Londyn: po piętnastu latach zapomnieli o zamachu

We wtorek 7 lipca minęło piętnaście lat od serii zamachów terrorystycznych w Londynie, w których zginęły 52 osoby a ponad 700 zostało rannych. Trzech zamachowców samobójców wysadziło się  na trzech stacjach metra gdy ludzie jechali do pracy, a czwarty wysadził się w londyńskim autobusie.

Był to pierwszy w Wielkiej Brytanii zamach zorganizowany przez islamistycznych terrorystów i najkrwawszy od 1988 roku, gdy bomba podłożona przez libijskich agentów strąciła samolot pasażerski nad Szkocją.

Zamachowcami było trzech młodych mężczyzn urodzonych w Wielkiej Brytanii, z rodzin imigrantów pakistańskich i jeden konwertyta na islam. Za zamachy w Londynie odpowiedzialność wzięła Al Kaida, w przygotowaniach główną rolę odgrywał będący jej członkiem  Rashid Rauf.

Dwóch terrorystów pozostawiło filmy, w których nazywali przywódców Al Kaidy „bohaterami” i oskarżali Wielką Brytanię o zabijanie muzułmanów na świecie, na co zamachy miały być odpowiedzią. Zapowiadali też kolejne ataki i rzeczywiście, dwa tygodnie później próbowano je przeprowadzić w Londynie, ale zostały udaremnione.

W piętnastą rocznicę zamachów pod pomnikiem zabitych wieńce złożyli burmistrz Londynu, szefowa londyńskiej policji, szefowie strażaków i pogotowia ratunkowego. W wypowiedziach wspominano zabitych i służby ratunkowe, które niesłychanie ofiarnie i sprawnie wówczas działały.

W żadnym z okolicznościowych przemówień nie powiedziano natomiast o tym, kto przeprowadził ataki – mówiono tylko o bliżej nieokreślonych „terrorystach”. Identycznie napisały o tym wydarzeniu gazety i portale internetowe, w tym BBC – zamach był po prostu „terrorystyczny”. Jeden tylko portal,  metro.co.uk przypisał jakąś przynależność terrorystom – twierdząc błędnie, że należeli do Państwa Islamskiego, którego w 2005 roku jeszcze nie było.

Główne brytyjskie gazety w ogóle o rocznicy nie wspomniały. „Times”, „Independent”, „Guardian”, „Telegraph” zapomniały o wydarzeniu, znaczącym nie tylko z powodu setek ofiar, ale symbolizującym moment, od którego rozpoczął się ciągły stan zagrożenia terrorystycznego w Wielkiej Brytanii.

Piętnaście lat po zamachach londyńskich, chociaż Wielka Brytania nie zabija na świecie żadnych muzułmanów i jest domem dla 3,5 miliona wyznawców islamu, co roku udaremnianych jest kilkanaście zamachów. Jej służby śledzą ponad 3 tysiące islamskich ekstremistów, a 183 przebywa w więzieniach za przygotowywanie, finansowanie i zachęcanie do zabijania Brytyjczyków.

Grzegorz Lindenberg




Walka u boku Kurdów to nie terroryzm

Brytyjska prokuratura zdecydowała nie wnosić do sądu sprawy czterech mężczyzn oskarżanych o wspieranie zbrojnej organizacji syryjskich Kurdów, YPG, walczącej poprzednio z ISIS, a obecnie z inwazyjnymi wojskami tureckimi.

Oskarżonymi byli 29-letni Daniel Newey, jego ojciec, brat oraz przyjaciel, były spadochroniarz, Daniel Burke, który od grudnia przebywał w więzieniu.

Daniel Newey walczył w szeregach YPG z Państwem Islamskim w latach 2017-2018. Powrócił do Wielkiej Brytanii i udał się ponownie do Syrii w grudniu ubiegłego roku, po inwazji wojsk tureckich, które zmusiły Kurdów do wycofania się z części terenów przygranicznych.

Turcja uważa YPG, podobnie jak działającą z Iraku kurdyjską organizację PKK za organizacje terrorystyczne, natomiast Unia Europejska klasyfikuje tak tylko PKK, zaś YPG jest popierane zarówno przez Amerykanów  jak i kraje unijne.

Daniel Newey został pomimo to oskarżony o udział w organizacji terrorystycznej, jego brat o pomoc takiej organizacji (pomógł wypełnić wniosek o paszport), a ojciec o finansowe wspieranie terroryzmu (pożyczył synowi 150 funtów).

Przyjaciel Daniela Neweya, Daniel Burke, również walczył w szeregach YPG z ISIS, pomagał w wyjeździe Neweyowi i sam przygotowywał się do wyjazdu do Syrii, by pomagać Kurdom w walce z wojskami tureckimi. Postawiono mu w związku z tym kilka zarzutów i od grudnia 2019 trzymano w więzieniu. Teraz, bez wyjaśnienia powodów, prokuratura zrezygnowała z oskarżeń wobec niego i rodziny Neweyów, i Burke wyszedł z więzienia.

Z Wielkiej Brytanii do Syrii, aby walczyć w szeregach kurdyjskich przeciwko Państwu Islamskiemu, wyjechało od 20 do 60 osób. Tylko wobec dwóch sporządzono akty oskarżenia. Oskarżenie wobec byłego żołnierza Jima Matthewa, obwinianego o udział w obozie treningowym terrorystów, niespodziewanie wycofano w 2018, natomiast Aidan James został skazany na rok więzienia za obecność w obozie PKK w czasie szkoleń członków tej organizacji.

Po przeciwnej stronie, w szeregach ISIS, walczyło kilkadziesiąt razy więcej osób mieszkających w Wielkiej Brytanii. Szacuje się, że było ich około 900, z czego połowa powróciła do Wielkiej Brytanii. Około 40 oskarżono o różne przestępstwa kryminalne, ale tylko około 20 ma zarzuty związane z terroryzmem. Reszta, pomimo udziału w jednej z najbardziej brutalnych organizacji terrorystów muzułmańskich w dzisiejszym świecie, pozostaje bezkarna.

Zarzuty wobec walczących w szeregach kurdyjskich stawiane były w oparciu o Terrorism Act (Ustawę o Terroryzmie), pochodzący sprzed 20 lat. Definicja działalności terrorystycznej w tym dokumencie („działanie lub groźba działania, które ma wywrzeć wpływ na organizację rządową albo zastraszyć ludność cywilną z powodów politycznych, ideologicznych czy religijnych”) jest na tyle nieprecyzyjna, że w czasie ówczesnej debaty posłowie pytali, czy Kurdowie walczący z reżimem Saddama Husajna też będą uznawani za terrorystów. Minister spraw wewnętrznych uznał wtedy takie pomysły za wytwory „chorej wyobraźni”. Jak się okazało, posłowie mieli jednak uzasadnione powody do niepokoju. (gl)

Na podstawie BBC, BBC i Manchester Evening News

 




Niemiecki problem z FGM. Grecy odstraszają imigrantów. Trudna deradykalizacja dzieci ISIS. Tygodniowy przegląd wydarzeń 30.06 – 05.07

W Niemczech narasta problem okaleczania kobiet. Na wodach greckich płynącym łodziami imigrantom grożą zatopieniem. Coraz więcej ich natomiast chciałoby przenieść się do Europy z Afryki Północnej.

Wiadomości

W Niemczech przez trzy lata liczba kobiet, którym okaleczono narządy płciowe, wzrosła o 18 tysięcy. Rząd chce ostrzej walczyć z tym procederem. Więcej…

Grecy nielegalnie, ale skutecznie odstraszają imigrantów próbujących przedostać się przez Morze Egejskie z Turcji. Zamaskowani, ubrani po cywilnemu mężczyźni uszkadzają silniki w łodziach a czasami dziurawią poszycie. Więcej…

Coraz więcej Tunezyjczyków i Algierczyków próbuje przepłynąć do Europy. Przyczyną jest pogarszająca się sytuacja ekonomiczna po pandemii. Lokalnie nazywani są harraga, „ci. którzy palą dokumenty” po dostaniu się do Europy, żeby uniknąć deportacji. Więcej…

Skazano brytyjską konwertytkę, która chciała wysadzić londyńską katedrę Św. Pawła w zamachu samobójczym. Obrona przekonywała, że kobieta została zmanipulowana przez agentów, ale sąd nie dał temu wiary i zasądził dożywocie. Więcej…

„Resztki po mieczu”, tak o chrześcijanach w Turcji mówi jej prezydent, a termin odnosi się do tych, którzy przeżyli masakry i ludobójstwa urządzane w przeszłości przez Turków, takie jak ludobójstwo Ormian. Więcej…

Trzy lata – taki wyrok więzienia otrzymała egipska tancerka brzucha za zdjęcia w internecie, które „podżegały do rozpusty i niemoralności” i były „prowokujące seksualnie”. Więcej…

Telewizja Bractwa Muzułmańskiego dalej nawołuje do zabijania homoseksualistów, powołując się na cytaty z Koranu. Więcej…

Imam z Miami twierdzi, że Black Lives Matter to błędny slogan, a winą za zepsucie obarcza chrześcijan. Rozwiązanie widzi w islamie. Więcej…

Analizy i komentarze

Dzieci z Państwa Islamskiego muszą przejść bardzo trudny proces resocjalizacji i deradykalizacji, ponieważ zostały przez terrorystów poddane socjalizacji do przemocy i akceptacji wypaczonego obrazu świata. Raport akademii West Point. Więcej…

Poprawność polityczna, świecki fundamentalizm i hiperindywidualizm, to trzy grzechy główne Zachodu, które przyczyniają się do jego słabości i utrudniają możliwość poradzenia sobie z masową migracją czy politycznym islamem, pisze dla Euroislam.pl Ammar Anwer. Więcej…

Interwencja Turcji w Libii grozi eskalacją konfliktu, a dla UE jest zagrożeniem stworzenia kolejnej migracji oraz usadowienia się w Libii przez Rosję. Więcej… (j)




Nieletni z Państwa Islamskiego: trudna droga do normalności

Jak ma przebiegać deradykalizacja nieletnich związanych z Państwem Islamskim, opisują autorzy raportu centrum antyterrorystycznego w akademii West Point.

Nieletni, będący kiedyś pod jurysdykcją Państwa Islamskiego, kontynuują swoje życie w warunkach niebezpiecznych i bardzo zmiennych, co pogłębia ich radykalizację. Specjaliści uważają, że opóźnione działania podjęte wobec nich mogą skutkować tym, że w przyszłości staną się przestępcami.

Nie chodzi tu tylko o doświadczenia z Państwa Islamskiego, bo realistycznie wielu nieletnich spędziło więcej czasu jako osadzeni w obozach, niż w ISIS. Trzeba też pamiętać, że nie stanowią oni monolitu – różne czynniki, takie chociażby jak płeć, wiek, pochodzenie, droga do Państwa Islamskiego, status ich rodziny w ramach organizacji, powodują konieczność przyjęcia zróżnicowanych metod rehabilitacji.

Dzieci jako inwestycja taktyczna

Islamska propaganda używała dzieci do swoich materiałów, by pokazać determinację i wychowanie młodzieży na przyszłych bojowników Państwa Islamskiego. W jednym z materiałów z 2017 roku, 10-letni Yusuf grozi Zachodowi i przeładowuje magazynek karabinu maszynowego. Dzisiaj wraz z rodzeństwem przebywa w Stanach Zjednoczonych, oddzielony od matki, która wywiozła go do Syrii.

Dwoje starszych z rodzeństwa jechało do Syrii, a dwójka urodziła się na miejscu. Byli wystawieni na różne rodzaje przemocy, zabiedzeni i w inny sposób doświadczali swojej sytuacji. Ich ojciec zginął w ataku rakietowym. Rodzina posiadała trójkę niewolników jazydzkich. To wszystko stwarza skomplikowaną sytuację na drodze do ich rehabilitacji. A to tylko kilka przypadków w ramach jednej rodziny.

Państwo Islamskie nie traktowało dzieci, a w szczególności chłopców, jako ostatniej deski ratunku. Byli oni dla nich inwestycją taktyczną w przyszłe siły zbrojne. Poświęcano im tam wiele uwagi; przechodzili szkolenie bojowe, a także ideologiczne. Dzieci dołączały do ISIS na kilka sposobów: jako nastolatkowie uciekający z domu, podróżując z opiekunami, będąc schwytanymi przez terrorystów, czy po urodzeniu się już na miejscu.

Ich mobilizacja na rzecz terrorystów też była różna. Obejmowala skrajne sytuacje dobrowolności i przymusu. Inaczej podchodzono do szesnastolatków, inaczej do dziesięciolatków. Stworzono złożony system wciągania młodzieży w działalność organizacji, wykorzystując takie metody, jak oferowanie dóbr materialnych, osobistych relacji, nagród społecznych, potrzeby przynależności i inspiracji.

Socjalizacja do nienawiści i przemocy

Przygotowano też system socjalizacji nieletnich do warunków w Państwie Islamskim i akceptacji przemocy. Składało się to z kolejnych etapów cyklu: “uwiedzenie, kształcenie, selekcja, ujarzmienie, specjalizacja i umiejscowienie w strukturach”. Istotną rolę w wychowaniu chłopców i dziewczynek odgrywały matki.

Chociaż oburzają nas materiały propagandowe, w których dzieci są wykonawcami egzekucji, czy znęcają się nad więźniami ISIS, nie było to jednak powszechne.

Poświęcony był temu instruktaż pod nazwą “Rola sióstr w dżihadzie”. Wyjaśniono w nim, jak wzbudzić w dziecku złość do niewiernych, jak przygotować je przed bitwą, czy jak wystawiać je na kontakt z materiałami wideo z przemocą. Dziewczynki wychowywano tak, żeby spełniały model skromnej, posłusznej i czystej kobiety muzułmańskiej. Od pewnego wieku ich edukacja stawała się coraz bardziej domowa.

Chłopcy też mieli różne role w działaniach Państwa Islamskiego, byli na przykład przydzielani do zajęć niewymagających przeszkolenia militarnego, takich jak przenoszenie informacji czy broni. Starsi chłopcy, popularni wśród równiesników, szkoleni byli na kaznodziejów i osoby propagujące zasady  islamskiego państwa. Część jednak była także używana jako strażnicy graniczni czy szpiedzy.

ISIS upadło, przemoc pozostała

Chociaż oburzają nas materiały propagandowe, w których dzieci są wykonawcami egzekucji, czy znęcają się nad więźniami ISIS, nie było to jednak powszechne. Był to jedynie zabieg propagandowy mający na celu szokowanie odbiorców.

Dzieci były też narażone na przemoc domową i przemoc seksualną. Spotykały się z gwałtami, przymusowymi małżeństwami, handlem ludźmi, co dotyczyło szczególnie społeczności jazydzkiej. Ale kobiety także w domu doświadczyły przemocy, a powszechnie uznawano, że dziewczynki w wieku powyżej 9 lat nadają się do zamążpójścia.

Ich sytuacja wcale się nie poprawiła po upadku Państwa Islamskiego. Przebywają obecnie w obozach, w których doświadczają opuszczenia i porzucenia, bowiem ich rodzice często już nie żyją. Doświadczają tam także przemocy i braku podstawowych środków do życia. Przemoc ta może dotyczyć ich na różne sposoby. Mogą być jej obiektem, mogą stresować się, że ich też dotknie, aż wreszcie staje się czymś normalnym w codziennym życiu. Biorąc zaś pod uwagę ograniczenia życia obozowego, nikt nie ponosi za nią odpowiedzialności.

Co zrobić, gdy wrócą?

Jeżeli takie dzieci uda się repatriować do domu, badacze podkreślają problemy, jakie w związku z tym będą stały na drodze do ich rehabilitacji: zdrowie fizyczne i psychiczne, kwestie tożsamości, indoktrynacji, a także podatność na stygmatyzację i dyskryminację. Dlatego też autorzy raportu proponują, żeby najpierw zająć się fizycznym i psychologicznym dobrostanem nieletnich, a następnie – w zależności od kontekstu – indoktrynacją, której doświadczyli. Potem pomóc im zbudować nową tożsamość; a wreszcie zabezpieczyć przed stygmatyzacją i dyskryminacją.

W pierwszym przypadku chodzi o zniuansowane podejście. W zależności od doświadczeń dzieci do przeżywanych przez nich traum i stresów, zespołu stresu pourazowego PTSD itp. stosuje się różne metody, sięgając także po zastosowanie metod znanych terapii dzieci żołnierzy tj. rozbrojenie, demobilizacja i reintegracja (DDR).

Dzieci mogą doświadczać nadmiernej agresji, włączać przemoc w swoje zabawy, przeżywać koszmary nocne, doświadczać bólów brzucha, głowy i ograniczeń w nauce. Chroniczne doświadczenie stresu i przemocy mogło mieć też długoterminowe skutki wpływające na funkcjonowanie mózgu. Trzeba zająć się także tym, że dzieci, które wróciły do krajów ojczystych, mogą w dalszym ciągu być oddzielone od rodziców, co powoduje dodatkowy stres. Dlatego trzeba, zdaniem ekspertów, zadbać o przyjazne, otwarte, przyjmujące dziecko otoczenie. To długotrwały proces, a dzieci powracające z terenów walk i obozów mogą okazywać brak zaufania i ponaglanie ich będzie przeciwskuteczne.

Co do skutków indoktrynacji przeprowadzonej przez Państwo Islamskie, trwa dyskusja pomiędzy specjalistami. Osoby skłonne bardziej do deterministycznego postrzegania rzeczy będą uważać, że jest już za późno, ponieważ światopogląd ISIS przenika każdy element życia dziecka.

Inni, nie negując tych zastrzeżeń, uważają że i tak, pomimo wszystko mamy obowiązek podjąć skuteczne działanie. I tak jak Państwo Islamskie oddziaływało na dzieci na wielu poziomach, podobnie ich przywrócenie społeczeństwu musi również opierać się na wielowarstwowym podejściu. W szkole, w zajęciach pozalekcyjnych, w reunifikacji z rodziną, przy wsparciu psychologicznym, przy mobilizacji otoczenia dziecka i stworzeniu mu szans zawodowych. Chociaż wydawać się może, że zajęcie się indoktrynacją, jaką przeszło dziecko, jest najpilniejszą potrzebą po jego powrocie, to o wiele ważniejsze jest stworzenie mu na początku przyjaznego, otwartego otoczenia, twierdzą specjaliści.

Jak zbudować tożsamość w nowych warunkach

Dzieci, które wrócą do różnych krajów, nie będą też miały z nimi związku, a ich tożsamość łączyła się będzie bardziej z grupą osób, w której się wychowały. Może to skutkować izolacją i utrudnieniem procesu reintegracji. Nawet w przypadku tych nieletnich, którzy część życia spędzili wcześniej w krajach ojczystych, psychologowie sugerują, żeby raczej skupić się na budowaniu nowej odpowiedzi na to, kim jestem i kim mogę zostać, niż na próbie powracania do poprzedniego życia.

Dla części może być jednak trudne porzucenie swoich ról i odpowiedzialności wewnątrz Państwa Islamskiego oraz związanych z tym korzyści. Inni mogą trudniej odnajdywać się w społeczeństwie, które inaczej niż państwo szariackie traktuje role płci.

Wiele publikacji na tym etapie wskazuje też na potrzebę wzmocnienia decyzyjności dziecka, które do tej pory podlegało kontroli. Uzyskuje się to poprzez dokonywanie wyborów, zabieranie głosu w sprawie codziennych obowiązków czy samodzielne określanie swoich potrzeb. Ma to wzmocnić poczucie osobistej kontroli i własnej wartości. Tutaj ważna jest rola rodziny i opiekunów, co może być pomocą, ale też może komplikować sytuację, ponieważ dzieci wracają do różnych rodzinnych środowisk. Sama reunifikacja nie wystarczy, ponieważ rodzina musi brać udział w procesie psychologicznym nieletniego. W ostateczności może być wskazane oderwanie dziecka od jego rodziny.

Różnorodna będzie też odpowiedź na kwestię dyskryminacji i stygmatyzacji. Dzieci które były wykorzystywane w materiałach propagandowych, mogą napotkać duże problemy z prywatnością. Trudna może być też reakcja rodziców niezwiązanych z Państwem Islamskim, którzy mogą zabraniać lub mocno ograniczać swoim dzieciom relacje z tymi powracającymi, z uwagi na bezpieczeństwo. Chociaż te obawy i frustracja są zrozumiałe, to jednak będą działać przeciwko skutecznej reintegracji powracających.

Te wszystkie zastrzeżenia i problemy, pokazane w pracy specjalistów z West Point, mogłyby sugerować, że państwa zachodnie powinny unikać sprowadzania dzieci terrorystów do krajów ojczystych. Pamiętać jednak należy, że nie chodzi tu o decyzję w kwestii traktowania przestępców, a zarazem byłoby to porzucenie ofiar, którymi te dzieci tak naprawdę się stały.

Jan Wójcik

Obserwuj autora na Twitter @jankwojcik

Źródło: Combating Terrorism Center at West Point




KE o imigracji. Europol o terroryzmie w 2019. Liban ma kłopoty finansowe. Tygodniowy przegląd wydarzeń 22-28 czerwca

Unia spełnia nasze postulaty w sprawie imigracji. Niemal wszyscy terroryści w Europie to muzułmanie albo lewacy. Kto finansowo wesprze Liban? Tygodniowy przegląd wydarzeń 22-28 czerwca

Wiadomości

Spośród ponad 1000 osób aresztowanych za terroryzm w Unii, w roku 2019 około 87 procent stanowili muzułmanie, około 11 procent lewacy, a tylko około 2 procent terroryści ze skrajnej prawicy. Islamiści przygotowywali lub przeprowadzili 87 zamachów, lewacy 26, a prawica 6, wynika z najnowszego raportu Europolu. Więcej…

Brytyjska konwertytka na islam szykowała zamach na katedrę Świętego Pawła w Londynie; to pierwsza kobieta w Wielkiej Brytanii przygotowującą zamach samobójczy. Jej obrońca twierdzi, że starała się po prostu o zdobycie akceptacji i przyjaciół wśród innych terrorystów – którymi okazali się policjanci. Więcej…

Udany niestety zamach przeprowadził azylant z Libii, który zabił nożem trzy przypadkowe osoby, a trzy zranił w parku w Reading, kilkadziesiąt kilometrów od Londynu. Zamachowiec, który został natychmiast schwytany przez policję, był już kiedyś na celowniku służb, ale został uznany za osobę o niskim ryzyku. Więcej…

Wielka Brytania ma zmienić przepisy, aby skuteczniej deportować terrorystów, zapowiedziała minister spraw wewnętrznych. Wśród 3200 deportowanych w ubiegłym roku kryminalistów większość stanowili handlarze narkotyków, nie było ani jednej osoby skazanej za terroryzm. Więcej…

W nieustannym bezprawiu w Turcji czasami zapala się światełko sprawiedliwości, jak w przypadku opozycyjnego polityka Selahattina Demirtasa , którego czteroletni już areszt Trybunał Konstytucyjny uznał za nielegalny – co nie znaczy, że zostanie zwolniony z więzienia. O tym i innych więzionych tureckich politykach opozycji więcej…

Za stosowanie szariatu w prawie cywilnym Grecja będzie musiała zapłacić odszkodowanie wdowie, której nie chciano przyznać spadku po zmarłym mężu-muzułmaninie. Taki jest wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a przepisy greckie w międzyczasie zostały zmienione. Więcej…

Analizy i komentarze

Skuteczną ochronę granic, usprawnienie deportacji i rezygnację z relokacji przewiduje projekt nowej polityki imigracyjnej Komisji Europejskiej według hiszpańskiego dziennika „El Pais”. Dokładnie to samo postulowaliśmy od czasu kryzysu imigracyjnego w roku 2015; brakuje jeszcze naszego czwartego postulatu: przyznawania azylu osobom naprawdę prześladowanym w krajach muzułmańskich. Więcej…

Al Jazeera, propagandowa telewizja należąca do szejka Kataru i popierająca Bractwo Muzułmańskie, załamuje wirtualne ręce nad potwornym rasizmem w Stanach Zjednoczonych, nie zauważając milionów cudzoziemskich robotników, którzy w pół-niewolniczych warunkach pracują na 10 procent rodowitych Katarczyków.  Więcej…

W Libanie, którego gospodarka znalazła się na skraju upadku, a jedyną nadzieją jest kredyt z MFW, trwają nowe protesty ludności przeciwko państwu wyznaniowemu, zdominowanemu przez szyicki Hezbollach. Czy Unia powinna pomagać Libanowi aby zabezpieczyć się przed kolejną falą imigracji? Więcej…

Na prośbę Erdogana prezydent Trump zgodził się spowodować zakończenie śledztwa przeciwko tureckiemu bankowi, oskarżonemu w USA o sabotowanie sankcji przeciwko Iranowi, twierdzi w nowej książce były doradca Trumpa do spraw bezpieczeństwa narodowego John Bolton. Trumpowi się nie udało, proces szefów banków trwa. Więcej…

 




Pierwsza kobieta planująca zamach samobójczy w Wielkiej Brytanii

Konwertytka Safiyya Amira Shaikh przyznała się, że planowała zamach samobójczy na Katedrę Św. Pawła w Londynie. Jak twierdzi jej obrona, szukała przyjaźni i akceptacji.

Terrorystka, 37-letnia była dyrektor firmy, we wrześniu 2019 roku przeprowadzała w Londynie rekonesans, sprawdzając poziom zabezpieczeń w Katedrze Św. Pawła. Miała przeprowadzić zamach na ten obiekt w trakcie świąt Bożego Narodzenia, ale, jak twierdzi obrona, z powodu wątpliwości przełożyła go na Wielkanoc. Została aresztowana po tym jak kontaktowała się z konstruktorem bomb, który okazał się tajnym agentem. Na przesłuchaniu w Old Bailey w zeszłym tygodniu prokuratura informowała, że oskarżona chciała „zabić jak największą liczbę osób”.

Na spotkaniu z agentem wręczyła mu walizki, w których miał umieścić IED (improwizowane ładunki wybuchowe). Jedną chciała zostawić w hotelu naprzeciwko katedry, z drugą chciała wejść do świątyni w trakcie dużego nabożeństwa i zdetonować na miejscu; chciała też strzelać do jak największej ilości „kuffar” – niewiernych, aż sama nie zginie.

Za pomocą internetowej aplikacji Telegram wysłała zdjęcie Katedry Św. Pawła, pisząc jednocześnie „Zawsze wysyłam pogróżki. Ale chcę te groźby zrealizować”. Tydzień później odwiedziła miejsce i przesłała wideo z deklaracją zamiaru przeprowadzenia zamachu. „Zawsze wiedziałam, że chcę dokonać czegoś wielkiego… zabicie jednego kafira (niewiernego) to dla mnie za mało”, twierdziła, dodając, że dzięki zamachowi umrze młodo i trafi do raju.

Michelle Ramsden w roku 2007 przeszła na islam zmieniając imię i nazwisko,  zainspirowana uprzejmością muzułmańskich sąsiadów. Jej rodzina nie zaakceptowała tego wyboru, a Shaikh izolowała się coraz bardziej od społeczeństwa. Jak twierdzi prokuratura „rozczarowała się wersją umiarkowanego islamu w meczetach”, do których uczęszczała. W roku 2016 przestała się w nich pojawiać, w tym samym roku trafiła na listę programu przeciwdziałania terroryzmowi Prevent.

Shaikh utrzymywała kontakty z innymi radykałami w Wielkiej Brytanii i Europie, m.in. ze skazanym kaznodzieją nienawiści i rekruterem ISIS Anjemem Choudary. Miała w 2019 roku wyjechać do Holandii na spotkanie z Yousrą Lemouesset, zwolenniczką ISIS, ale została zatrzymana na lotnisku i odmówiono jej wyjazdu z kraju. Na Telegramie prowadziła kanał, w którym zachęcała współwyznawców do przeprowadzania ataków, w międzyczasie sama planowała zamach samobójczy.

Adwokat orskarżonej przyjął na procesie linię obrony, według której Shaikh nie chciała tak naprawdę dokonać zamachu, a cała jej droga do terroryzmu to poszukiwanie przyjaźni i akceptacji. Do zamachu nigdy by nie doszło, twierdzi adwokat, bo dwoje z trójki spiskowców było agentami, nigdy nie powstałaby też bomba. Podkreśla też, że jak wynika z dowodów, oskarżona wstrzymała się z przeprowadzeniem zamachu i miała wątpliwości, ale kontynuowała przygotowania, nie chcąc zawieść pozostałych zamachowców. Postawa niedoszłej samobójczyni ma być wynikiem traumatycznego dzieciństwa. Po swojej konwersji, aby zadowolić innych, miała też udać się do Pakistanu i wziąć tam ślub, lecz wycofała się w ostatniej minucie i została odesłana do domu.

Sprawa jest w toku. Prokuratura nie zgodziła się z opisem psychologicznym przedstawionym przez obronę, świadczącym rzekomo o tym, że Shaikh jest tylko „typem podżegaczki”; jej zdaniem była w trakcie realizacji swojego planu. (j)

Źródła: Guardian, Evening Standard, Daily Mail




Ponad 1000 osób aresztowanych w 2019 w Europie za terroryzm

W ubiegłym roku ujawniono w całej Europie 119 spisków terrorystycznych, w wyniku czego dokonano ponad 1000 aresztowań. Wśród nich było 6 spisków prawicowych, 26 lewicowych i 87 muzułmańskich.

Najnowsze dane dotyczące incydentów terrorystycznych w 2019 r. ujawniono w raporcie Europolu o sytuacji i trendach związanych z terroryzmem w Unii Europejskiej.

Wszystkich zamachów terrorystycznych – udaremnionych, nieudanych i udanych – było w ubiegłym roku w 13 krajach Unii Europejskiej aż 119. W ich wyniku 10 osób zginęło, a 27 osób zostało rannych. 9 osób zostało zabitych, a 26 rannych w atakach osób związanych z ISIS. 1 osoba została ranna w zamachu terrorystycznym dokonanym przez reprezentanta skrajnej prawicy.

Ataki doprowadziły do ​​aresztowania w 19 państwach Unii Europejskiej 1004 osób podejrzanych o przestępstwa związane z terroryzmem. Najwięcej aresztowań odnotowano w Belgii, Francji, Włoszech, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii.

Do najpoważniejszych udanych zamachów należał atak na londyńskim moście w listopadzie zeszłego roku, w którym skazany uprzednio terrorysta Usman Khan dźgnął nożem pięć osób, zabijając dwie. Khan został zwolniony z więzienia przedterminowo, po odbyciu części wyroku za przygotowywanie zamachu bombowego na londyńską giełdę.

Margaritis Schinas, szef prac Komisji Europejskiej nad opracowaniem strategii europejskiej unii bezpieczeństwa, powiedział, że Unia Europejska musi wzmocnić środki przeciwdziałania terroryzmowi: Terroryzm nadal stanowi zagrożenie dla świata, Europy, naszych obywateli, naszego bezpieczeństwa i naszego stylu życia” – powiedział Schinas. „Bardziej niż kiedykolwiek, Unia musi zintensyfikować działania antyterrorystyczne, wymianę informacji i współpracę organów ścigania w terenie i w internecie. Niedługo przedstawimy nową strategię bezpieczeństwa Unii Europejskiej, która określi obszary, w których Unia może wnieść wartość dodaną, aby wesprzeć państwa członkowskie w zapewnianiu bezpieczeństwa, od zwalczania terroryzmu i przestępczości zorganizowanej, przez zapobieganie zagrożeniom hybrydowym i ich wykrywanie, po bezpieczeństwo cybernetyczne.”

Lliczba ataków ISIS zmniejszyła się w 2019 roku, natomiast wzrosła liczba ataków prawicowych i lewicowych, ale spowodowały one dużo mniej ofiar niż ataki terrorystów islamskich.

W 2019 r. trzy państwa członkowskie UE zgłosiły w sumie sześć prawicowych ataków terrorystycznych – jeden przeprowadzony, jeden nieudany, a cztery udaremnione – w porównaniu do tylko jednego w 2018 r.. W Niemczech odnotowano kilka  nieklasyfikowanych jako terroryzm i popełnionych przez prawicowych ekstremistów ataków, w których zginęły trzy osoby.

Raport ujawnił 26 lewicowych i anarchistycznych ataków terrorystycznych w 2019 r., tyle samo co w 2016 r. i 2017 r. i więcej niż w 2018 r. Wszystkie miały miejsce w Grecji, we Włoszech lub w Hiszpanii. Liczba aresztowań pod zarzutem lewicowego lub anarchistycznego terroryzmu w 2019 r. wzrosła ponad trzykrotnie w porównaniu z poprzednimi latami, z 34 w 2018 r. do 111 w 2019 r., do czego przyczynił się gwałtowny wzrost liczby takich aresztowań we Włoszech. (g)

Na podstawie The National




Wielka Brytania: 90% uznawanych za zagrożenie terrorystyczne to islamiści

Brytyjska minister spraw wewnętrznych Priti Patel wzywa do deportacji obcokrajowców którzy popełnili przestępstwa. Okazuje się, że dramatyczna większość osób stanowiących zagrożenie terrorystyczne i umieszczonych na listach MI5 to islamiści.

Liczba osób znajdujacych się na liście tych, którzy mogą stanowić zagrożenie terrorystyczne  dla Wielkiej Brytanii podwaja się co rok i wynosi teraz 43 tysiące osób. Według ekspertów cytowanych przez dziennik „Daily Mail”, 9 na 10 podejrzanych wyznaje ideologię islamistyczną. Lista składa się z osób, które obecnie znajdują się pod obserwacją służb, ale także tych, które w przeszłości z różnych powodów były wymieniane  podczas narad antyterrorystów.  Wśród nich był również Khairi Saadallah, uchodźca z Libii, który zasztyletował w sobotę trzy osoby, a trzy poważnie ranił w Reading na zachód od Londynu. Saadalah przybył do kraju w 2012 roku i był zaklasyfikowany jako osoba o niskim zagrożeniu terrorystycznym.

Te dane są zaskakujące, ponieważ przy różnych okazjach jeden z głównych antyterrorystów w Wielkiej Brytanii, Neil Basu, informował prasę o wzroście zagrożenia ze strony skrajnej prawicy. Niestety potwierdzają je także dane ministerstwa spraw wewnętrznych. W więzieniu  przetrzymywano 238 osób skazanych za terroryzm, z czego 183 stanowili ekstremiści islamscy, a 44 skrajnie prawicowi. Kilka dni wcześniej pułkownik Richard Kemp, ekspert wojskowy ds. wywiadu, powiedział prasie brytyjskiej, że debata na temat skrajnej prawicy była „błędnym rozłożeniem akcentów”.

Debata, co nie jest już nowością, rozgorzała w Wielkiej Brytanii po kolejnym zamachu terrorystycznym. Po ubiegłorocznych atakach nożowników, którymi okazywali się być skazani za terroryzm na zwolnieniu warunkowym, brytyjski rząd zmienił prawo, ograniczając zwolnienia warunkowe i skrócenia kar dla terrorystów. Teraz Priti Patel, której rodzice pochodzą z Indii, chce deportować tych, którzy „nadużywają brytyjskiej gościnności”. Wzrośnie także o ponad 10% budżet antyterrorystyczny w Wielkiej Brytanii i będzie wynosił 900 milionów funtów, tj. prawie 4,5 miliarda złotych.

Publicysta „Guardiana” Simon Jenkins uważa z kolei, że zbyt pochopnie sklasyfikowano atak Sadallaha jako akt terroryzmu. Przyznaje, że być może jest to terrorysta, ale w Wielkiej Brytanii do nożowniczych ataków dochodzi przede wszystkim w porachunkach między gangami i w związku z handlem narkotykami.  Zapomina, że atak Saadallaha nie miał związku z porachunkami, a był wymierzony w przypadkowych ludzi.

Wielka Brytania deportowała w 2019 roku ponad 3200 kryminalistów, w większości handlarzy narkotyków, a nie deportowała nikogo oskarżanego o terroryzm. Z powodu licznych odwołań i nieskuteczności wydaleń tysiące osób, które powinny zostać wydalone, nadal przebywają w Wielkiej Brytanii. Najbardziej znane przypadki to somalijski gwałciciel, w którego obronie wystąpili pasażerowie tureckiego samolotu w 2019 roku, a który odwołuje się obecnie od decyzji o wydaleniu twierdząc, że cierpi na depresję, oraz trzech gwałcicieli z Rochdale, którzy po odsiedzeniu wyroków od dwóch lat oczekują na deportację. W ich sprawie list wystosowało stowarzyszenie ofiar z Rochdale (o sprawie wieloletnich gwałtów w Rochdale pisaliśmy kilkakrotnie, m.in. tutaj) (j)

źródła: Jerusalem Post, Brinkwire, Guardian

 




Wielka Brytania: Libijski uchodźca zabił 3 osoby i 3 ranił

Trzy osoby zginęły, a trzy zostały ranne w ataku nożownika, libijskiego uchodźcy, po proteście Black Lives Matter w Reading w Wielkiej Brytanii.

W sobotę wieczorem, około godziny 19.00 czasu lokalnego, nożownik zaatakował w parku Forbury Gardens, w leżącym na zachód od Londynu Reading, gdzie dwie godziny wcześniej zakończyła się demonstracja ruchu Black Lives Matter.

Jak widać na nagranych telefonami komórkowymi filmikach, na siedzące jeszcze w parku po demonstracji osoby napadł nożownik, wykrzykując niezrozumiałe słowa. Według informacji podanych w niedzielę rano przez policję, w wyniku ataku trzy osoby zginęły, a trzy zostały ranne. Zdaniem policji incydent nie miał bezpośredniego związku z demonstracją BLM.

Zamachowiec został obezwładniony przez policjanta, który złapał biegnącego nożownika za nogi, co brytyjska prasa natychmiast określiła mianem „rugby tackle”, techniki zatrzymania przeciwnika znanym z gry w rugby. Zatrzymany to 25-latek narodowości libijskiej, Khairi Saadallah.

Policja dwukrotnie zmieniała kwalifikację czynu, początkowo uznając go za akt terroryzmu, potem za zabójstwo, a w niedzielę rano za „zajście terrorystyczne”. Okazuje się jednak, że zamachowiec był już obserwowany przez służby w połowie poprzedniego roku, podaje brytyjski „Guardian”. Został jednak uznany za osobę o niskim ryzyku popełnienia przestępstwa terrorystycznego. Nie ma na razie żadnych dowodów na to, że atak jest bezpośrednio związany z takimi organizacjami terrorystycznymi jak Państwo Islamskie czy Al-Kaida.

Źródła związane ze służbami ujawniły, że Saadallah był wcześniej w więzieniu skazany za drobne przestępstwa nie związane z terroryzmem. Mówi się także, że mężczyzna ma problemy psychiczne.

Jeżeli potwierdzą się informacje przekazywane nieoficjalnie, będzie to kolejny zamachowiec, który zradykalizował się będąc uchodźcą, albo był już terrorystą i wykorzystał falę imigracyjną, żeby dostać się na Zachód.

Mark Rowley, były komisarz ds. operacji specjalnych policji londyńskich, powiedział: W dowolnym momencie prowadzone są działania operacyjne wobec około 3 tysięcy osób. Ale istnieje około 40 tysięcy osób, których nazwiska znalazły się w systemie, a wśród tych 40 tysięcy jest mnóstwo osób, które mniej lub bardziej interesują się ekstremistyczną ideologią. Znaleźć tych, którzy przechodzą od chwilowego zainteresowania taką ideologią  do zdeterminowanego terrorysty, na co może wystarczyć kilka dni, to najgorszy problem, przed jakim stoją służby.

Źródła: Thames Valley Police, The Guardian




Zamach w Berlinie po czterech latach: liczne błędy służb

19 grudnia 2016 roku, krótko po zamachu na jarmark bożonarodzeniowy w Berlinie, media informowały, że w tłum wjechała polska ciężarówka. Potem okazało się, że jej kierowca Łukasz Urban został uprowadzony przez Tunezyjczyka Anisa Amriego.

Okoliczności tego zamachu władze niemieckie wyjaśniają do dziś.

W Niemczech działają trzy komisje śledcze (dwie na poziomie landów) w Berlinie i Nadrenii. Tropy prowadzą do salafickiej grupy Fussilet 33. W zamachu życie straciło 12 osób.

Błędy policji kryminalnej

Mimo tego, że od zamachu minęło trzy i pół roku, niemieckie media wciąż stawiają niewygodne pytania. Tuż po godzinie 20.00 służby bezpieczeństwa założyły, że nie był to zamach terrorystyczny, a jedynie wypadek drogowy popełniony w stanie silnego wzburzenia emocjonalnego.

W prasie pojawiło się określenie Amokfahr, które jest połączeniem dwóch niemieckich słów – amok i jazda. Dopiero po godzinie 22.00 zmieniono klasyfikację czynu na zamach terrorystyczny. Mimo tego eksperci z Państwowego Urzędu Policji Kryminalnej (LKA) zwlekali z oględzinami kabiny ciężarówki. Tymczasowe dokumenty azylowe wydane na nazwisko zamachowca znaleziono dopiero późnym popołudniem następnego dnia.

W kwietniu tego roku specjalna komisja śledcza powołana przez Izbę Reprezentantów (lokalny parlament Berlina) przesłuchała w charakterze świadków urzędnika odpowiedzialnego za czynności kryminologiczne na miejscu zbrodni oraz inspektora, który nadzorował prace na Breitscheidplatz.

Ten ostatni został przesłuchany wcześniej przez komisję, powołaną również do wyjaśnienia sprawy, która działa w ogólnokrajowym parlamencie. Mężczyzna zeznał, że wydał około godziny 23.00 polecenie odholowania ciężarówki z miejsca zamachu – przez to zaniedbanie część śladów uległa zatarciu. Transport do budynku koszar niemieckiej (Julius-Leber-Kaserne) trwał aż do 14.30 dnia następnego.

Dwie godziny później śledczy znaleźli zaświadczenie o rejestracji osoby ubiegającej się o azyl (Bescheinigung über die Meldung als Asylsuchender), które znajdowało się w portfelu na podłodze ciężarówki. Znaleziono także dwa telefony komórkowe; jeden również na podłodze, drugi utknął w maskownicy. Za ich pomocą sprawca zamachu komunikował się ze swoim współpracownikiem z komórki Państwa Islamskiego. Jak w szczegółach wyglądały te kontakty i kto pomagał zamachowcowi, wciąż nie wiadomo.

Stracony czas

Zadziwiające, że identyfikacja zamachowca zajęła tyle czasu. Kilku policjantów wkrótce po ataku wchodziło do kabiny ciężarówki, by wyciągnąć stamtąd ciało Łukasza Urbana. Poszukiwania Amriego rozpoczęto z dużym opóźnieniem – zaczęły się 21 grudnia tuż po północy. List gończy wysłano do służb krajowych i międzynarodowych. W tym czasie terroryście udało się opuścić Niemcy.

Lutz Bachmann, szef ówczesnej antyimigranckiej Pegidy, napisał już 19 grudnia 2016 na Twitterze, że zamachowcem jest Tunezyjczyk. W tym czasie policja utrzymywała, że sprawcą jest Pakistańczyk. Nie jest jasne, czy Bachmann w swoim wpisie jedynie spekulował, czy też miał informacje od pracowników szeroko pojętych służb bezpieczeństwa.

Ostatecznie zamachowca zabiły włoskie służby, skutkiem czego dochodzenie w sprawie zamachu stało się bardzo trudne. Szansa na ekstradycję została ostatecznie zaprzepaszczona.

Liczne przeoczenia i zaniedbania

W 2016 roku eksperci ds. terroryzmu przewidywali, że w Niemczech dojdzie do zamachu. Ich przewidywania się sprawdziły. Sprawca zamachu był dobrze znany służbom, lepiej niż inne osoby z kręgu dżihadystycznego. Amri pozostawał w kontakcie z Abu Walaą, którego proces wciąż się toczy. Ten kaznodzieja nienawiści uważany jest za nieformalnego przywódcę Państwa Islamskiego w Niemczech.

Z zeznań świadków koronnych wynika, że mężczyzna był zaangażowany w werbowanie bojówkarzy do walki w Syrii i miał bezpośrednie kontakty z milicją ISIS na Bliskim Wschodzie. Oprócz związków ze zwolennikami „świętej wojny” szczególną uwagę wywiadu niemieckiego na przyszłego zamachowca z Berlina zwróciły próby zakupu broni.

Z czasem jednak sytuacja się zmieniła. Policji wydawało się, że Tunezyjczyk porzucił zamiar przeprowadzenia ataku terrorystycznego. Handel narkotykami, oglądanie stron z pornografią w Interencie, nieprzestrzeganie zasad Ramadanu, a także intensywne poszukiwania partnerki przez portale społecznościowe sprawiły, że służby zaczęły traktować Amriego jak pospolitego przestępcę.

Berlińska policja dopiero w 2018 roku dowiedziała się, że Amri planował zamach na stołeczne Gesundbrunnen-Center. Informacje te zdobyła z materiałów operacyjnych francuskich służb. Islamista Clément Baur w podsłuchanej rozmowie ze swoim ojcem przyznał się, że planował zamach w stolicy Niemiec razem z Amrim.

Baur i Amri spotkali się w mieszkaniu czeczeńskiego wspólnika, Magometa Ali ego Chamagowa, który przebywał w Berlinie od września 2011 roku. Kiedy policja 26 października 2016 r. interweniowała w mieszkaniu Czeczena, przebywający tam Baur zdążył uciec przez balkon. Kilka dni później był już we Francji. Aresztowano go dopiero 17 kwietnia w Marsylii. Miał przy sobie trzy kilogramy materiałów wybuchowych oraz kilka sztuk broni palnej.

Z kolei Czeczen Chamagow został aresztowany w sierpniu 2018 roku, zaś w styczniu 2020 skazany za terroryzm na pięć lat i cztery miesiące więzienia. Mimo tego, że on także był pod obserwacją służb, funkcjonariuszom nie udało się wykryć jego terrorystycznych planów.

Paraliż decyzyjny

Najwięcej wątpliwości budzą działania służb związane z obserwacją meczetu Fussilet 33. O tym, że meczet ten stanowi komórkę rekrutacji dżihadystów oraz ośrodek islamistycznej propagandy, wiadomo było już od 2015 roku, kiedy to Urząd Ochrony Konstytucji opublikował raport na temat zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa.

W tym samym roku władze Berlina podjęły próbę zamknięcia meczetu. Nie udało się tego jednak zrobić. Procedura wymagałaby szeroko zakrojonych działań formalnych oraz dowodowych, wiązałaby się także z zaangażowania dużego grona urzędników. Z powodu braków kadrowych zaniechano tego pomysłu.

Zwrot w tej sprawie nastąpił dopiero po zamachu w 2016 roku. Nagrania z kamer przemysłowych potwierdziły, że w dniu ataku w meczecie przebywał Amri. Dwa dni później budynek przeszukała policja. Ostatecznie władze niemieckiej stolicy wydały zakaz prowadzenia działalności przez stowarzyszenie Fussilet 33 dopiero 20 lutego 2017 roku. Osiem dni później rozpoczęła się skoordynowana akcja przeszukania 24 nieruchomości, które były wykorzystywane przez członków stowarzyszenia.

Ostatnio o stowarzyszeniu znowu zrobiło się głośno za sprawą wyłudzeń pomocy finansowej dla przedsiębiorców dotkniętych skutkami pandemii. Berlińskie środowisko salafitów prawdopodobnie wyłudziło sto tysięcy euro. W proceder ten był zamieszany także bliski współpracownik Amriego.

Komisji Bundestagu udało się ustalić, że mimo tego, iż służby miały swojego informatora w Fussilet 33, to jednak przekazywane przez niego dane nie doprowadziły funkcjonariuszy na trop planowanego zamachu. Od dłuższego czasu deputowani domagają się przesłuchania tego informatora w charakterze świadka. Służby, powołując się na zasadę ochrony osobowych źródeł informacji, odmawiają jednak tego prawa niemieckim deputowanym.

Piotr Ślusarczyk

Źródła

www.tagesspiegel.de
www.faz.net
www.bundestag.de
www.braunschweiger-zeitung.de