Bolesne mity na temat integracji

bomba-z-opoznionym-zaplonem
| 6 komentarzy|
image_pdfimage_print

Wiele mitów dotyczących imigrantów i integracji stanowi poważną przeszkodę w podstawowej pracy społecznej. Problemy z integracją stanowią też potencjalne zagrożenie dla naszych dostatnich społeczeństw. Możemy to częściowo rozwiązać poprzez zebranie dostatecznej wiedzy: Skuteczna praca społeczna jest wręcz uzależniona od posiadania odpowiedniej wiedzy, pisze Nicolai Sennels, którego tekst prezentujemy poniżej.

bomba-z-opoznionym-zaplonemW trakcie mojej pracy w Kopenhadze przeprowadziłem terapię z ponad 150 imigrantami i uchodźcami. Poniżej przedstawiam przegląd problemów związanych z integracją, o których możemy się dowiedzieć rozmawiając z imigrantami.

Przestępczość wśród imigrantów rośnie, istnieje „podziemne” islamskie społeczeństwo, narastający islamski ekstremizm wywiera negatywny wpływ na nasze rdzenne społeczeństwo, a urzędnicze wysiłki na tym polu obrastają niestety kolejnymi mitami.

Pierwszy z nich mówi, że nie ma różnic między imigrantami. Ale w rzeczywistości one istnieją: ludzie z różnych kultur wymagają innego rodzaju pomocy. Istnieje ogromna różnica pomiędzy tym, czego potrzebuje Japończyk, Somalijczyk czy Amerykanin, kiedy wpadnie w kłopoty. Musimy zastosować kulturową wrażliwość wobec problemów niesionych przez różne kultury.

Z mojego doświadczenia terapeutycznego z młodymi muzułmanami wynika, że jest im niezmiernie trudno zrozumieć duńską pedagogikę i metody terapii. Duńska młodzież w znacznie większym stopniu dorasta w tradycji dyskusji o problemach i refleksji nad własnymi odczuciami.

Muzułmanie natomiast dorastali w kulturze jasnych, zewnętrznych autorytetów (ojciec, tradycja, islam), gdzie konsekwencje nieakceptowanych czynów są natychmiastowe i szybkie. Dorastali w świecie ściśle określonych zasad – i duńskie pogadanki pedagogiczne zupełnie do tej grupy nie trafiają.

Drugim mitem jest przekonanie, że przestępczość wśród imigrantów wynika z problemów z adaptacją w nowym środowisku, a kulturowe korzenie nie mają tu wielkiego wpływu. Również ta koncepcja nie przystaje do rzeczywistości: jeden z wniosków z setek wywiadów, jakie przeprowadzono z muzułmańskimi imigrantami jest taki, że kultura muzułmańska w znacznie większym stopniu niż zachodnia akceptuje agresję.

Podczas gdy niekontrolowany wybuch gniewu w kulturze duńskiej jest najszybszym sposobem aby stracić twarz, wśród muzułmanów jest wprost przeciwnie. Chęć rewanżu jest wśród muzułmanów wyrazem siły, a gniew jest znacznie bardziej przez nich akceptowany. Zachowania agresywne postrzegane są jako narzędzie potrzebne do uzyskania„szacunku” (nie tylko zastraszenia) i statusu.

Dramatyczny i destrukcyjny styl, w jakim Palestyńczycy okazują swoją wściekłość wobec sytuacji w Gazie, przez imamów nazywany „świętym gniewem”, rodzinne egzekucje (nazywane także „honorowymi zabójstwami”) i gwałtowne demonstracje w odpowiedzi na karykatury Mahometa, są przykładami na to, że agresja w kulturze muzułmańskiej jest akceptowalną formą wyrazu.

To, że muzułmańscy imigranci i ich potomkowie popełniają dwa – trzy razy więcej przestępstw niż rdzenni Duńczycy, jest również spowodowane przez akceptowanie takich zachowań. Podkreślam: kultura imigrantów jest istotnym elementem w rozwoju przestępczości w ich społecznościach.

Trzeci mit to przeświadczenie, że religijny ekstremizm dotyczy tylko wąskich kręgów. To jest niestety poważny błąd. Prawie każdy muzułmanin, z którym prowadziłem terapię, traktował swoją religię bardzo poważnie. Pomimo faktu, że większość z nich nie postępuje zgodnie z Koranem, ich muzułmańska tożsamość jest niezwykle silna. Próba realizacji demokracji w świecie islamskim poprzez publikację karykatur Mahometa oraz naciski władz na integrację z duńskim społeczeństwem, wywołały w badanych imigrantach silne negatywne odczucia w stosunku do zachodnich wartości.
W szczególności młodzi muzułmanie “bez korzeni” są przyciągani przez kręgi ekstremistyczne, ponieważ oferują one poczucie bycia kimś szczególnym, dają poczucie celu w życiu, a także po śmierci, czego żaden „projekt społeczny” im nie da. Ponadto religijność jest źródłem statusu w środowisku muzułmanów – a intensywna religijność daje wysoki status. Oddana praktyka religijna i zdolność do szerzenie teorii spiskowych o winie Zachodu za przerażające warunki istniejące w krajach muzułmańskich, stanowią skuteczne źródło społecznego uznania w muzułmańskiej części społeczeństwa.

Moje doświadczenia z pracy z muzułmanami doskonale wpisują się w podobne badania przeprowadzone poza Danią: 32% muzułmańskich studentów z Anglii uważa, że religijne zabójstwo jest usprawiedliwione, a 54% francuskich muzułmanów uważa, że prawo szariatu powinno obowiązywać na całym świecie.

W Niemczech tylko 12% muzułmanów uważa siebie za “Niemców”, a 6% jest zaliczanych do „skrajnie radykalnych”, akceptujących religijną i polityczną przemoc. Sześć procent być może nie brzmi groźnie, ale jeśli odniesiemy te proporcje do muzułmańskiej populacji w Danii, która liczy 220 000 osób, to przekłada się to na 13 600 islamskich ekstremistów.

Czwarty mit mówi, że czynniki kulturowe i religijne nie mają znaczenia dla słabej ekonomicznie i społecznie pozycji imigrantów. Teoria ta zazwyczaj stwierdza, że imigranci są słabi z powodu przyczyn od nich niezależnych i że to ubóstwo jest przyczyną zachowań dysfunkcyjnych.

Korelacja pomiędzy biedą a problemami społecznymi jest prawdą, ale te sprawy nie są czarno-białe, jak to przedstawia burmistrz Kopenhagi ds. społecznych – Mikkel Warming z Enhedslisten, (duńskiej partii lewicowej). Co było pierwsze, jajko czy kura? Czy problemy społeczne wynikają z ubóstwa czy też ubóstwo jest spowodowane przez problemy społeczne?

Jak pisze Jyllands-Posten z 19 grudnia 2008, imigranci z krajów muzułmańskich i ich potomkowie okupują pierwszych osiem pozycji na liście krajów, z których pochodzą przestępcy. Dane liczbowe takie jak te powinny ostrzegać i budzić wstyd.

Co dokładnie w islamskiej kulturze powoduje, że ludzie ci tak słabo sobie radzą? Setki wywiadów psychologicznych, które zostały przeprowadzone wśród muzułmanów w Danii, wskazują jednoznacznie, że główną przyczyną ubóstwa w tych środowisk jest brak nacisku na edukację.

Rodzice imigrantów powinni bardziej aktywnie wspierać swoje dzieci w szkole i na wyższych uczelniach. Dodatkowo, jak wynika z doświadczenia mojego i moich kolegów, dzieci muzułmańskich imigrantów nie do końca rozumieją duński styl nauczania, co powoduje dodatkowe przeszkody w ich edukacji.

W rezultacie aż 64% dzieci pochodzenia arabskiego nie potrafi dobrze czytać i pisać po ukończeniu szkoły podstawowej (9 lat w Danii), a jedna trzecia z nich nie otrzyma wykształcenia ponadpodstawowego. W społeczeństwie opartym na wiedzy, takim jak duńskie, gdzie wykształcenie jest wymagane, aby otrzymać godne wynagrodzenie, dochody rodziny niemającej poważnego podejścia do edukacji zawsze będą niskie.

Nie poprawi wskaźników zatrudnienia fakt, że w samym tylko roku 2008 jeden z czworga potomków muzułmańskich imigrantów w wieku 20-29 lat miał konflikt z prawem i był skazany. Każdy, kto stwarza problemy społeczne i odmawia dostosowania się do wymagań społecznych, pozostanie w ubóstwie. To są właściwe przyczyny i skutki, a nie na odwrót.

Wiele powyższych mitów związanych z integracją stanowi poważną przeszkodę w pracy na tym obszarze. Cyfry są alarmujące: 70% klientów instytucji ubezpieczeniowej Sønderbro z Kopenhagi to muzułmanie; LO (Duńska Organizacja Pracy) ostrzega o powstawaniu muzułmańskich gett, a Bank Narodowy szacuje, że imigranci z krajów niezachodnich kosztują duńskie społeczeństwo 4 mld USD rocznie. Mając to na uwadze, nie jest przesadą stwierdzenie, że problemy z integracją są prawdziwą bombą podłożoną pod demokratyczne społeczeństwo.

Częściowym rozwiązaniem byłoby zdobycie większej wiedzy z tego zakresu: dobra praca społeczna zależy bowiem od posiadania odpowiednich informacji. Potrzebujemy więcej badań wśród różnych grup imigracyjnych na temat ich poglądów dotyczących ekstremizmu, demokracji, integracji, edukacji i udziału w rynku pracy. Moje doświadczenie wynikające z przeprowadzonych setek wywiadów wskazuje, że mamy dużą grupę imigrantów, którzy nie pragną integracji i są przeciwnikami demokracji oraz podstawowych ludzkich wartości.

Walka o wiedzę dotyczącą przyczyn nieudanej integracji już się zaczęła. Oba zarzuty – że państwo nie wydaje na to dość pieniędzy oraz że samorządy nie zgłaszają sie po środki we właściwy sposób – są tylko pustymi frazesami.
Pracując przez wiele lat w największej duńskiej organizacji społecznej, jestem głęboko przekonany, że za dramatyczny stan rzeczy odpowiadają nasi lokalni politycy, których obowiązkiem jest zaprojektowanie właściwie działających metod integracyjnych w całym kraju.

Przepisy wielu duńskich miast ograniczają się do oferowania wciąż nowych zapomóg, a określanie granic nieakceptowanych zachowań pozostawiają policji i sądom. Ten podział pracy powinien być ponownie przemyślany.

Nicolai Sennels
(Jyllands-Posten, March 03 2009)
Nicolai Sennels jest duńskim psychologiemautorem książki „Among Criminal Muslims. Experiences of a psychologist in the municipality of Copenhagen”.

Tłumaczył JG

Bądź na bieżąco. Polub euroislam.pl na Facebook

Komentarze