Dziesięć państw zgadza się na dobrowolną relokację imigrantów

Po wtorkowym spotkaniu unijnych ministrów spraw wewnętrznych, francuska minister Amelie de Montchalin powiedziała, że jest „około dziesięciu” krajów, które zgodziły się na plan dobrowolnego rozdzielania imigrantów przybywających do Włoch. Już wcześniej Niemcy zgodziły się zabierać 25% imigrantów, podobnie Francja, zgodę wyrażała też Malta i Rumunia; nie wiadomo, o jakie inne kraje chodzi. Na przyjęcie takiego planu nalegają Włochy, do których kieruje się znaczna część imigrantów z Afryki. Według propozycji, cały proces miałby trwać cztery tygodnie, w czasie których imigranci byliby przesłuchiwani, osoby składające wnioski azylowe rozdzielane, a reszta odsyłana z powrotem. Takie procedury nigdy jeszcze nie były stosowane.

Kilka dni temu minister spraw wewnętrznych Niemiec Horst Seehofer ostrzegł, że jeśli Unia nie rozwiąże problemu sprawnego radzenie sobie z  imigrantami, przybywającymi do Europy, to grozi jej powtórka z roku 2015. Seehofer negocjował z Turcją dodatkowe pieniądze za zatrzymywanie imigrantów przebywających w tym kraju, ale nie wiadomo, kto i  jakie pieniądze miałby Turcji płacić, prócz 6 mld euro, które Turcja otrzymała na podstawie porozumienia z 2016 roku (Turcja twierdzi, że otrzymała połowę). (g)

Źródła: New York Times, Bild

 

 




Grecja oskarża Turcję o wywoływanie imigracji aby naciskać na Europę

Grecki premier Kyriakos Mitsotakis powiedział, że Turcja ponosi odpowiedzialność za zwiększone liczby nielegalnych imigrantów, przybywających ostatnio z tego kraju do Grecji. Po zawarciu porozumienia Unia-Turcja w 2016 roku przybywało tam kilkudziesięciu imigrantów tygodniowo, a obecnie nawet ponad 1000 osób w tygodniu przypływa z Turcji na greckie wyspy. W całym roku 2019 do Grecji przypłynęło około 40 tysięcy imigrantów.

Grecja oskarża Turcję, że stara się wywołać kryzys imigracyjny, aby wymusić na Europie poparcie dla swojego planu inwazji na północną Syrię, do której chce przesiedlić milion syryjskich uchodźców przebywających obecnie w Turcji. Obszar północnej Syrii jest kontrolowany przez tamtejszych, głównie świeckich Kurdów, którzy są sojusznikami Zachodu w walce z Państwem Islamskim, a których Turcja uważa za wspierających terroryzm. (g)

Źródło: Reuters




Przybywa terrorystów wśród imigrantów

Terrorystów, którzy wykorzystali masową migrację do Europy nie było wielu, ale ciągle ich przybywa, twierdzi autor książki „Jihadist Infiltration of Migrant Flows to Europe: Perpetrators, Modus Operandi and Policy Implications”*, Sam Mullins.

Mullins identyfikował 144 przypadki domniemanych dżihadystów – terrorystów, którzy zinfiltrowali falę imigrantów przybywającą do Europy lub poruszającą się po kontynencie od 2011 do 2018 roku. W artykule opublikowanym przez Instytut Spraw Europejskich wymienia ostatnie, coraz częściej odkrywane przypadki. Między innymi jest to Uzbek, zatrzymany przez szwedzką policję w sierpniu; trzech Irakijczyków, którym w tym samym dniu postawiono zarzuty, a przybyli szukać azylu w Niemczech, czy Hassan F. zatrzymany dwa tygodnie później na Węgrzech, który otrzymał status uchodźcy w Grecji. Temu ostatniemu zarzuca się nadzorowanie mordu conajmniej 25 osób oraz osobiste ścięcie głowy imamowi z Homs.

Jak autor sam przyznaje, on i środowisko ekspertów sceptycznie traktowali w roku 2014 i 2015 podejrzenia, że terroryści mogą wykorzystać falę imigracyjną. Obecnie Mullins, profesor w Azjatycko-Pacyficznym Centrum na Rzecz Badań nad Bezpieczeństwem uważa, że ludzie tacy, jak Anis Amri, odpowiedzialny za zamach na berliński jarmark bożonarodzeniowy, w którym zginął Polak, czy Uzbek Rakhmat Akilov, zamachowiec ze Sztokholmu, to czubek góry lodowej.

Co prawda zbadane przez Mullinsa przypadki stanowią dużo mniej niż jeden procent wszystkich niedawno przybyłych imigrantów, ale jest ich więcej, niż wcześniej się sądziło. A nawet tej garstce udało się wywrzeć wpływ na sytuację bezpieczeństwa wewnętrznego w Europie.

Imigracja zwiększała ryzyko

Mullins stawia mocną tezę, popartą badaniami, że lwia część terrorystów trafiła do Niemiec, ponieważ był to kraj, który najszerzej otworzył się na niekontrolowaną imigrację. W większości terroryści przybyli szlakiem bałkańskim, a głównie są to Syryjczycy (40%), a następnie Irakijczycy, mieszkańcy Północnej Afryki i Afgańczycy. Nie wszyscy z podszywających się pod uchodźców zaangażowali się w działalność terrorystyczną w Europie – około 61%. Pozostali popełnili zbrodnie przed dotarciem do Europy. Ci, którzy zaangażowali się, dokonali 12 ataków w sześciu europejskich krajach, w których zginęły 182 osoby. 20 ataków zostało udaremnionych.

Mowa oczywiście o osobach związanych z terroryzmem, które wykorzystały kryzys imigracyjny. Osobnym problemem jest radykalizacja uchodźców i imigrantów.

Problemem jest także identyfikacja terrorystów. Posługują się fałszywymi danymi, bądź fałszywymi dokumentami. Rzadko zdarza się też, że ktoś ze społeczności imigrantów donosi na nich. A z drugiej strony zdarzają się próby wyrównywania porachunków poprzez fałszywe oskarżenia.

„Chociaż zdaniem Komisji Europejskiej kryzys migracyjny został oficjalnie zażegnany, jego efekty, w tym wzrost popularności populizmu i skrajnie prawicowego terroryzmu – poza aktami terroru ze strony dżihadystów – wciąż są odczuwalne”, twierdzi profesor Mullins. Przestrzega też przed obecną dużą imigracją oraz uważa, że w przyszłości można spodziewać się jej wzrostu.

* * *

Dokładnie te same podejrzenia o infiltrację imigrantów przez terrorystów, w roku 2015 podnosiło stowarzyszenie Europa Przyszłości, prowadzące portal Euroislam.pl. Posługując się kampanią plakatową staraliśmy się ostrzec społeczeństwo i rząd Platformy Obywatelskiej przed błędną decyzją otwierania Polski na niekontrolowaną imigrację i partycypacji w systemie, który napędzałby jeszcze większy kryzys imigracyjny. Pełnomocnik Rządu ds Równego Traktowania Małgorzata Fuszara skierowała wówczas sprawę do Prokuratora Generalnego, rzucając na nas podejrzenie „szerzenia nienawiści”.

Jan Wójcik

 

* „Infiltracja fali uchodźców przybywających do Europy przez dżihadystów: sprawcy, modus operandi i implikacje dla polityki”

____________________

Sam Mullins – profesor w Azjatycko-Pacyficznym Centrum na Rzecz Badań nad Bezpieczeństwem, na Hawajach, oraz honorowy wykładowca na Uniwersytecie w Wollongong, w Australii. W czasie przeprowadzania badań był wykładowcą antyterroryzmu w George C. Marshall European Center for Security Studies w Niemczech.

 




Grecja ma deportować 10 tysięcy nielegalnych imigrantów

Grecja zamierza deportować 10 tysięcy nielegalnych imigrantów, ale nie natychmiast, tylko do końca przyszłego roku. Takie są ustalenia greckiego rządu po pożarze i zamieszkach, do których doszło w największym obozie dla imigrantów, Moria na wyspie Lesbos. W obozie przewidzianym na 4 tysiące osób przebywa 13 tysięcy imigrantów. Podobnie zatłoczone są obozy na innych wyspach; jest to efekt nie odsyłania imigrantów do Turcji, co było przedmiotem umowy Unii z Turcją w 2016 roku.

Oprócz odsyłania imigrantów Grecja zamierza stworzyć specjalne zamknięte ośrodki dla osób, które mają zostać deportowane oraz dla osób bez dokumentów. Obecnie wszyscy, razem z czekającymi na decyzje azylowe, przebywają w tych samych obozach. Część osób ma być przeniesiona do obozów dla imigrantów na lądzie stałym, a ci, którzy nie będą się zgadzali, zostaną deportowani. Zaostrzenie polityki imigracyjnej to polityka nowego rządu, który objął władzę w Grecji trzy miesiące temu. (g)

Źródło: Reuters 




Abdul, trzy żony i zdechłe kozy nad Wisłą

Abdul miał trzy żony, jedenaścioro dzieci i stado kóz, które wypasał nad Wisłą. Teraz „Nasze Miasto” informuje, że martwe zwierzęta wykopuje Służba Ratownictwa i Ochrony Zwierząt. Co stało się z wielokulturowym i ekologicznym projektem, którym zachwycała się „Gazeta Wyborcza”?

Jak twierdzą obrońcy zwierząt, ze stada 60 kóz została połowa, która jest wychudzona i chorowita, a szczątki pozostałych były zakopywane na wyspie, na Wiśle, koło mostu Gdańskiego lub wyrzucane do rzeki. Opiekować miał się nimi „wynajęty” bezdomny, który na polecenie właściciela także zakopywał padnięte zwierzęta. Bezdomny miał powiedzieć także Fundacji Animal Rescue, że właściciel groził mu, że jeśli zgłosi to służbom „to sam utopi go w Wiśle”.

A jeszcze dwa lata temu projekt hodowli kóz z zachwytem opisywała „Gazeta Wyborcza” w artykule „Abdul naszym pasterzem. Muzułmański uchodźca za unijne pieniądze ratuje przyrodę nad Wisłą”. Mowa była o obywatelu Dagestanu, Rustamie Khaybulaewie – „dla znajomych Abdul”. Khaybulaew współpracując z miastem rozpoczął akcję „naturalnego koszenia” traw na wiślanej wyspie. Miało to jego licznej rodzinie dać utrzymanie, projekt finansowany z Unii Europejskiej, a siedliskom ptaków ochronę. Miasto uznało w ubiegłym roku, że projekt się sprawdził.

W tym roku za okres od maja do października Abdul miał otrzymać od miasta 96 tysięcy złotych za wypas kóz, informuje „Dziennik Gazeta Prawna”. W poniedziałek prokuratura postawiła mu zarzut znęcania się nad zwierzętami. (j)

źródło: Nasze Miasto, Gazeta Wyborcza, dziennik.pl 




Kościół wobec migracji – dobre serce nie wystarczy

Piotr Ślusarczyk

Kościół Katolicki w sprawie uchodźców i imigrantów zachowuje się tak, jakby nie istniały ograniczenia wynikające z rzeczywistości społecznej i ekonomicznej.

Mało tego – stosunek do imigracji ma być nie tylko testem na „bycie prawdziwym katolikiem”, ale także miarą człowieczeństwa.

Utopia świata bez granic

29 września Kościół obchodził 105 Dzień Migrantów i Uchodźców. Z tej okazji zaproponował szereg inicjatyw. Jedne – takie jak pomoc humanitarna – cieszą, inne zaś w dużej mierze są w istocie uwzniośleniem oraz swoistą sakralizacją idei stworzenia świata bez granic.

Rada Konferencji Episkopatu Polski ds. Migracji piórem biskupa Krzysztofa Zadarko wystosowała list do wiernych. Oprócz przesłania ewangelicznego, możemy w nim znaleźć wyraźne sugestie polityczne. Z dokumentu przebija się apel o przyjmowanie do Polski większej liczby migrantów, a także – co charakterystyczne dla narracji zwolenników otwartych drzwi – brak dostatecznego rozróżnienia pomiędzy migrantem ekonomicznym a uchodźcą, który musi opuścić swój kraj z powodu prześladowań.

To właśnie masowa migracja z Afryki i Bliskiego Wschodu zatarła granicę między tymi migrantami, którym zgodnie z prawem należy się ochrona międzynarodowa, a tymi, którzy szukają lepszych warunków życia. O ile w pierwszym przypadku odmówienie pomocy osobie prześladowanej uznać należy za niemoralne, o tyle próba stworzenia świata bez granic stanowi prosty przepis na katastrofę – zarówno humanitarną, jak i polityczną.

Kościół – a przynajmniej jego zwierzchnicy – w obliczu kryzysu migracyjnego zachowuje się rażąco nieodpowiedzialnie i niezrozumiale naiwnie

Doświadczenia po kryzysie 2015 roku pokazują, że Europa nie radzi sobie ani z przyjmowaniem imigrantów, ani z ich integracją. W dodatku z dnia na dzień rośnie opór społeczeństw przeciwko masowej migracji z krajów kulturowo tak odmiennych, że o rzeczywistej integracji nie może być mowy.

Ewangeliczne przesłanie czy „pięknoduchostwo”?

We wspomnianym liście czytamy, że „wyzwania, jakie stwarzają migranci i uchodźcy stanowią okazję do refleksji nad naszym chrześcijańskim życiem i naszym humanitaryzmem. Spotkanie z uchodźcami odsłania nasze człowieczeństwo lub jego niedojrzałość, gdy nasze relacje, zdominowane przez niewiedzę, nacechowane są nieuzasadnionym lękiem, jakże często sztucznie wywoływanym dla celów populistycznych. Papież zmusza do refleksji nad lękiem przed imigrantami: ‚Zauważamy to szczególnie dzisiaj, w obliczu przybycia migrantów i uchodźców, którzy pukają do naszych drzwi w poszukiwaniu opieki, bezpieczeństwa i lepszej przyszłości (…). Problemem nie jest fakt, że mamy wątpliwości i obawy. Problem pojawia się wówczas, gdy te lęki determinują nasz sposób myślenia i działania do tego stopnia, że sprawiają, iż stajemy się nietolerancyjni, zamknięci, a może nawet – nie zdając sobie z tego sprawy – stajemy się rasistami. W ten sposób lęk pozbawia nas pragnienia i zdolności do spotkania się z bliźnim, osobą inną niż ja; pozbawia mnie szansy spotkania się z Panem’ (homilia podczas mszy św. w Światowym Dniu Migranta i Uchodźcy, 14 stycznia 2018 r.)”.

Roula i Malek Abo – syryjscy chrześcijanie, którym obiecano, że pojadą z obozu na Lesbos do Watykanu, lecz nie pojechali.

Przyjęty przez dostojników Kościoła ton razi retoryką moralnego szantażu, a także tworzy zupełnie fałszywy obraz problemu migracji. I tak, po pierwsze zarzut „nieświadomego rasizmu” trudno traktować poważnie. Używając tej samej retoryki można by powiedzieć, że papież „nieświadomie” zdradza ideały kultury europejskiej lub po prostu bezwiednie dąży do jej zniszczenia. Jeśli stawia się komukolwiek tak poważny zarzut, należy bezwzględnie dysponować żelaznymi argumentami.

Po drugie, lęki związane z migracją nie są, jak chce tego papież Franciszek, jedynie wymysłem populistów. Oficjalne statystyki ONZ i UE mówią o geometrycznym przyroście ludności w Afryce. Do 2030 roku na Czarnym Kontynencie przybędzie 400 milionów ludzi, czyli tyle, ile wynosi ludność całej Unii Europejskiej (wyjąwszy Wielką Brytanię). Przeludnienie będzie stymulowało migrację. Do 2030 będzie to 9 milionów osób z Afryki, zaś do 2050 aż 25 milionów.

Te miliony przybyszów z Afryki na trwałe zmienią krajobraz kulturowy Starego Kontynentu, który zmaga się z rosnącą przestępczością grup imigranckich, przemocą uwarunkowaną kulturowo (polityczny islam) oraz daleko idącymi napięciami społecznymi, które miejscami przywołują widmo masowych zamieszek na tle religijnym czy etnicznym. Doświadczenie wojny na Bałkanach powinno ostudzić szlachetne, lecz utopijne zapędy tych, którzy chcą budować wielokulturowy raj.

Problemy z migracją nie są wymysłem, są faktem. Niedostrzeganie tego stanowi jaskrawy przykład pięknoduchostwa. Kościół – a przynajmniej jego zwierzchnicy – w obliczu kryzysu migracyjnego zachowuje się rażąco nieodpowiedzialnie i niezrozumiale naiwnie. Czy rzeczywiście Kościół chce rozwoju w Europie równoległych społeczeństw, które odrzucają demokrację i prawa człowieka wyrosłe z idei ludzkiej godności? Czy Kościół nie dostrzega przerażających konsekwencji przeludnienia w Afryce? Czy w końcu Kościół wierzy nadal, że Europa, mówąc językiem kanclerz Niemiec, da radę przyjąć wszystkich, którzy chcą tu przybyć?

Wielkie słowa, takie jak humanitaryzm, słyszymy od dawna, od lat powtarzają się także argumenty odnoszące się do rasizmu, populizmu i ksenofobii, a jednocześnie cały czas problem migracji pozostaje nie tylko nierozwiązany, lecz narasta. Można obawiać się tego, że gdy będzie ciągle nabrzmiewał, zagrozi humanitaryzmowi oraz rzeczywiście obudzi demony rasizmu.

Źródło: https://episkopat.pl




Przestępstwa seksualne w Niemczech: testosteron czy kultura imigrantów

Nowi imigranci, którzy przybyli do Niemiec od 2015 roku, popełniają przestępstwa seksualne sześć razy częściej niż obywatele Niemiec.

Nie wynika to, wbrew lewicowym sympatykom imigrantów, z tego, że nowi imigranci to głównie młodzi mężczyźni. Gdyby Niemcy byli równie młodzi, jak imigranci, to i tak popełnialiby cztery razy mniej przestępstw seksualnych niż oni. Chociaż nikt już w Niemczech nie zaprzecza, że wysoka przestępczość imigrantów istnieje, bo dane o niej publikuje niemiecka policja, to lewicowi sympatycy islamskiego fundamentalizmu nadal próbują ją na różne sposoby minimalizować i usprawiedliwiać.

Zanim przyjrzymy się statystykom dotyczącym przestępstw seksualnych (inne omówione będą w kolejnym artykule), spójrzmy na skalę problemu przestępczości nowych imigrantów. Wśród wykrytych sprawców przestępstw nowi imigranci stanowili:

15% zabójców (550 morderców)
12% przestępców seksualnych (5626)
10% osób odpowiedzialnych za napaści i pobicia (60 109)
11% odpowiedzialnych za kradzieże (43 734)

Nowi imigranci, których przybyło do Niemiec 1,5 mln w latach 2015-18, stanowią około 2% ludności. Jak widać, przestępstwa popełniali wielokrotnie częściej. Pytanie – dlaczego?

Przyczyną nie jest młody wiek

W debacie publicznej pojawiły się dwie konkurencyjne odpowiedzi. Odpowiedź pierwsza brzmi: „To kwestia ich odmiennej kultury, ich lekceważenia naszych zwyczajów i norm”, ale na to pada odpowiedź druga: „Nie, to po prostu testosteron, bo imigranci to głównie młodzi mężczyźni, którzy w każdej kulturze popełniają najwięcej przestępstw”.

Oczywiście, młodzi mężczyźni popełniają więcej przestępstw. Ciekawe jednak, że wyjaśnienia odwołujące się od młodego wieku imigrantów nigdy nie są poparte analizą odpowiednich danych, nawet jeśli są dostępne. A to właśnie dane mogłyby wykazać, czy teza o niższym wieku imigrantów jako przyczynie przestępczości jest prawdziwa, czy nie. Analiza danych policyjnych pokazuje, że jest całkowicie fałszywa.

Polski dziennikarz mieszkający w Niemczech, Adam Gusowski, jest właśnie przedstawicielem tych, którzy próbują wmówić publiczności, że problemu zwiększonej przestępczości imigrantów nie ma i atakują polityków, którzy mówią co innego. W swoim tekście – opublikowanym na niemieckim portalu mediowym WR1, Gusowski napisał tak:

„’Migranci już kulturowo są bardziej skłonni do przemocy’ – tymi słowami minister spraw wewnętrznych Bawarii Joachim Herrmann rozpętał dyskusję, którą dotychczas prowadzili skrajnie prawicowi populiści. ‚Mamy tutaj do czynienia z podwyższonym ryzykiem, to dokładnie pokazują policyjne statystyki’ Tylko że te statystyki należy czytać właściwie i właściwie o nich mówić.

Federalna Policja Kryminalna zajmowała się w 2018 roku przestępczością wśród uchodźców. Wynik: przy niektórych rodzajach przemocy podejrzani migranci są ponadproporcjonalnie uwzględnieni. To dotyczy przede wszystkim aktów przemocy z możliwością utraty życia, okaleczenia, rabunku oraz aktów przemocy przeciwko wolności seksualnej. Z dokumentów BKA wynika jednak ważny powód tej ponadproporcjonalnej liczby podejrzanych migrantów przy tego rodzaju wykroczeniach. Powód, o którym Joachim Herrmann nie mówi, tak jak nie mówią o nim politycy AfD czy prawicowi populiści. BKA zwraca mianowicie wyraźnie uwagę na szczególną strukturę wieku i płci tej grupy. Młodzi mężczyźni w wieku od 14 do 30 roku życia są, niezależnie od ich pochodzenia, najczęstszymi sprawcami przy wykroczeniach z przemocą. To właśnie ta grupa jest procentowo wyraźniej wyższa wśród migrantów niż w niemieckiej ludności. Z danych Federalnego Urzędu Statystycznego z końca 2017 roku wynika, że średni wiek migrantów ostatniej fali uchodźczej to 29 lat, 63 procent to mężczyźni. Statystyczny Niemiec tego samego okresu miał 45 lat, a mężczyźni stanowili 49% społeczeństwa. Łatwo smaży się polityczne kotlety na ekstremalnych aktach przemocy. Jeszcze perfidniejsze jest okraszanie ich domniemanymi liczbami, statystykami i myślowymi skrótami”.

Statystyki należy czytać właściwie

Adam Gusowski umie wyrażać oburzenie, ale szkoda, że nie posłuchał własnej rady i nie zapoznał się ze dokumentami BKA, na które się powołuje. Dowiedziałby się wówczas, że minister miał jednak rację – to nie testosteron odpowiada za przestępstwa imigrantów, tylko ich kultura. Średni wiek imigrantów i niemieckich mężczyzn jest tu bez znaczenia. Dane BKA to jasno pokazują, chociaż nie prezentują wszystkich informacji wprost i trzeba spędzić nad nimi sporo czasu (źródła podane są na końcu).

Przestępstwa seksualne, którymi zajmuję się dalej, to w klasyfikacji niemieckiej policji bardzo szeroka kategoria, od pornografii dziecięcej przez molestowanie seksualne dzieci, do gwałtów zbiorowych. Do analizy wybrałem tylko dane dotyczące mężczyzn, bo to oni są przedmiotem publicznej dyskusji i oni popełniają ponad 90% tego rodzaju przestępstw. Porównuję nowych imigrantów z osobami o obywatelstwie niemieckim, które dalej w skrócie nazywam Niemcami.

Z danych policji wynika, że ogólnie nowi imigranci popełniają przestępstwa seksualne 6,4 razy częściej niż Niemcy. Wśród 992 tys. imigrantów płci męskiej w roku 2018 były 5544 osoby, które popełniły przestępstwa seksualne (współczynnik 0,56%), natomiast wśród 34,8 mln mężczyzn i chłopców z obywatelstwem niemieckim było 30 167 takich przestępców (współczynnik 0,09%).

Żeby sprawdzić, czy za tę sześciokrotną różnicę odpowiada nieproporcjonalnie duża liczba młodych mężczyzn wśród imigrantów, czy raczej ich większa skłonność do popełnienia przestępstw, musimy sprawdzić, jak często w każdej podgrupie wiekowej popełniane są przestępstwa.

.Przestępstwa seksualne w Niemczech 2018, mężczyźni

Przestępstwa seksualne w Niemczech 2018, mężczyźni (oprac. euroislam.pl)
(oprac. euroislam.pl)

 

Popatrzmy jak to porównanie wygląda na wykresie:

Odsetek przestępców seksualnych w podgrupach wiekowych, Niemcy 2018 (oprac. Euroislam)

Widać wyraźnie, że w KAŻDEJ podgrupie wiekowej imigranci popełniają przestępstwa seksualne kilkakrotnie częściej niż Niemcy, przy czym ta różnica systematycznie zwiększa się z wiekiem. Wśród nastolatków imigranci popełniają przestępstwa seksualne dwuipółkrotnie częściej niż Niemcy (0,74% i 0,26%), zaś imigranci w wieku powyżej 60 lat popełniają te przestępstwa aż 23 razy częściej niż Niemcy w tym samym wieku.

Nowi imigranci, którzy przybyli do Niemiec od 2015 roku, popełniają przestępstwa seksualne sześć razy częściej niż obywatele Niemiec, a niektóre inne przestępstwa nawet częściej.

Zauważmy jeszcze dwie rzeczy. Po pierwsze, nawet niemieckie nastolatki popełniają przestępstwa seksualne (0,28%) ponad dwa razy rzadziej niż najstarsi imigranci (0,63%) – co trudno wytłumaczyć poziomem testosteronu. Po drugie, wśród Niemców przestępczość seksualna bardzo spada z wiekiem (czyli tak, jak testosteron), a wśród imigrantów pozostaje cały czas na bardzo wysokim, niemal identycznym poziomie.

Metoda wyrównania ze względu na wiek

Zobaczmy jeszcze, w jakim stopniu zmieniłaby sytuację liczby przestępstw wśród Niemców zmiana ich wieku, gdyby proporcje osób młodych i starszych były dokładnie takie, jak wśród imigrantów – (określa się to jako „wyrównanie ze względu na wiek”).

Wynik takich obliczeń jest następujący: gdyby struktura wieku niemieckich mężczyzn była identyczna, jak struktura wieku imigrantów (czyli np. grupa w wieku 18-20 to byłoby nie 3% a 12% Niemców) to Niemcy mieliby 47 557 przestępców seksualnych, czyli ich odsetek wyniósłby 0,14% (teraz 0,09%). Zatem, nawet gdyby młodych mężczyzn było wśród Niemców proporcjonalnie tak samo dużo, jak wśród imigrantów, a starych równie mało jak wśród imigrantów, to i tak imigranci popełnialiby przestępstwa seksualne 4,1 razy częściej niż Niemcy. To jest odpowiedź dla red. Gusowskiego, wynikająca z „właściwego czytania statystyki”, którego się on domaga: jeśli wyeliminujemy wpływ różnicy wieku, imigranci popełniają przestępstwa cztery razy częściej niż obywatele Niemiec.

Spróbujmy podejść do porównań przestępczości imigrantów i Niemców jeszcze z innej strony. Nie zmieniajmy struktury wieku, tylko popatrzmy, co by się działo, gdyby w każdej podgrupie wiekowej Niemcy popełniali przestępstwa seksualne równie często jak imigranci (korzystamy z odsetek prezentowanych w poprzedniej tabeli). Poniższa tabelka pokazuje odpowiedź na to pytanie.

Ile byłoby przestępstw seksualnych popełnianych przez Niemców, gdyby popełniali je równie często jak imigranci?

Ile byłoby przestępstw seksualnych popełnianych przez Niemców, gdyby popełniali je równie często jak imigranci? (oprac. euroislam.pl)
(oprac. euroislam.pl)

 

Na szczęście Niemcy popełniają rocznie tylko 30 tysięcy przestępstw seksualnych; gdyby popełniali je równie często, jak imigranci, to tych przestępstw byłoby prawie 200 tysięcy – 6,5 razy więcej niż obecnie. To inny sposób oszacowania różnic pomiędzy przestępczością Niemców a imigrantów, który korzysta z rzeczywistej, a nie hipotetycznej liczebności osób młodych w obu grupach.

Zauważmy, że największe różnice widoczne są nie wśród młodych, lecz wśród starszych: tylko wśród niemieckich seniorów, gdyby popełniali przestępstwa seksualne równie często jak ich imigranccy odpowiednicy, byłoby dwa razy tylu przestępców, ilu dzisiaj jest wśród wszystkich Niemców.

Konkluzja

„Statystyki należy czytać właściwie i właściwie o nich mówić”, napisał Adam Gusowski i w tym się w pełni zgadzamy. Właściwe odczytanie statystyk niemieckiej policji pokazuje, bez żadnej wątpliwości, że różnice w średnim wieku Niemców i nowych imigrantów mają tylko minimalne znaczenie dla kilkukrotnie większej częstości popełniania przestępstw seksualnych przez imigrantów. Średnio popełniają oni te przestępstwa 6,5 razy częściej niż Niemcy, a gdyby wyeliminować różnice wieku byłoby to 4 razy częściej. To kultura i religia nowych imigrantów, a nie testosteron młodych mężczyzn są za ich zachowania odpowiedzialne.

Dlatego wszystkim, którzy wmawiają publiczności, że nie ma problemu z nadmierną przestępczością imigrantów i którzy „łatwo smażą swoje dziennikarskie kotlety na domniemanych liczbach”, proponuję, żeby zajęli się smażeniem realnych kotletów, bo dziennikarstwo, z jego zasadą rzetelności, jest dla nich zbyt trudne.

Grzegorz Lindenberg

Źródła:
Kriminalität im Kontext von Zuwanderung 2018 

Das Bundesamts in Zahlen 2018. Asyl, Migration und Integration 

Polizeiliche Kriminalstatistik Bundesrepublik Deutschland Jahrbuch 2018 Band 3 Tatverdächtige 

Polizeiliche Kriminalstatistik Bundesrepublik Deutschland Jahrbuch 2018 Band 1 Fälle, Aufklärung, Schaden

Polizeiliche Kriminalstatistik Bundesrepublik Deutschland Jahrbuch 2018 Band 4 Einzelne Straftaten/-gruppen und ausgewählte Formen der Kriminalität 

Polizeiliche Kriminalstatistik Tatverdächtige nach Alter und Geschlecht V1.0 erstellt am: 29.01.2019, Tabelle 20




Francja i Włochy porozumiały się w sprawie dzielenia się imigrantami

Premier Włoch Giuseppe Conte i prezydent Francji Emmanuel Macron dogadali się w sprawie automatycznego dzielenia się imigrantami przypływającymi do Włoch. Nie podano szczegółów do wiadomości, ale przypuszczalnie Francja zgodziła się przyjmować 25% tych imigrantów; podobną zgodę wyrazili wcześniej Niemcy. W systemie najprawdopodobniej zgodziły się znaleźć również Hiszpania, Portugalia, Rumunia, Luksemburg i Malta. Cały projekt ma być dyskutowany na poniedziałkowym spotkaniu unijnych ministrów spraw wewnętrznych, a potem zaakceptowany przez szefów rządów w październiku.

Włochy, w których od tygodnia istnieje rząd bez udziału Ligi, partii najostrzej antyimigracyjnej, chcą, aby statki z wyłowionymi na Morzu Śródziemnym imigrantami zawijały do ich portów, ale  imigranci od razu rozsyłani byli do innych krajów Europy. Dla krajów, które nie będą uczestniczyć w systemie automatycznego rozsyłania, prezydent Macron zapowiedział „kary finansowe”. (g)

Źródło: dw.com 

Od redakcji: wątpliwe, żeby pozostałe kraje Unii zgodziły się na dotkliwe „kary finansowe” za nieprzyjmowanie imigrantów. Ważniejsza jest jednak inna kwestia: jeśli okaże się, że statki organizacji NGO i inne, które wyławiają imigrantów na Morzu Śródziemnym, mogą zawijać do włoskich portów, to ruszy kolejna fala imigracji do Europy.

 




Były szef wywiadu krytykuje imigrację, niemieckie media milczą

O stworzenie zagrożenia dla bezpieczeństwa kraju oskarżył kanclerz Angelę Merkel były szef Federalnej Służby Wywiadowczej BND August Hanning.

W wywiadzie, który ukazał się w brytyjskim „Sunday Express” Hanning powiedział, że decyzja o wpuszczeniu do Niemiec 300 tysięcy niezidentyfikowanych imigrantów stworzyła „ogromny kryzys bezpieczeństwa”, a także zmianę postaw w społeczeństwie. Hanningowi chodzi w tym drugim przypadku o wzrost popularności skrajnej prawicy i partii antyimigracyjnych.

To, co podchwyciły natychmiast media w Wielkiej Brytanii, Izraelu czy w Polsce, spotkało się z milczeniem w Niemczech. Piszą o tym media związane z AfD oraz niszowe, jak „Epoch Times”, ale trudno znaleźć wzmiankę zarówno w lewicowych jak i prawicowych mediach głównego nurtu.

W roku 2015 August Hanning także nie milczał. Media takie, jak „Focus”, publikowały jego „dziesięć punktów” dla Merkel, w których oczekiwał zamknięcia granic dla pewnego typu imigrantów, jasnego zakomunikowania, że więcej Niemcy nie przyjmą, ograniczenia ponownego łączenia rodzin, czy zwiększenia zatrudnienia w agencjach zajmujących się bezpieczeństwem.

Dzisiaj Hanning mówi, że w efekcie decyzji Merkel Niemcy mają „przestępców, podejrzanych o terroryzm i ludzi z wieloma tożsamościami”. Porusza też wątek polski: „Ci, którzy przeprowadzili ataki w Berlinie, używali 12 różnych tożsamości”, mówi o zamachu w 2016 na jarmark bożonarodzeniowy z wykorzystaniem ciężarówki, której kierowcę, Łukasza Urbana, wcześniej zamordowano.

Dzisiaj niby jest lepiej, ale „ciągle mamy 300 tysięcy ludzi w Niemczech, których tożsamości nie możemy być pewni”, twierdzi były szef BND.

Przy okazji izraelska prasa wypomina Merkel, że wraz z falą uchodźców do Niemiec przedostali się bojówkarze szyickich milicji Hezbollahu, na co wskazuje też wzrost liczebności ekstremistów, podawany przez służby. Tymczasem Merkel odmawia uznania całego Hezbollahu za organizację terrorystyczną, tak jak ostatnio zrobiła to Wielka Brytania.

Komentarz

Niemieckie media milczą w sprawie problemów z imigrantami nie po raz pierwszy. Chociaż z innych przyczyn, podobna była reakcja mediów po masowym molestowaniu seksualnym kobiet przez imigrantów w trakcie Sylwestra 2015 w Kolonii. Dzisiaj, kiedy CDU słabnie w sondażach, a rośnie popularność AfD, prasa „bierze odpowiedzialność za sytuację” i nie publikuje informacji, które mogą przysporzyć opozycji głosów. Tylko czy to jest rola prasy? (JW)




Węgry „pod pręgierzem”. Czy to kara za antyimigracyjną postawę?

Węgry odrzuciły w poniedziałek oskarżenia Unii Europejskiej o łamanie wartości UE, twierdząc, że to zemsta za twardą antyimigracyjną postawę.

„Po raz kolejny jesteśmy stawiani pod pręgierzem za odrzucenie masowej imigracji. Fakty jednak są po naszej stronie. Chronimy Węgry!”, napisała w tej sprawie minister sprawiedliwości Judit Varga. Dodała, że Węgry będą, jeżeli znowu zajdzie potrzeba, dumne z bronienia granic Europy, tak jak robiły to w przeszłości.

Parlament Europejski wszczął procedurę przeciwko Węgrom na podstawie Artykułu 7, dotyczącego łamania praw podstawowych. Jednak premier Victor Orban i jego rząd twierdzą, że to zemsta proimigracyjnego lobby w parlamencie za twardą antyimigracyjną postawę Węgier. Praktycznie nałożenie sankcji na Węgry z tego tytułu jest bez szans. Wymaga ono jednomyślności, a Grupa Wyszehradzka już zapowiedziała, że tego nie poprze.

Artykuł 7 to mechanizm Traktatu Lizbońskiego nie mający nic wspólnego z imigracją i dotyczy tzw. „wartości podstawowych”. Minister do spraw europejskich Francji Amelie de Montchalin chce, żeby w rodzinie europejskiej wyznawano te same zasady dotyczące „niezależności sędziów, wolności mediów, (…) ochrony mniejszości i wolności naukowych badań”. Jej odpowiednik w Polsce Konrad Szymański nie uważa, żeby działania Węgier stanowiły systematyczne ryzyko dla demokratycznych standardów. (j)

Na podst. DW