Niemcy: Turecki piłkarz wyrzucony z klubu za poparacie agresji na Kurdów

Klub piłkarski FC St. Pauli z Hamburga zawiesił pochodzącego z Turcji piłkarza Cenka Sahina, za wspieranie działań tureckiej armii w Syrii.

Powodem było zamieszczenie na koncie Instagrama, prowadzonym przez Sahina, poparcia dla tureckiej agresji na syryjskich Kurdów. „Stoimy po stronie naszych bohaterskich tureckich żołnierzy i armii. Nasze modlitwy są z wami”, napisał Sahin w dniu tureckiej inwazji w Syrii.

Zdaniem władz klubu to lekceważenie zasad jakie przyświecają klubowi. Chociaż klub uznaje, że „nie jest w stanie i nie powinien osądzać szczegółów wynikających z różnych percepcji i podejść prezentowanych przez różne kultury”, to jednak nie ma miejsca na popieranie działań wojennych.

Cenk Sahin został zawieszony w treningach i w meczach w trybie natychmiastowym. W wywiadzie radiowym powiedział, że nie czuje się winny. Twierdzi, że wobec jego kraju dominuje „negatywne nastawienie” i to uznał za przyczynę swoich problemów.

Niemcy coraz bardziej podejrzliwie patrzą na tureckich piłkarzy Bundesligi demonstrujących sympatie wobec Erdogana. Mesut Ozil i Ilkay Gundogan, reprezentanci Niemiec, wywołali burzę, gdy w roku 2018 udzielili poparcia prezydentowi Turcji wręczając mu koszulkę z podpisem „Dla mojego prezydenta”. (j)

źródło: NDR, St. Pauli h/t Moriarty Dean




Trump pozwala Turcji na inwazję na Kurdów w Syrii

Stany Zjednoczone wycofują swoich żołnierzy z terenów na granicy Syrii i Turcji, aby umożliwić wojskom tureckim wkroczenie na te tereny i ustanowienie „strefy bezpieczeństwa” wzdłuż granicy. Obecnie północna Syria jest kontrolowana przez Kurdów, którzy jako sojusznicy wojsk Zachodu byli główną siłą, jaka pokonała Państwo Islamskie w Syrii i na których terytorium istnieje de facto świeckie państwo. Obecne wycofanie Amerykanów, którzy obiecywali, że nie pozwolą na turecki atak, Kurdowie nazwali „ciosem w plecy”.

Turcja uważa kurdyjskie siły SDF z Syrii za tożsame z kurdyjskimi bojownikami z Turcji, walczącymi o autonomię tamtejszych kurdyjskich terenów. Już wcześniej Turcja przeprowadziła inwazję na część terytorium Syrii, opanowanego przez Kurdów, a obecnie zamierza opanować 30 kilometrowy pas wzdłuż granicy. Chociaż prezydent Trump zapowiadał wcześniej, że nie dopuści do tureckiego ataku, to po weekendowej rozmowie telefonicznej z tureckim prezydentem Erdoganem zmienił zdanie. Turecka ofensywa spodziewana jest w każdej chwili, nad granicą zgromadzone są potężne oddziały wojsk tureckich. (g)

Źródło: BBC




Przestępstwa seksualne w Niemczech: testosteron czy kultura imigrantów

Nowi imigranci, którzy przybyli do Niemiec od 2015 roku, popełniają przestępstwa seksualne sześć razy częściej niż obywatele Niemiec.

Nie wynika to, wbrew lewicowym sympatykom imigrantów, z tego, że nowi imigranci to głównie młodzi mężczyźni. Gdyby Niemcy byli równie młodzi, jak imigranci, to i tak popełnialiby cztery razy mniej przestępstw seksualnych niż oni. Chociaż nikt już w Niemczech nie zaprzecza, że wysoka przestępczość imigrantów istnieje, bo dane o niej publikuje niemiecka policja, to lewicowi sympatycy islamskiego fundamentalizmu nadal próbują ją na różne sposoby minimalizować i usprawiedliwiać.

Zanim przyjrzymy się statystykom dotyczącym przestępstw seksualnych (inne omówione będą w kolejnym artykule), spójrzmy na skalę problemu przestępczości nowych imigrantów. Wśród wykrytych sprawców przestępstw nowi imigranci stanowili:

15% zabójców (550 morderców)
12% przestępców seksualnych (5626)
10% osób odpowiedzialnych za napaści i pobicia (60 109)
11% odpowiedzialnych za kradzieże (43 734)

Nowi imigranci, których przybyło do Niemiec 1,5 mln w latach 2015-18, stanowią około 2% ludności. Jak widać, przestępstwa popełniali wielokrotnie częściej. Pytanie – dlaczego?

Przyczyną nie jest młody wiek

W debacie publicznej pojawiły się dwie konkurencyjne odpowiedzi. Odpowiedź pierwsza brzmi: „To kwestia ich odmiennej kultury, ich lekceważenia naszych zwyczajów i norm”, ale na to pada odpowiedź druga: „Nie, to po prostu testosteron, bo imigranci to głównie młodzi mężczyźni, którzy w każdej kulturze popełniają najwięcej przestępstw”.

Oczywiście, młodzi mężczyźni popełniają więcej przestępstw. Ciekawe jednak, że wyjaśnienia odwołujące się od młodego wieku imigrantów nigdy nie są poparte analizą odpowiednich danych, nawet jeśli są dostępne. A to właśnie dane mogłyby wykazać, czy teza o niższym wieku imigrantów jako przyczynie przestępczości jest prawdziwa, czy nie. Analiza danych policyjnych pokazuje, że jest całkowicie fałszywa.

Polski dziennikarz mieszkający w Niemczech, Adam Gusowski, jest właśnie przedstawicielem tych, którzy próbują wmówić publiczności, że problemu zwiększonej przestępczości imigrantów nie ma i atakują polityków, którzy mówią co innego. W swoim tekście – opublikowanym na niemieckim portalu mediowym WR1, Gusowski napisał tak:

„’Migranci już kulturowo są bardziej skłonni do przemocy’ – tymi słowami minister spraw wewnętrznych Bawarii Joachim Herrmann rozpętał dyskusję, którą dotychczas prowadzili skrajnie prawicowi populiści. ‚Mamy tutaj do czynienia z podwyższonym ryzykiem, to dokładnie pokazują policyjne statystyki’ Tylko że te statystyki należy czytać właściwie i właściwie o nich mówić.

Federalna Policja Kryminalna zajmowała się w 2018 roku przestępczością wśród uchodźców. Wynik: przy niektórych rodzajach przemocy podejrzani migranci są ponadproporcjonalnie uwzględnieni. To dotyczy przede wszystkim aktów przemocy z możliwością utraty życia, okaleczenia, rabunku oraz aktów przemocy przeciwko wolności seksualnej. Z dokumentów BKA wynika jednak ważny powód tej ponadproporcjonalnej liczby podejrzanych migrantów przy tego rodzaju wykroczeniach. Powód, o którym Joachim Herrmann nie mówi, tak jak nie mówią o nim politycy AfD czy prawicowi populiści. BKA zwraca mianowicie wyraźnie uwagę na szczególną strukturę wieku i płci tej grupy. Młodzi mężczyźni w wieku od 14 do 30 roku życia są, niezależnie od ich pochodzenia, najczęstszymi sprawcami przy wykroczeniach z przemocą. To właśnie ta grupa jest procentowo wyraźniej wyższa wśród migrantów niż w niemieckiej ludności. Z danych Federalnego Urzędu Statystycznego z końca 2017 roku wynika, że średni wiek migrantów ostatniej fali uchodźczej to 29 lat, 63 procent to mężczyźni. Statystyczny Niemiec tego samego okresu miał 45 lat, a mężczyźni stanowili 49% społeczeństwa. Łatwo smaży się polityczne kotlety na ekstremalnych aktach przemocy. Jeszcze perfidniejsze jest okraszanie ich domniemanymi liczbami, statystykami i myślowymi skrótami”.

Statystyki należy czytać właściwie

Adam Gusowski umie wyrażać oburzenie, ale szkoda, że nie posłuchał własnej rady i nie zapoznał się ze dokumentami BKA, na które się powołuje. Dowiedziałby się wówczas, że minister miał jednak rację – to nie testosteron odpowiada za przestępstwa imigrantów, tylko ich kultura. Średni wiek imigrantów i niemieckich mężczyzn jest tu bez znaczenia. Dane BKA to jasno pokazują, chociaż nie prezentują wszystkich informacji wprost i trzeba spędzić nad nimi sporo czasu (źródła podane są na końcu).

Przestępstwa seksualne, którymi zajmuję się dalej, to w klasyfikacji niemieckiej policji bardzo szeroka kategoria, od pornografii dziecięcej przez molestowanie seksualne dzieci, do gwałtów zbiorowych. Do analizy wybrałem tylko dane dotyczące mężczyzn, bo to oni są przedmiotem publicznej dyskusji i oni popełniają ponad 90% tego rodzaju przestępstw. Porównuję nowych imigrantów z osobami o obywatelstwie niemieckim, które dalej w skrócie nazywam Niemcami.

Z danych policji wynika, że ogólnie nowi imigranci popełniają przestępstwa seksualne 6,4 razy częściej niż Niemcy. Wśród 992 tys. imigrantów płci męskiej w roku 2018 były 5544 osoby, które popełniły przestępstwa seksualne (współczynnik 0,56%), natomiast wśród 34,8 mln mężczyzn i chłopców z obywatelstwem niemieckim było 30 167 takich przestępców (współczynnik 0,09%).

Żeby sprawdzić, czy za tę sześciokrotną różnicę odpowiada nieproporcjonalnie duża liczba młodych mężczyzn wśród imigrantów, czy raczej ich większa skłonność do popełnienia przestępstw, musimy sprawdzić, jak często w każdej podgrupie wiekowej popełniane są przestępstwa.

.Przestępstwa seksualne w Niemczech 2018, mężczyźni

Przestępstwa seksualne w Niemczech 2018, mężczyźni (oprac. euroislam.pl)
(oprac. euroislam.pl)

 

Popatrzmy jak to porównanie wygląda na wykresie:

Odsetek przestępców seksualnych w podgrupach wiekowych, Niemcy 2018 (oprac. Euroislam)

Widać wyraźnie, że w KAŻDEJ podgrupie wiekowej imigranci popełniają przestępstwa seksualne kilkakrotnie częściej niż Niemcy, przy czym ta różnica systematycznie zwiększa się z wiekiem. Wśród nastolatków imigranci popełniają przestępstwa seksualne dwuipółkrotnie częściej niż Niemcy (0,74% i 0,26%), zaś imigranci w wieku powyżej 60 lat popełniają te przestępstwa aż 23 razy częściej niż Niemcy w tym samym wieku.

Nowi imigranci, którzy przybyli do Niemiec od 2015 roku, popełniają przestępstwa seksualne sześć razy częściej niż obywatele Niemiec, a niektóre inne przestępstwa nawet częściej.

Zauważmy jeszcze dwie rzeczy. Po pierwsze, nawet niemieckie nastolatki popełniają przestępstwa seksualne (0,28%) ponad dwa razy rzadziej niż najstarsi imigranci (0,63%) – co trudno wytłumaczyć poziomem testosteronu. Po drugie, wśród Niemców przestępczość seksualna bardzo spada z wiekiem (czyli tak, jak testosteron), a wśród imigrantów pozostaje cały czas na bardzo wysokim, niemal identycznym poziomie.

Metoda wyrównania ze względu na wiek

Zobaczmy jeszcze, w jakim stopniu zmieniłaby sytuację liczby przestępstw wśród Niemców zmiana ich wieku, gdyby proporcje osób młodych i starszych były dokładnie takie, jak wśród imigrantów – (określa się to jako „wyrównanie ze względu na wiek”).

Wynik takich obliczeń jest następujący: gdyby struktura wieku niemieckich mężczyzn była identyczna, jak struktura wieku imigrantów (czyli np. grupa w wieku 18-20 to byłoby nie 3% a 12% Niemców) to Niemcy mieliby 47 557 przestępców seksualnych, czyli ich odsetek wyniósłby 0,14% (teraz 0,09%). Zatem, nawet gdyby młodych mężczyzn było wśród Niemców proporcjonalnie tak samo dużo, jak wśród imigrantów, a starych równie mało jak wśród imigrantów, to i tak imigranci popełnialiby przestępstwa seksualne 4,1 razy częściej niż Niemcy. To jest odpowiedź dla red. Gusowskiego, wynikająca z „właściwego czytania statystyki”, którego się on domaga: jeśli wyeliminujemy wpływ różnicy wieku, imigranci popełniają przestępstwa cztery razy częściej niż obywatele Niemiec.

Spróbujmy podejść do porównań przestępczości imigrantów i Niemców jeszcze z innej strony. Nie zmieniajmy struktury wieku, tylko popatrzmy, co by się działo, gdyby w każdej podgrupie wiekowej Niemcy popełniali przestępstwa seksualne równie często jak imigranci (korzystamy z odsetek prezentowanych w poprzedniej tabeli). Poniższa tabelka pokazuje odpowiedź na to pytanie.

Ile byłoby przestępstw seksualnych popełnianych przez Niemców, gdyby popełniali je równie często jak imigranci?

Ile byłoby przestępstw seksualnych popełnianych przez Niemców, gdyby popełniali je równie często jak imigranci? (oprac. euroislam.pl)
(oprac. euroislam.pl)

 

Na szczęście Niemcy popełniają rocznie tylko 30 tysięcy przestępstw seksualnych; gdyby popełniali je równie często, jak imigranci, to tych przestępstw byłoby prawie 200 tysięcy – 6,5 razy więcej niż obecnie. To inny sposób oszacowania różnic pomiędzy przestępczością Niemców a imigrantów, który korzysta z rzeczywistej, a nie hipotetycznej liczebności osób młodych w obu grupach.

Zauważmy, że największe różnice widoczne są nie wśród młodych, lecz wśród starszych: tylko wśród niemieckich seniorów, gdyby popełniali przestępstwa seksualne równie często jak ich imigranccy odpowiednicy, byłoby dwa razy tylu przestępców, ilu dzisiaj jest wśród wszystkich Niemców.

Konkluzja

„Statystyki należy czytać właściwie i właściwie o nich mówić”, napisał Adam Gusowski i w tym się w pełni zgadzamy. Właściwe odczytanie statystyk niemieckiej policji pokazuje, bez żadnej wątpliwości, że różnice w średnim wieku Niemców i nowych imigrantów mają tylko minimalne znaczenie dla kilkukrotnie większej częstości popełniania przestępstw seksualnych przez imigrantów. Średnio popełniają oni te przestępstwa 6,5 razy częściej niż Niemcy, a gdyby wyeliminować różnice wieku byłoby to 4 razy częściej. To kultura i religia nowych imigrantów, a nie testosteron młodych mężczyzn są za ich zachowania odpowiedzialne.

Dlatego wszystkim, którzy wmawiają publiczności, że nie ma problemu z nadmierną przestępczością imigrantów i którzy „łatwo smażą swoje dziennikarskie kotlety na domniemanych liczbach”, proponuję, żeby zajęli się smażeniem realnych kotletów, bo dziennikarstwo, z jego zasadą rzetelności, jest dla nich zbyt trudne.

Grzegorz Lindenberg

Źródła:
Kriminalität im Kontext von Zuwanderung 2018 

Das Bundesamts in Zahlen 2018. Asyl, Migration und Integration 

Polizeiliche Kriminalstatistik Bundesrepublik Deutschland Jahrbuch 2018 Band 3 Tatverdächtige 

Polizeiliche Kriminalstatistik Bundesrepublik Deutschland Jahrbuch 2018 Band 1 Fälle, Aufklärung, Schaden

Polizeiliche Kriminalstatistik Bundesrepublik Deutschland Jahrbuch 2018 Band 4 Einzelne Straftaten/-gruppen und ausgewählte Formen der Kriminalität 

Polizeiliche Kriminalstatistik Tatverdächtige nach Alter und Geschlecht V1.0 erstellt am: 29.01.2019, Tabelle 20




Seks poza małżeństwem będzie karany więzieniem w Indonezji

W przyszłym tygodniu Indonezja zmienia swój, wywodzący się z czasów kolonialnych, kodeks karny i wprowadza kary więzienia za seks poza małżeństwem. Pary mieszkające razem bez ślubu mogą zostać skazane na pół roku więzienia lub wysoką grzywnę, a za seks z osobą nie będącą małżonkiem grozi rok więzienia. Skargę mogą wnosić zarówno szefowie wiosek jak i bliska rodzina. Przepisy dotyczą również cudzoziemców, ale, jak uspakaja jeden z posłów rządzącej partii, „jeśli ludzie nie będą wiedzieć, to nie ma się czego bać”.

Indonezja uważana była za kraj liberalnego islamu, w którym żyją duże mniejszości chińskie, hinduskie i chrześcijańskie; według badań 40 procent nastolatków uprawia seks przed małżeństwem. Od kilkunastu lat  dzięki pieniądzom Arabii Saudyjskiej finansującej muzułmańskie szkolnictwo i edukację imamów przewagę zdobywa islam fundamentalistyczny. „Ofiarą stosunków pozamałżeńskich jest także społeczeństwo” twierdził polityk z rządzącej Partii Sprawiedliwego Dobrobytu, a „państwo musi chronić obywateli przed zachowaniem sprzecznym z najwyższymi przykazaniami Boga”. (g)

Źródło: Reuters




Burger King: szynka w menu, ale nie w nazwie

Burger King w RPA usuwa słowo „szynka” z menu, pomimo dodania tego składnika do potraw w niektórych restauracjach. Celem zmiany jest okazanie szacunku muzułmańskim klientom.

Sieć ​​zmieniła nazwy trzech swoich produktów. To, co wcześniej było znane jako „Double Spicy Hamburger”, stanie się teraz „Double Spicy Burger”; „Potrójny hamburger z serem” to będzie „Potrójny burger z serem”, a „Hamburger King Jr” w menu dla dzieci zmienia się w „Kids Burger”.

Jak podała sieć w oświadczeniu, nazwy zmieniane są dla okazania szacunku klientom halal – pomimo, że Burger King w RPA po wprowadzeniu potraw z szynką stracił ostatnio certyfikat halal w 44 restauracjach.

Zmiany nazw będą obowiązywać we wszystkich Burger King w RPA, w tym tych, które teraz serwują bekon. Słowo „szynka” pojawiło się w menu sieci od momentu otwarcia pierwszego lokalu w Afryce Południowej w 2013 roku. Do września wszystkie restauracje były w pełni halal.

Hamburger jest z definicji wykonany z mielonej wołowiny i nie zawiera wieprzowiny. Słowo „ham” (szynka) odnosi się do niemieckiego miasta Hamburg, w którym podobno po raz pierwszy przygotowano paszteciki z hamburgerami. Burger King o tym wie, jak powiedział dyrektor operacyjny Juan Klopper, ale chce uniknąć ewentualnych nieporozumień. „Po prostu trzeba być bardzo wrażliwym na odbiór przez klientów i być przejrzystym” – powiedział.

Klopper powiedział, że wcześniej pojawiały się zapytania od muzułmańskich klientów dotyczących „szynkowej” części nazwy, przekazywanych przez Majlisush Shura Al Islami, organizację non-profit, która udziela certyfikatów halal placówkom Burger Kinga. Dlatego, pomimo wprowadzonych zmian, postanowiono usunąć słowo „szynka” z menu.

JotPe, na podst. https://www.businessinsider.co.za/burger-king-south-africa-drops-ham-from-hamburger-name-after-halaal-store-change-2019-9




Muzułmańska reformatorka: życie w ciągłym zagrożeniu

Raheel Raza jest kanadyjską muzułmanką urodzoną w Pakistanie, przewodniczącą “Muslims Facing Tomorrow”, jedną z założycieli “Muslim Reform Movement” i członkiem zarządu “Clarion Project”, organizacji edukującej społeczeństwo w sprawie zagrożeń związanych z radykalnym islamem i przedstawiającą poglądy umiarkowanych muzułmanów. Tekst jest refleksją nad jej własną sytuacją.

* * *

Być pozwanym do sądu nie jest zabawne, ale już się do tego przyzwyczaiłam. Byłam pozywana już wielokrotnie przez islamskie organizacje, którym nie podobało się to, że ich działania są nagłaśniane i przedstawiane społeczeństwu. Szczególnie przez kobietę.

Islamiści używają taktyki podawania do sądu ludzi, których chcą uciszyć, a żyją w kraju, w którym jest to możliwe. Spróbujcie pozwać kogoś w Iranie albo Arabii Saudyjskiej. Ale na Zachodzie tak traktują wolność wypowiedzi – pozywają każdego, kto wypowiada się o radykalnym dżihadzie lub Islamie. Gospodarze audycji radiowych, telewizyjne prezenterki, dziennikarze i działacze są nieustannie nękani – coś jest bardzo nie tak w naszej liberalnej demokracji.

Ryzykowna towarzyszka

Z oczywistych względów nie mogę napisać zbyt dużo o obecnej sprawie, ale wystarczy, że powiem, iż ujawniłam szczegóły finansowania międzynarodowej organizacji islamskiej mającej powiązania z terroryzmem, co bardzo im się nie spodobało. Wszystko co mówię, piszę lub komentuję podlega kontroli.

W Afganistanie, krótko po zakończeniu wojny, zachodni dziennikarz zauważył, że kobiety, pomimo że już wyzwolone, wciąż chodzą trzy metry za swoimi mężami. Kiedy zapytał czemu, dostał odpowiedź: „miny”. Zatem nie jest zaskoczeniem, że teraz mój mąż chodzi za mną. Zauważyłam też, że zawsze wybiera inne loty niż ja. Zastanawiałam się, czemu tak się dzieje, ale podejrzewam, że po prostu ratuje w ten sposób swoją skórę. Mam przyjaciół, którzy nie zrobią sobie ze mną zdjęcia, żartując, że nie chcą, aby rzucona była na nich fatwa. To poważna sprawa. Nie jest miło mieć w komputerze folder zatytułowany „nienawistne maile i groźby śmierci”. Ale fajnie jest mieć rejestr i świadomość, że zalazło się im za skórę. Przynajmniej mnie słuchają.

Czy boję się o swoje życie?

Dziennikarze wielokrotnie mnie pytają, czy boję się o swoje życie. Opowiadam wtedy, co odpowiedział mój mąż, kiedy zapytałam go czy myśli, że „oni” kiedyś fizycznie mnie zaatakują. Powiedział z kamienną twarzą: „To nie pytanie czy to zrobią, ale kiedy to zrobią”.

Fatwa na mnie była rzucona przez muzułmanina, pozwy o zniesławienie były wniesione przez muzułmanów, groźby śmierci i nienawistne maile były wysłane przez muzułmanów.

Mając takie wotum zaufania pomyślałam, że jeśli pozwolę się zastraszyć, dam ekstremistom satysfakcję z faktu, że udało im się mnie uciszyć. A tego nigdy nie zrobię. Ponieważ mój strach jest tylko małą kroplą w oceanie pracy, którą trzeba wykonać, aby odsłonić niebezpieczeństwa związane z radykalnym dżihadem i będę tą pracę wykonywać.

Smutne jest to, że fatwa na mnie była rzucona przez muzułmanina, pozwy o zniesławienie były wniesione przez muzułmanów, groźby śmierci i nienawistne maile były wysłane przez muzułmanów.

Kto w takim razie mnie wspiera? Moimi przyjaciółmi są żydzi, chrześcijanie, buddyści, hindusi, sikhowie i ateiści. Mam szczęście.

Tłumaczenie Severus-Snape, na podstawie https://clarionproject.org/




Była muzułmanka ostrzega Zachód

Yasmine Mohammed wytyka krajom Zachodu naiwność w stosunku do islamu. Ta była muzułmanka działa na rzecz praw kobiet w krajach islamskich, a także wspiera walkę z fundamentalizmem.

Prowadzi fundację Free Hearts – Free Minds, która pomaga tym, którzy porzucili islam, a jednocześnie nadal żyją w kraju muzułmańskim. Na stałe mieszka w Kanadzie.

Historia Yasmine

Yasmine Mohammed urodziła się i wychowała w Ameryce Północnej. Mimo tego jej biografia przypomina losy kobiet żyjących w miejscach, w których panuje religijny fundamentalizm. Autorka „Wyznań byłej muzułmanki” opisuje swoje dzieciństwo jako traumatyczne. Została pobita za to, że nie nauczyła się Koranu na pamięć. Jako nastolatka została zmuszona do zawarcia zaaranżowanego małżeństwa z członkiem organizacji terrorystycznej. Próbowała uratować córkę przed okaleczeniem narządów płciowych.

Zachodnie demokracje cierpią z powodu toksycznej mieszanki arogancji i naiwności, skutkujących samozadowoleniem. Nie doceniają potęgi islamu

Jak sama mówi: „Przeżyłam każdy aspekt islamu z dżihadem włącznie”, a jednocześnie dodaje: „Byłam ucieleśnieniem muzułmańskiego ekstremizmu. To, że ktoś taki jak ja zmienia się w tak zdecydowany sposób w osobę, która pod wieloma względami jest przeciwieństwem tego, kim była, dowodzi siły ludzkiej odporności”.

Punkt zwrotny

Momentem zwrotnym w jej działalności publicznej były reakcje amerykańskiej publiczności na dyskusję między Benem Affleckiem i Samem Harrisem w 2014 roku w programie „The Bill Maher Show”, w którym goście dyskutowali o radykalnym islamie. Jej strona na Facebooku została zalana wpisami ludzi chwalącymi Afflecka, któremu udało się uciszyć „rasistowskiego Sama Harrisa”. Wtedy zdecydowała się przemówić publicznie.

Toksyczny sojusz lewicy i fundamentalistów islamskich

Feministka i działaczka na rzecz praw człowieka stawia Zachodowi zarzut naiwności i arogancji. „Zachodnie demokracje cierpią z powodu toksycznej mieszanki arogancji i naiwności, skutkujących samozadowoleniem. Nie doceniają potęgi islamu, patrzą na to, co islamiści zrobili w innych krajach i arogancko myślą: „To się nam nie przydarzy””. Feministkę niepokoi sojusz lewicy i islamistów, nazywa go „toksycznym partnerstwem”. Hipokryzja lewicy jest – jej zdaniem – najbardziej wyraźna w kwestii związanej z noszeniem hidżabu, który jest „narzędziem ucisku – ubiorem utrwalającym kulturę gwałtu”. Dziwi się zachodnim feministkom, które chcąc uchodzić za postępowe bronią hidżabu.

„Chcą wolności dla siebie, ale chętnie popierają podporządkowanie innych kobiet. Gdyby im zależało na prawach kobiet, sławiłyby kobiety w Iranie, które są aresztowane za łamanie obowiązku noszenia chusty” – tak ocenia część lewicowych aktywistek Yasmine Mohammad. Proponuje stworzenie nowej inicjatywy – „Dnia bez hidżabu”. Tak chce uczcić w ten sposób kobiety, które ryzykując zdrowie, życie oraz wolność osobistą zdejmują chustę. „Na całej planecie kobiety są zmuszane do noszenia hidżabu przez własne rodziny, które, jak to było w moim przypadku, grożą śmiercią za zdjęcie go. Zdarzają się także przypadki śmierci za nienoszenie go” – przekonuje kanadyjska działaczka.

Obama wspierał Bractwo Muzułmańskie

Yasimne Mohammad potępiła politykę byłego prezydenta USA Baracka Obamę za wspieranie Bractwa Muzułmańskiego, chociażby przez to, że wystosowywał zaproszenia dla tych, którzy promowali prawo szariatu. „Światowi przywódcy powinni poświęcić czas na studiowanie historii islamu, a także przyjrzeć się wzrostowi islamizmu powodowanemu przez takie organizacje, jak Bractwo Muzułmańskie” – kwituje Mohammad.

Islamski antysemityzm

Kanadyjska aktywistka zwraca uwagę na problem antysemityzmu rozpowszechnionego przez muzułmanów. „Istnieje wszechobecna nienawiść do Żydów – i jej uczymy się od najmłodszych lat. W społecznościach muzułmańskich słowo ‚Żyd’ jest używane nie tylko jako określenie pejoratywne, ale również jako przekleństwo. Jest to nienawiść, która przenika tak bardzo, że jest niewidzialna. Jest ona po prostu akceptowana” – konstatuje.

Zdjęcie ze strony www.yasminemohammed.com

„Nigdy, jako muzułmanka, nie przestałam myśleć o tym, dlaczego powinniśmy tak bardzo nienawidzić Żydów. To jak pytanie dziecka, dlaczego nienawidzi potworów. To wyuczone zachowanie, które rzadko się kwestionuje, a nienawiść do Izraela jest tego przedłużeniem. Nadzieja na unicestwienie wszystkich Żydów opiera się na religii, która naucza, że na ziemi zapanuje pokój tylko wtedy, gdy wszyscy Żydzi zostaną zabici przez sprawiedliwych muzułmanów. Istnieje hadis [uświęcona opowieść o życiu Mahometa], który stwierdza, że Żydzi nie będą w stanie się ukryć, ponieważ nawet skały i drzewa będą wołały: Och, muzułmaninie, za mną ukrywa się Żyd”.

Yasmine nie jest sama

Yasmine Mohammed współpracuje z innymi działaczami na rzecz praw człowieka, którzy otwarcie krytykują islam za dyskryminację kobiet, antysemityzm i wrogość wobec wartości humanistycznych oraz demokratycznych. Na stronie Yasminemohammed.com można znaleźć informację o tym, że współpracuje między innymi z publicystką i intelektualistką somalijskiego pochodzenia Ayaan Hirsi Ali oraz byłym fundamentalistą, który obecnie zwalcza islamski ekstremizm w Wielkiej Brytanii, Maaijdem Nawazem.

Piotr Ślusarczyk

Źródła: https://www.yasminemohammed.com/ ; https://www.freeheartsfreeminds.com/

Warto obejrzeć (wypowiedź o „fetyszyzacji hidżabu”):

 

 




Niemcy: integracja imigrantów oczyma nauczycielki

Petra D. od 17 lat pracuje jako nauczycielka. Oprócz tego działa w inicjatywie na rzecz imigrantów i uchodźców. Oto, z jakimi problemami spotyka się w pracy z imigrantami z krajów muzułmańskich.

Petra D. zaczęła uczyć w 2002 r., kiedy to w szkole było niewielu uczniów wyznających islam; dziś w niektórych szkołach Nadrenii Westfalii stanowią oni dwie trzecie klasy. Opowiada o tym tak:

„Czasem zdarza się, że w szkołach podstawowych uczniów niemuzułmańskich jest niewielu. Takie dysproporcje rodzą trudności w kontaktach. Uczniowie niemuzułmańscy, jeśli trafiają do szkół, gdzie uczy się w większości wyznawców islamu, często doświadczają bicia i prześladowań lub izolacji, czy lekceważenia. Władze oświatowe nie robią nic w tej sprawie. W szkołach wprawdzie istnieją lekcje tolerancji, na których młodzi ludzie uczą się o szacunku, jednak uczniowie muzułmańscy nie traktują poważnie tych wezwań. W wielu przypadkach granicę tolerancji wyznacza religia.

Zdumiewające, że nikt nie zauważył, że teraz proporcje się odwróciły. Zapotrzebowanie na postawę tolerancji musi obecnie obejmować zupełnie inną mniejszość: grupę niemuzułmańskich uczniów w naszych szkołach. Wynika to z faktu, że dla wielu uczniów muzułmańskich przynależność religijna stała się często najważniejszym kryterium oceny innych. W połowie 2010 roku po raz pierwszy zauważyłam, że islam ma nowe znaczenie dla uczniów. Uczniowie muzułmańscy nagle odmówili uznania równoważności wszystkich religii i reagowali gwałtownie, kiedy ktoś krytykował islam. Dyskusje na temat równości kobiet i mężczyzn lub odniesienia do konstytucji kończyły się paskudnymi obelgami wobec kolegów z klasy i żądaniem szacunku”.

Petra D. upatruje powodów takiego stanu rzeczy w propagandzie tureckich i arabskich mediów, która wymierzona jest często w Zachód. Problemem pozostają także rosnące nastroje imperialistyczne wśród Turków, wychowujących się w Niemczech. Znaczenie mają tutaj wezwania prezydenta Turcji Erdogana, który przestrzega przed integracją.

Piotr Ślusarczyk, na podst. https://philosophia-perennis.com




Siła rozumu: wielki powrót Oriany Fallaci

We Włoszech wraca do łask Oriana Fallaci. Kiedyś dziennikarka i pisarka niekryjąca swej lewicowości, dzisiaj staje się ikoną włoskiej prawicy, za sprawą swych zdecydowanych poglądów antyislamskich.

Fallaci prorocza

Minister spraw wewnętrznych i lider antyimigranckiej Ligi Północnej Matteo Salvini wymienił Orianę Fallaci jednym tchem razem z Matką Boską, nazywając ją „matką-założycielką Europy”. Fallaci dzisiaj odkrywana jest jako myślicielka, która przewidziała problemy Europy z islamem. Zwłaszcza w cyklu swoich książek napisanych po zamachach 11 września: „Wściekłość i duma”, „Siła rozumu” oraz „Wywiad z samą sobą. Apokalipsa”. Jej imieniem nazwano  ulice i place w Pizie, Arezzo i Genui. Padła też propozycja, żeby jej podobizna widniała na bonie skarbowym o nominale 20 euro, który ma ewentualnie być równoległą walutą do euro.

Fallaci antyislamska

Powrót wielkiej Fallaci nie wszystkim się podoba. Portal katarskiej telewizji Al-Dżazira przypomina jej antyislamskie wypowiedzi, w których pisała, że we Włoszech „nie ma miejsca dla muezinów, minaretów, fałszywych abstynentów, dla ich piep****go średniowiecza i ich piep***nych czadorów”. Wypomina jej, że kilka miesięcy przed śmiercią była gotowa wysadzić minaret meczetu w Toskanii, ponieważ nie chce „widzieć 24-metrowego minaretu w krajobrazie Giotta, gdy nie można nawet nosić krzyża … w ich kraju!”.

Fallaci odrzucona

Artykuł Al-Dżaziry wykrzywia jednak obraz Włoch, które zdaniem katarskiej telewizji zawsze akceptowały jej poglądy. Co prawda autor, Giorgio Ghiglione, ma rację, że wysokonakładowy „Corriere della Sera” opublikował jej pełen gniewu i emocji esej napisany tuż po zamachach 11 września. Pomija jednak, że jednocześnie przeciwko Fallaci odbywały się masowe protesty, liczne akty potępienia ze strony niegdyś lewicowych towarzyszy. Ona sama mówiła o nich „cykady”, odnosząc się do bezmyślnego powtarzania przekazu obowiązującej ideologii.

(Foto: Grain Sand; www.flickr.com)

Al-Dżazira zapomina też o procesie o znieważenie wytoczonym dziennikarce przez muzułmanina, który sam wyrzucał krzyże ze szpitala. Jedynie w Polsce za sprawą Stowarzyszenia Europa Przyszłości (dzisiaj wydawcy Euroislamu) powstał list intelektualistów, broniących najsłynniejszej włoskiej dziennikarki przed cenzurą. Podpisali go m.in. ks. Adam BonieckiBronisław Geremek, prof. Maria Janion, prof. Magdalena Środa, Monika Olejnik, Władyław Frasyniuk. 

Żal, że nie możemy usłyszeć Fallaci, jak komentuje postępowanie papieża Franciszka wobec islamu, czy kolejnych polityków zagłaskujących problemy, przed którymi ona Europę chciała ochronić

Dla Al-Dżaziry, „zanim została uznana przez włoską prawicę, Fallaci była szanowaną reporterką wojenną, eseistką i dziennikarką polityczną”. To zdaje się potwierdzać odrzucenie jej przez lewicę po tym, gdy ujawniła swoje krytyczne wobec islamu poglądy.

Fallaci nieśmiertelna

Dzisiaj jednak coraz więcej osób uważa, że miała po prostu rację. Nie wiadomo, czy Salvini przypadłby jej do gustu, bo nie zwykła oszczędzać polityków. Natomiast ona Salviniemu bardzo, tak, że nawet pozwala się fotografować na wakacjach czytając jej książki. I czego by o nim nie  mówić, to ten polityk bardziej realizuje jej cele, niż jej dawni lewicowi towarzysze. Nie ma przy tym znaczenia, czy jest to tylko polityczna potrzeba chwili – wielkość Oriany Fallaci jest tak trudna do ukrycia, że nawet osobom ją oczerniającym zdarza się stylizować na jej podobieństwo. 

Jedynym, czego dzisiaj żal, jest to, że nie możemy usłyszeć Fallaci, jak komentuje postępowanie papieża Franciszka wobec islamu, czy kolejnych polityków zagłaskujących problemy, przed którymi ona Europę chciała ochronić.

Jan Wójcik

Współpraca: Anna Żelazna.




„Islamskie getta” – idea i rzeczywistość

Kto jako jeden z pierwszych posłużył się pojęciem „islamskie getta” w odniesieniu do Europy? Czy słusznie kojarzymy je z prawicą?

Czytając informacje i analizy niektórych mediów można odnieść wrażenie, że pojęcie „islamskich gett” w odniesieniu do Szwecji jest produktem prawicowego populizmu i nieuprawnioną próbą dyskredytacji idei multikulturalizmu. Tymczasem to nikt inny, jak lider Bractwa Muzułmańskiego w Europie uważa, że drogą wiodącą do islamizacji Europy jest właśnie postawa izolacjonistyczna, przejawiająca się w tworzeniu czegoś na kształt „islamskich gett” przez muzułmańskich imigrantów.

Stworzyć równoległe społeczeństwo

Muzułmański teolog i wpływowy lider Bractwa Muzułmańskiego Yusuf Al-Karadawi w książce „Najpilniejsze cele Ruchu Islamskiego na obecnym etapie”  już w 1990 roku powiązał kwestię migracji muzułmańskiej z celem, jakim jest rozwój politycznego islamu w Europie. Uznał on, że wobec spodziewanego wzrostu liczby muzułmanów na Starym Kontynencie, powinni oni tworzyć własne skupiska i zakładać organizacje (szkoły, meczety, instytucje rekreacyjne) niezależne od społeczeństwa i państwa, do którego przyjeżdżają. Innymi słowy, muzułmanie powinni tworzyć coś na kształt quasi-państwa, które uchroni wyznawców Allaha przed wpływami Zachodu i zapewni respektowanie prawa koranicznego czy wywiązywanie się z innych obowiązków muzułmanina. Zresztą Karadawi zwrócił się wprost do współwyznawców, mówiąc: spróbuj stworzyć swoje własne „muzułmańskie getto”. Otwartość, o której Karadawi także wspomina, ma jedynie służyć szerzeniu islamistycznej ideologii, jest więc ona pozorna z punktu widzenia integracji. Podsumowując, Bractwo Muzułmańskie, stawiając sobie za cel islamizację Europy, nakłania wyznawców islamu do tego, żeby zamiast integrować się ze społeczeństwem, tworzyć enklawy od niego niezależne, co w konsekwencji ma doprowadzić do powstania społeczeństwa równoległego.

Czym jest „strefa wrażliwa”?

Jeśli przyjrzymy się terminologii, za pomocą której opisuje się zjawisko muzułmańskiego izolacjonizmu w aspekcie terytorialnym, wyraźnie ujawnią się różnice światopoglądowe i ideologiczne. Najlepiej widać to na przykładzie Szwecji. 3. czerwca tego roku policja szwedzka opublikowała raport, mówiący o strefach wrażliwych i tych zagrożonych przestępczością. To trzeci tego typu dokument. Poprzednie zostały opublikowane w 2015 i 2017 roku. Mówiąc o „imigranckich przedmieściach” władze szwedzkie raczej sięgają po eufemizm, wprowadzając pojęcie „stref wrażliwych” oraz „obszarów podatnych na zagrożenie”. Służby bezpieczeństwa koncentrują się bardziej na przestępczości niż na aktywności muzułmańskich radykałów, choć ten kontekst także dostrzegają.

Strefy wrażliwe to „obszar określony geograficznie, charakteryzujący się niskim poziomem społeczno-ekonomicznym, w którym przestępcy mają wpływ na społeczność lokalną”. Zdaniem policyjnych analityków sytuację tę wykorzystują ci, którzy chcą przejąć kontrolę nad takimi miejscami. Próbują zastraszać mieszkańców stosując przemoc bezpośrednią, groźby, wymuszenia czy pośrednią – publicznie popełniane akty przemocy. Do tego dochodzi prowadzony otwarcie handel narkotykami oraz świadome rozbudzanie resentymentów wobec państwa. Skutkiem tego, zdaniem policji, jest „ogólna niechęć do udziału w procesie sądowym”.

Używając pojęcia „sfery szariatu” w odniesieniu do tzw. „dzielnic wrażliwych” wypada wiedzieć, co w istocie się mówi.

Ta powszechna postawa dystansu wobec struktur państwowych przejawia się tym, że „misja policji jest trudna do wypełnienia albo zupełnie niemożliwa”. Co istotne, w dokumencie czytamy, że „obszar szczególnie wrażliwy” do pewnego stopnia „obejmuje równoległe struktury społeczne”, ale także fundamentalizm i ekstremizm religijny. Z tego jasno wynika, że publikowane przez policję raporty nie są tożsame z mapą fundamentalizmu religijnego, lecz do pewnego stopnia pozwalają uchwycić część problemu. A zatem dwa skrajne stanowiska okazują się nieprawdziwe: utożsamienie „stref wrażliwych” z terenami, nad którymi rząd dusz sprawują muzułmańscy fundamentaliści nie jest prawdziwe, lecz zaprzeczanie temu, że takie miejsca w Szwecji istnieją, jest również kłamstwem.

Co z tym szariatem?

Wiele emocji budzi użycie terminu „sfery szariatu” w odniesieniu do tzw. „dzielnic wrażliwych”. Używając tego pojęcia wypada wiedzieć, co w istocie się mówi. Po pierwsze twierdzenie, że w tych miejscach nie obowiązuje prawo szwedzkie z czysto formalnego punktu widzenia nie jest prawdą, bowiem rząd szwedzki nigdy nie zaakceptował de iure konkurencyjnego systemu prawnego. Jednak w praktyce państwo, o czym wspominają rządowe raporty, z trudnością egzekwuje przepisy prawa w odniesieniu do mieszkańców stref wrażliwych lub w wielu wypadkach egzekwować ich nie może. Po drugie należy pamiętać, że szariat nie jest przede wszystkim prawem w znaczeniu terytorialnym, lecz w znaczeniu podmiotowym, tzn. nie tyle obowiązuje na danym terenie, ile obowiązuje wyznawców Allaha niezależnie od tego, gdzie się znajdują, zaś jego zapisy, zgodnie z klasycznym islamem, powinny być stosowane w takim zakresie, w jakim pozwalają na to zewnętrze warunki. Mówiąc precyzyjnie, w Szwecji istnieją miejsca, w których ludność imigrancka ostentacyjnie lekceważy przepisy prawa, neguje instytucje państwa szwedzkiego oraz odnosi się wrogo lub obojętnie do funkcjonariuszy publicznych. Jednocześnie w większym lub mniejszym zakresie podporządkowuje swoje życie normom wynikającym z tradycji i religii islamskiej.

Marks czy religia?

W debacie nad źródłami tego zjawiska dominuje stanowisko, które można nazwać neomarksistowskim, zakłada ono bowiem, że ekstremizm religijny i fundamentalizm są efektem wykluczenia społecznego oraz wypadkową „kontekstu społeczno-ekonomicznego”. Teoria ta nie bierze w ogóle pod uwagę „projektu islamizacyjnego”, który realizuje w Europie przede wszystkim Bractwo Muzułmańskie. Postawy izolacjonistyczne w Szwecji widoczne były już w latach 90-tych, przejawiając się w traktowaniu kobiet zgodnie z tradycjami krajów pochodzenia i nakazami religijnymi, wyłączaniu ich z rynku pracy (bezrobocie motywowane kulturowo). Znawca zagadnienia Ryszard Michalak przypomina, że jeszcze w ostatnich latach XX wieku, „kiedy Szwedzi podjęli próbę zachęcenia nowo przybyłych do większego udziału w życiu Szwecji, „najbardziej oporne wobec planów integracyjno-asymilacyjnych były zamknięte kulturowo, ortodoksyjnie religijne grupy imigrantów islamskich”. Twierdzenie więc, że postawa ta wynika z ekonomicznych niedostatków czy braku otwartości po stronie szwedzkiej w żadnym razie nie wyczerpuje zagadnienia, ale stanowi raczej poprawnie polityczny sposób na to, żeby ominąć niewygodny problem islamskiego fundamentalizmu w Szwecji.

W moim przekonaniu model „neomarkstowski” myli przyczyny ze skutkami. To właśnie postawa izolacjonistyczna (zalecana mi.in. przez ideologów Bractwa Muzułmańskiego) jawnie przestrzegająca przed integracją, polegająca na utrzymywaniu także tych elementów religii i tradycji islamskich (w tym szariatu), które stoją w sprzeczności z wartościami i prawem społeczeństwa przyjmującego, zrodziła szereg problemów ekonomicznych czy społecznych. Doprowadziła w praktyce do „wyłączenia państwa”, na czym skorzystały zarówno gangi, jak i zwolennicy politycznego islamu.

Żeby uświadomić sobie skalę problemu, wystarczy zwrócić uwagę na to, co powiedział szwedzki pisarz Björn Ranelid w rozmowie z dziennikarzem gazety „Expressen”: „W ostatnią niedzielę czerwca 2019 roku wieczorem, dwóch młodych mężczyzn zostało zastrzelonych w Sollentuna. Mniej więcej w tym samym czasie inny młody człowiek został dźgnięty nożem w Vällingby. Później tego samego wieczora jeszcze jeden młody mężczyzna został postrzelony w Blackeberg. To się wydarza niemal codziennie gdzieś w Szwecji. To wojna na małą skalę, która dotyczy wszystkich mieszkańców tego kraju. Zapas usprawiedliwień dla sprawców już się wyczerpał”. Przypadki te wpisują się w szerszy, ponury kontekst masowego palenia samochodów, detonowania bomb i granatów w miejscach publicznych, czy fali antysemickich wystąpień.

Piotr Ślusarczyk