Niemcy: dżihadyści oskarżeni o zbrodnie przeciwko ludzkości

W Niemczech rozpoczął się w kwietniu precedensowy proces obywatela irakijskiego Taha A.-J, żonatego z Niemką, członka Państwa Islamskiego w Syrii. Oskarżony jest o zamordowanie pięcioletniej dziewczynki – Jazydki, która była wraz z matką jego niewolnicą.

Dziewczynka została ukarana przez mężczyznę za zmoczenie się w łóżku i przykuta łańcuchem do parapetu okna, gdzie zmarła z pragnienia. Jej matkę zmuszono do patrzenia na śmierć dziecka.

Proces jest precedensowy, ponieważ Taha A.-J. nie jest obywatelem niemieckim, ofiara nie była obywatelką Niemiec i zbrodnia nie została popełniona na terytorium niemieckim.

Prokuratorzy oskarżają go zatem nie o morderstwo, czyli przestępstwo z niemieckiego kodeksu karnego, lecz o ludobójstwo, zbrodnie przeciwko ludzkości i zbrodnie wojenne, czyli o przestępstwa, o których traktują międzynarodowe przepisy, pozwalające na sądzenie osób niezależnie od ich narodowości i miejsca popełnienia.

Żona oskarżonego, która była świadkiem przykucia dziewczynki i nie zrobiła nic, żeby jej pomóc, ma od roku osobny proces o nieudzielenie pomocy i handel ludźmi – na jej procesie zeznawała matka dziewczynki.

Do Niemiec powróciły 122 osoby, które przebywały w Państwie Islamskim w Syrii i Iraku, z tego 53 zostały sklasyfikowane jego „potencjalne zagrożenie” a 18 jako osoby „szczególnego znaczenia” czyli takie, które w Państwie Islamskim wyróżniały się działaniami lub stanowiskiem.

Udowodnienie im popełnienia najcięższych przestępstw, morderstw i torturowania ludzi, jest często niemożliwe z powodu braku świadków. Prokuratura stosuje natomiast różnego rodzaju zarzuty pochodzące również z prawa międzynarodowego – o handel ludźmi (posiadanie niewolników) albo o grabieży na wojnie.

Przypadki te dotyczą również kobiet, które twierdzą, że nie miały nic wspólnego z działaniami Państwa Islamskiego i pojechały tam wyłączne z miłości do mężów. W wielu wypadkach, jak opisywanej przez nas sprawie Omaimy Abdi, kobiety okazują się aktywnymi działaczkami tego terrorystycznego tworu, korzystającymi z niewolnic. W innych, których procesy toczą się w Niemczech, korzystały z mieszkań, z których wyrzucono lub zabito poprzednich lokatorów, co właśnie stanowi przestępstwo grabieży. Takie przestępstwa łatwiej będzie prokuraturze udowodnić, niż ciężkie zbrodnie. (gl)

Źródło: dw.com

 




Czterej Tadżycy zatrzymani. Werbowali w Polsce do zamachów

Straż Graniczna i ABW zatrzymały czterech obywateli Tadżykistanu podejrzanych o rekrutowanie dżihadystów w Polsce.

Do zatrzymania czterech Tadżyków służby przystąpiły w czwartek 7 maja, poinformował rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. Tadżykowie mieli radykalizować i werbować konwertytów na islam do przeprowadzania działań związanych z terroryzmem.

„Cudzoziemcy zostali osadzeni w strzeżonym ośrodku Straży Granicznej w celu wydalenia i wpisania ich do wykazu osób niepożądanych na terytorium RP i strefy Schengen”, poinformował prasę Żaryn. Osoby zatrzymane sympatyzowały z Państwem Islamskim (ISIS) oraz deklarują poparcie dla przeprowadzania zamachów terrorystycznych.

Zwraca uwagę fakt, że to kolejne działanie służb w sprawie obcokrajowców podejrzanych o terroryzm, które skończy się wydaleniem. Niecały miesiąc temu, 16 kwietnia, w podobnej akcji zatrzymano obywatela Libanu, który w Polsce miał tworzyć siatkę terrorystyczną. Podobnie jak w tym przypadku, został osadzony w strzeżonym ośrodku i podejmowane są działania zmierzające do deportacji. Podobne działania podejmują włoskie służby, które deportują osoby zradykalizowane, bardzo często nie doprowadzając w ogóle do procesów wobec nich.

Na razie nie wiemy, czy aresztowania z ubiegłego tygodnia powiązane są ze sprawą ukraińskiego konwertyty na islam Maksyma S., który planował zamach na centrum handlowe. Według informacji podanej wtedy przez rzecznika, wśród zaangażowanych w proces radykalizacji miały być osoby z Tadżykistanu. W rozmowie z Wirtualną Polską członek społeczności tadżyckiej w Polsce Muhamadjon Kabirow był zaskoczony tak szybką radykalizacją, jednak nie mógł wykluczyć, że „nowi koledzy Maksyma są radykałami”.

W analizie opublikowanej na portalu „Euroislam” dzień przed aresztowaniami Jan Wójcik wskazywał na możliwość podjęcia współpracy z umiarkowaną opozycją tadżycką w wychwytywaniu potencjalnych radykałów. (ax)

źródło: RMF24

Powiązane informacje:

Islamiści z Tadżykistanu jako uchodźcy w Polsce.

Po akcji ABW: potrzebujemy polityki imigracyjnej

Z ostatniej chwili: Polskie służby zatrzymały członka ISIS

 

 




Wdowa z ISIS na procesie w Hamburgu

W Hamburgu rozpoczął się proces Omaimy Abdi, 35-letniej podwójnej wdowy po terrorystach z Państwa Islamskiego. Urodzona i wychowana w Hamburgu w rodzinie tunezyjskich imigrantów, wyjechała do Syrii w 2015 roku i oskarżona jest o wspieranie  organizacji terrorystycznej, handel ludźmi i zaniedbywanie dzieci.

Mąż, z którym wyjechała do Syrii i z którym miała dwoje dzieci, zginął w ciągu kilku tygodni po ich przyjeździe do Syrii. Wyszła za mąż za przyjaciela zabitego męża, tym razem za pochodzącego z afrykańskiej rodziny w Niemczech byłego rapera, Denisa Cuperta aka Desso Dog,  również członka ISIS.

Przypuszczalnie z powodu nieporozumień z mężem na jesieni 2016 roku wróciła do Niemiec z trójką dzieci i w ciąży z czwartym. W Hamburgu żyła nie niepokojona przez nikogo, pracując dorywczo jako tłumaczka i przy organizacji przyjęć.

Zainteresowała się nią dziennikarka telewizji Al Arabiya Jenan Moussa, która ujawniła w 2019 jej historię w filmie dokumentalnym, w którym pokazano też zawartość telefonu kobiety. Były tam nie tylko zdjęcia dzieci pozujących z bronią w strojach ISIS, ale również jej zdjęcia z bronią i sms-y, w których zachęcała swoich mężów do męczeństwa. W Państwie Islamskim otrzymywała zapomogę na dzieci i dostała zasiłek po śmierci pierwszego męża.

Oskarżona jest o udział i wspieranie organizacji terrorystycznej – rozpowszechniała online propagandę Państwa Islamskiego, zachęcając kobiety do przybycia do Syrii – a także do posiadania trzynastoletniej niewolnicy Jazydów. Wiadomo, że od roku 2011 była w obszarze zainteresowania służb specjalnych jako osoba propagująca ideologię fundamentalistycznego islamu. Nie wiadomo, dlaczego nie została przez trzy lata pociągnięta do odpowiedzialności za przynależność do ISIS; być może służby nie dysponowały odpowiednimi dowodami, dopóki nie ujawniono zawartości jej telefonu.

Przypadek Omaimy Abdi pokazuje problemy, jakie rządy zachodnie mają ze swoimi obywatelami, którzy pojechali walczyć w szeregach Państwa Islamskiego, a szczególnie z kobietami. W więzieniach i obozach kontrolowanych przez władze kurdyjskiej enklawy w Syrii przebywa od 800 do 1100 mężczyzn pochodzących z Europy oraz przypuszczalnie około 5 tysięcy kobiet i dzieci. Dalsze 2 tysiące mężczyzn z ISIS jest trzymanych w tureckich więzieniach.

Kraje europejskie nie chcą repatriacji tych osób, ponieważ z braku dowodów większości z nich nie byłyby w stanie wytoczyć procesu zakończonego skazaniem – pomimo, że wiadomo, że są fanatykami i brali udział w zbrodniach Państwa Islamskiego. Ich swoboda w Europie zwiększałaby natomiast zagrożenie zamachami terrorystycznymi i rozprzestrzenianie się islamistycznego fanatyzmu.

Szczególna trudność dotyczy kobiet. Proces Omaimy Abdi jest precedensowy i pokaże, do jakiego stopnia można zgromadzić dowody wskazujące na współudział kobiet w działaniach Państwa Islamskiego. Oskarżona twierdzi, podobnie jak wiele innych z ISIS, że nie miała nic wspólnego z działaniami ISIS, a do Syrii pojechała wyłącznie z miłości do męża.

Ogromna większość kobiet, przebywających w obozach kurdyjskich to jednak islamistyczne fanatyczki, które nadal noszą nikaby zakrywające całe ciało i twarz, i wychowują dzieci na przyszłych ekstremistów islamskich.

W samym Hamburgu mieszka ponad 700 salafitów, fundamentalistycznych muzułmanów, którzy chcą islamu takiego, jak był praktykowany w czasach Mahometa. Do Syrii wyjechało 86 osób, czego około 30 wróciło, w tym Omaima Abdi. W więzieniach w Turcji, Syrii i Iraku przebywa przynajmniej 95 innych osób pochodzenia niemieckiego. Władze niemieckie twierdzą, że nie mogą zastosować rozwiązania brytyjskiego i duńskiego – pozbawienia obywatelstwa tych osób z ISIS, które mają obywatelstwo jeszcze innego kraju. (GL)

Źródła: Die Welt, Spiegel, Guardian

 




Hezbollah nielegalny w Niemczech. Zamach w Paryżu. Turcja schronieniem dla Hamasu. Tygodniowy przegląd wydarzeń

Turcja walczy z własnymi lekarzami, ale oferuje gościnę przywódcom Hamasu, Niemcy uznają Hezbollah za organizację terrorystyczną, a Brytyjczycy nie ujawnią raportu o gangach pakistańskich gwałcicieli. Zapraszamy na tygodniowy przegląd wydarzeń.

Wiadomości

Włoska prawniczka składa skargę przeciw Malcie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w imieniu imigrantów, którzy zadzwonili do niej z łodzi na Morzu Śródziemnym. Malta odmówiła przyjęcia imigrantów, powołując się na zamknięcie portów w czasie epidemii koronawirusa. Więcej…

Arabia Saudyjska łagodzi kary oparte na szariacie: nieletni nie będą już skazywani na śmierć, a kara chłosty zostaje zlikwidowana. Ale i tak Arabia pozostaje jednym z trzech krajów świata o najczęstszym stosowaniu kary śmierci. Więcej…

Pod Paryżem terrorysta wjechał samochodem w posterunek policji drogowej, ciężko raniąc dwóch policjantów. Urodzony we Francji potomek imigrantów twierdzi, że jest żołnierzem Państwa Islamskiego, który mści się za sytuację w Palestynie.  Więcej…

W Tunezji po raz pierwszy jako małżonka wpisano mężczyznę do dokumentu innego mężczyzny. Ślub odbył się jednak we Francji, a w Tunezji nadal homoseksualizm zagrożony jest więzieniem. Więcej….

W ministerstwie ds. imigracji i integracji w Danii stworzono biuro, które ma zająć się deportacjami osób, którym odmówiono azylu. Jest ich w Danii ponad 1000, ale biuro ma nie stosować przymusu. Więcej…

Hezbollah, libańskie szyickie ugrupowanie polityczno-militarne, został w Niemczech w całości uznany za ugrupowanie terrorystyczne; dotychczas tak traktowano tylko jego część militarną. Władze przeprowadziły rewizje w czterech organizacjach, powiązanych z Hezbollahem i prowadzą dochodzenia w sprawie jego meczetów. Więcej…

Pogrzeb matki szefa jednego z arabskich gangów w Berlinie odbył się z masowym udziałem policji, ale liczba uczestników i tak przekraczała parokrotnie ograniczenia dopuszczalne w epidemii. To nie jedyny problem z tymi gangami w Niemczech. Więcej…

Rząd turecki walczy z lekarzami, którzy krytykują nieprzygotowanie kraju do epidemii koronawirusa i nieudolność władz w jego zwalczaniu. Więcej…

Analizy i opinie

Turcja staje się głównym sojusznikiem Hamasu, terrorystycznej organizacji rządzącej Strefą Gazy. W Turcji będą mieszkać główni przywódcy organizacji wraz z rodzinami, zaś państwa arabskie, dotychczas udzielające im gościny, chcą się teraz od nich odciąć. Więcej…

Jeśli europejscy członkowie Państwa Islamskiego nie zostaną sprowadzeni do Europy i osądzeni, może to osłabić a nie wzmocnić, praworządność i bezpieczeństwo jej obywateli, twierdzą eksperci. Więcej…

Rządy arabskie wykorzystują panujący w tamtejszych krajach kult śmierci, a kultura zachodnia celebruje życia, zaś rządy dbają o dobrobyt obywateli, pisze należący do syryjskiej opozycji pisarz i dziennikarz Khatib Badla. Więcej….

Rząd brytyjski nie chce ujawnić raportu na temat gangów pakistańskich gwałcicieli, chociaż dwa lata temu ówczesny minister spraw wewnętrznych, a dzisiejszy minister skarbu Sajid Javid zapewniał, że prawda nie będzie ukrywana. Więcej…

Przygotował GL.




Raport: prawo islamskie nie wymaga okrutnych kar

Quilliam International, think-tank przeciwdziałający ekstremizmowi, opublikował raport, w którym ostro krytykuje pogląd, że prawo islamskie wymaga stosowania kar hudud (surowe kary cielesne i kara śmierci).

W kwietniu 2020 r. Reuters poinformował, że sąd najwyższy w Arabii Saudyjskiej zdecydował, iż ​​chłosta zostanie zniesiona i zastąpiona systemem grzywny i więzienia. Quilliam uważa, że ​​nie była to zwykła reforma humanitarna. Raczej rzuca ona bezpośrednie wyzwanie jednemu z fundamentalnych argumentów, którego wszystkie grupy islamskie, czy to sunnickie, czy szyickie – od ISIS i Al-Kaidy po Bractwo Muzułmańskie i chomeinistów – używają do podważenia prawomocności rządów państw nieislamistycznych.

Raport Quilliam zawiera szczegółowy historyczny i teologiczno-orzeczniczy wywód na temat współczesnego statusu kar cielesnych w prawie islamskim.

Usama Hasan, kierownik studiów islamskich w think-tanku i współautor raportu, powiedział:

„Islamiści starają się rzucić wyzwanie demokratycznym i świeckim państwom, argumentując, że nie prawomocne, ponieważ nie stosują chłosty, amputacji i innych okrutnych kar. Brutalne grupy islamistyczne uciekają się do stosowania hudud właśnie w celu udowodnienia legalności swoich rządów. Z tego powodu niewymownie barbarzyńskie kary były tak widoczną cechą rządów ISIS w Syrii. Jednakże najważniejsze źródła teologiczne, które leżą u podstaw szariatu, jasno pokazują, że podejście preferowane przez islamistów ignoruje niektóre z wyższych celów prawa islamskiego: promowanie przebaczenia i rehabilitacji, w tym rezygnację z kar. Islamistyczne podejście do kar cielesnych jest wypaczeniem islamskiego podejścia do wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych.

Surowe kary cielesne były cechą wszystkich społeczeństw w VII wieku. Było to niejako koniecznością w społeczeństwie koczowniczym, które nie mogło uwięzić czy resocjalizować przestępców. Jednak w XIX wieku Kalifat Osmański zniósł takie kary, ponieważ nie uznano ich za konieczne ani właściwe. Podejście do szariatu, oparte na jego podstawowych celach, promuje zarówno prawa człowieka, jak i honorowanie umów międzynarodowych podpisanych przez państwa o większości muzułmańskiej. Islamskie orzecznictwo wspiera ewolucję, modyfikację i uchylanie kar hudud w naszych czasach, ponieważ są one przestarzałe i są sprzeczne z podstawowymi islamskimi zasadami sprawiedliwości i miłosierdzia. Kwestia kar hudud przestaje być sprawą surowego orzecznictwa i jest teraz kwestią polityki państwa wiodącego państwa sunnickiego [Arabii Saudyjskiej – red.]. Kwestia ta stała się obecnie zarówno żywą, jak i ważną. Jest to poważne wyzwanie dla islamistycznego sposobu myślenia, dzięki czemu ideolodzy islamizmu tracą grunt pod nogami”.

Quilliam wyraził nadzieję, że raport zapewni solidną podstawę teologiczno – prawną nie tylko dla zwalczania najbardziej przerażających aspektów rządów takich ugrupowań, jak ISIS, lecz także posłuży do obalenia kluczowego argumentu przeciwko legalności państw nieislamskich. Przez takie działanie think-tank stara się wzmocnić argumenty za demokratycznymi, humanitarnymi rządami, które w pełni szanują podstawowe prawa człowieka.

Oprac. Jot-Pe, na podst. journal.quilliaminternational.com 

Cały raport można przeczytać tutaj.




Repatriacja terrorystów: zagrożenie czy szansa?

Jeżeli nie nastąpi repatriacja terrorystów z Syrii i Europa nie osądzi europejskich dżihadystów własnymi siłami, poskutkuje to osłabieniem nie tylko praworządności, ale i zagrożeniem dla bezpieczeństwa jej obywateli, twierdzą eksperci.

Na indolencję europejskich państw w zakresie skutecznego sądzenia terrorystów, którzy z Europy wyjechali na dżihad do Syrii, wskazuje analityk magazynu „Lawfare” Jacob Schultz. Utworzone przez Kurdów Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) przetrzymują obecnie w obozach około 800 europejskich terrorystów. Do tego dochodzą ich żony i dzieci przetrzymywane oddzielnie. Europa jednak nie ma skutecznego pomysłu co z nimi zrobić, a kolejne inicjatywy upadają. Jedynym wspólnym pomysłem jest to, żeby nie wrócili oni na europejskie terytorium.

Zresztą to nie tylko europejski problem i podejście do sprawy. W lutym Indonezja ogłosiła, że nie pozwoli na powrót prawie 700 terrorystów, którzy uciekli z kraju, by walczyć w szeregach ISIS. Z kolei USA podejmuje się tego procesu, jednak terroryści robią co mogą, żeby nie skończyć na rozprawie w amerykańskim sądzie, gdzie grozi im kara śmierci. Niedawno Euroislam.pl pisał o dwóch członkach grupy nazywanej Beatlesami, którzy mają ciągle nadzieję na proces w Wielkiej Brytanii.

Jakiś czas temu planowano międzynarodowy trybunał, który osądziłby zbrodniarzy z ISIS. Jednak żadna odpowiednia do tego koalicja nie powstała. Potem, przypomina Schultz, padła propozycja, żeby Irak osądził terrorystów, ale w międzyczasie kraj ten pochłonęły zamieszki cywilne. Od lutego można było żywić nadzieję, że kurdyjskie władze lokalne wymierzą sprawiedliwość dżihadystom. Jednak kwietniowe protesty i zamieszki w więzieniach obnażyły brak odpowiedniej organizacji, która mogłaby podjąć się tego zadania. Sprawę sądów zakończyła globalna pandemia, która spowodowała wstrzymanie wszelkich procesów.

Kobiety w obozie Al-Hol (foto: commons.wikimedia; Y. Boechat/VOA)

Europa ogłosiła, że wstrzymuje działania repatriacyjne dotyczące terrorystów, a także kobiet i dzieci związanych z Państwem Islamskim, z powodu braku zasobów do ich przeprowadzenia. Jak podaje Schultz, trwają obecnie jedynie rozmowy Belgów i Francuzów, jak ściągnąć do kraju dzieci, zakładając, że uda się odseparować je od rodzin.

Brak reakcji ze strony rządów i niepewność wywołują coraz większy niepokój i agresję wśród osadzonych. Bunty dotyczyły nie tylko więzień terrorystów, ale też obozów, gdzie przebywają kobiety i dzieci. W trakcie zamachów dwie rodziny prominentnych francuskich terrorystów próbowały uciec z obozów. W przepełnionym obozie Al-Hol przebywa prawie 70 tysięcy osób. Rosną obawy o możliwość pojawienia się i rozprzestrzenienia epidemii w obozie. Prawnicy europejskich osadzonych starają się w sądach o ich jak najszybszą repatriację.

Celem Europy jest uniknięcie ataków na jej terytorium, co miało chociażby miejsce w Paryżu w 2015 roku ze strony powracających dżihadystów, którzy przedostali się wraz z przelewającą się przez Bałkany falą uchodźców. Jednak obecnie przyjęta strategia niereagowania na jakiekolwiek próby sprowadzenia ich, a jednocześnie niemożność przeprowadzenia procesów sądowych tworzą dwa poważne zagrożenia.

Po pierwsze, śledzenie terrorystów będzie łatwiejsze, jeżeli znajdą się w rękach europejskich wymiarów sprawiedliwości. Jeśli jednak uda im się uciec z obozów w Syrii, łatwo znikną z radarów europejskich służb i wtedy mogą przeniknąć do Europy. Tu jednak nie ma prostej odpowiedzi, zaznacza autor analizy w „Lawfare”. Europejskie więzienia także są miejscem radykalizacji terrorystów, na którą nie znaleziono jeszcze rady.

Drugim problemem jest radykalizacja dzieci dorastających w dżihadystycznym środowisku w obozach takich, jak Al-Hol. Podobno niektórzy z osadzonych mówią już o nim „Camp Bucca II”, co nawiązuje do obozu amerykańskiego w Iraku, który uformował pokolenie terrorystów Państwa Islamskiego.

Repatriacja terrorystów do Europy jest wyzwaniem logistycznym, prawnym i zagrożeniem dla bezpieczeństwa, lecz może się okazać rozwiązaniem bardziej skutecznym i trwałym niż pozostawienie ich w Syrii.

Jan Wójcik, na podst. Lawfare, CSIS, South China Morning Post




Francja: terrorysta wjechał samochodem w policjantów

Dwóch francuskich policjantów z posterunku drogówki zostało ciężko rannych, kiedy w poniedziałkowy wieczór wjechał w nich swoim BMW dwudziestodziewięcioletni Youssef T.

Atak miał miejsce w podparyskiej miejscowości Colombes. Kiedy policjanci wydostali terrorystę z jego samochodu, powiedział, że zrobił to „z powodu sytuacji w Palestynie” po obejrzeniu filmu o Palestyńczykach i że złożył przysięgę wierności Państwu Islamskiemu.

W samochodzie znaleziono nóż i  list, w którym Youssuf T. pisze, że chce zginąć w ataku na policjantów, że jest żołnierzem Państwa Islamskiego i chciałby wprowadzenia na świecie szariatu.

Terrorysta, określany przez policję jako „działacz propalestyński”  nie był na liście „S”, podejrzewanych przez służby niebezpiecznych osób, natomiast w roku 2010 skazany był na prace społeczne za „akty przemocy” popełnione dwa lata wcześniej, gdy był jeszcze niepełnoletni.

W 2012 roku miał „epizod psychiatryczny”, ale psycholodzy po zatrzymaniu go stwierdzili, że jest normalny. Utrzymywał się z zasiłków, przeplatanych okresami pracy jako operator wózka widłowego. Sąsiedzi stwierdzili, że nie widzieli, żeby był specjalnie religijny.

W ciągu ostatniego tygodnia przez cztery dni trwały zamieszki w dzielnicach zamieszkałych przez mniejszość muzułmańską na przedmieściach Paryża. Młodzi mężczyźni strzelali do policji ogniami sztucznymi i podpalali śmietniki i samochody. Zamieszki wywołało zderzenie z nieoznakowanym samochodem policyjnym młodego motocyklisty, który został ranny.

Jednocześnie, chociaż jest to wydarzenie niezwiązane z atakiem terrorystycznym, dwóch policjantów zostało zawieszonych a przeciwko nim wdrożono śledztwo, ponieważ użyli rasistowskiego określenia wobec wyłowionego z wody przestępcy, a następnie żartowali, że powinien był sobie przyczepić do nóg łańcuchy. Zatrzymany uciekał przed policjantami, którzy przyjechali po otrzymaniu informacji o złodzieju na terenie budowy w podparyskim Seine-Saint-Denis. Uciekając mężczyzna wskoczył do kanału. Sfilmowała to osoba z sąsiedztwa i opublikowała w mediach społecznościowych, gdzie zostało odtworzone parę milionów razy.

W ciągu ostatnich pięciu lat we Francji w atakach terrorystycznych zginęło 258 osób. Ostatni miał miejsce na początku kwietnia, gdy uchodźca z Sudanu nożem zabił dwie osoby, a pięć ranił. Od czasu wprowadzenia kwarantanny pięć tygodni temu, otwarto dziewięć dochodzeń w sprawach związanych z terroryzmem. (gl)

Źródła: Le Parisien, thelocal.fr, euronews.com,




Hiszpania: były raper i terrorysta aresztowany

W trakcie akcji antyterrorystycznej hiszpańskiej policji aresztowany został Abdel-Majed Abdel Bary, jeden z najbardziej poszukiwanych bojówkarzy ISIS w Europie. Wraz z dwoma innymi mężczyznami został zatrzymany w mieszkaniu w Almerii, na południu Hiszpanii.

Terrorysta wychowywał się w eleganckiej londyńskiej dzielnicy Maida Vale. Posiadał zarówno egipskie, jak i brytyjskie obywatelstwo, ale tego ostatniego został pozbawiony ze względu na powiązania z Państwem Islamskim. Z powodu zaangażowania w działalność terrorystyczną były raper ostatnio nie występował publicznie.

Mężczyzna jest synem Adela Abdela Bary’ego, skazanego za ataki bombowe na amerykańskie ambasady w Kenii i Tanzanii w 1998 roku, kiedy to zginęło 213 osób. Syn zamachowca w latach 2013-2015 otwarcie popierał ISIS i publikował w mediach społecznościowych liczne groźby pod adresem państw zachodnich.

Przez pewien czas spekulowano, że Bary może być zakapturzonym dżihadystą, znanym jako „Jihadi John”, jednak później okazało się, że był nim Mohammed Emwazi. Bary znał Emwaziego i jego czterech wspólników z kręgów islamistycznych zachodniego Londynu, nazywanych „Beatlesami”, ale nie przypuszcza się, żeby mógł z nim blisko współpracować w Syrii.

Turecka policja, którą Brytyjczycy poprosili o odnalezienie Bary’ego, zgubiła jego ślad pod koniec 2015 r. Długo podejrzewano, że były raper zginął w trakcie kampanii przeciwko tak zwanemu kalifatowi ISIS. Inna hipoteza zakładała, że przedostał się do Europy szlakiem przez Grecję. Od 2017 r. miał spotykać się z Hiszpanką, którą poznał przez Internet. Od tamtego czasu zaczął ponownie udzielać się w sieci pod licznymi pseudonimami.

W trakcie krótkiej kariery rapera w Londynie Bary był znany jako Lyricist Jinny; występował w zespole Black Triangle. Od kiedy pochłonęła go wiara islamska, wyrzekł się dawnego życia i przyjaciół. W lipcu 2013 r. porzucił rodzinę, w tym pięcioro rodzeństwa i udał się na dżihad do Rakki.

Bohun, na podst. www.theguardian.com




Z ostatniej chwili: polskie służby zatrzymały członka ISIS

„Straż Graniczna, działając na wniosek Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zatrzymała w dniu 16 kwietnia br. obywatela Libanu. Materiały zgromadzone przez ABW wskazują, że mężczyzna stanowi realne zagrożenie dla bezpieczeństwa”, poinformowały dzisiaj służby.

Cudzoziemiec planował zorganizowanie w Polsce i w innych krajach Unii europejskiej siatki, której celem było przeprowadzenie ataków terrorystycznych w państwach Europy Zachodniej.

Związki zatrzymanego z organizacją terrorystyczną są szerokie, jak wynika z informacji rzecznika prasowego Ministra Koordynatora Służb Specjalnych Stanisława Żaryna. „Mężczyzna posiada związki rodzinne z terrorystami Państwa Islamskiego, którzy zginęli w walce z siłami koalicji na terenie Syrii i Iraku”, czytamy w oświadczeniu. Do tego aktywnie kontaktował się przez internet ze strukturami PI i jego członkami na terenie Unii Europejskiej, a także finansował członków tej organizacji.

Zgodnie z decyzją sądu Libańczyk trafił do strzeżonego ośrodka dla cudzoziemców w Białymstoku. Żaryn powiedział portalowi Euroislam.pl, że będzie on tam oczekiwał na procedurę deportacji. Zostanie też wpisany na listę osób niepożądanych, więc nie będzie mógł wjechać na terytorium Polski, a informacje o motywach decyzji zostaną przekazane odpowiednim służbom.

W odpowiedzi na nasze pytanie rzecznik wyjaśnił, że nie wszystkie materiały zgromadzone przez służby dają się zastosować do przeprowadzenia skutecznego procesu.

W grudniu 2019 roku ABW zatrzymała w Puławach ukraińskiego konwertytę na islam, który dzielił się informacjami o swoich planach zamachu na centrum handlowe. Miał zostać zradykalizowany przez grupę osób pochodzących z Czeczenii i Tadżykistanu.

Komentarz redakcji:

Coraz częstsze informacje o osobach zatrzymanych w Polsce pod zarzutem planowania zamachów terrorystycznych pokazują, że potrzebna jest polityka imigracyjna, która będzie minimalizować niebezpieczeństwo takich zamachów. O różnych jej aspektach pisaliśmy w grudniu. (j)




Co mówią dżihadyści o koronawirusie

Dżihadystyczne grupy pilnie śledzą szerzenie się nowego koronawirusa. W publikacjach w mediach społecznościowych ich członkowie zamieszczają analizy, groźby a także wskazówki zachowywania higieny.

Kontrwywiad powinien monitorować te strony, by zdobyć wgląd w ich sposób myślenia – pisze Steven Stalinsky z MEMRI.

Dżihadyści i ich zwolennicy triumfowali z powodu restrykcji narzuconych z powodów zdrowotnych na całym świecie, szczególnie w USA. ”Szydzili z kobiet noszących islamskie nikaby – teraz robią to samo. Wyśmiewamy was tak, jak wy wyśmiewaliście nas” – brzmi typowy wpis z datą 17 marca na dżihadystycznym kanale al Tawhid Awalan na Telegram, szyfrowanym komunikatorze internetowym. Tej wypowiedzi towarzyszy zdjęcie ludzi Zachodu w ubraniach ochronnych.

Wielu dżihadystów przyjmuje wirusa wiwatami. „Balagh”, miesięcznik publikowany w Idlib w Syrii przez duchownych sympatyzujących z Al-Kaidą, nazywa wirusa „jednym z żołnierzy Allaha: to ‚korona-żołnierz’”. To jest popularny temat. Dżihadystyczny autor, Chalid al Sibai, ostrzegał na kanale agencji informacyjnej Thabat na Telegram, że do tego „maleńkiego żołnierza”, który tak spustoszył USA i ich sojuszników, mogą wkrótce dołączyć dżihadystyczni żołnierze z krwi i kości – co stanowi groźbę. W hamasowskiej al Aqsa TV imam Dżamil al Mutawa przechwalał się, że Allah „wysłał tylko jednego żołnierza”, wirusa, „a uderzył on we wszystkie 50 stanów” w Ameryce, zmusił Izrael do zamknięcia kraju, ale pozostawił Palestyńczyków niemal nie dotkniętych chorobą.

Jedną z najbardziej znaczących wczesnych wypowiedzi była fatwa wydana 23 stycznia przez syryjskiego duchownego Abdula Razzak al Mahdiego. Powiedział, że muzułmanom wolno modlić się, by wirus unicestwił chińskich „wrogów Allaha” za „zabijanie, masakrowanie, więzienie i uciskanie Ujgurów”, muzułmańską mniejszość etniczną w prowincji Sinciang. Państwo Islamskie zgodziło się z tym w swoim tygodniowym magazynie „al Naba” i przedstawiło także zgony w Iranie z powodu koronawirusa jako znak od Allaha o „ślepocie” i „bezczelności” szyitów, którzy powinni „porzucić politeizm”.

Abu Muhammad al Makdisi, znany, żyjący w Jordanii szejk i duchowy mentor Abu Musaba al-Zarkawiego, założyciela odłamu Al-Kaidy, który później stał się ISIS, zamieścił serię postów na Telegram o „ukrytych korzyściach” pandemii dla muzułmańskich społeczeństw. Obejmują one zamknięcia barów i klubów nocnych oraz więcej kobiet zakrywających twarze nikabem, by chronić się przed wirusem. Niedawno dodał: „Nie ma nic złego w tym, by muzułmanin modlił się o śmierć niewiernych i pragnął, by zarazili się koronawirusem”.

Syryjski dowódca dżihadystów, Asif Abdul Rahman, wskazał na swoim kanale na Telegram, że Iran mógłby używać ”żywych lub zmarłych” pacjentów z koronawirusem jako broni biologicznej – jak podobno robili Mongołowie w XIV wieku, kiedy wrzucali katapultą zwłoki ofiar zarazy do miasta Kaffa (obecnie Feodosia na Ukrainie). Irańskie władze, dodał, z pewnością mogą przekonać pacjentów, by umierali jako męczennicy.

Nastąpiło to po groźbie aktywisty Bractwa Muzułmańskiego z Nowego Jorku, Bahgata Sabera, na wideo na jego stronie FB, gdzie mówił, że jeśli zachoruje, pójdzie do egipskiego konsulatu w Nowym Jorku, żeby zarazić personel w odwecie za działania rządu Egiptu. Wzywał innych, by poszli jego śladem.

Pandemia koronawirusa powoduje także, że globalny ruch dżihadystyczny stara się nie dopuścić, by choroba szerzyła się w jego szeregach. Dezynfekcja, zachowywanie higieny, mierzenie temperatury i dzielenie się poradami zdrowotnymi są nową częścią codziennego życia dżihadysty. Numer „al Naba”, tygodnika ISIS, z 12 marca, zawierał barwną infografikę z „wskazówkami szariatu do radzenia sobie z epidemią”, doradzając mycie rąk, a także kwarantannę: „Zdrowy nie powinien wchodzić do kraju epidemii, a dotknięty chorobą nie powinien z niego wychodzić”. 18 marca związana z Al-Kaidą organizacja Hajat Tahrir al Szam wydała wskazówki dotyczące zdrowia, w których cytowano rekomendacje U.S. Centers for Disease Control and Prevention. Wygląda na to, że nie wszystko w Ameryce jest złe.

Wiele z grup i ludzi wspomnianych powyżej brało udział w atakach na USA i inne kraje zachodnie. Kiedy świat walczy z COVID-19, dżihadyści nadal szukają słabości, które mogą wykorzystać. W „al Naba” z 19 marca ISIS ostrzegło, że dżihadyści nie zawahają się przed wykorzystaniem chaosu i że „finansowe straty krzyżowców i tyranów” – Amerykanów i ich arabskich sojuszników – oraz ich „zaabsorbowanie chronieniem krajów przed sobą i innymi wrogami” przyczynią się w wielkim stopniu do „osłabienia ich zdolności walki z mudżahedinami”. Rozczarujmy ich.

Steven Stalinsky – dyrektor wykonawczy Middle East Media Research Institute.

Źródło: memri.org