Niemiecki problem z FGM. Grecy odstraszają imigrantów. Trudna deradykalizacja dzieci ISIS. Tygodniowy przegląd wydarzeń 30.06 – 05.07

W Niemczech narasta problem okaleczania kobiet. Na wodach greckich płynącym łodziami imigrantom grożą zatopieniem. Coraz więcej ich natomiast chciałoby przenieść się do Europy z Afryki Północnej.

Wiadomości

W Niemczech przez trzy lata liczba kobiet, którym okaleczono narządy płciowe, wzrosła o 18 tysięcy. Rząd chce ostrzej walczyć z tym procederem. Więcej…

Grecy nielegalnie, ale skutecznie odstraszają imigrantów próbujących przedostać się przez Morze Egejskie z Turcji. Zamaskowani, ubrani po cywilnemu mężczyźni uszkadzają silniki w łodziach a czasami dziurawią poszycie. Więcej…

Coraz więcej Tunezyjczyków i Algierczyków próbuje przepłynąć do Europy. Przyczyną jest pogarszająca się sytuacja ekonomiczna po pandemii. Lokalnie nazywani są harraga, „ci. którzy palą dokumenty” po dostaniu się do Europy, żeby uniknąć deportacji. Więcej…

Skazano brytyjską konwertytkę, która chciała wysadzić londyńską katedrę Św. Pawła w zamachu samobójczym. Obrona przekonywała, że kobieta została zmanipulowana przez agentów, ale sąd nie dał temu wiary i zasądził dożywocie. Więcej…

„Resztki po mieczu”, tak o chrześcijanach w Turcji mówi jej prezydent, a termin odnosi się do tych, którzy przeżyli masakry i ludobójstwa urządzane w przeszłości przez Turków, takie jak ludobójstwo Ormian. Więcej…

Trzy lata – taki wyrok więzienia otrzymała egipska tancerka brzucha za zdjęcia w internecie, które „podżegały do rozpusty i niemoralności” i były „prowokujące seksualnie”. Więcej…

Telewizja Bractwa Muzułmańskiego dalej nawołuje do zabijania homoseksualistów, powołując się na cytaty z Koranu. Więcej…

Imam z Miami twierdzi, że Black Lives Matter to błędny slogan, a winą za zepsucie obarcza chrześcijan. Rozwiązanie widzi w islamie. Więcej…

Analizy i komentarze

Dzieci z Państwa Islamskiego muszą przejść bardzo trudny proces resocjalizacji i deradykalizacji, ponieważ zostały przez terrorystów poddane socjalizacji do przemocy i akceptacji wypaczonego obrazu świata. Raport akademii West Point. Więcej…

Poprawność polityczna, świecki fundamentalizm i hiperindywidualizm, to trzy grzechy główne Zachodu, które przyczyniają się do jego słabości i utrudniają możliwość poradzenia sobie z masową migracją czy politycznym islamem, pisze dla Euroislam.pl Ammar Anwer. Więcej…

Interwencja Turcji w Libii grozi eskalacją konfliktu, a dla UE jest zagrożeniem stworzenia kolejnej migracji oraz usadowienia się w Libii przez Rosję. Więcej… (j)




Jak Grecy odstraszają imigrantów

Według ustaleń dziennikarskiego śledztwa, przeprowadzonego przez niemiecki oficjalny portal DW.com, Grecja stosuje nielegalne, chociaż skuteczne, sposoby odstraszania nielegalnych imigrantów, płynących na łódkach z Turcji na greckie wyspy.

Zanim łodzie z imigrantami dotrą do greckich wysp, ale już na greckich wodach terytorialnych, dobijają do nich inne łodzie, z których wyskakują zamaskowani, ubrani po cywilnemu mężczyźni. Uszkadzają silniki łodzi z imigrantami, czasem przebijają poszycie łodzi albo przyczepiają łódź do swojej i odholowują na tureckie wody terytorialne.

Działania takie są nielegalne w świetle prawa międzynarodowego, które nie tylko zabrania uszkadzania łodzi na morzu, ale osoby znajdujące się w sytuacji zagrożenia życia nakazuje ratować – teoretycznie więc uszkodzenie łodzi powinno skłaniać okręty greckie do udzielania szybszej pomocy, szczególnie, że dzieje się to na greckich wodach terytorialnych. Grecy są zawiadamiani o łodziach z imigrantami przez organizację AlarmPhone, do której z kolei dzwonią ze swoich łodzi imigranci.

Ani agencja Frontex ani władze greckie nie potwierdziły, że takie incydenty miały miejsce, ale potwierdził je rzecznik UNHCR (organizacji ONZ ds. uchodźców), który powiedział, że od marca takie sytuacje zdarzyły się kilkadziesiąt razy. Greckie okręty straży przybrzeżnej nie biorą udziału przy nielegalnych zatrzymaniach łodzi, ale krążą w pobliżu. W pobliżu krążą też okręty tureckiej straży przybrzeżnej, która na ogół przejmuje z uszkodzonych łodzi imigrantów i odstawia ich do tureckiego portu. W jednym co najmniej przypadku doszło podobno do strzałów ostrzegawczych z tureckiego okrętu wobec okrętu greckiego.

Według norweskiego NGO Aegan Boat Report, śledzącego sytuację z imigrantami przypływającymi do Grecji, straż przybrzeżna tego kraju stosuje od niedawna jeszcze jedną metodę odsyłania imigrantów: zmusza ich do przejścia z łodzi na tratwy ratunkowe, a następnie odholowuje te tratwy na tureckie wody terytorialne. W dniach 23-25 maja turecka straż przybrzeżna wyłowiła sześć takich tratw ze 101 osobami.

Chociaż najwyraźniej władze greckie zdecydowały się na nielegalne działania przy pomocy swoistej wersji „zielonych ludzików”, to działania te są skuteczne. Według danych Frontexu w ciągu pierwszych pięciu miesięcy tego roku tylko 11 500 osób przedostało się do Grecji i Cypru, o jedną trzecią mniej niż rok temu. W maju, za który nie ma jeszcze danych ostatecznych, imigrantów było nieco ponad 100, co jest najniższą liczbą  kiedykolwiek odnotowaną w tym miesiącu. (g)

Źródło: dw.com

 




KE o imigracji. Europol o terroryzmie w 2019. Liban ma kłopoty finansowe. Tygodniowy przegląd wydarzeń 22-28 czerwca

Unia spełnia nasze postulaty w sprawie imigracji. Niemal wszyscy terroryści w Europie to muzułmanie albo lewacy. Kto finansowo wesprze Liban? Tygodniowy przegląd wydarzeń 22-28 czerwca

Wiadomości

Spośród ponad 1000 osób aresztowanych za terroryzm w Unii, w roku 2019 około 87 procent stanowili muzułmanie, około 11 procent lewacy, a tylko około 2 procent terroryści ze skrajnej prawicy. Islamiści przygotowywali lub przeprowadzili 87 zamachów, lewacy 26, a prawica 6, wynika z najnowszego raportu Europolu. Więcej…

Brytyjska konwertytka na islam szykowała zamach na katedrę Świętego Pawła w Londynie; to pierwsza kobieta w Wielkiej Brytanii przygotowującą zamach samobójczy. Jej obrońca twierdzi, że starała się po prostu o zdobycie akceptacji i przyjaciół wśród innych terrorystów – którymi okazali się policjanci. Więcej…

Udany niestety zamach przeprowadził azylant z Libii, który zabił nożem trzy przypadkowe osoby, a trzy zranił w parku w Reading, kilkadziesiąt kilometrów od Londynu. Zamachowiec, który został natychmiast schwytany przez policję, był już kiedyś na celowniku służb, ale został uznany za osobę o niskim ryzyku. Więcej…

Wielka Brytania ma zmienić przepisy, aby skuteczniej deportować terrorystów, zapowiedziała minister spraw wewnętrznych. Wśród 3200 deportowanych w ubiegłym roku kryminalistów większość stanowili handlarze narkotyków, nie było ani jednej osoby skazanej za terroryzm. Więcej…

W nieustannym bezprawiu w Turcji czasami zapala się światełko sprawiedliwości, jak w przypadku opozycyjnego polityka Selahattina Demirtasa , którego czteroletni już areszt Trybunał Konstytucyjny uznał za nielegalny – co nie znaczy, że zostanie zwolniony z więzienia. O tym i innych więzionych tureckich politykach opozycji więcej…

Za stosowanie szariatu w prawie cywilnym Grecja będzie musiała zapłacić odszkodowanie wdowie, której nie chciano przyznać spadku po zmarłym mężu-muzułmaninie. Taki jest wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a przepisy greckie w międzyczasie zostały zmienione. Więcej…

Analizy i komentarze

Skuteczną ochronę granic, usprawnienie deportacji i rezygnację z relokacji przewiduje projekt nowej polityki imigracyjnej Komisji Europejskiej według hiszpańskiego dziennika „El Pais”. Dokładnie to samo postulowaliśmy od czasu kryzysu imigracyjnego w roku 2015; brakuje jeszcze naszego czwartego postulatu: przyznawania azylu osobom naprawdę prześladowanym w krajach muzułmańskich. Więcej…

Al Jazeera, propagandowa telewizja należąca do szejka Kataru i popierająca Bractwo Muzułmańskie, załamuje wirtualne ręce nad potwornym rasizmem w Stanach Zjednoczonych, nie zauważając milionów cudzoziemskich robotników, którzy w pół-niewolniczych warunkach pracują na 10 procent rodowitych Katarczyków.  Więcej…

W Libanie, którego gospodarka znalazła się na skraju upadku, a jedyną nadzieją jest kredyt z MFW, trwają nowe protesty ludności przeciwko państwu wyznaniowemu, zdominowanemu przez szyicki Hezbollach. Czy Unia powinna pomagać Libanowi aby zabezpieczyć się przed kolejną falą imigracji? Więcej…

Na prośbę Erdogana prezydent Trump zgodził się spowodować zakończenie śledztwa przeciwko tureckiemu bankowi, oskarżonemu w USA o sabotowanie sankcji przeciwko Iranowi, twierdzi w nowej książce były doradca Trumpa do spraw bezpieczeństwa narodowego John Bolton. Trumpowi się nie udało, proces szefów banków trwa. Więcej…

 




Harraga – „ci, którzy palą” dokumenty

Tysiące obywateli państw Maghrebu wybierają ryzyko przeprawy przez Morze Śródziemne z powodu stagnacji ekonomicznej i politycznej w swoich krajach.

Nie mają przyszłości, „umierają na raty”, jak twierdzi Hamid, jeden z Algierczyków, który swoją jedyną nadzieję widzi w Europie. Z powodu pandemii, która zmniejszyła i tak mocno ograniczone możliwości gospodarcze, Tunezyjczycy i Algierczycy są zdeterminowani, by dostać się do Europy, nawet jeżeli część z nich nie dopłynie.

Kiedy im się to uda, na brzegu palą dokumenty, żeby uniknąć natychmiastowej deportacji. Stąd miejscowi nazywają ich „harraga” – „tymi, którzy palą”

Hamid ma zawód, jest inżynierem, ma pracę, ale to nie pozwala mu wynająć mieszkania i musi mieszkać z rodzicami.

Nadzieja pojawiała się w poprzednim roku. Protesty, które w sposób bezkrwawy i relatywnie szybki obaliły prezydenta Abdelaziza Bouteflikę obudziły wśród młodych nadzieję na lepszą przyszłość. Jednak kolejne władze stłumiły pokojowy ruch, a kraj, zależny od eksportu ropy naftowej doświadcza kryzysu wraz ze spadkiem cen ropy wywołanym pandemią. To powoduje, że nowa fala ludzi chce ruszyć do Europy.

Próba nielegalnego dostania się przez Morze Śródziemne grozi także aresztem. W ciągu pierwszych pięciu miesięcy tego roku władze aresztowały prawie 1500 osób próbujących opuścić algierskie brzegi. To trzykrotnie więcej, niż w podobnym okresie rok wcześniej. Kary za nielegalną imigrację wprowadzone w 2009 roku to sześć miesięcy więzienia dla imigranta i pięć lat dla przemytnika.

Niezależne źródła uważają, że liczba imigrantów próbujących opuścić Algierię jest dwudziestokrotnie wyższa, jeżeli policzy się też szacunkowo tych, którzy docierają na drugi brzeg niezauważeni.

Socjologowie i ekonomiści zapytani przez AFP uważają, że to przede wszystkim brak nadziei na zmiany i gospodarcza stagnacja zmuszają ludzi do tych dramatycznych ruchów. Są to nie tylko bezrobotni, bo na łodziach pojawiają się lekarze, pielęgniarki, czy policjanci. Niektórzy z młodych narzekają na społeczny konserwatyzm w Algierii.

W sąsiedniej Tunezji na przeprawę przez morze wyruszyło czterokrotnie więcej osób niż do maja w 2019 roku, informuje UNHCR. Tutaj w większości są to migranci z Zachodniej Afryki, ale sami Tunezyjczycy też mają coraz więcej powodów, żeby opuścić kraj, przede wszystkim ekonomicznych.

Według informacji, imigracja z tych dwóch krajów rośnie, chociaż dane Frontexu mówią o jej spadku w ubiegłym roku. Możliwe, że imigracja z tych krajów nie była istotną częścią całej migracji, albo ten ruch zaczął się dopiero w tym roku i będzie się nasilał. (jw)

Żródło: AFP




KE zaproponuje politykę migracyjną zbliżoną do naszych postulatów

W propozycji nowej polityki migracyjnej Komisja Europejska planuje zrezygnować ze schematu relokacji imigrantów, wzmocnić granice i usprawnić proces deportacji. Informuje o tym hiszpański dziennik „El Pais”.

Nie oznacza to zakończenia dyskusji w tej sprawie, najpierw wszystkie kraje muszą zaakceptować zmiany, ale oznacza to, że KE staje w tej kwestii po stronie przede wszystkim państw wyszehradzkich, Słowenii, Austrii, Danii i Łotwy. Zmiana jest także zgodna z oczekiwaniami Polaków z roku 2015, kiedy szczyt kryzysu imigracyjnego zbiegł się w czasie z wyborami parlamentarnymi w Polsce.

Wobec tymczasowego schematu relokacji przebywających we Włoszech i Grecji uchodźców, kraje takie jak Polska, Węgry i Czechy „stanęły okoniem”, sabotując procedurę. W tym roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że wymienione kraje złamały prawo unijne.

Dla Stowarzyszenia Europa Przyszłości prowadzącego portal euroislam.pl to także realizacja naszych postulatów, o których pisaliśmy, gdy kryzys dopiero się zaczynał. Przypomnijmy część z tych działań:

  • W 2014 roku zwracaliśmy uwagę na postulaty antyimigracyjnego, niemieckiego ruchu PEGIDA, który domagał się między innymi przyspieszenia procedur deportacyjnych. Brak realizacji tych postulatów, a nawet pójście w przeciwną stronę zaowocowało dużym poparciem dla nowej partii Alternative für Deutschland, która zagroziła układowi politycznemu w Niemczech.
  • W maju 2015 roku wysłaliśmy do polskich polityków w Sejmie i rządzie raport z naszymi postulatami i ostrzeżeniami wobec masowej imigracji. Uzasadniliśmy nasz sprzeciw wobec planu relokacji azylantów i przedstawiliśmy propozycje rozwiązania problemu, zbieżne z obecną propozycją KE. W weekend, kiedy nasz apel, zlecony „Rzeczpospolitej” w formie płatnego ogłoszenia, miał pojawić się w druku, nastąpiła awaria i materiał nie ukazał się.
  • Przy braku odzewu, podjęliśmy decyzję o większym skupieniu uwagi na problemie i przygotowaliśmy akcję plakatową „Polska jadę tam”, która była odwróceniem trwającej kampanii reklamowej „Tunezja jadę tam”. Przypomnieliśmy o zagrożeniu terrorystycznym, o jakim na początku roku informowały włoskie służby. W wyniku krytycznych, a także kłamliwych, jak w przypadku „Newsweeka” i artykułu Renaty Kim publikacji, minister ds. równości w rządzie PO Małgorzata Fuszara skierowała sprawę do zbadania przez Prokuratora Generalnego. Prokuratura nie podjęła działań wobec nas, za to terroryści wykorzystujący szlak imigracyjny podjęli działania w Europie. Do dnia dzisiejszego łącznie ponad 100 osób, które wykorzystały tę metodę dostania się do UE, dokonało zamachów terrorystycznych bądź brało udział w ich przygotowaniu.
  • We wrześniu 2015 próbowaliśmy nadal, niestety bezskutecznie, przekonać rząd do zmiany postawy w kwestii relokacji. Dopiero wybory, które zmieniły rządy w Polsce, przyniosły zmianę polityki także w tym zakresie.
  • W latach 2017-18 współdziałaliśmy z międzynarodową grupą ekpertów nad opracowaniem raportu i propozycji zarządzania przyszłymi kryzysami imigracyjnymi. Projekt zakończył się przedstawieniem zmian w głównym think tanku Europejskiej Partii Ludowej, Wilfried Martens Center. Już wtedy można było zobaczyć, że stanowisko głównej partii europejskiej ewoluuje w kierunku naszych postulatów.
  • W 2019 roku ukazała się książka/raport „Wzbierająca fala” dr Grzegorza Lindenberga o demografii w Afryce i trzech głównych mitach, jakie pokutują w kwestii imigracji. Książka została wydana we współpracy z „Układem Sił”. Była to kolejna okazja do dyskusji i przesyłania informacji decydentom.

To nie wszystkie nasze działania. Poza tym bierzemy udział w licznych rozmowach i konsultacjach oraz ciągle prowadzimy portal.

Dzisiaj dowiedzieliśmy się również, że Narodowy Instytut Wolności odrzucił nasz wniosek o grant. Widocznie dla recenzentów wymienione wyżej działania to nie aktywność think tanku. Think tankami są według nich stowarzyszenia na rzecz rodzica w mieście czy leczenia chorób klatki piersiowej.

Dlaczego o tym wspominamy? Często ludzie zastanawiają się, jak pracujemy. Aplikują, bo chcą odbyć staż w jakimś biurze, niektórzy może myślą, że nasza redakcja takowe posiada. Otóż nigdy nie otrzymaliśmy żadnej instytucjonalnej pomocy. Utrzymujemy się dzięki finansowemu wsparciu indywidualnych osób i pracy wolontariuszy, którzy wierzą w te same cele co my. Dzięki nim możemy poświęcać maksymalną ilość czasu na realizację tych celów. To małe święto dla nas i dla nich. Jesteśmy nawet dumni, że odbywa się to w taki sposób. Dziękujemy.

Jan Wójcik w imieniu redakcji.

 




Francja: czeczeńsko-arabska wojna gangów

Centrum burgundzkiego miasta Dijon przekształciło się w strefę walk pomiędzy gangami czeczeńskimi i lokalnymi, złożonymi głównie z potomków arabskich imigrantów.

Zamieszki rozpoczęły się, gdy w weekend Czeczeni zaczęli szukać zemsty za napaść na szesnastolatka z ich społeczności, która miała miejsce 10 czerwca – według jednego ze świadków podającego siebie za Czeczena, na chłopaka miał napaść gang dilerów narkotykowych. Przemoc trwała trzy dni, ludzie byli uzbrojeni w kije bejsbolowe, niektórzy mieli broń, podpalano samochody. „To, co się stało, jest bezprecedensowe i niedopuszczalne”, powiedział mer miasta Francois Rebsamen.

Czeczeni skrzyknęli się z Europy

Policja informowała, że w sobotnią noc 50 Czeczenów wtargnęło do dzielnicy Gresilles i zaatakowało pizzerię, właściciel został ranny w strzelaninie. W niedzielę w tej samej dzielnicy pojawiło się ich już 200. Jak informuje jeden z Czeczenów, do miasta zjechali się jego rodacy z Francji, ale także z Belgii i Niemiec. „Wcale nie mieliśmy zamiaru splądrować miasta, ani zabierać go ludziom”, tłumaczy mężczyzna, rozmawiając z lokalnymi mediami.

Prokurator Eric Matthias, który wszczął śledztwo w sprawie o zamiar popełnienia morderstwa przez zorganizowaną grupę, twierdzi, że Czeczeni skrzykiwali się do Dijon przez media społecznościowe. Informowali, że chcą zemścić się na członkach północnoafrykańskiej społeczności z Magrebu za atak na ich rodaka.

Według niezweryfikowanych doniesień Czeczeni mieli spotkać się z algierskim gangiem, żeby „wyrównać porachunki”, ale skończyło się to strzelaniną, co skłoniło ich do ściągania posiłków.

Spokój przywrócono

W poniedziałek do miasta dotarło kilkudziesięciu policjantów z elitarnej jednostki specjalnej RAID i dodatkowych 110 funkcjonariuszy. Tego dnia zgromadzeni na placu w centrum mężczyźni zostali nagrani, jak prezentują posiadaną broń. Komentatorzy twierdzili, że pokazani na wideo, to członkowie gangu o północnoafrykańskich korzeniach, którego szukali Czeczeni. Jednak niektóre media twierdzą, że byli to właśnie ci ostatni. Jak podaje PAP, wśród czterech aresztowanych osób, po konfrontacji policji z setką uczestników zamieszek, nie było Czeczenów, tylko lokalni mieszkańcy.

Gdzie była policja?

Mer Dijon skrytykował jednak brak zasobów policji. „Ne jesteśmy już (funkcjonującą) republiką, kiedy tak rozgrywają się rzeczy”, mówił BFM TV. „Jerusalem Post” uważa z kolei, że część francuskich mediów chce pomniejszyć w relacjach skalę przemocy, tymczasem na wideo pojawiających się online, sytuacja wygląda bardziej niebezpiecznie.

Wicemer Dijon, Hamid El Hassouni, także krytykuje policję, gównie dlatego, że przyzwoliła na działania Czeczenów. Usprawiedliwia też lokalnych mieszkańców, że byli zmuszeni wziąć sprawy w swoje ręce i bronić się sami. To z powodu tego policyjnego zaniechania, jego zdaniem, ulice Dijon przypominały Chicago, Marsylię czy Paryż.

Bernard Schmeltz, prefekt lokalnej policji, twierdzi, że broń pojawiła się też z tego powodu, że spora część starszych Czeczenów brała udział w wojnach rosyjsko-czeczeńskich. Natomiast niektórzy młodzi Czeczeni angażują się w aktywność przestępczą, głównie handel narkotykami, gdzie ciągle dochodzi do wojen. Część tej społeczności jest, jak mówi Schmeltz, aktywna politycznie.

Czeczeńska przemoc to nic nowego

We Francji przebywa około 30 tysięcy Czeczenów; w większości przybyli tam jako polityczni uchodźcy. W Niemczech żyje ich około 50 tysięcy i 10 tysięcy w Belgii. Kraje te, podobnie jak Francja, doświadczają problemów ze zorganizowaną przestępczością tych grup,

W większości przypadków trasa Czeczenów do Europy wiodła głównie w latach 90. przez Polskę. W stosunku do tych, którzy dostali się do UE po wejściu Polski do strefy Schengen, trwają postępowania zmierzające do zawrócenia ich do Polski. Wnioski złożyły głównie Niemcy i Austria.

Walki między Czeczenami a innymi nacjami w Europie to nie jest nowość. W sieci krążą filmy z takich walk ulicznych, umieszczane przez samych Czeczenów. Udostępniały je profile mediów społecznościowych, takie jak Die Sittenwächter – Chechens, czy Chechen TV.

Jan Wójcik

Żródła: Jerusalem Post, BBC, news.com.au, France Bleu, Daily Mail




Wraca spór o relokację; rasizm panuje w kulturze arabskiej; Erdogan konsekwentnie islamizuje Turcję. Tygodniowy przegląd wydarzeń, 8-14 czerwca

Są dwa sprzeczne stanowiska krajów Unii w sprawie relokacji. Granice są wzmacniane przed wiosenną falą nielegalnej imigracji. W kulturze arabskiej rasizm jest powszechny, a zabójstwa „honorowe” pochwalane.

Wiadomości

Siedem krajów przeciwnych relokacji imigrantów, w tym Polska, napisało list to Komisji Europejskiej, postulując położenie nacisku na ochronę granic zewnętrznych i stworzenia skutecznego systemu wydalania osób, którym odmówiono azylu. Więcej…

Tymczasem kraje Unii próbują zabezpieczać się na własną rękę przed wzbierającą wiosenną falą imigracyjną. Więcej…

Prezydent Erdogan dąży do przekształcenia Hagia Sophia, aktualnie muzeum a oryginalnie prawosławnej bazyliki na meczet, którym była w latach 1453-1922. To część jego projektu islamizacji kraju, ale działać musi powoli, bo już obecnie wzbudza to sprzeciw Grecji i Rosji. Więcej…

Analizy i komentarze

W czerwcu Komisja Europejska ma opublikować propozycje wspólnej unijnej polityki imigracyjnej, ale już widać, że  odżywa spór między krajami, które domagają się relokacji imigrantów a tymi, które się jej sprzeciwiają. Więcej…

Rośnie napięcie między Grecją i Cyprem a Turcją, która prowadzi nielegalne wiercenia w poszukiwaniu gazu ziemnego na wodach terytorialnych Cypru, a Grecję szantażuje imigrantami, których może wypuścić na greckie wyspy. Więcej…

Sytuacja muzułmanów Ahmadijja, uznawanych w Pakistanie za heretyków, staje się coraz trudniejsza. O ich historii w tym kraju pisze pakistański dziennikarz. Więcej…

Zabójstwa honorowe są sankcjonowane przez tradycję, pisze Piotr Ślusarczyk omawiając książkę dokumentującą takie zbrodnie w Jordanii, ale islam tę tradycję wzmacnia, sankcjonując karanie kobiet za stosunki pozamałżeńskie. Więcej….

„Rasizm jest zakorzeniony w arabskich społeczeństwach od bardzo dawna” pisze palestyński dziennikarz, analizując stosunek do czarnych i Azjatów w arabskiej kulturze. Więcej…

Dobre wyniki szwedzkich nastolatków w testach PISA były zawyżone przez wykluczenie z nich imigrantów i absencję słabszych uczniów, wynika ze śledztwa dziennikarskiego gazety „Expressen”. Więcej…

Natomiast nigeryjskie dzieci uczą się od lat o bohaterze, który przemocą wprowadzał islam w Nigerii. Nie o wpisach na Facebooku rzekomo obrażających Mahometa powinno się dyskutować tylko o mordującym bohaterze mordującym wyznawców innych religii oraz o wynikającej z islamu wrogości do tych religii, twierdzi działacz Nigeryjskiego Ruchu Humanistycznego. Więcej…




Polityka migracyjna: Czego chcą przeciwnicy relokacji?

Na początku czerwca do Komisji Europejskiej trafił list państw sprzeciwiających się stałemu mechanizmowi przymusowej relokacji imigrantów. Czego chcą jego sygnatariusze?

Polska, Czechy, Węgry, Słowacja, Słowenia, Estonia i Łotwa, skierowały do wiceprzewodniczącego KE i komisarza ds. wewnętrznych list. zawierający wspólne stanowisko tych państw w sprawie nowej polityki migracyjnej przygotowywanej przez Komisję. Część propozycji siódemki w osobnym liście poparły Dania i Austria.

Ministrowie spraw wewnętrznych siedmiu państw (w imieniu Polski list podpisał Mariusz Kamiński), podkreślają, że w obliczu wyzwania migracyjnego należy „odbudować wzajemne zaufanie i stać się wiarygodną siłą w oczach obywateli, którzy oczekują od nas zdecydowanych działań w kwestii nielegalnej imigracji”.

Podstawowym celem nowej polityki migracyjnej Unii Europejskiej ma być, według projektu, poprawa ochrony granic zewnętrznych. Siódemka proponuje wprowadzenie współdziałających ze sobą systemów monitorowania granic i wspólnych minimalnych standardów ich ochrony, dla zapobiegania nielegalnemu ich przekraczaniu.

Drugim elementem jest przyspieszenie i uczynienie efektywniejszą polityki powrotów osób nieposiadających prawa do legalnego pobytu na terenie UE. Najlepiej, żeby odbywało się to od razu w punkcie wejścia na terytorium Unii Europejskiej. Tutaj ministrowie wzywają do skuteczniejszej dyplomacji wobec państw trzecich, uzależniającej współpracę z UE w obszarze wizowym i w rozwoju gospodarczym, od współpracy przez te kraje w zakresie przyjmowania swoich obywateli, którzy na terenie UE przebywają nielegalnie.

To jest jeden z kluczowych problemów, także dla systemu azylowego, ponieważ przeciążanie go przez nielegalnych imigrantów powoduje wzrost niechęci Europejczyków do przyjmowania uchodźców.

Migracja ma w zamyśle stać się jednym z centralnych filarów relacji z państwami trzecimi, będącymi krajami źródłowymi migrantów. Oznacza to też, że UE miałaby zająć się problemami, które są „podstawowymi przyczynami migracji”.

Co do systemu azylowego, nie ma zgody na rozwiązania, które nie będą konsensusem wszystkich państw unijnych, czyli na system przymusowej relokacji. Co więcej, unijna siódemka domaga się, żeby system azylowy był tak skonstruowany, żeby zabezpieczyć przed tzw. wtórnymi migracjami z jednych państw unijnych do drugich. Tajemnicą poliszynela jest bowiem, że większość migrantów po trafieniu do Grecji, Włoch czy Hiszpanii, wcale nie zamierza tam pozostawać. „Obowiązkowa relokacja” stworzyłaby „silny czynnik przyciągający, jak i bodziec dla przemytników imigrantów i handlarzy ludźmi, tworząc zagrożenie dla życia ludzi” – twierdzą autorzy listu.

Pomoc, na którą skłonni są zgodzić się przeciwnicy relokacji, to pomoc w działaniach operacyjnych na granicach, pomoc finansowa i techniczna, szybka reakcja w obliczu narastającej presji imigracyjnej. Nie ma więc mowy o braku solidarności wewnątrzunijnej, tylko nacisk kładziony jest na ochronę granic. Jest to wspólny interes wszystkich państw unijnych, a zwłaszcza tych posiadających zewnętrzne granice. Należy pamiętać, że jest wśród nich także Polska, gdzie coraz częściej odnotowuje się próby nielegalnego przedostania się na jej terytorium.

Podobne propozycje, rozbudowane o konkretną politykę, złożyliśmy, jako Instytut Spraw Europejskich, politykom unijnym, zaproszeni do współpracy w międzynarodowym gronie ekspertów przez czeski think tank European Values.

Jan Wójcik

Pełna treść listu ministrów spraw zagranicznych w sprawie polityki imigracyjnej

Więcej o debacie wokół nowych planów migracyjnych UE




„Ponieważ to nie jest 2015”. Spór o imigrację odżywa

Chociaż wydawało się, że boje o politykę imigracyjną w Unii Europejskiej mamy za sobą, to jednak spory o imigrację wracają. Nie chodzi tylko o reformę polityki imigracyjnej, bo powraca także temat przymusowej relokacji imigrantów.  

Co gorsza, w niektórych przypadkach mowa już nie tylko o osobach zweryfikowanych, z prawem do ochrony międzynarodowej – jak miało to miejsce w 2015 roku – ale ogólnie o imigrantach, którzy nielegalnie przekroczyli granice.

Z drugiej strony sprzeciw wobec masowego przyjmowania migrantów, jakie miało miejsce w 2015 roku, jest większy. I parafrazując premiera Kanady Justina Trudeau, który prowadził swoją kampanię pod znakiem progresywizmu: „Because it’s 2015”, dzisiaj możemy powiedzieć: „Because it’s not 2015”.

Kraje południa chcą zmuszać do przyjmowania imigrantów

Jeszcze w czerwcu Komisja Europejska z nową szefową Ursulą von der Leyen ma przedstawić plan reformy polityki imigracyjnej, która w dalszym ciągu opiera się na zasadach dublińskich. Zakładają one między innymi, że za rozpatrzenie wniosku o azyl czy też zajęcie się imigrantem odpowiada kraj, który był pierwszym unijnym krajem przekroczenia granicy UE przez imigranta. W ten sposób pozostałe państwa mają ułatwioną drogę zawrócenia takiej osoby do innego kraju członkowskiego.

Nim jednak oficjalnie zobaczymy propozycje Komisji, trzy grupy krajów unijnych skierowały nowe propozycje dotyczące uregulowania zasad przymusowej relokacji imigrantów. 4 czerwca Włochy, Grecja, Hiszpania, Cypr i Malta przedstawiły wniosek domagający się „obowiązkowego mechanizmu relokacji zawierającego rozmieszczenie pomiędzy państwami członkowskimi wszystkich, którzy wkraczają na terytorium”, jakiegokolwiek państwa europejskiego. Dotyczyć ma to także tych, którzy znajdą się na terenie UE w wyniku misji ratunkowych.

Kraje południa Europy wiążą odpowiedzialność za osoby poszukujące azylu z unijnym budżetem, zarzucając krajom naszego regionu, że korzystają z finansowania, a nie wykazują solidarności w kwestiach imigracyjnych. Państwa te chciałyby, żeby odpowiedzialność za wspomniane wcześniej rozpatrywanie wniosku imigranta – zgodnie z zasadami dublińskim przez państwo pierwszego wejścia – została rozłożona solidarnie pomiędzy inne kraje europejskie.

Przeciwników przymusu jest na razie więcej

W kontrze do tej propozycji wpłynęły dwa listy, tego samego dnia, od Austrii i Danii, które przestrzegają przed rozbudzaniem na nowo poprzednich konfliktów, a tym właśnie jest ich zdaniem propozycja obowiązkowej relokacji. Wiedeń i Kopenhaga oczekują jakiejś elastyczności wobec sposobów okazywania solidarności krajom dotkniętym masową imigracją.

Pozostaje to w zgodzie z kolejnym, złożonym dzień wcześniej, listem wszystkich krajów Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy, Słowacja, Węgry), Austrii, Słowenii, Łotwy i Estonii, które chcą wziąć udział w obowiązkowej, solidarnej walce z próbami przekroczenia granicy, ale nie zgadzają się na obowiązkową relokację. (Pełna treść listu)

Głos w sprawie zajął także minister spraw wewnętrznych Polski – Mariusz Kamiński. Określił propozycje w liście jako wynikające ze „zdrowego rozsądku”, a nie z „ksenofobii”. „Polski rząd nie zgadza się i nie zgodzi się na narzucanie żadnych społecznych i kulturowych eksperymentów”, powiedział minister. Zdaniem  Kamińskiego takie eksperymenty w krajach Europy Zachodniej doprowadziły do społecznych konfliktów na tle rasistowskim i religijnym.

Mglisty przeciek z Komisji

Problem jest nie tylko z pomysłami państw śródziemnomorskich. Dzisiaj „Die Welt” podaje, że nieopublikowany projekt samej Komisji Europejskiej napotyka opór w  Niemczech. Berlinowi mają nie podobać się „mgliste sformułowania” dotyczące zasad udzielania pomocy w wypadku masowego napływu migrantów. W projekcie jednocześnie ma być zapisany mechanizm rozdziału uchodźców, ale kraje sprzeciwiające się temu, takie jak Polska, mogłyby przejmować na siebie ciężar ochrony granic.

Kolejny z anonimowych dyplomatów krytykuje też projekt współpracy z krajami trzecimi w kwestii ośrodków dla osób oczekujących na rozpatrzenie wniosku. Nazywa to „pobożnym życzeniem zamiast konkretnej polityki”. Projekt założenia obozów dla osób szukających azylu w krajach trzecich miałby jednocześnie oddalić wizję łatwego dostania się do Europy pod pretekstem szukania ochrony, a jednocześnie zapewnić możliwość rozpatrzenia takiego wniosku i udzielenia azylu.

Nie jest to nowa koncepcja i nie padły inne, lepsze rozwiązania, a w ostatnich kilku latach nie udało się przekonać żadnego kraju trzeciego do udziału w takim projekcie. Może poza Turcją, z którą Unia, przy różnych perturbacjach nadal ma jednak umowę o powstrzymywaniu nielegalnej imigracji.

Jednak i w samych Niemczech nie ma zgody co do rozwiązań. Wraz z rozpoczęciem kadencji przewodnictwa Berlina w Radzie Europejskiej UE od 1 lipca, sprawę systemu azylowego chce naprzód popchnąć Horst Seehofer (CSU) minister spraw wewnętrznych. Dla niego system ten zasadzać się miałby na rozbudowie uprawnień Frontexu i zawracaniu, a nie relokacji tych osób, które nie będą kwalifikować się do ochrony. Działania te miałyby być procedowane na granicach, czemu z kolei sprzeciwiają się organizacje walczące o prawa azylantów. Ich zdaniem w takiej sytuacji osoby szukające azylu nie miałyby odpowiedniej reprezentacji prawnej. Dla Polski ta dyskusja może być o tyle mniej istotna, że i minister, i „NGO-sy” są zgodni, iż należy domagać się solidarnej odpowiedzialności ze strony Unii.

Mniej nielegalnej imigracji, więcej nastrojów antyimigracyjnych

Wezwanie unijnych krajów rejonu Morza Śródziemnego zbiega się w czasie z najniższym poziomem nielegalnej imigracji od roku 2013, jak informuje Frontex w raporcie o zagrożeniach na rok 2020. Jednak biorąc pod uwagę długotrwały proces polityczny w UE, państwa te mogą przystępować do prób stworzenia nowego systemu antycypując przyszłe ruchy migracyjne. Będą one i tak napędzane przez niezwykle dynamiczną demografię w Afryce i niektórych krajach Azji.

Wniosek grupy śródziemnomorskiej jest o tyle trudny do zaakceptowania, że nadal głównym nierozwiązanym problemem polityki migracyjnej jest nieskuteczna deportacja. Przy przedłużających się procedurach powoduje ona, że duża część osób nie mających prawa pobytu w UE i tak zostaje w niej na stałe. Jest ona skuteczniejsza w stosunku do Rosjan czy Ukraińców, ale już co do obywateli państw Bliskiego Wschodu czy Afryki wskaźniki skutecznego powrotu są dużo niższe.

Dyskusja o nielegalnej imigracji przypomina więc obecnie nie tyle rozmowy o tym, jak zabezpieczyć łódź przed przeciekaniem, czy jak wypompować wodę, lecz o tym, jak ją równo rozłożyć w łodzi.

Inaczej niż ów dyskurs wokół teoretycznego systemu relokacji wyglądała praktyka w styczniu, gdy Turcja zachęcała imigrantów, żeby nielegalnie przekroczyli granicę z Grecją. Mogliśmy wtedy zaobserwować próbę solidarności proponowaną przez przeciwników relokacji. Polska i Austria na przykład wysłały Grekom do pomocy strażników granicznych. Również elity unijne – szefowa KE, szef Parlamentu Europejskiego – wspierały Grecję w obronie przed tureckim szantażem destabilizacją przy użyciu imigrantów.

Może to być wskazówką, że nastroje w Unii zmieniły się znacząco od 2015 roku i w 2020 nikt nie będzie tak ulegał presji, jak zrobiła to wówczas kanclerz Niemiec. Pytanie czy ta demonstracja solidarności wystarczy, żeby państwa członkowskie przeciwne  relokacji zaufały, że tym razem chodzi o wspólną ochronę granic i radzenie sobie z sytuacjami kryzysowymi. Decyzja kanclerz Merkel w 2015 roku zostawiła bowiem trwały ślad i nieufność na ewentualnej wspólnej polityce ochrony granic.

W roku 2015 Unia Europejska wprowadziła tymczasowy mechanizm relokacji, który miał dotyczyć ograniczonej liczby osób i takich, których status kwalifikował do udzielenia azylu. Mówiono jednocześnie o planach dla stałego mechanizmu. Polska, Węgry i Czechy ostatecznie nie wykonały podjętych przez Radę Unii Europejskiej decyzji. W kwietniu Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że było to sprzeczne z unijnym prawem.

Jak zauważył portal Politico, sprzeciw wobec stałego mechanizmu zależy od rządów w danym kraju. Teraz, zdaniem cytowanego przez portal dyplomaty, do grupy przeciwników dołączyła Estonia, gdzie w koalicji rządowej znajduje się przeciwna masowej imigracji partia EKRE. Podobnie w Polsce; jest teraz inna niż w 2015 ekipa rządząca, która ze sprzeciwu wobec systemu relokacyjnego zrobiła wyróżnik swojej polityki.

I biorąc pod uwagę polskie wybory prezydenckie, rozkręcająca się w Komisji Europejskiej dyskusja o imigracji raczej nie będzie pomocna dla głównego kontrkandydata PiS, który jest już w kampanii atakowany za uleganie unijnym pomysłom na relokację.

Jan Wójcik

obserwuj autora na @jankwojcik

Źródła: Polskie Radio, Politico, Deutsche Welle, T-online




Wzbiera wiosenna fala imigracyjna

Otwieranie granic po epidemii koronawirusa zaktywizowało nielegalnych imigrantów, próbujących przedostać się do krajów Unii. Wykorzystują zarówno morskie, jak i lądowe trasy przerzutowe.

Na granicę Słowenii skierowano dodatkowych 1000 policjantów, wspomaganych przez drony i helikoptery, żeby zapobiec przedostawaniu się imigrantów przybywających z Chorwacji. Zastępca komendanta policji słoweńskiej Joze Senica powiedział, że w Chorwacji i Serbii jest około 10 000 imigrantów, którzy będą starali się przez Słowenię dostać dalej do Europy.

Granicę wzmacniają też Węgry, które tylko w weekend Zielonych Świątek zatrzymały 430 osób nielegalnie ją przekraczających; od początku roku było ich 11 tysięcy. Według Gyorgy Bakondiego, głównego doradcy premiera Orbana do spraw bezpieczeństwa, w krajach bałkańskich przebywa łącznie około 160 tysięcy osób, które utknęły tam po zamknięciu granic z powodu epidemii, ale teraz będą próbowały przedostawać się do Europy Zachodniej.

Swoją granicę z Turcją wzmacnia Grecja. Wysłano tam 260 dodatkowych policjantów i przedłużono rozlokowanie oficerów z Frontexu, unijnej instytucji monitoringu granic, którzy stacjonują tam na prośbę Grecji od początku marca, gdy Turcja próbowała zmusić tłumy imigrantów do przekraczania granicy turecko-greckiej. Grecy zawracają łodzie z imigrantami z Turcji na tureckie wody terytorialne, ale Frontex ostrzega, że po zniesieniu związanych z koronawirusem tureckich ograniczeń podróżowania, ruszy fala imigrantów, próbujących się dostać do Grecji morzem i lądem.

Zwiększoną liczbę nielegalnych imigrantów odnotowali burmistrzowie trzech włoskich miast na północy kraju, Triestu, Gorizii i Tarvisio, którzy wysłali do rządu włoskiego list, prosząc o lepsze interwencje dyplomatyczne na Bałkanach, ochronę granicy i zwiększoną pomoc państwa. Rośnie wśród imigrantów liczba nieletnich, chociaż burmistrzowie uważają, że często są to przypadki fałszywe. W trzech miastach nie ma już miejsca na przymusową kwarantannę przybywających ludzi i sytuacja stała się „nie do zniesienia”.

Imigrantów zachęci niewątpliwie otwarcie portów na Malcie i we Wloszech, które na razie zamknięte są ze względu na epidemię. Mają być otwarte do końca czerwca, ale już obecnie Malta zabrała na swoje terytorium 400 migrantów, którzy przez kilka tygodni przebywali na wydzierżawionych przez rząd statkach wycieczkowych poza wodami terytorialnymi kraju. Rząd podjął decyzję o ich przeniesieniu do ośrodków na wyspie, bo „sytuacja na statkach zrobiła się bardzo trudna i wybuchały tam niepokoje”. Maltański rząd zaapelował do krajów Unii o zabranie imigrantów, ale na razie tylko Francja wyraziła gotowość zabrania niektórych.

Apel do Unii wystosowało też włoskie ministerstwo spraw wewnętrznych, prosząc o wspólne działanie wobec spodziewanej wielkiej fali nowych migrantów. Od początku roku, pomimo ograniczeń działania statków organizacji społecznych i zamkniętych portów, do Włoch dotarło 5461 osób, a w tym samym okresie ubiegłego roku zaledwie 1878. „Dość mamy słów i obietnic z Brukseli na temat relokacji imigrantów. Teraz potrzebujemy faktów”, powiedział włoski minister ds. Unii Enzo Amendola.

Do końca czerwca Komisja Europejska ma przedstawić propozycje dotyczące relokacji, ale na razie w formie wstępnego stanowiska do dyskusji, a nie propozycji przepisów, bo kwestia ta jeszcze bardziej niż w 2015 roku ostro dzieli Unię i może wywołać kolejny kryzys. (gl)

Na podstawie schengenvisainfo.com, AP, infomigrants.net, schengenviainfo.com, dailysabah.com, arabnews.com, AP