABW, na zamachowcach: Andersie Breiviku odpowiedzialnym za zamach w Norwegii w 2011 roku oraz Brentonie Tarancie – sprawcy tegorocznego zamachu w Nowej Zelandii.

W akcji przeprowadzonej na terenie województw mazowieckiego, podkarpackiego i zachodniopomorskiego zabezpieczono środki chemicznie niezbędne do produkcji dużej ilości materiałów wybuchowych, broń palną, amunicję i elementy służące do przerabiania broni. W trakcie przeszukań znaleziono także osiem fiolek chemicznych z silnie toksycznymi chemikaliami. Funkcjonariusze znaleźli też narkotyki oraz narzędzia do szyfrowanej komunikacji pomiędzy członkami grupy.

Zatrzymanym postawiono wiele zarzutów, między innymi przygotowania do przestępstwa przeciwko dużej grupie osób, nawoływania do zabójstwa wobec grup etnicznych i religijnych, czy posiadania narkotyków.

Śledztwo było związane ze śledztwem przeciwko Brunonowi K., który w 2015 roku został uznany winnym przygotowania zamachów na Sejm RP.(j)




Ocaleni z zamachów boją się powrotu dżihadystów

W liście otwartym opublikowanym w gazecie Le Parisien przed czwartą rocznicą ataków w klubie Bataclan i przy Stade de France, w których zginęło 130 osób, grupa 44 ocalałych z ataków zaapelowała do rządów Francji i innych krajów zachodnich, by nie porzucały Kurdów, którzy walczyli przeciwko Państwu Islamskiemu.

Większość dżihadystów pochodzących z Francji i innych krajów przetrzymywano w tymczasowej kurdyjskiej enklawie, chronionej przez amerykańskie wojsko i siły powietrzne.

„Jako ocaleni z ataku terrorystów nie możemy milczeć i być obojętni na ciągły atak na te populacje, którym jesteśmy winni niemożliwy do oszacowania dług – napisali ci, którzy przeżyli. – Kiedy w 2015 r. zostaliśmy zaatakowani, w naszych miastach i na ulicach, kiedy policzyliśmy naszych zmarłych, ci Kurdowie, Arabowie, Jazydzi, Turkmenowie, Asyryjczycy walczyli razem przeciwko tak zwanemu Państwu Islamskiemu, wrogowi ludzkości.(…) Obecna bierność pozwala na ucieczkę setkom terrorystów, w tym, obawiamy się, tych najgroźniejszych z Francji. Ile czasu minie, nim uderzą ponownie? Wszystkie te lata zmagań i nieustannych wysiłków w walce z terroryzmem są teraz zagrożone.”

Rządy prezydenta Emmanuela Macrona i jego poprzednika Françoisa Hollande’a, próbowały odciąć się od obywateli francuskich pojmanych w Syrii, ale obecnie rośnie presja, by po wycofaniu się Amerykanów ponownie postawić ich przed wymiarem sprawiedliwości. Niektórzy zostali przeniesieni do więzień w Iraku.

Los francuskich dżihadystów jest politycznym polem minowym dla Macrona. Nie ma entuzjazmu dla pomysłu, by dodatkowo powiększać szeregi dżihadystów, których setki znajdują się już we francuskich więzieniach. Francuska prawica (umiarkowana jak i skrajna) wezwały do pozbawienia francuskiego obywatelstwa więźniów przetrzymywanych w Syrii i Iraku.

ISIS przyznało się do ataków w 2015 r. w Paryżu, które zostały zaplanowane w Syrii. Większość napastników miała obywatelstwo francuskie, a dwóch było Irakijczykami. Niektórzy walczyli w Syrii i dostali się do Europy wśród migrantów i uchodźców.

Grupa ocalonych wypowiedziała się dzień po tym, jak Donald Trump oznajmił, że „to niesprawiedliwe”, że rząd brytyjski nie przyjął z powrotem brytyjskich dżihadystów pojmanych przez USA. W wywiadzie dla radia LBC z Nigelem Farage, przywódcą Partii Brexit, Trump powiedział: „Zaproponowaliśmy, że oddamy z powrotem tych, którzy pochodzą z Wielkiej Brytanii, ale Wielka Brytania ich nie chce”. Prezydent USA powiedział też, że złożył tę samą ofertę Francji i Niemcom, ale one również nie odpowiedziały.

Oprac Anna Żelazna na podst.: https://www.telegraph.co.uk




Ideolodzy i bojówkarze dżihadyzmu – Abu Bakr al-Baghdadi

4 lipca 2014 roku w północnym Iraku, w mieście Mosul, w Wielkim Meczecie al-Nuri podczas piątkowych modłów odbyło się historyczne wystąpienie. Przed mikrofonem na minbarze pojawił się ubrany na czarno, na modłę abbasydzkich kalifów sprzed setek lat, nieznany wcześniej światu człowiek o nazwisku Abu Bakr al-Baghdadi.

W 20-minutowym kazaniu ogłosił się kalifem Islamskiego Państwa w Iraku i Lewancie ISIL). Nagranie z tym wydarzeniem rozpowszechniono już następnego dnia na Twitterze.

Pełne nazwisko Baghdadiego brzmiało Abu Bakr al-Husseini al-Kurajszi al-Baghdadi. Jednak było ono przybrane. Prawdziwe to Ibrahim bin Awaad Ibrahim al-Badri al-Radhwi al-Husseini al-Samarrai. Jeszcze do niedawna praktycznie nie wiedziano o nim nic. Z biegiem lat starano się gromadzić o nim informacje, jednak ze względu na niepewność źródeł, często anonimowych, wiele z faktów może ulec jeszcze korekcie. Niektóre, z braku innych możliwości, pochodzą z dżihadystycznej propagandy, a tę charakteryzuje mitologizacja kalifa, niczym u średniowiecznych kronikarzy.

Urodził się w 1971 r. w Samarze, historycznym, pamiętającym czasy Kalifatu Abbasydzkiego mieście, położonym na północ od Bagdadu. Miał być potomkiem plemienia Kurajszytów, tego samego, z którego pochodził sam Prorok Mahomet, i co tym bardziej miało go predestynować, według starych nauk, do pełnienia funkcji kalifa. Urodził się w „zacnym” plemieniu al-Bobadri, a w islamskiej kulturze przynależność do określonych plemion odgrywa istotną rolę.

W wielu, zwłaszcza pozamuzułmańskich przekazach, Baghdadi przedstawiany był jako zwykły bandyta, do tego, co kuriozalne, jako przedstawiciel organizacji jakoby nie mającej nic wspólnego z islamem. Czy były to uprawnione opinie? Jeśli przywołać obrazy ściętych głów ofiar jego protopaństwa, to nazwanie tego bandytyzmem wydaje się być słuszne. Ale czy założyciel islamu czynił inaczej?

Przede wszystkim Baghdadi przyszedł na świat w rodzinie religijnej, wyznania sunnickiego. Jako nastolatek nazywany był „wierzącym” z powodu czasu, jaki spędzał w meczecie ucząc się recytacji Koranu, oraz ze zwyczaju napominania tych, którzy nie stosowali się do prawa szariatu. Mówiono, że był spokojnym człowiekiem, z wyłączeniem przypadków, gdy grał w piłkę. Ponadto był absolwentem studiów doktoranckich na Uniwersytecie w Bagdadzie, ewentualnie, według jednego ze źródeł, na uniwersytecie w Faludży, uzyskując tytuł naukowy.

Studiował prawoznawstwo, prawo szariackie i kulturę islamską. W ocenie jego biografa, bahrajńskiego dżihadysty Turkiego al-Binaliego, religijne wykształcenie Baghdadiego przewyższało to, które posiadali bin Laden oraz Zawahiri razem wzięci. A warto tu przypomnieć, że obecny lider al-Kaidy, Zawahiri, z wykształcenia jest lekarzem, a bin Laden ukończył studia z inżynierii lądowej oraz handlu.

Baghdadi posiadał dwie lub trzy żony. Pierwsza z nich nazywała się Israa Radżab Mahal al-Kaisi. Ożenił się z nią zaraz po otrzymaniu tytułu doktora, a pierwsze dziecko urodziło się w 2003 r. Drugą, Saję Hamid al-Dulaimi, poślubił około 2010r. Jej ojcem był jeden z dowódców polowych ISIL, który zginął we wrześniu 2013 r. w walce z armią syryjską. Tyle wiadomo o życiu prywatnym „kalifa”.

W roku 2003, tuż po rozpoczęciu amerykańskiej ofensywy w Iraku, Baghdadi przyłączył się do buntowniczej grupy Dżaisz Ahl al-Sunna wa-l-Dżama’a (Zgromadzenie Pomocników Sunny), aktywnej w prowincji Dijala oraz w okolicach Samary i Bagdadu. Stanął na czele jej rady szariackiej. Na początku 2004 Amerykanie zatrzymali go w Faludży i zamknęli w obozie Bucca. Obóz ten uznawano później za „uniwersytet” przyszłych liderów Państwa Islamskiego.

To tam więźniowie ulegali radykalizacji i nawiązywali kontakty. Baghdadi pełnił w nim kluczową rolę jako religijny uczony. Jednocześnie jego autorytet dostrzeżony został przez Amerykanów i stąd raz po raz proszony był o pośrednictwo w dyskusjach pomiędzy nimi, a więźniami. Pomimo wyroku 5 lat zwolniono go po 10 miesiącach. Uznano, że stanowi niewielkie zagrożenie.

Po opuszczeniu więzienia Baghdadi wszedł w kontakt z nowopowstałą Al-Kaidą w Iraku (AKI) pod przewodnictwem Abu Musaba al-Zarkawiego. Na początku 2006 r. AKI stworzyła Radę Szariacką Mudżahedinów, do której przyłączył się Baghdadi. Tuż po śmierci Zarkawiego w 2006 r. AKI przyjęła nazwę Islamskie Państwo Iraku (IPI), a Baghdadi stanął na czele komitetów szariackich i przyłączył się do Rady Szury.

Nigdy nie złożył przysięgi wierności ani bin Ladenowi, ani Zarkawiemu. Nie złożył jej także następcy Zarkawiego, Abu Hamzie al-Muhadżirowi, mimo że szanował go jako mądrego przywódcę, skutecznie łagodzącego napięcia pomiędzy różnymi grupami mudżahedinów. Przysięgę złożył za to kolejnemu przywódcy IPI Abu Umarowi al-Baghdadiemu.

Po zabiciu Umara i jego zastępcy Abu Ajjuba al-Masriego w wyniku amerykańskich nalotów w 2010 r., Abu Bakr al-Baghdadi został jego następcą. Przybrał tytuł emira Islamskiego Państwa Iraku 16 maja 2012 r.

Przez cały kolejny rok IPI kontynuowało ataki w Iraku. Jednocześnie zainicjowało rebelię w Syrii przeciwko prezydentowi Baszarowi al-Assadowi wysyłając do tego kraju syryjskich bojówkarzy w celu założenia tam komórek Frontu Al-Nusra oraz Al-Kaidy. Na miejscu znaleźli bardzo dobre warunki do działania, w tym dostęp do broni. Dzięki ich aktywności już w kwietniu 2013 r. Baghdadi mógł ogłosić połączenie sił irackich i syryjskich i utworzenie Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu znanego także jako Islamskie Państwo Iraku i Syrii o znanym powszechnie angielskim akronimie ISIS.

Nie wszyscy dżihadyści zaakceptowali tę decyzję. Przywódcy Frontu Al-Nusra oraz Al-Kaidy, w tym Zawahiri, odrzucili ten akt, jednak bojówkarze walczący w Syrii i lojalni wobec Baghdadiego odłączyli się od obu organizacji i pomogli pozostać ISIS w Syrii. Nie zajęli jednak całego kraju. Po drugiej stronie frontu stała armia syryjska wciąż funkcjonującego państwa oraz, niezależnie od niej, bojówki Frontu Al-Nusra oraz Al-Kaidy broniące Aleppo i Hamę, co zmusiło ISIS do ograniczenia jego wpływów do okolic miasta al-Rakka nad Eufratem.

29 czerwca 2014 r. ISIS po raz kolejny zmieniło swą nazwę, na Państwo Islamskie, potwierdzając tym utworzenie kalifatu także na terytorium Syrii. W dokumencie wydanym pod tą datą poinformowano, że na jego czele stanął Abu Bakr al-Baghdadi, zwany także kalifem Ibrahimem. Zaznaczono historyczny, religijny oraz polityczny wymiar tej decyzji i wezwano wszystkich muzułmanów do złożenia przysięgi wierności nowemu kalifowi. Dwa dni później Baghdadi wystąpił z deklaracją celów, swoich i jego następców. Do kluczowych, długookresowych, należało podbicie „Rzymu”, co w dżihadystycznej symbolice oznacza świat zachodni. Drugim celem było zniszczenie demokratycznych systemów panujących w świecie i ustanowienie na ich miejscu porządku szariackiego. W bliższej perspektywie z kolei istotne było zjednoczenie muzułmanów w ramach jednego państwa.

Kolejne wystąpienie Baghdadiego, przedstawione potem światu, miało miejsce 4 lipca w Mosulu, w Wielkim Meczecie al-Nuri. Wezwał w nim wszystkich muzułmanów do emigracji na terytorium Państwa Islamskiego w imię walki za wiarę z niewiernymi. Dziesiątki tysięcy cudzoziemców posłuchało jego wezwania i przybyło na Bliski Wschód.

W szczytowym okresie Państwo Islamskie zajmowało 88 tys. km² – od zachodniej Syrii po wschodni Irak – narzucając brutalne reguły ośmiu milionom mieszkających na tych terenach ludzi i jednocześnie generując miliardy dolarów z wydobycia ropy naftowej, wymuszeń oraz porwań.

W roku 2019 Abu Bakr al-Baghdadi był już innym człowiekiem. Jego ostatnie wystąpienie przed kamerą, w kwietniu 2019, ukazywało go w ubiorze partyzanta z karabinem u boku, siedzącego w kucki pod gładką ścianą. Zginął w nocy z 26 na 27 października. Jak przekazał prezydent USA Donald Trump, Baghdadi schował się w podziemnym tunelu pod swoim domem i tam „skomlał, płakał i krzyczał”, a chwilę później zdetonował kamizelkę z ładunkiem wybuchowym zabijając przy tym również troje swoich dzieci.

Jak przekazał Szef Połączonych Sztabów Sił Zbrojnych USA generał Mark Milley, zwłoki Baghdadiego „zostały potraktowane w odpowiedni sposób, zgodnie z naszą standardową procedurą operacyjną i prawem konfliktu zbrojnego”. Szczątki jego ciała, podobnie jak bin Ladena, wrzucono do morza, aby nie stały się one celem pielgrzymek.

Sławosz Grześkowiak

Historyk, filolog angielski oraz absolwent Studium Literacko-Artystycznego UJ. Interesuje się islamem oraz terroryzmem islamskim.

Bibliografia:

https://ctc.usma.eduhttps://www.bbc.com ; https://www.tvp.info

Wejkszner Artur, „Państwo Islamskie. Narodziny nowego kalifatu?”; Difin 2016




Wielka Brytania: zagrożenie terroryzmem osłabło

Brytyjska agencja wywiadowcza MI5 obniżyła poziom zagrożenia terrorystycznego kraju z „poważnego” do „znacznego”, podaje portal Voice of America.

Joint Terrorism Analysis Center MI5 uważa ryzyko ataku terrorystycznego za prawdopodobne, gdy poziom zagrożenia jest „znaczny” i bardzo prawdopodobne, gdy jest „poważny”. Ocena uwzględnia zagrożenia terrorystyczne ze strony prawicowych i lewicowych frakcji politycznych, Irlandii Północnej oraz grup islamistycznych.

Najwyższa ocena to „krytyczna”, w przypadku której istnieje duże prawdopodobieństwo ataku w najbliższej przyszłości. MI5 podniósł poziom zagrożenia do „krytycznego” czterokrotnie od czasu ustalenia skali ocen po raz pierwszy w 2006 roku. Dwa z tych przypadków miały miejsce w 2017 r., kiedy islamscy ekstremiści przeprowadzili cztery poważne ataki, w których zginęło łącznie 36 osób.

Ocena zagrożenia została podniesiona z „znacznego” do „poważnego” w sierpniu 2014 r. ze względu na powstanie i rozwój Państwa Islamskiego w Syrii i Iraku.

Chociaż poziom zagrożenia terroryzmem w Wielkiej Brytanii spadł, Irlandia Północna pozostaje na „poważnym” od 2010 r., kiedy zagrożenia terrorystyczne z Irlandii Północnej zaczęły być rejestrowane osobno.

JotPe, na podst. https://www.voanews.com

 




Fale przemocy uderzają w Szwecję. Media odwracają wzrok

Piotr Ślusarczyk

Eksplozje bombowe i strzelaniny gangów zagrażają nie tylko bezpieczeństwu Szwedów, lecz także integralności państwa. Mimo bezprecedensowej fali przemocy, szwedzkie media udają, że jest bezpiecznie.

Trzy eksplozje jednej nocy

Narastająca przemoc w Szwecji zagraża państwu – alarmuje brytyjski „Spectator”. W nocy z 16 na 17 października w Sztokholmie i okolicach wybuchły trzy bomby. Rozbite okna, gruz i przestraszeni ludzie – to jedyny bilans strat.

Do pierwszej eksplozji doszło w dzielnicy Vaxholm, druga została zdetonowana w centrum miasta na wyspie Södermalm, określanej jako „dzielnica hipsterów”, trzecia bomba wybuchła nieopodal cerkwi Syryjskiego Kościoła Prawosławnego. W przeciągu dwóch lat syryjscy wyznawcy prawosławia doświadczali zamachów bombowych trzykrotnie.

Mimo tego, że przemoc wyraźnie w Szwecji narasta, media głównego nurtu o zasięgu ogólnokrajowym wolą ją przemilczeć. W wieczornym programie informacyjnym szwedzkiego nadawcy publicznego SVT nie pojawiła się nawet wzmianka o trzech eksplozjach. Zamiast tego widzowie mogli obejrzeć materiał o tym, że na Instagramie cenzuruje się „duże kobiece ciała”. O wybuchach informowała jedynie prasa lokalna.

Przemoc „nową codziennością”

Problem zamachów bombowych w Szwecji staje się „nową codziennością”. Między styczniem a czerwcem tego roku zgłoszono ponad 100 eksplozji (w 2018 – 70). W sumie w 2018 roku było ponad 160 ataków z użyciem materiałów wybuchowych. Z policyjnych statystyk wynika, że przestępstwa z użyciem materiałów wybuchowych występują od niedawna.

Wizerunek Szwecji się pogarsza, a tych, którzy ostrzegają przed zagrożeniem coraz trudniej wypchnąć z debaty publicznej i napiętnować jako  straszących imigrantami

Prof. Wilhelm Agrell z uniwersytetu w Lund, specjalizujący się w kwestiach bezpieczeństwa, uznał, że sytuacja stała się tragiczna i zagraża integralności szwedzkiego państwa. „Monopol na użycie przemocy, który jest domeną suwerennego państwa, już nie istnieje. Skutki zbrojnej przemocy kryminalnej upodabniają się do terroryzmu” – napisał niedawno uczony.

Rekord w skali brutalnej przestępczości

Specjaliści ze Szwedzkiego Uniwersytetu Obrony w nowym raporcie ostrzegają, że struktury klanowe, rozpowszechnione w imigranckich dzielnicach, narażają szwedzki wymiar sprawiedliwości na „poważny stres”. W równoległym społeczeństwie państwo szwedzkie jest słabe. Świadkowie przestępstw są zastraszani, zaś przestępcy zmuszają zwykłych obywateli do podporządkowania się rządom dominującego w okolicy klanu. Gangi do zaznaczenia swojej siły używają nie tylko materiałów wybuchowych, ale także zabijają tych, którzy im zagrażają. W 2018 roku w Szwecji 45 osób zostało zabitych w strzelaninach. Dla porównania w Norwegii dochodzi rocznie do trzech tego typu przestępstw.

Według gazety „Dagens Nyheter” dziewięciu na dziesięciu sprawców strzelanin gangów w Szwecji to imigranci pierwszego lub drugiego pokolenia. Kraj ten ewoluował z najniższych wskaźników brutalnej przestępczości w Europie Zachodniej do jednego z najwyższych. Jeśli zaś chodzi o zamachy bombowe, żaden inny rozwinięty kraj świata, nie będący w stanie wojny, nie doświadcza tego rodzaju przestępczości w podobnej skali.

Kiedy pojawił się problem, służby go bagatelizowały. Twierdzono, że to wojny gangów, którym można zapobiec. Dziś wiadomo, że problem narasta. Największy jak dotąd wybuch miał miejsce w uniwersyteckim mieście Linköping. Eksplozja uszkodziła dwa budynki mieszkalne, niszcząc 250 mieszkań. Rzecznik policji nazwał „cudem” fakt, że nikt nie został poważnie ranny.

Telewizja publiczna ukrywa wizerunek podejrzanego

Inni nie mieli tyle szczęścia. We wrześniu w Lund ofiarą zamachu bombowego padła studentka, która doznała poważnych obrażeń twarzy. Bomba wybuchła, kiedy kobieta wracała do domu po nocy. Kilka tygodni wcześniej młoda kobieta została zamordowana w ataku, który zdaniem policji był wymierzony w jej chłopaka. Do zdarzenia doszło w bogatej dzielnicy Malmö. 25 sierpnia 2019 r. Karolin Hakim niosła na rękach swoje dwumiesięczne dziecko, kiedy ją zastrzelono. Szwedzki nadawca publiczny odmówił opublikowania materiału policyjnego, przedstawiającego głównego podejrzanego na miejscu zbrodni. Decyzję swoją motywował „kwestiami etycznymi” oraz tym, że publikacja wizerunku podejrzanego może wyrządzić mu szkodę. Göran Eklund, redaktor SVT, uznał, że w tej sprawie nie może powoływać się na „ważny interes publiczny”.

Szumne zapowiedzi i braki kadrowe policji

Zabójstwo młodej matki wstrząsnęło Szwecją. Minister sprawiedliwości Morgan Johansson oświadczył na Twitterze, że państwo będzie ścigać zabójcę Karolin Hakim „do samego końca świata”. Jednak policja miesiąc po zabójstwie nie była w stanie przesłuchać wszystkich świadków. Nie wystarczyło jej zasobów, żeby dotrzeć do wszystkich, którzy mogli coś wiedzieć o okolicznościach zbrodni.

Zaledwie kilka dni po zamordowaniu Karolin Hakim kolejna młoda kobieta padła ofiarą wojen gangów. Osiemnastoletnia Nadella Jack zginęła, gdy ktoś wystrzelił z broni automatycznej. Prawdopodobnie celem był jej mąż, postać znana w sztokholmskim świecie przestępczym. Niespełna tydzień po morderstwie współpracownicy męża Nadelli Jack zostali zwabieni na przedmieścia Sztokholmu; obiecano im informacje o zabójcy. Padły strzały. Ucierpieli przypadkowi ludzie: kierowca taksówki i mieszkaniec pobliskiego budynku, zaś jedna z ofiar, studentka uniwersytetu, straciła wzrok, gdy trafiła ją kula.

Nieudana amnestia

Rząd szwedzki, tworzony przez Socjaldemokratów i Zielonych przy wsparciu partii lewicowych, liberalnych i centrowych, przedstawił latem tego roku nową strategię ograniczenia przemocy ze strony gangów. Znalazły się w niej środki represyjne, takie jak przepisy zezwalające na podsłuchiwanie, prostsze procedury uzyskiwania nakazów rewizji i łatwiejszy nadzór z wykorzystaniem telewizji przemysłowej.  Pod koniec ubiegłego roku władze wprowadziły „amnestię na materiały wybuchowe”, która oznaczała, że osoby będące w posiadaniu tych materiałów mogą je przekazać policji i nie zostaną postawione w stan oskarżenia. Szwedzkie posterunki policji zostały oplakatowane apelami, by obywatele przynosili materiały wybuchowe jedynie na wyznaczone komisariaty.

Dania dba o granice, Szwecja dba o PR

Po dwóch niedawnych zamachach bombowych w Kopenhadze, których sprawcami byli gangsterzy, działający na południu Szwecji, rząd duński podjął decyzję o wprowadzeniu kontroli na granicy. Dwóch szwedzkich obywateli jest przetrzymywanych w areszcie w związku z zamachem bombowym przed siedzibą duńskiego urzędu skarbowego.

Przemoc gangów jest ściśle związana z kwestią imigracji i nieudaną integracją, więc ci, którzy zwracali uwagę na ten problem, często byli piętnowani jako przewrażliwieni histerycy. Kilka lat temu wpływowy szwedzki dziennik, liberalny „Dagens Nyheter”, wymyślił wyrażenie „odmawiający bezpieczeństwa”, które miało budzić skojarzenia z tymi, którzy nie uznają prawdziwości zmian klimatycznych. Iluzję Szwecji jako kraju bezpiecznego podtrzymać miała opłacona przez rząd kampania PR.

Jednak każdy atak bombowy sprawia, że wizerunek Szwecji się pogarsza, a tych, którzy ostrzegają przed zagrożeniem coraz trudniej wypchnąć z debaty publicznej i napiętnować jako  straszących imigrantami.

Źródła: https://www.spectator.co.ukhttps://www.svt.sehttps://www.thelocal.se; https://www.christianheadlines.com




ISIS ma „długą ławkę” potencjalnych liderów

Amerykański szef ds. antyterroryzmu uważa, że ISIS będzie miało wkrótce nowego lidera, który zastąpi zabitego przez USA Abu Bakra al-Baghdadiego.

Pełniący obowiązki dyrektora Krajowego Centrum ds Przeciwdziałania Terroryzmowi Russell Travers uznał śmierć Baghdadiego za istotną stratę dla ISIS. Dodał jednak, że ugrupowanie terrorystyczne posiada „długą ławkę” rezerwowych. Travers, na przesłuchaniu Komitetu Izby Reprezentantów ds. Bezpieczeństwa Wewnętrznego przypomniał, że to nie pierwszy raz, kiedy służby eliminują lidera terrorystów, czy to Al-Kaidy, czy ISIS, ale wkrótce na szczycie pojawia się nowy.

Spekulowano, że nową osobą może być Abu al-Hasan al-Muhadżir, ale wkrótce po śmierci Baghdadiego zabiło go amerykańskie wojsko podczas nalotu. Drugim potencjalnym kandydatem jest Hadżdżi Abdallah, religijny uczony z Iraku albo Abdullah Quadresz, były oficer armii prezydenta Iraku Saddama Husajna.

Travers spodziewa się, że nowy lider będzie oczekiwał od wielu grup związanych z ISIS przysięgi na wierność. „Będziemy dokładnie to obserwować, żeby zobaczyć w jaki sposób ta jednostka skonsoliduje kontrolę w przyszłości”, informuje Travers. (j)

źródło: CNN




Nowy lider ISIS

Nowym liderem ISIS będzie prawdopodobnie Abdullah Qardash, wyznaczony w sierpniu do kierowania bieżącymi sprawami ugrupowania przez zabitego właśnie przywódcę Abu Bakr al-Baghdadiego. Qardash i al-Baghdadi spotkali się w więzieniu w Iraku w 2003 roku, gdy aresztowali ich Amerykanie za związki z iracką Al Kaidą. Przedtem Qardash był oficerem w armii Saddama Husajna. W ISIS brutalnie zwalczał wewnętrznych wrogów al-Baghdadiego. Nie wiadomo, czy będzie miał rzeczywisty wpływ na działania rozproszonych grup byłych bojowników ISIS.

Inny z potencjalnych przywódców, rzecznik ISIS Abu Hassan al-Muhajir, zabity został parę godzin po al-Baghdadim we wspólnej operacji syryjskich Kurdów i wojsk amerykańskich. (g)

Źródła: Daily Mail, Independent




Przywódca Państwa Islamskiego al-Baghdadi zabity w amerykańskiej akcji

Przywódca Państwa Islamskiego  Abu Bakr al-Baghdadi  został zabity w akcji amerykańskich sił specjalnych w Syrii w prowincji Idlib, przy granicy z Turcją. Jest to ostatnia część Syrii opanowana przez islamistów, zwalczających rząd prezydenta Assada i sprzymierzonych z Turcją.  Dotychczas sądzono, że al-Baghdadi ukrywa się na pograniczu syryjsko-irackim.

Chociaż Państwo Islamskie przestało istnieć jako terytorium w 2018, a wielu czołowych działaczy zostało zabitych w akcjach sił specjalnych, to nadal istnieją tajne komórki terrorystyczne, deklarujące wierność al-Baghdadiemu, liczące kilka tysięcy osób, a prócz tego ocenia się, że Państwo Islamskie ma ukryte około 400 mln dolarów. (g)

Źródło: BBC




TikTok nowym miejscem dżihadystycznej propagandy

Chińska aplikacja TikTok do dzielenia się filmikami jest wykorzystywana przez terrorystów Państwa Islamskiego, by trafiać z propagandą do młodszego audytorium.

Zdaniem „Wall Street Journal” zwolennicy ISIS pokazują wideo terrorystów z bronią i zwłokami ciągniętymi po ulicach. Niektóre z tych wideo zawierają efekty rozszerzonej rzeczywistości TikTok, która wyświetla gwiazdki i serduszka na treści. „To odkrycie pasuje do wzorca obserwowanego przez nas w poprzednich latach, zgodnie z którym ekstremistyczne ruchy skutecznie kolonizują i dostosowują się do nowych przestrzeni w mediach społecznościowych, żeby zwiększać swój zasięg”, skomentował doniesienia dyrektor Centrum Zwalczania Nienawiści Cyfrowej Imran Ahmed.

Jego zdaniem platforma TikTok pokazała wcześniej, że cenzurowała tematy niewygodne dla chińskiego rządu, więc można się spodziewać, że jej administratorm uda się szybko usunąć terrorystyczne treści.

Wśród przykładów wymienianych przez „Wall Street Journal” są także kobiety, które przysięgają lojalność wobec Państwa Islamskiego aż do śmierci.

Do tej pory Państwo Islamskie znane było z używania Facebooka, Youtube’a, Twittera i Telegrama, by szerzyć swoją propagandę. To pierwszy raz, kiedy pojawiła się ona na TikToku. (j)

źródło: BBC




Imam skazany w Austrii za rekrutowanie do ISIS

Imam i trzech innych mężczyzn skazanych zostało na kary do 7 lat więzienia za zorganizowanie grupy religijnej, która zachęcała młodych ludzi do wyjazdu i wstąpienia w szeregi Państwa Islamskiego. Wszyscy skazani pochodzą z Turcji; nie przyznali się do winy i mogą apelować.

Turecki kaznodzieja Ebu Tejma  został skazany w Austrii w 2016 roku na 20 lat więzienia za „pranie mózgów” dziesiątków młodych ludzi, których przekonał do dżihadu. (g)

Źródło: thelocal.at